Od tygodnia opiekuję się 4 letnim koniem. Rok temu był zajeżdżany ( ale zupełnie bez sensu, nawet zagalopowania nie potrafi zrobić, poskładać się, nic ) i całe życie chodził w tereny. Koń jest zaszarpany na pysku, kiedy tylko nabieram kontakt koń zadziera głowę do góry ( nie łapie mocno, jestem przeciwnikiem jeżdżenia młodych koni na mocnym kontakcie.) Czy wypinacze pomogą.? Można nauczyć konia zagalopowania od początku.? (on umie takie naprawdę z d*py nie wiem kto go zajeżdżał ;/) Jakie są wasze sposoby na naukę chodzenia po drągach.?
Fandango nie rozumiem Ciebie kompletnie ;/.Jeździłeś/aś kiedyś młode konie ? Po pierwsze piszesz "jestem przeciwnikiem jeżdżenia młodego konia na mocnym kontakcie" po chwili się pytasz o wypinacze, które sztucznie konia zbierają i ciągną za pysk. Owszem, wypinacze mogą pomóc, ale ja na koniu który jeszcze nic nie potrafi bym tego nie używał, bo sztucznie go wyginają. Pytasz się o przechodzenie przez drągi, ale koń nie potrafi ZAGALOPOWAĆ. Jakaś jedna wielka pomyłka ;/.Ja obecnie też jeżdżę konia, który w terenach świetnie chodzi, galopuje i kłusuje (chociaż nigdy tego nie widziałem jak to robi, ale wiem z opowiadań), a na maneżu nie chce nic robić, nawet problem jest z zakłusowaniem.Po co uczyć konia chodzić przez drągi jak podstaw nie umie ? Opanuje wpierw początek a potem dalej brnij. Jeździj na nim, jeździj i jeszcze raz jeździj. Jak zacznie normalnie kłusować, zaczniesz go normalnie zbierać, zacznij zagalopowania. Jak zaczną się zagalopowania, zacznij robić volty, zawężać je rozszerzać. Później ustępowanie od łydki. Kolejno przechodzenie przez drągi, a nie że, żeby się nie nudzić od razu przejdziesz element dalej. Niestety nudne są takie konie ;/, człowiekowi aż nie chce się jeździć, ciągle to samo i w dodatku z wielkimi oporami, ale jak chcesz go dobrze zajeździć to tak musisz robić niestety, a nie tak jak niektórzy, wezmą konia w teren i twierdzą, że koń jest świetnie zajeżdżony i niczego się nie boi. Ok. Niczego się nie boi, ale maneżu wówczas nie zna, a powinien znać wszystko, dlatego prawdziwa praca jest na maneżu/hali, bo tam są do tego warunki, a później można zacząć przyzwyczajać konia do jazdy w teren.Bo inaczej to tak samo jakby zajeżdżać konia chodząc w zastępie za ogonem ;D. ŚMIECH NA SALI :P
W ogole tego wszystkiego nie rozumiem ... Wszystko ogólnie zależy jak koń jest zbudowany ,jaką ma kondycję. Dla niektórych młodych koni jedno kółko galopu jest wyczynem i już są zasapane i mają dosyć ,bo nie mają kondycji i dobrej równowagi . Nie znam tego konia ,nie wiem jak jest zbudowany ,jak wygląda i co umie . Więc przepraszam ,ale nie wiele Ci pomogę . Młode konie ogólnie powinno się uczyć ,że wędzidło jest dobre ( jak myślisz po co wędzidła smakowe i inne tego typu wymysły ? - po to by zachęcać konia ! ) . Wypinacze nie są dobrym pomysłem ,bo niewłaściwie używane itp. mogą konia zrazić . Po za tym mam parę pytań do ciebie ... Zajeżdżałeś kiedyś młode konie ? Masz jakieś pojęcie na temat koni ,jakieś kursy pokończone ,jesteś trenerem lub instruktorem jazdy konnej ? Jak długo jeździsz ? Z jakimi końmi pracowałeś ? Ten koń jest Twój ? Czy w ogole miałeś kiedyś własnego wierzchowca ? Przepraszam ,że zadaję tyle pytań ,ale jestem bardzo ciekawa ,bo Twoje pytanie mnie zainteresowało, Nie da się nauczyć konia zagalopowań od początku ,bo to jest nierealne. Nad zagalopowaniami trzeba ćwiczyć ,to nie jest tak hop -siup i koń wszystko umie i zagalopowanie ze stępa ,ze stój ,z kłusa . Tym bardziej ,że koń jest młody i nie wiele potrafi .
Wypinacze raczej usztywniają młodego konia, a z tego co piszesz ten koń już jest sztywny. Polecam czambon skórzany bardzo fajnie działa na konie "zaszarpane w pysku" uczy je rozluźnienia i odpuszczenia na wodzy. Jeśli to jest koń, który jak piszesz nie umie nawet zagalopować nie wymagaj od niego "poskładania" to ma wynikać z jego rozluźnienia ! nic na siłe to nie chodzi o to żeby przyciągnąć mu głowe wdo klatki, bo to nie ma nic wspólnego z zebraniem.
Wypinaczy potrzebuję bo koń ZADZIERA łeb do góry, nie chodzi mi oto, że się nie składa, bo nad tym trzeba pracować, ale koń zadziera łeb do góry przy każdej próbie złapania chociaż najlżejszego kontaktu. Koń nie jest mój więc nie mam wpływu na wszystko, wałach ma bardzo dobrą kondycje. To nie jest zajeżdżanie konia, po prostu pracuje z koniem, już w jakimś sposób ułożonym i chce popoprawiać jego błędy. ( a raczej błędy osoby, która go zajeżdżała ). Jest to mój pierwszy koń do opieki, ale wcześniej pracowałam z wieloma końmi pod okiem instruktorów. Dzięki za odpowiedzi.
O przechodzenie przez drągi pytam, bo od 3 września nie będę miała prawdopodobnie możliwości korzystania z internetu, dlatego chcę się jak najwięcej dowiedzieć teraz.
jeżeli chodzi o zadzieranie głowy to polecam wytok.hmm, ja dla urozmaicenia lonży podkładam na ścieżce drążki i tak moje konie je poznają i przechodzą przez nie. na początku interesują się, kaleczą to przechodzenie ale później wchodzi im to "w krew" i radzą sobie z nim w kazdej sytuacji ;)a co Twój koń robi przed drążkiem, że pytasz jak go nauczyć przechodzenia?
dokładnie do pracy pod jeźdźcem wytok, a na lonże czambon skórzany, który uczy konia, że od ręki nie należy uciekać w góre tylko odpuścić i głowa w dół. Mój koń zdecydowania po lonży z czambone (ale skórzanym) gumowy już nie daję takich efektów, bardzo fajnie się rozluźnia.
Rokatynka Co za różnica czy ten wierzchowiec jest jego czy też nie ? Co za różnica czy miał kiedyś własnego konia czy też nie ? Ale Fantango prawda jest taka że jeździłeś tudzież coś robiłeś z końmi pod okiem instruktora, nie masz doświadczenia i powiem szczerze możesz w ten sposób zepsuć jedynie konia. Skoro robiłeś z końmi COŚ jedynie pod okiem instruktora, to na pewno nie trenowałeś z instruktorem młodych koni. Ok. Koń nie chce się pozbierać, więc masz to jako pierwszy cel. 1. pozbieranie konia w stępie.Robisz to powoli. Ok jeśli chodzi na długiej wodzy z głową skierowaną w dół, to staraj się go zebrać, ale na zupełnie luźnej wodzy, leciutko podszarpując do siebie. Do tego nie zaczynaj pracy z koniem jak go nie pozbierasz, nie uzyskasz minimalnego efektu. Nie masz od razu wziąć konia ściągnąć na pysku, nie masz mieć idealnie zebranego konia. Logiczne że do wszystkiego dochodzisz powoli. Na początku jedziesz na koniu i masz mega niedociągnięć, koń wygięty na wszystkie strony świata a potem korygujesz poszczególne niedociągnięcia. 2. Robisz to samo w kłusie czyli zebranie (pod warunkiem że punk 1 jest perfekt) do tego w kłusie dochodzą zatrzymania, przejścia do stępu, volty, slalomy, odpowiadanie na wodzę i łydkę, oraz w tym punkcie możesz ale nie musisz poćwiczyć sobie ustępowanie od łydki, chociaż ja raz jedynie sprawdzam jak koń nie reaguje to zostawiam to ćwiczenie na koniec.3. Robisz zagalopowania, przejścia do kłusa, galopujesz w jedną i drugą stronę, pilnujesz nogi, lotna zmiana nogi, zagalopowanie ze stępu itd. Te trzy punkty mogą zająć od miesiąca czasu wzwyż jeżdżąc konia raz a nawet dwa razy dziennie, dzień w dzień, z jednodniową przerwą w tygodniu. Wtedy ewentualnie dodajesz drągi. Przechodzisz przez nie w stępie, dodając łydki normalnie nakierowując konia na te drągi, możesz sobie ułożyć drągi po kole i jechać stępem, przyzwyczajasz normalnie konia, żadna wielka filozofia, następnie w kłusie ale też grunt to dobrze dać łydkę i wtedy w galopie. Oczywiście mowa o przechodzeniu przez drągi leżące na ziemi.jak na razie to wszystko z mojej strony, ale jak nie masz doświadczenia, a koń nie jest Twój i ten ktoś chce żeby koń dobrze chodził, lepiej go nie rób sam, albo nie rób w ogóle jak nie masz możliwości z kimś.
Młode konie często zadzierają głowę do góry gdy:- są początkowo jeżdżone przez zbyt ciężkiego i pozbawionego równowagi jeźdźca,- mają źle dopasowane siodło, które uwiera lub nierównomiernie rozkłada ciężar jeźdźca na grzbiecie,Co do teorii o szarpaniu - konie z reguły instynktownie uciekają od wędzidła i twardej ręki w dół, chowając głowę pod siebie (co często kończy się pozornym "zebraniem się" z gigantyczną hiperfleksją). Tylko w takiej pozycji maja nikłą możliwość zblokowania silnego działania ręki na własna szczękę. Uciekanie w górę jest często reakcją paniczną - bardziej związaną z używaniem palcata, nie umiejętnym stosowaniem zbyt mocnej łydki (wspomaganej kopaniem lub ostrogą), tragiczną równowagą jeźdźca lub bardzo kiepskim sprzętem (tu najczęściej to zbyt duże i szerokie siodło, które uciska tylko okolice tylnego łęku powodując znaczny ból u młodego konia) - koń unosi szyję licząc na to że opuszczenie w ten sposób grzbietu odsunie źródło bólu, niestety w ten sposób tylko sobie szkodzi bo w takiej pozycji ciężar jeźdźca jeszcze bardziej zaczyna ciążyć i powodować jeszcze większy ból. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak ważne jest dopasowanie siodła do konia a drugorzędne jest pasowanie siodła do jeźdźca, szczególnie w szkółkach, gdzie co godzina siedzi w siodle inny tyłek! Zmiana zachowania konia po dopasowaniu mu odpowiedniego siodła dla wielu ludzi jest zaskakująca - często to zupełnie inne zwierzę - spokojniejsze, chętniejsze do pracy i ogólnie bardziej zadowolone z życia :) Znam młodego konia, który pod kupionym przez właścicielką siodłem wierzgał i odmawiał jakiegokolwiek zakłusowania - po zmianie siodła problem ustąpił a tamto siodło, choć markowe nie było dobre dla tego konkretnego konia.
Od tygodnia opiekuję się 4 letnim koniem. Rok temu był zajeżdżany ( ale zupełnie bez sensu, nawet zagalopowania nie potrafi zrobić, poskładać się, nic ) i całe życie chodził w tereny. Koń jest zaszarpany na pysku, kiedy tylko nabieram kontakt koń zadziera głowę do góry ( nie łapie mocno, jestem przeciwnikiem jeżdżenia młodych koni na mocnym kontakcie.) Czy wypinacze pomogą.? Można nauczyć konia zagalopowania od początku.? (on umie takie naprawdę z d*py nie wiem kto go zajeżdżał ;/) Jakie są wasze sposoby na naukę chodzenia po drągach.?
Fandango nie rozumiem Ciebie kompletnie ;/.Jeździłeś/aś kiedyś młode konie ? Po pierwsze piszesz "jestem przeciwnikiem jeżdżenia młodego konia na mocnym kontakcie" po chwili się pytasz o wypinacze, które sztucznie konia zbierają i ciągną za pysk. Owszem, wypinacze mogą pomóc, ale ja na koniu który jeszcze nic nie potrafi bym tego nie używał, bo sztucznie go wyginają. Pytasz się o przechodzenie przez drągi, ale koń nie potrafi ZAGALOPOWAĆ. Jakaś jedna wielka pomyłka ;/.Ja obecnie też jeżdżę konia, który w terenach świetnie chodzi, galopuje i kłusuje (chociaż nigdy tego nie widziałem jak to robi, ale wiem z opowiadań), a na maneżu nie chce nic robić, nawet problem jest z zakłusowaniem.Po co uczyć konia chodzić przez drągi jak podstaw nie umie ? Opanuje wpierw początek a potem dalej brnij. Jeździj na nim, jeździj i jeszcze raz jeździj. Jak zacznie normalnie kłusować, zaczniesz go normalnie zbierać, zacznij zagalopowania. Jak zaczną się zagalopowania, zacznij robić volty, zawężać je rozszerzać. Później ustępowanie od łydki. Kolejno przechodzenie przez drągi, a nie że, żeby się nie nudzić od razu przejdziesz element dalej. Niestety nudne są takie konie ;/, człowiekowi aż nie chce się jeździć, ciągle to samo i w dodatku z wielkimi oporami, ale jak chcesz go dobrze zajeździć to tak musisz robić niestety, a nie tak jak niektórzy, wezmą konia w teren i twierdzą, że koń jest świetnie zajeżdżony i niczego się nie boi. Ok. Niczego się nie boi, ale maneżu wówczas nie zna, a powinien znać wszystko, dlatego prawdziwa praca jest na maneżu/hali, bo tam są do tego warunki, a później można zacząć przyzwyczajać konia do jazdy w teren.Bo inaczej to tak samo jakby zajeżdżać konia chodząc w zastępie za ogonem ;D. ŚMIECH NA SALI :P
W ogole tego wszystkiego nie rozumiem ... Wszystko ogólnie zależy jak koń jest zbudowany ,jaką ma kondycję. Dla niektórych młodych koni jedno kółko galopu jest wyczynem i już są zasapane i mają dosyć ,bo nie mają kondycji i dobrej równowagi . Nie znam tego konia ,nie wiem jak jest zbudowany ,jak wygląda i co umie . Więc przepraszam ,ale nie wiele Ci pomogę . Młode konie ogólnie powinno się uczyć ,że wędzidło jest dobre ( jak myślisz po co wędzidła smakowe i inne tego typu wymysły ? - po to by zachęcać konia ! ) . Wypinacze nie są dobrym pomysłem ,bo niewłaściwie używane itp. mogą konia zrazić . Po za tym mam parę pytań do ciebie ... Zajeżdżałeś kiedyś młode konie ? Masz jakieś pojęcie na temat koni ,jakieś kursy pokończone ,jesteś trenerem lub instruktorem jazdy konnej ? Jak długo jeździsz ? Z jakimi końmi pracowałeś ? Ten koń jest Twój ? Czy w ogole miałeś kiedyś własnego wierzchowca ? Przepraszam ,że zadaję tyle pytań ,ale jestem bardzo ciekawa ,bo Twoje pytanie mnie zainteresowało, Nie da się nauczyć konia zagalopowań od początku ,bo to jest nierealne. Nad zagalopowaniami trzeba ćwiczyć ,to nie jest tak hop -siup i koń wszystko umie i zagalopowanie ze stępa ,ze stój ,z kłusa . Tym bardziej ,że koń jest młody i nie wiele potrafi .
Wypinacze raczej usztywniają młodego konia, a z tego co piszesz ten koń już jest sztywny. Polecam czambon skórzany bardzo fajnie działa na konie "zaszarpane w pysku" uczy je rozluźnienia i odpuszczenia na wodzy. Jeśli to jest koń, który jak piszesz nie umie nawet zagalopować nie wymagaj od niego "poskładania" to ma wynikać z jego rozluźnienia ! nic na siłe to nie chodzi o to żeby przyciągnąć mu głowe wdo klatki, bo to nie ma nic wspólnego z zebraniem.
Wypinaczy potrzebuję bo koń ZADZIERA łeb do góry, nie chodzi mi oto, że się nie składa, bo nad tym trzeba pracować, ale koń zadziera łeb do góry przy każdej próbie złapania chociaż najlżejszego kontaktu. Koń nie jest mój więc nie mam wpływu na wszystko, wałach ma bardzo dobrą kondycje. To nie jest zajeżdżanie konia, po prostu pracuje z koniem, już w jakimś sposób ułożonym i chce popoprawiać jego błędy. ( a raczej błędy osoby, która go zajeżdżała ). Jest to mój pierwszy koń do opieki, ale wcześniej pracowałam z wieloma końmi pod okiem instruktorów. Dzięki za odpowiedzi.
O przechodzenie przez drągi pytam, bo od 3 września nie będę miała prawdopodobnie możliwości korzystania z internetu, dlatego chcę się jak najwięcej dowiedzieć teraz.
jeżeli chodzi o zadzieranie głowy to polecam wytok.hmm, ja dla urozmaicenia lonży podkładam na ścieżce drążki i tak moje konie je poznają i przechodzą przez nie. na początku interesują się, kaleczą to przechodzenie ale później wchodzi im to "w krew" i radzą sobie z nim w kazdej sytuacji ;)a co Twój koń robi przed drążkiem, że pytasz jak go nauczyć przechodzenia?
dokładnie do pracy pod jeźdźcem wytok, a na lonże czambon skórzany, który uczy konia, że od ręki nie należy uciekać w góre tylko odpuścić i głowa w dół. Mój koń zdecydowania po lonży z czambone (ale skórzanym) gumowy już nie daję takich efektów, bardzo fajnie się rozluźnia.
Rokatynka Co za różnica czy ten wierzchowiec jest jego czy też nie ? Co za różnica czy miał kiedyś własnego konia czy też nie ? Ale Fantango prawda jest taka że jeździłeś tudzież coś robiłeś z końmi pod okiem instruktora, nie masz doświadczenia i powiem szczerze możesz w ten sposób zepsuć jedynie konia. Skoro robiłeś z końmi COŚ jedynie pod okiem instruktora, to na pewno nie trenowałeś z instruktorem młodych koni. Ok. Koń nie chce się pozbierać, więc masz to jako pierwszy cel. 1. pozbieranie konia w stępie.Robisz to powoli. Ok jeśli chodzi na długiej wodzy z głową skierowaną w dół, to staraj się go zebrać, ale na zupełnie luźnej wodzy, leciutko podszarpując do siebie. Do tego nie zaczynaj pracy z koniem jak go nie pozbierasz, nie uzyskasz minimalnego efektu. Nie masz od razu wziąć konia ściągnąć na pysku, nie masz mieć idealnie zebranego konia. Logiczne że do wszystkiego dochodzisz powoli. Na początku jedziesz na koniu i masz mega niedociągnięć, koń wygięty na wszystkie strony świata a potem korygujesz poszczególne niedociągnięcia. 2. Robisz to samo w kłusie czyli zebranie (pod warunkiem że punk 1 jest perfekt) do tego w kłusie dochodzą zatrzymania, przejścia do stępu, volty, slalomy, odpowiadanie na wodzę i łydkę, oraz w tym punkcie możesz ale nie musisz poćwiczyć sobie ustępowanie od łydki, chociaż ja raz jedynie sprawdzam jak koń nie reaguje to zostawiam to ćwiczenie na koniec.3. Robisz zagalopowania, przejścia do kłusa, galopujesz w jedną i drugą stronę, pilnujesz nogi, lotna zmiana nogi, zagalopowanie ze stępu itd. Te trzy punkty mogą zająć od miesiąca czasu wzwyż jeżdżąc konia raz a nawet dwa razy dziennie, dzień w dzień, z jednodniową przerwą w tygodniu. Wtedy ewentualnie dodajesz drągi. Przechodzisz przez nie w stępie, dodając łydki normalnie nakierowując konia na te drągi, możesz sobie ułożyć drągi po kole i jechać stępem, przyzwyczajasz normalnie konia, żadna wielka filozofia, następnie w kłusie ale też grunt to dobrze dać łydkę i wtedy w galopie. Oczywiście mowa o przechodzeniu przez drągi leżące na ziemi.jak na razie to wszystko z mojej strony, ale jak nie masz doświadczenia, a koń nie jest Twój i ten ktoś chce żeby koń dobrze chodził, lepiej go nie rób sam, albo nie rób w ogóle jak nie masz możliwości z kimś.
Młode konie często zadzierają głowę do góry gdy:- są początkowo jeżdżone przez zbyt ciężkiego i pozbawionego równowagi jeźdźca,- mają źle dopasowane siodło, które uwiera lub nierównomiernie rozkłada ciężar jeźdźca na grzbiecie,Co do teorii o szarpaniu - konie z reguły instynktownie uciekają od wędzidła i twardej ręki w dół, chowając głowę pod siebie (co często kończy się pozornym "zebraniem się" z gigantyczną hiperfleksją). Tylko w takiej pozycji maja nikłą możliwość zblokowania silnego działania ręki na własna szczękę. Uciekanie w górę jest często reakcją paniczną - bardziej związaną z używaniem palcata, nie umiejętnym stosowaniem zbyt mocnej łydki (wspomaganej kopaniem lub ostrogą), tragiczną równowagą jeźdźca lub bardzo kiepskim sprzętem (tu najczęściej to zbyt duże i szerokie siodło, które uciska tylko okolice tylnego łęku powodując znaczny ból u młodego konia) - koń unosi szyję licząc na to że opuszczenie w ten sposób grzbietu odsunie źródło bólu, niestety w ten sposób tylko sobie szkodzi bo w takiej pozycji ciężar jeźdźca jeszcze bardziej zaczyna ciążyć i powodować jeszcze większy ból. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak ważne jest dopasowanie siodła do konia a drugorzędne jest pasowanie siodła do jeźdźca, szczególnie w szkółkach, gdzie co godzina siedzi w siodle inny tyłek! Zmiana zachowania konia po dopasowaniu mu odpowiedniego siodła dla wielu ludzi jest zaskakująca - często to zupełnie inne zwierzę - spokojniejsze, chętniejsze do pracy i ogólnie bardziej zadowolone z życia :) Znam młodego konia, który pod kupionym przez właścicielką siodłem wierzgał i odmawiał jakiegokolwiek zakłusowania - po zmianie siodła problem ustąpił a tamto siodło, choć markowe nie było dobre dla tego konkretnego konia.