Hej :** Pomyślałam, że moglibyśmy stworzyć wątek, poświęcony różnym zabawnym historiom z końmi, np. co Wam się kiedyś śmiesznego przydarzyło w stajni, padoku w terenie ... To może ja zacznę : Pewnego dnia założyłam się z siostrą kto lepiej wyczyści swojego podopiecznego ( wiem, może to trochę banalne, ale fajnie było ). No więc sporo mi to czasu zajęło, namęczyłam się bardzo, ale udało się. I kiedy odprowadzałam konia na padok, to kiedy spuściłam już go, to klacz odeszła parę kroków i wytarzała się w piasku ;) Siostra zaczęła się ze mnie śmiać, bo cała robota na nic :(
moja śmeiszna sytuacja. troszkę się denerowoałam, ale i śmaiła. kiedyś jeźdizłam na Magu. nei było wtedy ze mną instruktora. i za każdym razem jak chciałam przejść do kłusa to kopał mi jedna nogą w tył. a przed zagalopowaniem walił z zadu. xd
moze to ne moja przygoda ale tez smieszna
Taka dziewczyna , wziela sobie najdluzsze strzemiona ( wsiadalismy na konie ) probowala wsiasc , nawet sie nie podniosla z sziemi , a juz na niej lezy muhahahaha xDD
jak w komedii "Ksekresi" :DD dobrze, że jeszcze przy wsiadaniu nie przeleciała przez konia xD Ja też mam niezły ubaw jak ktoś tak ledwo wsiada na konia i już spada xDD
hah, też tak kiedyś zrobiłam na obozie konnym ;p jednak w moim wypadku była to inna sytuacja. Przed treningiem graliśmy w siatkówkę. Nieźle mnie to wymęczyło. Nadszedł czas jazdy. Wkładam nogę w strzemię, łapie rękami za siodło, odbijam się i nagle zabrakło mi siły w rękach i bum leżę na ziemi, z nogą u góry, w strzemieniu xD Wspominaliśmy to ze śmiechem do końca obozu ;D
Kiedyś z koleżanką chciałam porobić sobie "kaskaderskie" zdjęcia. Ona miała bardzo spokojną klacz, więc postanowiłyśmy to wykorzystać. Ja miałam miec pierwsza sesje. Stanie w siodle, siedzenie po damsku, martwy indianin itp nie było problemem. Zachciało mi się nieć zdjęcie jak siedzę tyłem. No więc zrobiłam częściowy młynek i już siedziałam tyłem. Zdjęcie zostało zrobione a ja przez przypadek dołożyłam łydki. Klacz mi zaczęła kłusować po całej ujeżdżalni i zbierała się do galopu, a ja krzyczałam do przyjaciółki, żeby ją zatrzymała. Gdy zeszłam nogi mnie tak bolały, że nie mogłam chodzić. Ale dzięki tej przygodzie teraz już nie eksperymentuje w siodle.
ostatnio jak byłam u koleżanki pojechałyśmy razem z nią i jej chłopakiem w teren. było super bez dwóch zdań. pojechaliśmy nad Liwiec. no i tam koło lasku znaleźliśmy gałęzie, z których można było ułożyć przeszkodę. no wieć najpierw zrobiliśmy niską, trochę poskakaliśmy, a później Krzysiek zsiadł z Pandi puścił ją (no bo ona zawsze grzecznie stoi) no i zaczął podwyższać przeszkodę. ja jeździłam sobie w kółko i nagle widzę, że Pandi przebiega koło mnie. klaczka zaczęła pędzić przed siebie w stronę domu. razem z Karoliną zaczęłyśmy ją gonić. xd zabawa była świtna. xd
To teraz ja oopowiem moją smieszną historię :PPewnwgo dnia., wybraliśmy w teren bo była piękna pogoda. Jednakże, było po deszczu więc było błotko. Kiedy musialam przeskoczyć rów, koń na którym jechałam, przestraszył się (nie mam pojęcia czego) i strasznie zaczął skakać na boki i nie potrafiłam z początku zapanowac nad nim. Kiedy njuż myślałam że zapanowałam... ten mnie poprosotu zrzucił. xD Przyznam, że moje ładne niebieskie bryczesy potem były koloru brązowego. ;P
Hah. To było na ostatniej jeździe. Ustawiliśmy się na ujeżdżalni jak do zsiadania i jeszcze na koniec rybki w przód i w tył. Nie lubię tego ćwiczenia. Stałam ostatnia i dziewczyna przedemną , która jechała na kucyku, chciała zrobić rybkę i koń ją zrzucił, fiknął, i poleciał gdzieś indziej. W taki oto sposób instruktor zapomniał o moich rybkach i poszedł konia gonić ;D
Hej :** Pomyślałam, że moglibyśmy stworzyć wątek, poświęcony różnym zabawnym historiom z końmi, np. co Wam się kiedyś śmiesznego przydarzyło w stajni, padoku w terenie ... To może ja zacznę : Pewnego dnia założyłam się z siostrą kto lepiej wyczyści swojego podopiecznego ( wiem, może to trochę banalne, ale fajnie było ). No więc sporo mi to czasu zajęło, namęczyłam się bardzo, ale udało się. I kiedy odprowadzałam konia na padok, to kiedy spuściłam już go, to klacz odeszła parę kroków i wytarzała się w piasku ;) Siostra zaczęła się ze mnie śmiać, bo cała robota na nic :(
moja śmeiszna sytuacja. troszkę się denerowoałam, ale i śmaiła. kiedyś jeźdizłam na Magu. nei było wtedy ze mną instruktora. i za każdym razem jak chciałam przejść do kłusa to kopał mi jedna nogą w tył. a przed zagalopowaniem walił z zadu. xd
moze to ne moja przygoda ale tez smieszna Taka dziewczyna , wziela sobie najdluzsze strzemiona ( wsiadalismy na konie ) probowala wsiasc , nawet sie nie podniosla z sziemi , a juz na niej lezy muhahahaha xDD
jak w komedii "Ksekresi" :DD dobrze, że jeszcze przy wsiadaniu nie przeleciała przez konia xD Ja też mam niezły ubaw jak ktoś tak ledwo wsiada na konia i już spada xDD
no xdd tak sie potem smialam jak od niej odeszlam ze , instruktorka na mnie dziwnie patrzala xD
hah, też tak kiedyś zrobiłam na obozie konnym ;p jednak w moim wypadku była to inna sytuacja. Przed treningiem graliśmy w siatkówkę. Nieźle mnie to wymęczyło. Nadszedł czas jazdy. Wkładam nogę w strzemię, łapie rękami za siodło, odbijam się i nagle zabrakło mi siły w rękach i bum leżę na ziemi, z nogą u góry, w strzemieniu xD Wspominaliśmy to ze śmiechem do końca obozu ;D
No to rzeczywiscie smieszne jest :D nie moze sie na siodlo wspiac to na ziemie i BuuuM
No ba :D a co się będę męczyć ;p na szczęście to mi się tylko raz w życiu zdarzyło i to baaardzo dawno temu ^ ^
Szczerosc " po co sie mczyc " no bo przeciez lepiej sobie pospac pod kopytami xD
Kiedyś z koleżanką chciałam porobić sobie "kaskaderskie" zdjęcia. Ona miała bardzo spokojną klacz, więc postanowiłyśmy to wykorzystać. Ja miałam miec pierwsza sesje. Stanie w siodle, siedzenie po damsku, martwy indianin itp nie było problemem. Zachciało mi się nieć zdjęcie jak siedzę tyłem. No więc zrobiłam częściowy młynek i już siedziałam tyłem. Zdjęcie zostało zrobione a ja przez przypadek dołożyłam łydki. Klacz mi zaczęła kłusować po całej ujeżdżalni i zbierała się do galopu, a ja krzyczałam do przyjaciółki, żeby ją zatrzymała. Gdy zeszłam nogi mnie tak bolały, że nie mogłam chodzić. Ale dzięki tej przygodzie teraz już nie eksperymentuje w siodle.
Wow ja bym sie normalnie zeszczala po takich wrazeniach :o
Haha Ksekresi no jasne xD A tak na serio, to miałam szczęście, że koń był spokojny i nie pobiegł do przodu, ciągnąc mnie za sobą :P
amazons, ciekawa przygoda. Jednak raczej nie chciałabym jej przeżyć ;p
ostatnio jak byłam u koleżanki pojechałyśmy razem z nią i jej chłopakiem w teren. było super bez dwóch zdań. pojechaliśmy nad Liwiec. no i tam koło lasku znaleźliśmy gałęzie, z których można było ułożyć przeszkodę. no wieć najpierw zrobiliśmy niską, trochę poskakaliśmy, a później Krzysiek zsiadł z Pandi puścił ją (no bo ona zawsze grzecznie stoi) no i zaczął podwyższać przeszkodę. ja jeździłam sobie w kółko i nagle widzę, że Pandi przebiega koło mnie. klaczka zaczęła pędzić przed siebie w stronę domu. razem z Karoliną zaczęłyśmy ją gonić. xd zabawa była świtna. xd
Gonitwa za koniem . muahahah niezla przygoda !! !
było po prstu świetnie. xd
a galopem czy klusem ? :d
baardzo szybkim galopem. xd klacz pędziła jak oszalała, a my ledwo co jej drogę zajechałyśmy. xd
ty moze to byl cwal ? xD
nie no. na cwał to raczej nie wyglądało. chociaż. ja jak siedzę na koniu to nie rozróżniam galopu od cwału. xd
Hmmm , ja juz mam ! :D w cwale jest bardzo wysoko falujacy ogon ! xD a w galopie jest juz nizej xD
To teraz ja oopowiem moją smieszną historię :PPewnwgo dnia., wybraliśmy w teren bo była piękna pogoda. Jednakże, było po deszczu więc było błotko. Kiedy musialam przeskoczyć rów, koń na którym jechałam, przestraszył się (nie mam pojęcia czego) i strasznie zaczął skakać na boki i nie potrafiłam z początku zapanowac nad nim. Kiedy njuż myślałam że zapanowałam... ten mnie poprosotu zrzucił. xD Przyznam, że moje ładne niebieskie bryczesy potem były koloru brązowego. ;P
Hah. To było na ostatniej jeździe. Ustawiliśmy się na ujeżdżalni jak do zsiadania i jeszcze na koniec rybki w przód i w tył. Nie lubię tego ćwiczenia. Stałam ostatnia i dziewczyna przedemną , która jechała na kucyku, chciała zrobić rybkę i koń ją zrzucił, fiknął, i poleciał gdzieś indziej. W taki oto sposób instruktor zapomniał o moich rybkach i poszedł konia gonić ;D