Reklama
  • redakcja2013-08-30 19:56:52

    Jeżdżę od początku wakacji 4-5 razy w tyg, drugi rok z rzędu. W zeszłym roku zrobiłam mega postępy, bo z "ledwo-kłusa" doszłam do początków skoków. W tym roku jest inaczej. Przez całe te 2 miesiące nie mogłam zrobić w galopie zbyt wiele, ponieważ mam duże problemy z wejściem w niego.Problem tkwi w tym, że za nic nie mogę dać wewnętrznej nogi wystarczająco do przodu, czyli tuż przed popręg. W kłusie kompletnie mi to nie wychodzi, a w stępie przykładam ją tylko na moment, bo jak tylko klacz robi skok w galop, to noga mi się cofa i wychodzi z tego kłus. Poza tym nie umiem dobrze przysiąść w siodło, co chyba właśnie powoduje cofanie tej łydki, bo trochę mnie podrzuca. Czuję, że ona chce iść do przodu, ale ciągle robię to źle..Zdarzyło się tylko kilka jazd z udanym, porządnym galopem i od razu robiłam spore postępy, ale przez te trudności z wprowadzaniem nie galopowałam prawie wcale i wakacje zmarnowane... Mam tu do dyspozycji tylko jednego konia, do innej stajni mam aż godzinę jazdy rowerem, do jeszcze innej tylko kilka minut, ale tam chodzi im tylko o kasę i nie widzi mi się przenoszenie do żadnej z tych :/Czy jedynym sposobem jest mordowanie się z tym aż do skutku?

  • redakcja 2013-08-30 19:58:36

    Czuję, że ona chce iść do przodu, ale ciągle robię to źle.. <-- mam tu na myśli klacz, nie łydkę :D

  • LoveBarwa 2013-08-30 21:42:22

    A kto Ci nagadał głupot że łydka wewnętrzna do zagalopowania ma isć tuż PRZED popręg?! To jakis absurd i nie wątpię, że takie coś mogłoby być niewygodne i trudne do wykonania. Przecież łydką oddziałuje się na bok konia a nie na łopatkę czy nie wiem co jeszcze. Nie wiem kto Cię uczył tej techniki (o której słyszę po raz pierwszy) ale zapamiętaj, że łydka wewnętrzna ma być tuż ZA popręgiem, czyli niemal tam, gdzie łydka znajduje się normalnie. A nie przed. Spotkałam się już z wersja działania łydką na popręgu (kolejny absurd) ale to działanie przed popręgiem to absolutny hit. Kontynuując, zewnętrzna łydka idzie do tyłu, o szerokosć dłoni za popręgiem. No i kwestia łydek po krótce omówiona, to dodajmy do tego jeszcze wygięcie konia wewnętrzną wodzą by widzieć pół jego oka i impuls z dosiadu i konik nam pięknie wchodzi w galop. Ja też długo miałam problem by usiaść w siodło i dać sygnał do galopu, wiec całe moje zagalopowania były klapą. Pomógł mi kłus ćwiczebny, w strzemionach i bez. Spróbuj. I upewnij się że nie ciągniesz klaczy za pysk próbując zagalopować. Wiele osób robi to nieświadomie. Mówią, że czują, że koń chce isć do przodu ale nie idzie. No nie idzie, bo jest wstrzymywany w pysku. Najlepiej niech ktos zobaczy Twoje zagalopowanie i pozwoli potwierdzić lub wykluczyć twarde działanie reki przy popędzaniu do galopu.  Pozdrawiam :) Ania

  • redakcja 2013-08-31 21:15:40

    Instruktor ciągle mi powtarza, że muszę sięgnąć przed popręg i tak też wchodzi klacz, na której jeżdżę..Chyba muszę się wybrać jednak do innej stajni pojeździć na innym koniu i pod okiem innego instruktora... Choć nie powiem, trochę mi żal z tego powodu, bo dobrze mi w tej stajni :/ 

  • Reklama
  • LoveBarwa 2013-09-01 14:53:59

    Domyślam się, że przyzwyczaiłaś się do tej stajni i tych koni i nie będzie Ci łatwo, ale jeśli chcesz nauczyć się jeździć poprawnie, musisz zmienić miejsce nauki i przede wszystkim instruktora. Powiem Ci, że pierwszy raz w życiu spotykam się z przypadkiem, kiedy koń jest nauczony zagalopowania na sygnał łydką przed popręgiem. Nie wiem, czy ja sama bym tak zagalopowała. Przecież żeby sięgnąć łydka tam do przodu, trzeba zaburzyć swoją równowagę i to nieźle. Nie mówię nawet, że wzorcowy dosiad nie przewiduje nogi jeźdźca przed popręgiem. Naprawdę polecam zmianę stajni, bo taka nauka nie ma celu. Jak pójdziesz do innej stadniny i będziesz jeździła z łydką z przodu, to powiedzą Ci że masz tzw dosiad fotelowy. Takiego Cię uczą, przynajmniej do zagalopowania, choć nie jest to poprawne. A jeśli ktoś ujeździł konia w ten sposób to juz nie Twoja wina i nie musisz ponosić za to konsekwencji w postaci nabywania błędnych nawyków. Zresztą domyślam się, że ujeżdżania podjął się ktoś, kto nie miał do tego kwalifikacji i kon teraz chodzi jak chodzi, na takie sygnały z kosmosu, bo tak był nauczony. Pozdrawiam Ania



Reklama
Reklama