Tak. Wyjątkiem są budynki dobudowane do już istniejących zabudowań gospodarczych, do określonej powierzchni, ale tylko w gospodarstwach rolnych. Za budowę stajni bez zezwolenia dostaje się zazwyczaj nakaz rozbiórki.
Po pierwsze trzeba zobaczyć plan zagospodarowania, żeby było wiadomo, co można na działce zbudować. Zdarza się, że nie ma co się starać o pozwolenie, bo po prostu na pewno nic z tego nie wyjdzie. Może być też nawet ustalony zakaz trzymania zwierząt gospodarskich. Dokładne przepisy obejmujące działkę trzeba doczytać. Jeśli chodzi o karę, to tak jak już było pisane- często rozbiórka jak każdej innej samowoli. I to raczej nie władze będą za tę rozbiórkę płacić. Nie pamiętam w tej chwili, czy i w jakich sytuacjach są nakładane jeszcze grzywny, ale jeśli czasami kary za ścięcie drzew są imponująco wysokie, to nie chcę sobie nawet wyobrażać. Nie ma raczej co się łudzić, że gmina się o niczym nie dowie- nawet jeśli macie życzliwych sąsiadów, którzy nic nie powiedzą, urzędnicy nie są głupi i korzystają np. ze zdjęć satelitarnych okolicy. Czego jak czego, ale stajni się raczej nie przeoczy. Jeśli sprowadzi się ktoś nowy, komu konie będą przeszkadzać, może złożyć skargę, a wtedy w końcu ktoś przyjdzie wszystko sprawdzić i brak pozwolenia od razu wyjdzie. Jest trochę załatwiania, ale nie ma co kombinować, zwłaszcza jeśli działka nie jest w szczerym polu i ktoś to na pewno zauważy.
Czy na budowę stajni w swoim terenie trzeba mieć pozwolenie gminy/miasta? Jeśli zbuduje się bez zgody, ile około może być kary grzywnej?
Tak. Wyjątkiem są budynki dobudowane do już istniejących zabudowań gospodarczych, do określonej powierzchni, ale tylko w gospodarstwach rolnych. Za budowę stajni bez zezwolenia dostaje się zazwyczaj nakaz rozbiórki.
Po pierwsze trzeba zobaczyć plan zagospodarowania, żeby było wiadomo, co można na działce zbudować. Zdarza się, że nie ma co się starać o pozwolenie, bo po prostu na pewno nic z tego nie wyjdzie. Może być też nawet ustalony zakaz trzymania zwierząt gospodarskich. Dokładne przepisy obejmujące działkę trzeba doczytać. Jeśli chodzi o karę, to tak jak już było pisane- często rozbiórka jak każdej innej samowoli. I to raczej nie władze będą za tę rozbiórkę płacić. Nie pamiętam w tej chwili, czy i w jakich sytuacjach są nakładane jeszcze grzywny, ale jeśli czasami kary za ścięcie drzew są imponująco wysokie, to nie chcę sobie nawet wyobrażać. Nie ma raczej co się łudzić, że gmina się o niczym nie dowie- nawet jeśli macie życzliwych sąsiadów, którzy nic nie powiedzą, urzędnicy nie są głupi i korzystają np. ze zdjęć satelitarnych okolicy. Czego jak czego, ale stajni się raczej nie przeoczy. Jeśli sprowadzi się ktoś nowy, komu konie będą przeszkadzać, może złożyć skargę, a wtedy w końcu ktoś przyjdzie wszystko sprawdzić i brak pozwolenia od razu wyjdzie. Jest trochę załatwiania, ale nie ma co kombinować, zwłaszcza jeśli działka nie jest w szczerym polu i ktoś to na pewno zauważy.