nie ma tu chyba jeszcze takiego wątku :-) wpisujcie Wasze najśmieszniejsze albo najbardziej przerażające sytuacje przy kupowaniu konia, oglądaniu go czy odpowiedzi na ogłoszenia w sprawie sprzedaży konia :-)ja osobiście pojechałam kiedyś obejrzeć konia, sprzedającym był pan w sile wieku, pogadaliśmy, zapytałam dlaczego chce sprzedać konia i dlaczego sam na nim już nie jeździ , pan odpowiedział "oj, pani kochana, zdrowie mi już nie pozwala",wsiadłam na konisia, który ruszył z kopyta, jakby z mojej łydki wyrastały ciernie i kolce, po czym zaliczyłam elegancką glębę, kiedy nagle stanął jak wryty, oddałam konia właścicielowi mówiąc, że moje zdrowie tez mi na to nie pozwala ;-D
no.... widzisz Zorkana - zrobiłaś to samo co ja, tylko na szczescie moja-przyszła-niedoszła-piekna stanęła deba juz przy nodze w strzemieniu :) - ale genaralnie faktycznie - niech własciel próbuje najpierw - zawsze fajnie popatrzeć, co i jak z koniem sie dzieje, potem ładować własne 4litery...Co do najśmieszniejszych i najbardziej rozbrajających historii - jak w ubiegłym roku sprzedawałam klaczkę konika polskiego, to kupująca opowiedziała, jak była u gościa, który też miał kp do sprzedania - zawołał konie - wcale nie było ich tak dużo, a zapewniał, ze chodzi przy nich codziennie - nagle konsternacja.. facet gdzieś dzwoni... kogoś pyta - który koń... - no to dziewczyna do niego - ale to Pana koń, czy nie Pana??? - na to gościu gada - Mój, tylko nie wiem, który.... :)))A druga historia - to przy sprzedaży młodego ogierka Baszkira po Entyku ooPrzyjechała babeczka na takim mega-kacu, że to historia - pytania miała takie w zestawie, ze chyba robiłam na nią większe oczy niż Baszkir. Stoimy - gadamy, koń pokazany we wszystkich chodach łazi po padoku, nagle zaczął lać - babka na to - "o, jak pięknie sika" - jutro na pewno go bierzemy. Oczywiście, nie muszę kończyć, że widzieliśmy ją pierwszy i ostatni raz - ale jak sprzedajemy czy kupujemy konia - zawsze jest pytanie "ciekawe czy pięknie sika?"
hahaha !mnie prawie zgubiło dobre wychowanie, bo pan miał 70-tke na karku, przygarbiony, kustykający .... a zapewniał, że na koniu często ktoś jeździ i że w ogóle koń ma anielski charakter ;-)co do kp to się w sumie trochę nie dziwię, bo przecież wszystkie wyglądają podobnie ;-) ale jeśli codziennie przy nich robił, to oczywiście powinien rozróżniać :-)no z tym sikaniem to jestem zaskoczona ......ja przeczytałam kiedyś obiecujące ogłoszenie : piękna klacz, dla każdego, spokojna, zrównoważona, 7 lat, nic tylko kupować, bo szukałam konia rodzinnego, do rekreacji, napisałam więc do sprzedającego maila z prośbą o bardziej szczegółowe informacje i co się okazało :-klacz jest oczywiści wspaniała ....- ma wrażliwy brzuch i kopie przy czysczeniu i siodłaniu, ale tylko pod siebie ,- ma bardzo niewygodny kłus, właściwie nie da się wysiedzieć, ale za galop za to to bajka !- rzuca zadem przy każdym właściwie zagalopowaniu - dosyć mocno .....- nie ponosi , tylko czasami lubi pościgac się z wiatrem .....- często się potyka :-) i co Wy na to ? ;-)
nie ma tu chyba jeszcze takiego wątku :-) wpisujcie Wasze najśmieszniejsze albo najbardziej przerażające sytuacje przy kupowaniu konia, oglądaniu go czy odpowiedzi na ogłoszenia w sprawie sprzedaży konia :-)ja osobiście pojechałam kiedyś obejrzeć konia, sprzedającym był pan w sile wieku, pogadaliśmy, zapytałam dlaczego chce sprzedać konia i dlaczego sam na nim już nie jeździ , pan odpowiedział "oj, pani kochana, zdrowie mi już nie pozwala",wsiadłam na konisia, który ruszył z kopyta, jakby z mojej łydki wyrastały ciernie i kolce, po czym zaliczyłam elegancką glębę, kiedy nagle stanął jak wryty, oddałam konia właścicielowi mówiąc, że moje zdrowie tez mi na to nie pozwala ;-D
:) fajnie. Zatem przed kupnem niech sprzedawca pokaże co koń pod jeźdźcem potrafi.:)
no.... widzisz Zorkana - zrobiłaś to samo co ja, tylko na szczescie moja-przyszła-niedoszła-piekna stanęła deba juz przy nodze w strzemieniu :) - ale genaralnie faktycznie - niech własciel próbuje najpierw - zawsze fajnie popatrzeć, co i jak z koniem sie dzieje, potem ładować własne 4litery...Co do najśmieszniejszych i najbardziej rozbrajających historii - jak w ubiegłym roku sprzedawałam klaczkę konika polskiego, to kupująca opowiedziała, jak była u gościa, który też miał kp do sprzedania - zawołał konie - wcale nie było ich tak dużo, a zapewniał, ze chodzi przy nich codziennie - nagle konsternacja.. facet gdzieś dzwoni... kogoś pyta - który koń... - no to dziewczyna do niego - ale to Pana koń, czy nie Pana??? - na to gościu gada - Mój, tylko nie wiem, który.... :)))A druga historia - to przy sprzedaży młodego ogierka Baszkira po Entyku ooPrzyjechała babeczka na takim mega-kacu, że to historia - pytania miała takie w zestawie, ze chyba robiłam na nią większe oczy niż Baszkir. Stoimy - gadamy, koń pokazany we wszystkich chodach łazi po padoku, nagle zaczął lać - babka na to - "o, jak pięknie sika" - jutro na pewno go bierzemy. Oczywiście, nie muszę kończyć, że widzieliśmy ją pierwszy i ostatni raz - ale jak sprzedajemy czy kupujemy konia - zawsze jest pytanie "ciekawe czy pięknie sika?"
hahaha !mnie prawie zgubiło dobre wychowanie, bo pan miał 70-tke na karku, przygarbiony, kustykający .... a zapewniał, że na koniu często ktoś jeździ i że w ogóle koń ma anielski charakter ;-)co do kp to się w sumie trochę nie dziwię, bo przecież wszystkie wyglądają podobnie ;-) ale jeśli codziennie przy nich robił, to oczywiście powinien rozróżniać :-)no z tym sikaniem to jestem zaskoczona ......ja przeczytałam kiedyś obiecujące ogłoszenie : piękna klacz, dla każdego, spokojna, zrównoważona, 7 lat, nic tylko kupować, bo szukałam konia rodzinnego, do rekreacji, napisałam więc do sprzedającego maila z prośbą o bardziej szczegółowe informacje i co się okazało :-klacz jest oczywiści wspaniała ....- ma wrażliwy brzuch i kopie przy czysczeniu i siodłaniu, ale tylko pod siebie ,- ma bardzo niewygodny kłus, właściwie nie da się wysiedzieć, ale za galop za to to bajka !- rzuca zadem przy każdym właściwie zagalopowaniu - dosyć mocno .....- nie ponosi , tylko czasami lubi pościgac się z wiatrem .....- często się potyka :-) i co Wy na to ? ;-)
Haha, do sprzedania na pewno.