Reklama
  • siskiss2012-07-29 23:07:43

    Hej, z 2-3 dni temu byłam w stadninie. I jedna dziewczyna lonżowała (chyba swojego) konia. Wszystko było by dobrze tylko, że klacz nie chciała iść w tą stronę w którą chciała dziewczyna. Walczyła za każdym razem z tą klaczą ze dwie minuty. A potem koń dostawał przysmak. O.oWiecie może się na tym nie znam, ale wydaje mi się że klacz myślała sobie "a...zrobię jej nazłość, będę nie posłuszna, pójdę w inną stronę niż ona chce i dostanę nagrodę". Czy jest w tym sens? Nie powinno dawać się koniowi przysmaku jak zrobi coś dobrze, a nie źle? pozdrawiam ;)

  • patriszia 2012-07-30 15:26:55

    Komiczne pytanie. Jasne, że nagradza się tylko, jak koń zrobi coś dobrze. Czy nagrodziłabyś dziecko które maluje po ścianach i rozbija talerze? ;D Raczej nie, więc taka sama zasada panuje, jeśli chodzi o konie.

  • Shango 2012-07-30 23:07:22

       Tylko pewnie koń dostaje przysmak, kiedy już ustąpi(jest tak?) - [jeśli tak] jest w tym jakaś niby logika. Ale używanie smakołyków przy treningu z ziemi jest błędem. Na pewno nie powinno się ich dawać w trakcie- ewentualnie na koniec w nagrodę za całą pracę. Inaczej koń uczy się "robić sztuczek za nagrodę"- poza tym powinien się skupić na treningu- w tym przypadku na osobie lonżujacej- a nie na ewentualnym smakołyku. Jeżeli koniecznie chce nagrodzić konia w trakcie pracy to wtedy kiedy dłużej idzie dobrze na tę "gorszą" stronę, bo w tym konkretnym przypadku dostaje smakołyk za miotanie się na lonży i próbę buntu.     Jeżeli koń dostaje cukierki w trakcie "robienia czegoś źle" to dziewczyna musi mieć bardzo małe pojęcie o trenowaniu koni - w tym przypadku nie marchewką, a kijem, a konkretniej batem.

  • siskiss 2012-07-31 09:54:47

       Tylko pewnie koń dostaje przysmak, kiedy już ustąpi(jest tak?) - [jeśli tak] jest w tym jakaś niby logika. Ale używanie smakołyków przy treningu z ziemi jest błędem. Na pewno nie powinno się ich dawać w trakcie- ewentualnie na koniec w nagrodę za całą pracę. Inaczej koń uczy się "robić sztuczek za nagrodę"- poza tym powinien się skupić na treningu- w tym przypadku na osobie lonżujacej- a nie na ewentualnym smakołyku. Jeżeli koniecznie chce nagrodzić konia w trakcie pracy to wtedy kiedy dłużej idzie dobrze na tę "gorszą" stronę, bo w tym konkretnym przypadku dostaje smakołyk za miotanie się na lonży i próbę buntu.     Jeżeli koń dostaje cukierki w trakcie "robienia czegoś źle" to dziewczyna musi mieć bardzo małe pojęcie o trenowaniu koni - w tym przypadku nie marchewką, a kijem, a konkretniej batem.dzięki ;)

  • Reklama
  • Sonea 2012-08-05 13:24:10

    To ja dołączę się do wątku. W stajni w której jeżdżę, jest klacz-kucyk szetlandzki 9 letni, w stajni jest już parę lat i miała ona być przeznaczona do oprowadzania i jazd dla dzieci. Niestety jest z nią problem. Ona nie pozwala się prowadzi-zawsze idzie w swoim kierunku nawet jeśli jest prowadzona z boksu na padok. Właścicielka próbowała z nią pracować, dosiadła ją też, ale okazało się, że ona kompletnie nie reaguje na dosiad i łydki, a jak zobaczy palcat to tylko się denerwuje. Niestety właścicielka nie ma tyle czasu bo zajmuje się jeszcze 8 innymi końmi. Za pozwoleniem właścicielki moja koleżanka próbowała z nią ćwiczyć oprowadzanie na kantarku i uwiązie bez siodła i jeźdźca ale za każdym razem kończyło się szarpaniną-ona w jedną, kucyk w drugą... w końcu wzięła ją na lonżę (bez bata, bo chciała żeby kucyk po prostu nie szarpał się) a mi kazała chodzić po zewnętrznej stronie koła i prowadzić kucyka... nie było tak źle, ale gdy chciała aby kuc przeszedł do wyższych chodów, ona (kucyk) miała ją głęboko w poszanowaniu, tak samo jak mnie gdy próbowałam przyspieszyć, aby ona naśladowała moje kroki. Poszłam więc po bata, ale było jeszcze gorzej. Na jego widok kucyk próbował gryźć, kładł uszy kopał stawał w miejscu i za nic nie chciał ruszyć, próbowałyśmy więc ją zachęcić do pójścia na przód pokazując jej garść siana albo marchewkę. Oczywiście podziało, jak tylko poszła jak chciałyśmy dostała smakołyk, ale jak tylko zauważyła, ze więcej nie mamy problem zaczynał się od nowa...Dodam tylko, że ona ma charakter dominujący, po mimo swojego wzrostu rozstawia po kątach inne konie, które jednym kopniakiem mogły by ją zmieść... ogólnie ten kucyk czuje się bezkarny i jedyne co na nią działa to jedzenie hahah  Macie może jakiś pomysł na takiego cwaniaka bo chciałybyśmy pomóc właścicielce, ale nie za bardzo wiem jak sobie z tym przypadkiem poradzić :/

  • Warka 2012-08-06 09:57:00

    Cwaniara rządzi wami!  Musicie ją złamac. Żadnych łakoci dopóki nie zrobi tego co chcecie. Moja klacz nie chciała się cofac, nic nie pomagało...zwłaszcza po dobroci. Robiła co chce i jak próbowałam ją nakłonic to próbowała gryźc a nawet kopac. Dopiero podwyższony głos, mocny chwyt za kantar i stanowcze pchnięcie jej do tyłu pomogło, były to tylko na początek dwa kroki ale zawsze coś. Za to dostała cukierka. Na dzień dzisiejszy wystarczy że podniosę rękę przed siebie ona cofa się do tego momentu aż opuszczę rękę. I znów cukierki. Można połączyc stanowczośc z nagrodą. Co do waszego kuca to niech jedna trzyma konia na ląży a druga z zewnętrznej ją pogania krzykiem i w ten sposób jaby ją goniła ( koń zwierzę z natury uciekające powinno na to zareagowac). Pokażcie jej kto tu rządzi bo inaczej nigdy nie dacie sobie z nią rady, zwłaszcza że złe nawyki konie szybko przyswajają.

  • Shango 2012-08-06 12:42:29

    Problem polega na tym, że koń nie uznaje Waszej wyższości. Nie wystarczy mieć bata- w tym przypadku trzeba go użyć- nie mam tu na myśli "smyrnąć" po zadzie końcówką, tylko porządnie strzelić. Lepiej gdy koń dostanie jedno konkretne uderzenie, niż gdy ktoś się z nim pieści i dostaje kilka puknięć, nie wiedząc o co chodzi. Koń wyraźnie nie czuje respektu przed człowiekiem i  nie jest świadomy, że może zostać boleśnie ukarany.Podczas prowadzenia- kiedy koń pcha się na człowieka- odstwaiamy rękę trzymającą w jego stronę i kierujemy mu łeb w kierunku, w którym ma iść- odpychając go od człowieka. Jeżeli to nie podziała i koń dalej pcha się na prowadzącego machamy mu czymś  przed okiem od strony prowadzącego- kiedy nie ma poprawy trzeba strzelić mu po pysku- koniecznie od strony prowadzącego. Jeżeli zwierze ucieka na zewnątrz- pierwsza zasada- nie pozwolić, trzymać w włąściwej pozycji. Kiedy czujecie, że koń stawia opór (napina uwiąz) lekko przyciągacie jego łeb ku sobie i odpuszczacie (moment odpuszczenia jest bardzo ważny), kiedy sytuacja się powtórzy to znowu, aż do skutku. Kolejna ważna rzecz- iść z rozluźnioną ręką- jeżeli prowadzicie konia króciutko przy pysku, na sztywnej zblokowanej ręce- to jest dla niego nieprzyjemne. Ręka powinna być nisko, rozluźniona, dająca zwierzęciu możliwość pracy łbem- napina się i blokuje tylko kiedy koń okazuje nieposłuszeństwo. Najskuteczniejsze  byłoby prowadzenie konia  na wędzidle, ale jeżeli nie macie doświadczania w układaniu koni nie bierzcie się za to, bo możecie nieświadomie pokaleczyć i znieczulić kona w pysku. Uczcie konia prowadzania mając długi uwiąz lub lonżę, koniecznie w rękawiczkach, bo gdy koń odskoczy linka popali wam dłonie.Ważna rada dotycząca Was- zachowajcie cały czas czujność, szczególnie wtedy gdy zacznie się coś udawać- w przypadku pracy z końmi młodymi, nie ułożonymi wszystko może się zdarzyć, wiele razy bywało, że podczas zajażdżki, kiedy koń się już niby "złamał" jeździe tracił czujność, wdawał się w rozmowy z lonżującym i wyleciał z siodła po efektownym bryknięciu.  Cały czas bądźcie ostrożne i skupione, nie zagadujcie się, nie wchodźcie między konia, a barierkę(ścianę), początkowo nie przechodźcie pod szyją, nie stawajcie bezpośrednio przed nim, nie popędzajcie bezpośrednio od tyłu, tylko z boku. Wasze ruchy muszą być stanowcze, ale nie gwałtowne. Nie wahajcie się uderzyć konia, ale nie róbcie nić co zagrozi waszemu bezpieczeństwu. Powadzenia. :)

  • Sonea 2012-08-06 19:29:24

    Aha :) dzięki

  • Reklama


Reklama
Reklama