Moje pytanie nie dotyczy w zasadzie powożenia, a po prostu pracy z koniem, na początek z ziemi.Jeżdżę konno od wielu lat. Jednak od kilku skupiam się bardziej na pracy z koniem i dobrym zrozumieniu jego możliwości, a nie na samym jeździectwie. Obecnie zajmuję się w staljni kilkoma angloarabami. Mam więc doswiadczenie raczej z końmi chętnymi do współpracy, idącymi do przodu-z takimi wolę pracować.Kilka miesięcy temu natomiast próbuję (to chyba odpowiednie słowo) pracować z dwoma konikami polskimi. Nie mam kompletnie doświadczenia z tą rasą. Są to uparciuchy i w dużej mierze lenie, zupełnie inne od angloarabów.Są końmi o bardziej pierwotnych zachowaniach, więc są też bardziej trudne we współpracy. Mam doczynienia z sześciolatkami, chodzącymi jedynie w rekreacji pod siodłem,nie skaczącymi przeszkód i nie pracującymi na lonży. Staram sie z końmi zawsze najpierw nabrać zaufania i kontaktu z ziemi, zanim wsiądę na grzbiet. Jednak te zwierzaki wykazują kompletny antagonizm przy pracy na lonży. Jakikolwiek kontakt czuję z nimi jedynie pod siodłem. Jakie rady mogłaby Pani zasugerować, aby lepiej zrozumieć konika polskiego, nigdy nie pracującego "z ziemi"??
Może zabawy typu parasolka itp. ? Albo spacerki w ręku .Kłusowanie i zatrzymywanie w ręku na komendę .Później może być zabawa ,którą używa moja koleżanka od naturalu "daj kopytko " tak jak u psa "daj łapę " czyli branie nogi do przodu za pomocą "gilgotania" bacikiem przy łopatce a"la początki hiszpańskiego stępa kiedy koń da kopytko to chwytamy ,chwalimy .Ja osobiście nie używam naturalu w dużym stopniu .Na upartego szetlanda pomogły spacerki w ręku ,zabawy i komenty typu :ustąp ,daj kopytko,właśnie ten kłus itp. ,zabawy na pastwisku typu zrywanie trawy dla konika (dla przekupienia ,bez przesady ,żeby później nie wymagał zrywania ;) ) ,przytulanie ,siadanie w boksie i ogólnie dużo zabaw takiego typu.Jak coś to pisz to bardziej szczegółowo wyjaśnie zabawę .:)
Próbuj je cały czas czymś zajmować. Jakieś odczulanie, zabawy. Od czasu do czasu jakiś smakołyk. Tak żeby nabrały do Ciebie zaufania i żeby nie myślały że jesteś poprostu jakąs wariatką biagającą przed nimi:P
Przepraszam za zaniedbanie odpowiedzi-mało czasu zwyczajnie ;pRady się przydały:) Zabawy kłusem z ziemi w ręce wychodzą,ale tylko z koniem przy boku,jak z psem dokładnie. Nogi spodobały się jednemu, drugi wierci się przy tej komendzie ;p ale stosuję bez bacika, są wtedy spokojniejsze. Główny problem z Nimi polega na ich uzależnieniu od siebie.Mam możliwośc zabierania ich pojedynczo na spacery na łąki nad Odrą i wychodzimy. Wtedy bardziej koncentrują się na mnie,a nie na psatwisku i bracie ;p Tylko żeby uspokoic któregokolwiek po wyjściu na spacer, musze się dużo napocic. Nie chcą wychodzic bez siebie i robiąszał, w stajni jeden i w ręku drugi, po rozdzieleniu ich! Na to zapewne tylko systematyczne wyjścia pomogą.
Koleżance chyba chodziło o "odczulanie" czyli przyzwyczajanie koni do różnych mogących wywołać niepokój u koni przedmiotach np. parasolkach, płachtach, dużych piłkach.
No tak, banał :) Oczywiście,że wiemi i to stosuję. W zasadzie z angloarabami stosuję duzo zasad z naturalu, duzo robimy z ziemi. Z więkrzym lub mniejszym pokazem temperamentu,ale współpracują. Natomiast z k.polskimi nie zaóważam prawie w ogóle zainteresowania współpracą ;p Stoją w stajni tylko we dwoje i bardzo się im pobłaża. Omija się tam wiele rzeczy, przy których konie robią raban. Jest mi trudno znaleźc z Nimi porozumienie, ponieważ są to konie o zupełnie innych mechanizmach. Przeciwstawiaja się we wszystkim w czym mogą i maja chyba naturalnie mocniej wpisany bark zainteresowania człowiekiem. Angloarab czy ślązak pokaże swoją siłę jak najbardziej, ale raz zdominowany nie będzie się kłócił za każdym razem. Mówiąc kolokwialnie szybciej i chętniej dojdzie do wniosku, iż zabawa z człowiekiem może byc nawet fajna:) A ja nie jestem po prostu pewna, czy nie popełniam kalek (z pracy z innymi końmi), nie jestem pewna, czy moje nabyte podejście jest dobre z konikami polskimi.
Stąd moje pytania. Miałam nadzieje, że ktoś może miał doczynienia z jakimś trudnym przypadkiem uparciucha niechętnego do współpracy ;) i ma ochotę podzielic się doświadzceniami :)
Koniki zainteresowały się zabawimy które wymieniłaś, ponieważ nie były nudne. Były ciekawe. Musisz to właśnie brać pod uwagę nie ważne czy pracujesz z upartym konikiem polskim czy z grzecznym ślązakiem. Każdy koń prędzej czy później znudzi się wykonując te same ćwiczenia, przy czym konik polski znudzi się trzy razy szybciej niż inny koń.Szukaj dużej różnorodności przy danych elementach. Często wracaj do tego co było wcześniej, ale tylko na chwilę. Stawiaj przed nimi coraz to trudniejsze zadania. Dziś zrób labirynt z drągów, jutro wprowadź do bukmanki żeby pojutrze znowu wykorzystać drągi ale w innej formie.Dodatkowo spróbuj wywnioskować jaki dany koń a charakter a będzie ci łatwiej wymyślać różne nowe rzeczy a tym samym zainteresować konia.
Dziękuję za wszystkie konstruktywne uwagi. Samemu często wiele szczegółów się nie zauważa ;p Labirynty z drągów, genialna rzecz!!:) Porozstawiane ścieżki-trasy z drągów bardzo dobrze koncentrują uwagę rozpraszaną różnymi bodźcami dookoła. Nawet na przejściach między częściami pastwiska poustawiałam je na różnych wysokościach nad ziemią (takie terenowe ministacjonaty) Mobilizuje je to, podczas zabawy między sobą i ganiania po pastwisku, do większej pracy i podnoszenia leniwych kopyt ;pA dla wszystkich przyszłych szukających informacji-praca z ziemi na lince,lonży itd. odpada, dopóki konik polski nie podda się na luzaku, przy prowadzaniu, dopóki nie nabierze zainteresowania pracą bez linki. Do tego czasu na pasku zawsze będzie kombinował i sprawdzał naszą wytrzymałość ;p
Moje pytanie nie dotyczy w zasadzie powożenia, a po prostu pracy z koniem, na początek z ziemi.Jeżdżę konno od wielu lat. Jednak od kilku skupiam się bardziej na pracy z koniem i dobrym zrozumieniu jego możliwości, a nie na samym jeździectwie. Obecnie zajmuję się w staljni kilkoma angloarabami. Mam więc doswiadczenie raczej z końmi chętnymi do współpracy, idącymi do przodu-z takimi wolę pracować.Kilka miesięcy temu natomiast próbuję (to chyba odpowiednie słowo) pracować z dwoma konikami polskimi. Nie mam kompletnie doświadczenia z tą rasą. Są to uparciuchy i w dużej mierze lenie, zupełnie inne od angloarabów.Są końmi o bardziej pierwotnych zachowaniach, więc są też bardziej trudne we współpracy. Mam doczynienia z sześciolatkami, chodzącymi jedynie w rekreacji pod siodłem,nie skaczącymi przeszkód i nie pracującymi na lonży. Staram sie z końmi zawsze najpierw nabrać zaufania i kontaktu z ziemi, zanim wsiądę na grzbiet. Jednak te zwierzaki wykazują kompletny antagonizm przy pracy na lonży. Jakikolwiek kontakt czuję z nimi jedynie pod siodłem. Jakie rady mogłaby Pani zasugerować, aby lepiej zrozumieć konika polskiego, nigdy nie pracującego "z ziemi"??
Może zabawy typu parasolka itp. ? Albo spacerki w ręku .Kłusowanie i zatrzymywanie w ręku na komendę .Później może być zabawa ,którą używa moja koleżanka od naturalu "daj kopytko " tak jak u psa "daj łapę " czyli branie nogi do przodu za pomocą "gilgotania" bacikiem przy łopatce a"la początki hiszpańskiego stępa kiedy koń da kopytko to chwytamy ,chwalimy .Ja osobiście nie używam naturalu w dużym stopniu .Na upartego szetlanda pomogły spacerki w ręku ,zabawy i komenty typu :ustąp ,daj kopytko,właśnie ten kłus itp. ,zabawy na pastwisku typu zrywanie trawy dla konika (dla przekupienia ,bez przesady ,żeby później nie wymagał zrywania ;) ) ,przytulanie ,siadanie w boksie i ogólnie dużo zabaw takiego typu.Jak coś to pisz to bardziej szczegółowo wyjaśnie zabawę .:)
Próbuj je cały czas czymś zajmować. Jakieś odczulanie, zabawy. Od czasu do czasu jakiś smakołyk. Tak żeby nabrały do Ciebie zaufania i żeby nie myślały że jesteś poprostu jakąs wariatką biagającą przed nimi:P
Przepraszam za zaniedbanie odpowiedzi-mało czasu zwyczajnie ;pRady się przydały:) Zabawy kłusem z ziemi w ręce wychodzą,ale tylko z koniem przy boku,jak z psem dokładnie. Nogi spodobały się jednemu, drugi wierci się przy tej komendzie ;p ale stosuję bez bacika, są wtedy spokojniejsze. Główny problem z Nimi polega na ich uzależnieniu od siebie.Mam możliwośc zabierania ich pojedynczo na spacery na łąki nad Odrą i wychodzimy. Wtedy bardziej koncentrują się na mnie,a nie na psatwisku i bracie ;p Tylko żeby uspokoic któregokolwiek po wyjściu na spacer, musze się dużo napocic. Nie chcą wychodzic bez siebie i robiąszał, w stajni jeden i w ręku drugi, po rozdzieleniu ich! Na to zapewne tylko systematyczne wyjścia pomogą.
Ah, i o tą parasolkę miałam zapytac. Nie bardzo wiem, czym ta zabawa jest ;p
Koleżance chyba chodziło o "odczulanie" czyli przyzwyczajanie koni do różnych mogących wywołać niepokój u koni przedmiotach np. parasolkach, płachtach, dużych piłkach.
No tak, banał :) Oczywiście,że wiemi i to stosuję. W zasadzie z angloarabami stosuję duzo zasad z naturalu, duzo robimy z ziemi. Z więkrzym lub mniejszym pokazem temperamentu,ale współpracują. Natomiast z k.polskimi nie zaóważam prawie w ogóle zainteresowania współpracą ;p Stoją w stajni tylko we dwoje i bardzo się im pobłaża. Omija się tam wiele rzeczy, przy których konie robią raban. Jest mi trudno znaleźc z Nimi porozumienie, ponieważ są to konie o zupełnie innych mechanizmach. Przeciwstawiaja się we wszystkim w czym mogą i maja chyba naturalnie mocniej wpisany bark zainteresowania człowiekiem. Angloarab czy ślązak pokaże swoją siłę jak najbardziej, ale raz zdominowany nie będzie się kłócił za każdym razem. Mówiąc kolokwialnie szybciej i chętniej dojdzie do wniosku, iż zabawa z człowiekiem może byc nawet fajna:) A ja nie jestem po prostu pewna, czy nie popełniam kalek (z pracy z innymi końmi), nie jestem pewna, czy moje nabyte podejście jest dobre z konikami polskimi.
Stąd moje pytania. Miałam nadzieje, że ktoś może miał doczynienia z jakimś trudnym przypadkiem uparciucha niechętnego do współpracy ;) i ma ochotę podzielic się doświadzceniami :)
Koniki zainteresowały się zabawimy które wymieniłaś, ponieważ nie były nudne. Były ciekawe. Musisz to właśnie brać pod uwagę nie ważne czy pracujesz z upartym konikiem polskim czy z grzecznym ślązakiem. Każdy koń prędzej czy później znudzi się wykonując te same ćwiczenia, przy czym konik polski znudzi się trzy razy szybciej niż inny koń.Szukaj dużej różnorodności przy danych elementach. Często wracaj do tego co było wcześniej, ale tylko na chwilę. Stawiaj przed nimi coraz to trudniejsze zadania. Dziś zrób labirynt z drągów, jutro wprowadź do bukmanki żeby pojutrze znowu wykorzystać drągi ale w innej formie.Dodatkowo spróbuj wywnioskować jaki dany koń a charakter a będzie ci łatwiej wymyślać różne nowe rzeczy a tym samym zainteresować konia.
Dziękuję za wszystkie konstruktywne uwagi. Samemu często wiele szczegółów się nie zauważa ;p Labirynty z drągów, genialna rzecz!!:) Porozstawiane ścieżki-trasy z drągów bardzo dobrze koncentrują uwagę rozpraszaną różnymi bodźcami dookoła. Nawet na przejściach między częściami pastwiska poustawiałam je na różnych wysokościach nad ziemią (takie terenowe ministacjonaty) Mobilizuje je to, podczas zabawy między sobą i ganiania po pastwisku, do większej pracy i podnoszenia leniwych kopyt ;pA dla wszystkich przyszłych szukających informacji-praca z ziemi na lince,lonży itd. odpada, dopóki konik polski nie podda się na luzaku, przy prowadzaniu, dopóki nie nabierze zainteresowania pracą bez linki. Do tego czasu na pasku zawsze będzie kombinował i sprawdzał naszą wytrzymałość ;p