Widzę że jest tu dużo osób na zróżnicowanym poziome jazdy konnej . Jest tu dużo osób jazdy zaawansowanej i tych którzy dopiero poznają znaczenie " być jeźdźcem " . [ zwracam sie do tych " zaawansowanych" ]Jak pamiętacie też kiedyś uczyliście się jeździć i jak wiecie nie było to wcale proste , a kiedy nauczyliście się manier jazdy galopu , uważaliście że potraficie jeździć , a inni się z tego śmieli. Czuliście się potępieni . Lecz im bardziej pracowaliście nad swoimi błędami , zaczęliście się nie przejmować tymi opiniami , byliście za tym że " Trening czyni mistrza " . Rzeczywiście to było nie miłe uczucie , przyznam sama . Ale to nie oznacza że mamy się wyrzywać na słabiej od nas jeżdżącej osobue. Jako amazonki i ułani powinniśmy się wspierać i tworzyć jedną wielką rodzinę . Myślę że chociaż ta strona nie spadnie na psy !.
Kto jak kto, ale społeczność jeździecka powinna stanowić silną grupę i się wspierać. Niestety, często w stajniach widać przykłady dzielenia na tych "gorszych" i "lepszych", a przecież każdy kiedyś zaczynał nie umiejąc nic.
może jeszcze nie jestem "zaawansowana"ale troche skaczę xDa jak oglądam swoje filmiki z pierwszych galopów to jakaś masakra i nie śmieję się z innych słabiej jeżdżących bo kiedyś sama tak jeździlam
Temat stary jak świat, czy potrafimy utrzymać się w siodle i jak się w nim czujemy oraz na ile koń reaguje na nasze bodźce bo chyba tak najprościej możemy nazwać jazdę konną.Nasłuchałem się wiele na ten jakże bardzo kontrowersyjny temat ilu jeźdźców tyle zdań a z nimi związane techniki jazdy i każdy twierdzi że jego technika jest najlepsza.Takie gdybania zawsze mnie denerwowały, najgorsze były krytyki słyszane z ławek przeznaczonych dla widzów "jak ona siedzi w sidle" "Boże ten jego koń jest wogule nie zebrany" oj można by wymieniać bez końca.Znam pewną osobę i chyba nie ma Polaka który by Go nie znał, jest dla wielu autorytetem w branży koniarskiej i nie tylko, konno jeździ od najmłodszych lat swego życia i nigdy z jego ust będąc na wspólnych zawodach czy też w stajni w której trzyma swe konie nie słyszałem słów krytyki pod kątem innych jeźdźców natomiast o tej osobie krytyki wśród tzw "elity" nie ma końca i tego nie znoszę.
ja jestem za tym zebysmy sie wspierali bo ostatnio w klubach ludzie dziela sie na wlasnie lepszych i gorszych a to nie jest wazne.... ja znam wiele osob ktore nie znajac mnie i nie widzac jak jezdze pouczaja a pozniej okazuje sie ze jezdza nie za dobrze i glupio sie czuja i po co to?????? nie ma sensu robic cyrkow....... ja tez przyznam ze czasem nie moge powstrzymac sie od komentarza na temat np jak mi zal tego konia ale nigdy nie krytykuje stylu jazdy nie bolesnych i nie przykrych dla koni bo to mi nie przeszkadza np znam osobe ktora nie jezdzi dobrze i ma taki jakby swoj styl ale nie krzywdzi konia to sobie cenie......
O właśnie, temat wydaje mi się jak najbardziej potrzebny. ;) Też sądzę, że Ci którzy jeżdżą słabiej nie powinni być wyśmiewani czy krytykowani. Ja jak oglądam swoje zdjęcia jak zaczynałam jeździć to się śmieję sama z siebie . xD
No ja nie jeżdżę super ale niesyt ale chodzi mi o to by być jest SKROMNOŚ.Ale też być realistą no bo "SĄ ZAWSZE LEPSI OD NAS" A co do początków to ja pamiętam i nadal mam.;)i Podziały są dobre i złe a komentarze jeżeli są konstruktywne to ok ale jak wredne to są złe.A co do jazdy lepiej się nie chwalić bo potem wsiadasz na konia i tak średnio lub okropnie a jak czegoż nie dopowiesz to łał jak fajnie jeździsz.
Moim zdaniem koniarze powinni się wspierać, Ci bardziej doświadczeni powinni służyć radą i dobrym słowem dla tych początkujących. To o wiele więcej wniesie niż krytyka i uważanie się za "boga". Każdy z nas przecież kiedyś zaczynał i często "kaleczył" jazdę, ale trening czyni mistrza. Dużo wyrozumiałości i życzliwości. Pozdrawiam wszystkich zamiłowanych koniarzy :)
Witam.Nawiązując do tematu,chciełabym poruszyć pewna kwestię.Mianowicie ,często się zdaża że Ktoś zadaję pytanie a forumowicze odpowiadają:To już było na forum,wróć i poszukaj,o tym już pisaliśmy,itp.Uważam że nie powinno tak być.Nowicjusze często się zrażają i więcej nie wchodzą na takie forum,a przecież wszystkim nam powinno zależeć na tym by było nas na jak najwięcej .Wspólnie powinniśmy budować jak najlepszy wizerunek FORUM.POZDRAWIAM
Kiedy na początku jazdy konnej nauczyłam się jeździ galopem rzeczywiście myślałam że umiem jeździć konno ale nikt się ze mnie nie śmiał! Rodzina koleżanki mnie chwalili! Ale popieram to że nie można się śmiać z tych co dopiero zaczynają! Chociaż kiedyś doznałam wielkiej przykrości kiedy koleżanka mnie strasznie opieprzyła za to że nie zakładam koniowi na którym jeżdżę w rekreacji na przednie nogi ochraniaczy pomimo tego że nikt w życiu mnie nie poinformował, że powinnam tak robić. Do tej pory ta dziewczyna w stosunku do mnie uważa się za kogoś kompletnie nad mistrzowskiego! To jest OKROPNE i to mnie boli!
według mnie wszyscy mają rację. ja nie jestem zaawansowana ale staram się polepszać swoje umiejętności. wiem co to znaczy śmiać się z kogoś. kiedyś też tak miałam. na samym początku. :) ale żeby się nauczyć trzeb coś poświęcić. i każde początki są trudne.
ja też nie jestem jakimś tam jeźdzcem zaawansowanym ;) ale cieszę się z tego że po prostu jeżdżę sprawia mi to przyjemność ;) a kiedy my (grupa z którą jeźdzę i trenuję) zaczęliśmy nasze pierwsze starty zauważyłam że kilka osób zaczęło się wywyższać ponad innych, to było nie do zniesienia... uważam że to bardzo nie jest fajne, sama staram sie tak nie zachowywać ;)
Niestety ludzie zawsze lubili podziały,zawsze też byli ci gorsi i ci lepsi ,bogatsi i biedniejsi.Taki jest świat i natura człowieka.O klasie człowieka i trenera świadczy jego stosunek do innych,jeździectwo jest sportem trudnym i wymagąjacym,trzeba sprostać temu zarówno fizycznie jak i psychicznie.Dobrze prowadzone zajęcia mają wielki wpływ na psychikę kursanta.Wielka przyjemność sprawia obserwowanie tych pozytywnych zmian.Kursanci nabierają pewności siebie ,wiary w swoje możliwości,podczas treningów zaczyna dziać się pozytywnie.Aby do tego doszło musi panować odpowiednia atmosfera- zaufania i przyjaźni.Środowisko koniarzy to niestety rownież niezbyt zdrowe relacje -zawiść,zazdrośc,wyśmiewanie.Trzeba temu sprostać (czytaj: olać!) albo szukać przyjźniejszych miejsc i zdrowych relacji.Nie należy się przejmowac tym co sądzą inni (zawistni) tylko robić swoje: jeździectwo jest b.wychowawcze i wyrabia odwagę rownież w toksychnych stosunkach interpersonalnych ,)
Moim zdaniem, prawie zawsze znajdą się osoby, które będą się starały naśmiewać z innych i tworzyć złą atmosferę w stajni. Rada jest taka: nie przejmować się takimi osobami lub podejść do tego z dystansem, czyli zacząć się śmiać z samego siebie (co może dla niektórych być trudne, więc nie działać na siłę) lub posłuchać co "mądrego" mają do powiedzenia te osoby, a następnie próbować je udoskonalić w jeździe i podziękować za rady. :) Nie uważam się za świetnego jeźdźcca i nie naśmiewam się z innych, bo ja też kiedyś zaczynałam swoją przygodę z jeździectwem... Osobiście nikt się do tej pory ze mnie nie naśmiewał itp. tylko raz pewna dziewczyna (zagapiłam się i wyjechałam za drąg, a miałam nie wyjeżdżać :P) się na mnie wtedy popatrzyła jakbym zabiła jej chomika gazetą. oO Nie wzięłam tego do siebie, tylko ją olałam. :P
Moim zdaniem kłótnie wśród koniarzy są zbędne (nie mówię że takowych nie ma) ale skoro nie jest nas zbyt wiele i łączy wspaniała pasja jaką jest jazda konna - apeluję do wszystkich nie kłóćmy się nie poniżajmy tych początkujących, tylko im służmy radą i pomocą. Przecież każdy kiedyś zaczynał!
A wiecie co jest najgorsze? Ludzie, którzy zaczynają np. skakać małe przeszkody i już uważają się za lepszych.. Mówię to na moim przykładzie.. Miałam długą przerwe w jeździe i kiedy wróciłam do stajni miałam tylko lekki trening bez skoków, trochę galopu.. takie przypomnienie. Dziewczyna, która ze mną jeździła zaczynała skakać, takie małe przeszkody a ja w tym czasie pracowałam z koniem w stępie. Ona wtedy patrzyła na mnie z taką pogardą, że jest lepsza ode mnie bo ja nie skaczę tak jak ona nawet taki malutkich przeszkód do 50cm.. Żal mi takich bezmyślnych ludzi...
Tak to jest, że niektórzy jak potrafią już dobrze jeździć, zaczynają śmiać się z innych co dopiero zaczynają galop czy skoki, i zapominają, że oni też kiedyś zaczynali i tak samo śmiesznie jeździli ;) Ja znam takie przykłady kiedy w gronie już długo i nawet dobrze jeżdżących jeźdźców zaczyna się przekomarzanie kto więcej lat jeździ i w jakim wieku już potrafił....... żenada....
Każdy z nas kiedyś uczył się jeździć!! Nie ma co się śmiać z tych którzy zaczynają,przecież Oni się dopiero uczą.Jeśli dojdą to takiego etapu jazdy,jak zaawansowani,to również będą tak dobrzy w te "klocki" ;)
Zgadzam się z Wami. Miłośnicy jazdy konnej powinni trzymać się razem a te kłótnie są bezsensu :) U mnie w klubie są takie 2 dziewczyny co się strasznie wywyższają. myślą ze są lepsze bo mają droższe albo markowe bryczesy ; // to jest strasznie wkurzajace .
A na jeździe przychodzi co do czego i nawet nie umią za kłusować na dobrą noge ;/ a niby takie "wszystko wiedzące " na temat jazdy konnej. Ja myśle ze nie trzeba sie przejmować takimi śmiesznymi "ekspertami". Po prostu Olać to ; pp
pozdrawiam :D
Moim zdaniem to każdy z nas kiedyś zaczynał bo chyba nikt nie wszedł na konia i od razu galopowałał i skakał przez przeszkody i np. jak ktoś sie pomli to powinno się to powiedzieć w sposób kulturalny a nie od razu mu to mieć za złe i dzięki że poruszliśmy ten temat
Post dotyczy rozmowy na temat wywyższania się jeźdźców, którzy jeżdżą dłużej nad tymi ,,młodszymi,, ;)), którzy dopiero zaczynają przygodę z jeździectwem ;)
Wywyższanie się jest w każdej grupie. Jeźdzcy tworzą w stajni pewną społeczność, łączy ich wspólne zainteresowanie a dzieli poziom zaawansowania. Dlatego jestem zwolenniczką małych stajni gdzie ludzie jeżdża w małych grupach a nawet każdy osobno i nie ma mowy a rywalizacji czy wyśmiewaniu się z tych "słabszych". Jest to problem stary jak świat, w każdej grupie są podziały, w szkole pamiętam dziewczynki też się dzieliły na "modnisie" i te "gorsze". Duża rolę powinien tu odgrywać instruktor, który dobiera jeźdźców do grupy, wiadomo, że jak do grupy skaczącej dorzuci osobę nieskaczącą to ta albo musi robić coś czego jeszcze nie umie albo snuć się po placu i patrzeć jak skaczą inni. Zgadzam się, że jeźdźcy powinni być jedną wielką rodziną ale to chyba nie możliwe do spełnienia. Ciężko byc tym "słabszym" ale czasem trzeba zacisnąć zęby i robić swoje. A, że jestem babą to nawrzucałabym takiej "śmiejącej jędzy" kupy do butów -ale byłaby pompa!
U mnie jest trochę inaczej. Też nie jestem rzadną zaawansowaną. W mojej stajni zawsze jeżdżę na moim koniu po innych jazdach. Wiele osób trochę mnie śmieszy, trochę denerwuję bo zawsze jak pomoagam pani instruktorce w prowadzeniu jazdy, to, że tak powiem, osoby telepiące się w siodle potrzą na mnie z pogardą. Wkurza mnie to bo ci ludzie nawet mnie na koniu nie widzieli!!!
Z kolei gdy jestem na jazdach w "Qń"np. w trakcie ferii zimowej jest wielu kursantów którzy pokazują mi jak się czyści kopyta i zakłąda ogłowie xD Wtedy śmieję się w duchu szczególnie kiedy te osoby same nie mogą utrzymać końskiej nogi lub włożyć koniowi wędzidła do pyska :)))
U mnie w stajni był taki koleś, który się strasznie wywyższał... Nazywał się "genialnym jeźdźcem" "najlepszym w stajni" no i różne tego typu pierdoły. Śmiał się z tych, którzy mieli galopować, a ich konie zjeżdżały do środka... Ja akurat byłam na śladzie i galopowałam, ale podejrzewam, jak inni się musieli czuć, jeżeli usłyszeli jego komentarze. A po jeździe także i MNIE wywinął numer, ale nie będę się rozpisywać. Powiem tylko, że miałam na mordce wyrysowany WTF w najczystszej formie.Nienawidzę takich ludzi!Ale jest jeszcze jeden typ jeźdźca, którego nie znoszę.Mianowicie tacy, którzy wszystkich pouczają (instruktor się nie liczy xD) a sami najczęściej siedzieli może 4 razy na koniu. A jak ktoś poucza wszystkich i się jeszcze wywyższa, to mam ochotę zejść i zwalić go z konia :/Jest pewna subtelna różnica między służeniem radą i pomocą, a pouczaniem kogoś, ale dla niektórych tej granicy nie ma :/Kiedyś czułam się okropnie, bo pani kazała mi zjechać do środka i pokazać wszystkim, jak się robi półsiad, bo nikt nie robił dobrze tylko ja (ja nie oceniam- pani tak powiedziała!) i niezbyt dobrze się z tym czułam, bo te wszystkie pogardliwe spojrzenia pełne zazdrości okropnie mnie peszyły :/ Czułam się strasznie, więc dlatego instruktorzy:nie wywyższajcie żadnych jeźdźców ani nie porównujcie ich do innych :)
Widzę że jest tu dużo osób na zróżnicowanym poziome jazdy konnej . Jest tu dużo osób jazdy zaawansowanej i tych którzy dopiero poznają znaczenie " być jeźdźcem " . [ zwracam sie do tych " zaawansowanych" ]Jak pamiętacie też kiedyś uczyliście się jeździć i jak wiecie nie było to wcale proste , a kiedy nauczyliście się manier jazdy galopu , uważaliście że potraficie jeździć , a inni się z tego śmieli. Czuliście się potępieni . Lecz im bardziej pracowaliście nad swoimi błędami , zaczęliście się nie przejmować tymi opiniami , byliście za tym że " Trening czyni mistrza " . Rzeczywiście to było nie miłe uczucie , przyznam sama . Ale to nie oznacza że mamy się wyrzywać na słabiej od nas jeżdżącej osobue. Jako amazonki i ułani powinniśmy się wspierać i tworzyć jedną wielką rodzinę . Myślę że chociaż ta strona nie spadnie na psy !.
Kto jak kto, ale społeczność jeździecka powinna stanowić silną grupę i się wspierać. Niestety, często w stajniach widać przykłady dzielenia na tych "gorszych" i "lepszych", a przecież każdy kiedyś zaczynał nie umiejąc nic.
może jeszcze nie jestem "zaawansowana"ale troche skaczę xDa jak oglądam swoje filmiki z pierwszych galopów to jakaś masakra i nie śmieję się z innych słabiej jeżdżących bo kiedyś sama tak jeździlam
Temat stary jak świat, czy potrafimy utrzymać się w siodle i jak się w nim czujemy oraz na ile koń reaguje na nasze bodźce bo chyba tak najprościej możemy nazwać jazdę konną.Nasłuchałem się wiele na ten jakże bardzo kontrowersyjny temat ilu jeźdźców tyle zdań a z nimi związane techniki jazdy i każdy twierdzi że jego technika jest najlepsza.Takie gdybania zawsze mnie denerwowały, najgorsze były krytyki słyszane z ławek przeznaczonych dla widzów "jak ona siedzi w sidle" "Boże ten jego koń jest wogule nie zebrany" oj można by wymieniać bez końca.Znam pewną osobę i chyba nie ma Polaka który by Go nie znał, jest dla wielu autorytetem w branży koniarskiej i nie tylko, konno jeździ od najmłodszych lat swego życia i nigdy z jego ust będąc na wspólnych zawodach czy też w stajni w której trzyma swe konie nie słyszałem słów krytyki pod kątem innych jeźdźców natomiast o tej osobie krytyki wśród tzw "elity" nie ma końca i tego nie znoszę.
ja jestem za tym zebysmy sie wspierali bo ostatnio w klubach ludzie dziela sie na wlasnie lepszych i gorszych a to nie jest wazne.... ja znam wiele osob ktore nie znajac mnie i nie widzac jak jezdze pouczaja a pozniej okazuje sie ze jezdza nie za dobrze i glupio sie czuja i po co to?????? nie ma sensu robic cyrkow....... ja tez przyznam ze czasem nie moge powstrzymac sie od komentarza na temat np jak mi zal tego konia ale nigdy nie krytykuje stylu jazdy nie bolesnych i nie przykrych dla koni bo to mi nie przeszkadza np znam osobe ktora nie jezdzi dobrze i ma taki jakby swoj styl ale nie krzywdzi konia to sobie cenie......
O właśnie, temat wydaje mi się jak najbardziej potrzebny. ;) Też sądzę, że Ci którzy jeżdżą słabiej nie powinni być wyśmiewani czy krytykowani. Ja jak oglądam swoje zdjęcia jak zaczynałam jeździć to się śmieję sama z siebie . xD
No ja nie jeżdżę super ale niesyt ale chodzi mi o to by być jest SKROMNOŚ.Ale też być realistą no bo "SĄ ZAWSZE LEPSI OD NAS" A co do początków to ja pamiętam i nadal mam.;)i Podziały są dobre i złe a komentarze jeżeli są konstruktywne to ok ale jak wredne to są złe.A co do jazdy lepiej się nie chwalić bo potem wsiadasz na konia i tak średnio lub okropnie a jak czegoż nie dopowiesz to łał jak fajnie jeździsz.
Moim zdaniem koniarze powinni się wspierać, Ci bardziej doświadczeni powinni służyć radą i dobrym słowem dla tych początkujących. To o wiele więcej wniesie niż krytyka i uważanie się za "boga". Każdy z nas przecież kiedyś zaczynał i często "kaleczył" jazdę, ale trening czyni mistrza. Dużo wyrozumiałości i życzliwości. Pozdrawiam wszystkich zamiłowanych koniarzy :)
Witam.Nawiązując do tematu,chciełabym poruszyć pewna kwestię.Mianowicie ,często się zdaża że Ktoś zadaję pytanie a forumowicze odpowiadają:To już było na forum,wróć i poszukaj,o tym już pisaliśmy,itp.Uważam że nie powinno tak być.Nowicjusze często się zrażają i więcej nie wchodzą na takie forum,a przecież wszystkim nam powinno zależeć na tym by było nas na jak najwięcej .Wspólnie powinniśmy budować jak najlepszy wizerunek FORUM.POZDRAWIAM
oczywiscie
Kiedy na początku jazdy konnej nauczyłam się jeździ galopem rzeczywiście myślałam że umiem jeździć konno ale nikt się ze mnie nie śmiał! Rodzina koleżanki mnie chwalili! Ale popieram to że nie można się śmiać z tych co dopiero zaczynają! Chociaż kiedyś doznałam wielkiej przykrości kiedy koleżanka mnie strasznie opieprzyła za to że nie zakładam koniowi na którym jeżdżę w rekreacji na przednie nogi ochraniaczy pomimo tego że nikt w życiu mnie nie poinformował, że powinnam tak robić. Do tej pory ta dziewczyna w stosunku do mnie uważa się za kogoś kompletnie nad mistrzowskiego! To jest OKROPNE i to mnie boli!
według mnie wszyscy mają rację. ja nie jestem zaawansowana ale staram się polepszać swoje umiejętności. wiem co to znaczy śmiać się z kogoś. kiedyś też tak miałam. na samym początku. :) ale żeby się nauczyć trzeb coś poświęcić. i każde początki są trudne.
ja też nie jestem jakimś tam jeźdzcem zaawansowanym ;) ale cieszę się z tego że po prostu jeżdżę sprawia mi to przyjemność ;) a kiedy my (grupa z którą jeźdzę i trenuję) zaczęliśmy nasze pierwsze starty zauważyłam że kilka osób zaczęło się wywyższać ponad innych, to było nie do zniesienia... uważam że to bardzo nie jest fajne, sama staram sie tak nie zachowywać ;)
Niestety ludzie zawsze lubili podziały,zawsze też byli ci gorsi i ci lepsi ,bogatsi i biedniejsi.Taki jest świat i natura człowieka.O klasie człowieka i trenera świadczy jego stosunek do innych,jeździectwo jest sportem trudnym i wymagąjacym,trzeba sprostać temu zarówno fizycznie jak i psychicznie.Dobrze prowadzone zajęcia mają wielki wpływ na psychikę kursanta.Wielka przyjemność sprawia obserwowanie tych pozytywnych zmian.Kursanci nabierają pewności siebie ,wiary w swoje możliwości,podczas treningów zaczyna dziać się pozytywnie.Aby do tego doszło musi panować odpowiednia atmosfera- zaufania i przyjaźni.Środowisko koniarzy to niestety rownież niezbyt zdrowe relacje -zawiść,zazdrośc,wyśmiewanie.Trzeba temu sprostać (czytaj: olać!) albo szukać przyjźniejszych miejsc i zdrowych relacji.Nie należy się przejmowac tym co sądzą inni (zawistni) tylko robić swoje: jeździectwo jest b.wychowawcze i wyrabia odwagę rownież w toksychnych stosunkach interpersonalnych ,)
Moim zdaniem, prawie zawsze znajdą się osoby, które będą się starały naśmiewać z innych i tworzyć złą atmosferę w stajni. Rada jest taka: nie przejmować się takimi osobami lub podejść do tego z dystansem, czyli zacząć się śmiać z samego siebie (co może dla niektórych być trudne, więc nie działać na siłę) lub posłuchać co "mądrego" mają do powiedzenia te osoby, a następnie próbować je udoskonalić w jeździe i podziękować za rady. :) Nie uważam się za świetnego jeźdźcca i nie naśmiewam się z innych, bo ja też kiedyś zaczynałam swoją przygodę z jeździectwem... Osobiście nikt się do tej pory ze mnie nie naśmiewał itp. tylko raz pewna dziewczyna (zagapiłam się i wyjechałam za drąg, a miałam nie wyjeżdżać :P) się na mnie wtedy popatrzyła jakbym zabiła jej chomika gazetą. oO Nie wzięłam tego do siebie, tylko ją olałam. :P
Moim zdaniem kłótnie wśród koniarzy są zbędne (nie mówię że takowych nie ma) ale skoro nie jest nas zbyt wiele i łączy wspaniała pasja jaką jest jazda konna - apeluję do wszystkich nie kłóćmy się nie poniżajmy tych początkujących, tylko im służmy radą i pomocą. Przecież każdy kiedyś zaczynał!
A wiecie co jest najgorsze? Ludzie, którzy zaczynają np. skakać małe przeszkody i już uważają się za lepszych.. Mówię to na moim przykładzie.. Miałam długą przerwe w jeździe i kiedy wróciłam do stajni miałam tylko lekki trening bez skoków, trochę galopu.. takie przypomnienie. Dziewczyna, która ze mną jeździła zaczynała skakać, takie małe przeszkody a ja w tym czasie pracowałam z koniem w stępie. Ona wtedy patrzyła na mnie z taką pogardą, że jest lepsza ode mnie bo ja nie skaczę tak jak ona nawet taki malutkich przeszkód do 50cm.. Żal mi takich bezmyślnych ludzi...
Tak to jest, że niektórzy jak potrafią już dobrze jeździć, zaczynają śmiać się z innych co dopiero zaczynają galop czy skoki, i zapominają, że oni też kiedyś zaczynali i tak samo śmiesznie jeździli ;) Ja znam takie przykłady kiedy w gronie już długo i nawet dobrze jeżdżących jeźdźców zaczyna się przekomarzanie kto więcej lat jeździ i w jakim wieku już potrafił....... żenada....
Każdy z nas kiedyś uczył się jeździć!! Nie ma co się śmiać z tych którzy zaczynają,przecież Oni się dopiero uczą.Jeśli dojdą to takiego etapu jazdy,jak zaawansowani,to również będą tak dobrzy w te "klocki" ;)
popieram wszystkich. takie kłótnie są całkiem bezsensowne. ja nie wiem po co krytykować kogokolwiek.
Zgadzam się z Wami. Miłośnicy jazdy konnej powinni trzymać się razem a te kłótnie są bezsensu :) U mnie w klubie są takie 2 dziewczyny co się strasznie wywyższają. myślą ze są lepsze bo mają droższe albo markowe bryczesy ; // to jest strasznie wkurzajace . A na jeździe przychodzi co do czego i nawet nie umią za kłusować na dobrą noge ;/ a niby takie "wszystko wiedzące " na temat jazdy konnej. Ja myśle ze nie trzeba sie przejmować takimi śmiesznymi "ekspertami". Po prostu Olać to ; pp pozdrawiam :D
Moim zdaniem to każdy z nas kiedyś zaczynał bo chyba nikt nie wszedł na konia i od razu galopowałał i skakał przez przeszkody i np. jak ktoś sie pomli to powinno się to powiedzieć w sposób kulturalny a nie od razu mu to mieć za złe i dzięki że poruszliśmy ten temat
a ja nie wiem o co chodzi :P za bardzo sie porozpisywaliscie xd
pogubilam sie xD
Post dotyczy rozmowy na temat wywyższania się jeźdźców, którzy jeżdżą dłużej nad tymi ,,młodszymi,, ;)), którzy dopiero zaczynają przygodę z jeździectwem ;)
Wywyższanie się jest w każdej grupie. Jeźdzcy tworzą w stajni pewną społeczność, łączy ich wspólne zainteresowanie a dzieli poziom zaawansowania. Dlatego jestem zwolenniczką małych stajni gdzie ludzie jeżdża w małych grupach a nawet każdy osobno i nie ma mowy a rywalizacji czy wyśmiewaniu się z tych "słabszych". Jest to problem stary jak świat, w każdej grupie są podziały, w szkole pamiętam dziewczynki też się dzieliły na "modnisie" i te "gorsze". Duża rolę powinien tu odgrywać instruktor, który dobiera jeźdźców do grupy, wiadomo, że jak do grupy skaczącej dorzuci osobę nieskaczącą to ta albo musi robić coś czego jeszcze nie umie albo snuć się po placu i patrzeć jak skaczą inni. Zgadzam się, że jeźdźcy powinni być jedną wielką rodziną ale to chyba nie możliwe do spełnienia. Ciężko byc tym "słabszym" ale czasem trzeba zacisnąć zęby i robić swoje. A, że jestem babą to nawrzucałabym takiej "śmiejącej jędzy" kupy do butów -ale byłaby pompa!
paulina dzieki za porade juz wiem jak upokorzyc taka jedna :D
U mnie jest trochę inaczej. Też nie jestem rzadną zaawansowaną. W mojej stajni zawsze jeżdżę na moim koniu po innych jazdach. Wiele osób trochę mnie śmieszy, trochę denerwuję bo zawsze jak pomoagam pani instruktorce w prowadzeniu jazdy, to, że tak powiem, osoby telepiące się w siodle potrzą na mnie z pogardą. Wkurza mnie to bo ci ludzie nawet mnie na koniu nie widzieli!!! Z kolei gdy jestem na jazdach w "Qń"np. w trakcie ferii zimowej jest wielu kursantów którzy pokazują mi jak się czyści kopyta i zakłąda ogłowie xD Wtedy śmieję się w duchu szczególnie kiedy te osoby same nie mogą utrzymać końskiej nogi lub włożyć koniowi wędzidła do pyska :)))
U mnie w stajni był taki koleś, który się strasznie wywyższał... Nazywał się "genialnym jeźdźcem" "najlepszym w stajni" no i różne tego typu pierdoły. Śmiał się z tych, którzy mieli galopować, a ich konie zjeżdżały do środka... Ja akurat byłam na śladzie i galopowałam, ale podejrzewam, jak inni się musieli czuć, jeżeli usłyszeli jego komentarze. A po jeździe także i MNIE wywinął numer, ale nie będę się rozpisywać. Powiem tylko, że miałam na mordce wyrysowany WTF w najczystszej formie.Nienawidzę takich ludzi!Ale jest jeszcze jeden typ jeźdźca, którego nie znoszę.Mianowicie tacy, którzy wszystkich pouczają (instruktor się nie liczy xD) a sami najczęściej siedzieli może 4 razy na koniu. A jak ktoś poucza wszystkich i się jeszcze wywyższa, to mam ochotę zejść i zwalić go z konia :/Jest pewna subtelna różnica między służeniem radą i pomocą, a pouczaniem kogoś, ale dla niektórych tej granicy nie ma :/Kiedyś czułam się okropnie, bo pani kazała mi zjechać do środka i pokazać wszystkim, jak się robi półsiad, bo nikt nie robił dobrze tylko ja (ja nie oceniam- pani tak powiedziała!) i niezbyt dobrze się z tym czułam, bo te wszystkie pogardliwe spojrzenia pełne zazdrości okropnie mnie peszyły :/ Czułam się strasznie, więc dlatego instruktorzy:nie wywyższajcie żadnych jeźdźców ani nie porównujcie ich do innych :)