Mam problem ze swoją klaczą. Pewnie mieliśmy kiedyś podobny, dlatego piszę o proszę o radę. Chodzi o to, że moja klacz nie słucha się mnie i robi, co jej się żywnie podoba gdy staram się ją prowadzać na kantarze. Najzabawniejsze jest to, że gdy prowadzam ją normalnie na ogłowiu nie mam z nią żadnych problemów. To już zaczyna być denerwujące ; ( Poradźcie cos, jeśli spotkał Was podobny problem. Z góry dzięki za pomoc : )
Hej:)Miałam klacz z takim problemem, gdy tylko brałam ją na kantarze to chodziła gdzie chciała a ja sobie mogłam pogwizdać-bo wszędzie mnie wyciągała. Wtedy nie znałam się za bardzo na tym co robić w takich chwilach więc Zaczęłam ją wtedy prowadzać ubierając kantar a na kantar ogłowie. Uwiąz zapinałam do kantara jak klacz zaczęła robić co chciała wtedy ciągnęłam za wodze. a gdy udało się przejść dłuższy kawałek bez używania wodzy dawałam jej w nagrodę kawałek smakołyka:) robiłam tak przez tydzień codziennie po 20minut, po tygodniu zaczęłam prowadzać ją na kantarze bez ogłowia. Tak więc mi się udało w taki sposób a czy Tobie się uda?? nie wiem:) ale możesz spróbować:)
Jest prostszy sposób.1 Ile masz lat??2 Jaki jest Twój koń z natury?? Jeśli ma takie odchyły tylko z kantarem to spróbój na uwiązie jeśli na uwiązie nic nie odwali to git a jeśli odpala jej to trzymasz za kantar prowadzisz jak tylko coś robi skręcasz ręką kantar tak aby się zacisną i ograniczył swobodę przy tym szarpiesz ty ją jedno proste zdanie krzyknięte powinno pomóc (spokój ty k**wo). Jak odpuści ty popuszczasz zaciśnięty kantar i idziesz dalej.3. Przy wyprowadzaniu konia z boksu otwarcie drzwi to nie sygnał dla konia do wyjścia4. Co jakiś czas zatrzymuj się z koniem tak żeby zrozumiał ze ty jesteś jego panem a on twoim pieskiem na smyczy5.Tak samo jak koń prubóje przy wyprowadzaniu podkłusowac sobie należy go przywołac do pożądku on musi ciebie nasladować jeżeli kłusujesz to i on kłusuje nie moze ciebie nigdy wyprzedzić ma iść po twoim śladzie lub z twojej prawej strony
Mój koń na ląży na kantarze nie chciał chodzić kiedyś a teraz zachowuje się jak aniołek:)... No więc tak: Ja lążowałam go na ogłowiu przez jakiś czas (Daje sobie założyć ogłowie tylko gdy ja mu je zakładam bo kiedys rąbnął się u głowęi poświęciłam mu bardzo dużo czasu na to żeby mi zaufał) no więc gdy byłam na wakacjach moja mama wzięła go na ląże bez uzdy i chdził idealnie. Wiem że to trochę inna historia ale podobna. Myślę że starczy cierpliwość i regularna praca z kobyłką:)
Ja też miałam taki problem. Jak chciałam wyprowadzić konia na kantarze a on ciągnął i szedł w swoją stronę to robiłam tak: jak założyłam mu kantar przed wyjściem zaczepiłam uwiąz o kółeczko z kantara( tam gdzie zawsze zaczepia sie uwiąz) przełożyłam go nad pyskiem konia o wsadziłam uwiąz spowrotem do tego kółeczka do którego jest przyczepiony. Na mioim koniu pomagało! Wtedy nie ma szans Cię pociągnąć. Jak Ci się uda to daj znać czy zadziałało:)
widze że dużo osób miało taki problem moja Myszka również była koniem który ciąga ludzi za sobą na wszystkie stronymam ją już ponad rok,a kiedy ją kupowałam to był koń tak nie posłuszny że normalny człowiek to by dał sobie spokój(na dodatek nie zajeżdżony)po 0,5 roku już zaczął się nasz szacunek do siebie i normalnie mogłam ją prowadzać problemem był jej brak szacunku do mnie...teraz normalnie w tereny na kantarze jeździmyskacze ponad 80 cm i nie depcze mnie kiedy ją prowadze:PKocham ją bardzo ale to koń i nie może robić z człowiekiem co mu sie żywnie podobasądze że popracujcie nad zaufaniem itak jak wspomniała roksana90 zakładaj ogłowie na kantar ćwicz najlepiej na ujeżdzalni lub wybiegu:D najlepiej żeby nie było innych koni np.na ujeżdżalni bo to rozprasza...Życze powodzenia sory że sie tak rozpisałam jakąś wene miałam :P
W takich sytuacjach trzeba być przede wszystkim bardzo stanowczym, nie bać się i zawsze, kiedy tylko koń będzie nieposłuszny, nakrzyczeć na niego, a jeśli będzie tego trzeba, mocno szarpnąć za kantar.
Dzięki za podpowiedzi. Pomogło : )!!! Zakładałam ogłowie na kantar i prowadzenie konia na kantarze przestalo być problemem : ) Jest teraz posłuszny, że aż miło : ) Nie ma to jak porady doświadczonych. Dzięki!
Założenie ogłowia na kantar nie rozwiązuje twojego problemu. Działanie coraz silniejszym naciskiem spowoduje, że koń się na niego odczuli. Niedługo będziesz musiała używać ostrzejszego wędzidła, munsztuka czy pętania nogi. A gdy będziesz musiała zdjąć ogłowie podczas np. wizyty weterynarza to nie zapanujesz nad nią. Gdy prowadzisz ją na ogłowiu to TY jesteś w siódmym niebie a twój koń wysyła się do wszystkich diabłów. Jest takie mądre przysłowie: "Leczenie objawów nie uleczy przyczyny". A przyczyny mogą być różne:
- koń Ci nie ufa, dlatego " na zewnątrz" ( poza stajnią) postanawia objąć przywództwo w stadzie ty-ona i Cię prowadzić.
- często ciągniecie konia za kantar nie przynosi rezultatów gdyż koń instynktownie napiera na nacisk. Całe jeździectwo polega na zmienieniu tej reakcji na ustąpienie (tak pożądane w twoim przypadku). Dzięki temu możemy konia zatrzywać, skręcić, cofnąć, zrobić zwrot na zadzie, przodzie, ciąg, itd.
- również twoja postawa podczas prowadzenia jest ważna. Jeżeli wychodzisz z koniem energicznym, nerwowym (" kiedy to się skończy ?!") krokiem to i koń robi się niespokojny. Zwolnij trochę, wyluzuj ( "Nic się nie dzieje"), zatrzymuj się tak by koń musiał uważać co robisz ( nie szarp go, tylko ograniczaj jego ruch). Nie trzymaj jej krótko- to zwiększa jej klaustrofobię, poczucie osaczenie przez "drapieżnika".
Jest również masa innych powodów ( pastwisko, inne konie, ...) ciągnięcia. Najczęstsze wymieniłam wyżej, najczęściej wystepują wszystkie razem. Moja klacz miała ten sam problem, oto jak z niego wyszłyśmy:
JOIN UP= Nie wiem czy słyszałaś o Montym Robertsie? Mimo wszystko odsyłam do jego książki " Ode mnie dla was". Jest tam przedstawiony cały proces join up. W skrócie: gdy klacz chce ukarać młodego to wypędza go ze stada. Goni go tak długo aż uciekający uznając przywództwo klaczy " się podda"- spuści głowę w dół, oblizywał wargi, żuł. Wtedy wraca do stada. Jest to o tyle ważne gdyż samotny koń nie ma szans na przeżycie na wolności.
Cały proces wygląda tak:
1. Wprowadzasz konia na lonżownik, jest BEZ LONŻY, na tylko kantar ( NIE ogłowie)
2. W ręce trzymasz linę/wodze/uwiąz/bat do lonżowania i przybierasz odpowiednią postawę: wyprostowana, patrzysz mu w oczy (postawa drapieżnika). Zbliżasz się półkołem do jej zadu i robisz RUCH (niewielki) tym co trzymasz (batem nie machać! trzymasz go do tyłu w dół). Zaczynasz od małego ruchu, jeżeli to nie skutkuje to zwiększasz nacisk.
3. koń ucieka po obwodzie lonżownika. Masz tą samą postawę to w p. 2, chodzisz po mąłym kole na środku lonżownika ok. 0,5 metra za jej zadem (trzymaj się tego miejsca- inaczej koń zmieni kierunek). Koń biegnie ok. 15-20 okrążeń. Po tym czasie, odłóż to co trzymasz, (nie zatrzymuj konia) i np. podejdź do płotu lonżownika.
4. stoisz przy płocie, NIE PATRZYSZ na nią. Możesz kopać dziury w ziemi, zbierać kamyki, cokolwiek co sprawi że się rozluźnisz. Po chwili ( nie patrz na nią) ona podejdzie do Ciebie, a jezeli nie to ty do niej podejdź- nie patrz w oczy, wzrok na jej nogi- pogłaszcz i odejdź. Powinna na toba podążyć. Proces ten może nie udać się za pierwszym razem. Czasem na poprawnie wykonany join up trzeba pracować kilka/kilkanaście "lonży".
Opisałam tutaj moją metodę join up. W ten sposów udało mi się zdobyć zaufanie konia, który podobnie jak twój był nie do opanowania/zatrzymania. Proponuję ci lekturę ww. książki, gdyż naprawdę warto! PAMIĘTAJ: "Lecząc objawy nie wyleczysz przyczyny"! Piękne zdjęcie: Monty w akcji:
http://www.folkbladet.nu/wp-content/uploads/2008/05/monty_roberts_besook004__46.jpg
"Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl"
Według mnie siłowe rozwiązanie to najgorsze, co może być. Prowadzenie na ogłowiu jest dla Ciebie prostsze, ponieważ klacz odczuwa nacisk na wędzidło i boli ją to - woli ustąpić. Prowadząc konia na ogłowiu masz nad nim przewagę siłową - Twoja ręka i ciało jest silniejsze od jego delikatnych dziąseł. Dlatego ustępuje.Na kantarze jest inna sprawa. Koń odczuwa mniejszy nacisk, a więc wie, że "może sobie pozwolić, ona i tak mi nic nie zrobi".Według mnie w takiej sytuacji powinnaś spróbować techniki join-up. Powtórzę jeszcze raz - siła to złą metoda! Dziwię się ludziom - próbują zapanować nad 500kg ciała konia, a nie chcą zapanować nad paroma gramami mózgu...
Mam problem ze swoją klaczą. Pewnie mieliśmy kiedyś podobny, dlatego piszę o proszę o radę. Chodzi o to, że moja klacz nie słucha się mnie i robi, co jej się żywnie podoba gdy staram się ją prowadzać na kantarze. Najzabawniejsze jest to, że gdy prowadzam ją normalnie na ogłowiu nie mam z nią żadnych problemów. To już zaczyna być denerwujące ; ( Poradźcie cos, jeśli spotkał Was podobny problem. Z góry dzięki za pomoc : )
Hej:)Miałam klacz z takim problemem, gdy tylko brałam ją na kantarze to chodziła gdzie chciała a ja sobie mogłam pogwizdać-bo wszędzie mnie wyciągała. Wtedy nie znałam się za bardzo na tym co robić w takich chwilach więc Zaczęłam ją wtedy prowadzać ubierając kantar a na kantar ogłowie. Uwiąz zapinałam do kantara jak klacz zaczęła robić co chciała wtedy ciągnęłam za wodze. a gdy udało się przejść dłuższy kawałek bez używania wodzy dawałam jej w nagrodę kawałek smakołyka:) robiłam tak przez tydzień codziennie po 20minut, po tygodniu zaczęłam prowadzać ją na kantarze bez ogłowia. Tak więc mi się udało w taki sposób a czy Tobie się uda?? nie wiem:) ale możesz spróbować:)
a co konkretnie robi? szarpie?
Jest prostszy sposób.1 Ile masz lat??2 Jaki jest Twój koń z natury?? Jeśli ma takie odchyły tylko z kantarem to spróbój na uwiązie jeśli na uwiązie nic nie odwali to git a jeśli odpala jej to trzymasz za kantar prowadzisz jak tylko coś robi skręcasz ręką kantar tak aby się zacisną i ograniczył swobodę przy tym szarpiesz ty ją jedno proste zdanie krzyknięte powinno pomóc (spokój ty k**wo). Jak odpuści ty popuszczasz zaciśnięty kantar i idziesz dalej.3. Przy wyprowadzaniu konia z boksu otwarcie drzwi to nie sygnał dla konia do wyjścia4. Co jakiś czas zatrzymuj się z koniem tak żeby zrozumiał ze ty jesteś jego panem a on twoim pieskiem na smyczy5.Tak samo jak koń prubóje przy wyprowadzaniu podkłusowac sobie należy go przywołac do pożądku on musi ciebie nasladować jeżeli kłusujesz to i on kłusuje nie moze ciebie nigdy wyprzedzić ma iść po twoim śladzie lub z twojej prawej strony
Mój koń na ląży na kantarze nie chciał chodzić kiedyś a teraz zachowuje się jak aniołek:)... No więc tak: Ja lążowałam go na ogłowiu przez jakiś czas (Daje sobie założyć ogłowie tylko gdy ja mu je zakładam bo kiedys rąbnął się u głowęi poświęciłam mu bardzo dużo czasu na to żeby mi zaufał) no więc gdy byłam na wakacjach moja mama wzięła go na ląże bez uzdy i chdził idealnie. Wiem że to trochę inna historia ale podobna. Myślę że starczy cierpliwość i regularna praca z kobyłką:)
Ja też miałam taki problem. Jak chciałam wyprowadzić konia na kantarze a on ciągnął i szedł w swoją stronę to robiłam tak: jak założyłam mu kantar przed wyjściem zaczepiłam uwiąz o kółeczko z kantara( tam gdzie zawsze zaczepia sie uwiąz) przełożyłam go nad pyskiem konia o wsadziłam uwiąz spowrotem do tego kółeczka do którego jest przyczepiony. Na mioim koniu pomagało! Wtedy nie ma szans Cię pociągnąć. Jak Ci się uda to daj znać czy zadziałało:)
widze że dużo osób miało taki problem moja Myszka również była koniem który ciąga ludzi za sobą na wszystkie stronymam ją już ponad rok,a kiedy ją kupowałam to był koń tak nie posłuszny że normalny człowiek to by dał sobie spokój(na dodatek nie zajeżdżony)po 0,5 roku już zaczął się nasz szacunek do siebie i normalnie mogłam ją prowadzać problemem był jej brak szacunku do mnie...teraz normalnie w tereny na kantarze jeździmyskacze ponad 80 cm i nie depcze mnie kiedy ją prowadze:PKocham ją bardzo ale to koń i nie może robić z człowiekiem co mu sie żywnie podobasądze że popracujcie nad zaufaniem itak jak wspomniała roksana90 zakładaj ogłowie na kantar ćwicz najlepiej na ujeżdzalni lub wybiegu:D najlepiej żeby nie było innych koni np.na ujeżdżalni bo to rozprasza...Życze powodzenia sory że sie tak rozpisałam jakąś wene miałam :P
W takich sytuacjach trzeba być przede wszystkim bardzo stanowczym, nie bać się i zawsze, kiedy tylko koń będzie nieposłuszny, nakrzyczeć na niego, a jeśli będzie tego trzeba, mocno szarpnąć za kantar.
Dzięki za podpowiedzi. Pomogło : )!!! Zakładałam ogłowie na kantar i prowadzenie konia na kantarze przestalo być problemem : ) Jest teraz posłuszny, że aż miło : ) Nie ma to jak porady doświadczonych. Dzięki!
Założenie ogłowia na kantar nie rozwiązuje twojego problemu. Działanie coraz silniejszym naciskiem spowoduje, że koń się na niego odczuli. Niedługo będziesz musiała używać ostrzejszego wędzidła, munsztuka czy pętania nogi. A gdy będziesz musiała zdjąć ogłowie podczas np. wizyty weterynarza to nie zapanujesz nad nią. Gdy prowadzisz ją na ogłowiu to TY jesteś w siódmym niebie a twój koń wysyła się do wszystkich diabłów. Jest takie mądre przysłowie: "Leczenie objawów nie uleczy przyczyny". A przyczyny mogą być różne: - koń Ci nie ufa, dlatego " na zewnątrz" ( poza stajnią) postanawia objąć przywództwo w stadzie ty-ona i Cię prowadzić. - często ciągniecie konia za kantar nie przynosi rezultatów gdyż koń instynktownie napiera na nacisk. Całe jeździectwo polega na zmienieniu tej reakcji na ustąpienie (tak pożądane w twoim przypadku). Dzięki temu możemy konia zatrzywać, skręcić, cofnąć, zrobić zwrot na zadzie, przodzie, ciąg, itd. - również twoja postawa podczas prowadzenia jest ważna. Jeżeli wychodzisz z koniem energicznym, nerwowym (" kiedy to się skończy ?!") krokiem to i koń robi się niespokojny. Zwolnij trochę, wyluzuj ( "Nic się nie dzieje"), zatrzymuj się tak by koń musiał uważać co robisz ( nie szarp go, tylko ograniczaj jego ruch). Nie trzymaj jej krótko- to zwiększa jej klaustrofobię, poczucie osaczenie przez "drapieżnika". Jest również masa innych powodów ( pastwisko, inne konie, ...) ciągnięcia. Najczęstsze wymieniłam wyżej, najczęściej wystepują wszystkie razem. Moja klacz miała ten sam problem, oto jak z niego wyszłyśmy: JOIN UP= Nie wiem czy słyszałaś o Montym Robertsie? Mimo wszystko odsyłam do jego książki " Ode mnie dla was". Jest tam przedstawiony cały proces join up. W skrócie: gdy klacz chce ukarać młodego to wypędza go ze stada. Goni go tak długo aż uciekający uznając przywództwo klaczy " się podda"- spuści głowę w dół, oblizywał wargi, żuł. Wtedy wraca do stada. Jest to o tyle ważne gdyż samotny koń nie ma szans na przeżycie na wolności. Cały proces wygląda tak: 1. Wprowadzasz konia na lonżownik, jest BEZ LONŻY, na tylko kantar ( NIE ogłowie) 2. W ręce trzymasz linę/wodze/uwiąz/bat do lonżowania i przybierasz odpowiednią postawę: wyprostowana, patrzysz mu w oczy (postawa drapieżnika). Zbliżasz się półkołem do jej zadu i robisz RUCH (niewielki) tym co trzymasz (batem nie machać! trzymasz go do tyłu w dół). Zaczynasz od małego ruchu, jeżeli to nie skutkuje to zwiększasz nacisk. 3. koń ucieka po obwodzie lonżownika. Masz tą samą postawę to w p. 2, chodzisz po mąłym kole na środku lonżownika ok. 0,5 metra za jej zadem (trzymaj się tego miejsca- inaczej koń zmieni kierunek). Koń biegnie ok. 15-20 okrążeń. Po tym czasie, odłóż to co trzymasz, (nie zatrzymuj konia) i np. podejdź do płotu lonżownika. 4. stoisz przy płocie, NIE PATRZYSZ na nią. Możesz kopać dziury w ziemi, zbierać kamyki, cokolwiek co sprawi że się rozluźnisz. Po chwili ( nie patrz na nią) ona podejdzie do Ciebie, a jezeli nie to ty do niej podejdź- nie patrz w oczy, wzrok na jej nogi- pogłaszcz i odejdź. Powinna na toba podążyć. Proces ten może nie udać się za pierwszym razem. Czasem na poprawnie wykonany join up trzeba pracować kilka/kilkanaście "lonży". Opisałam tutaj moją metodę join up. W ten sposów udało mi się zdobyć zaufanie konia, który podobnie jak twój był nie do opanowania/zatrzymania. Proponuję ci lekturę ww. książki, gdyż naprawdę warto! PAMIĘTAJ: "Lecząc objawy nie wyleczysz przyczyny"! Piękne zdjęcie: Monty w akcji: http://www.folkbladet.nu/wp-content/uploads/2008/05/monty_roberts_besook004__46.jpg "Materiał zgłoszony na konkurs wedkuje.pl"
Według mnie siłowe rozwiązanie to najgorsze, co może być. Prowadzenie na ogłowiu jest dla Ciebie prostsze, ponieważ klacz odczuwa nacisk na wędzidło i boli ją to - woli ustąpić. Prowadząc konia na ogłowiu masz nad nim przewagę siłową - Twoja ręka i ciało jest silniejsze od jego delikatnych dziąseł. Dlatego ustępuje.Na kantarze jest inna sprawa. Koń odczuwa mniejszy nacisk, a więc wie, że "może sobie pozwolić, ona i tak mi nic nie zrobi".Według mnie w takiej sytuacji powinnaś spróbować techniki join-up. Powtórzę jeszcze raz - siła to złą metoda! Dziwię się ludziom - próbują zapanować nad 500kg ciała konia, a nie chcą zapanować nad paroma gramami mózgu...