Mam takie pytanie jako zupełny dyletant w kwestii praktycznej jazdy konnej...Jakiś czas temu obejrzałem emitowany w telewizji spot reklamujący Dolny Śląsk (z cyklu "Tajemniczy Dolny Śląsk"). Są tam m.in. kilkusekundowe ujęcia jeźdźców wykonane w Dolinie Baryczy. Moją uwagę przykuła właśnie scenka z konikami. Czworo jeźdźców galopuje przez łąkę. Proszę zobaczyć (od O.25 do 0.27).http://www.youtube.com/watch?v=iJPjg5I2eRw&list=UUlO19elgvYrwJWIJ5Pmn-CAAmazonka z przodu odchyla się (przynajmniej tak mi się wydaje z perspektywy tego ujęcia) dość mocno do tyłu. Czy to jest normalne przy galopie? A może to tylko moje złudzenie, że ta pani "leci" w tył?PS Nawiasem mówiąc - w dwuujęciowej scence od 0.32 do 0.35 para turystów głaszcze konika tej pani, o której zachowanie pytam (nawet jej nogę widać na zbliżeniu :-) ).
Jest odchylona do tyłu i trochę wylatuje na tył siodła, nie jest to wzorcowa pozycja na koniu (w galopie powinieneś siedzieć tak jak w stępie - w pionie, nad środkiem ciężkości konia), ale to tak krótkie ujęcie, że może to być moment, w którym akurat została trochę za ruchem.
Pani jedzie jako pierwsza, a koń sprawia wrażenie wyrywnego (walka z ręką, rozwarty pysk), być może to jest powodem odchylania się do tyłu i są to tylko działania zwalniające. Generalnie w galopie siedzimy prosto, tak jak w każdym innym chodzie.
Taka odchylona pozycja, choć nie jest wzorcowa, ułatwia wysiedzenie galopu i przenosi ciężar bardziej na zad konia, co go spowalnia. Ta pani faktycznie prowadzi zastęp i konik z przodu często jako ten, który nie ma przed sobą innego zadu tylko otwartą przestrzeń, ciągnie do przodu. To jest główny powód dla którego ta pani się odchyla. I możliwe też, że ten koń akurat ma dosyć niewygodny, wybijający galop, i wtedy łatwiej wysiedzieć jak człowiek się odchyli. Jednakże gdyby tak było, pani mogłaby jechać w półsiadzie... Tak wiec podejrzewam że taka poza jest spowodowana chęcią lepszej kontroli nad tempem konia :)
LoveBarwa ależ bzdety wypisujesz. Pozostawanie poza równowagą u łatwia wysiedzenie galopu? Teraz się przyjrzałam lepiej i dziewczyna odchyla się wisząc na wodzach, czyli prawdopodobnie próbuje w ten sposób przytrzymać konia, ale nie "przenosząc ciężar bardziej na zad" (czemu to miałoby spowolnić konia?), tylko za pomocą ciągnięcia za mordę, wspomaganego całym ciężarem ciała. Koń swoją otwartą paszczą zdaje się potwierdzać te domysły.
Wybacz, jestemzlasu, lecz w wielu szkółkach głosi się takowe "bzdety", że odchylenie się (delikatne oczywiście) pomaga wysiedzieć bardziej wybijający galop. Szkólki uczą jak uczą, często nieprawidłowo, no ale to akurat jakimś cudem działa, a przynajmniej na początku pomaga wbić się w rytm i potem można się całkiem wyprostować. Poza tym przy większej prędkości lekkie odchylenie samo wbija człowieka w siodło. I jakby nie patrzeć taki zabieg przenosi nasz środek ciężkości trochę w tył. Nie mówię że takie odchylanie się jest prawidłowe, bo nie jest, ale co do skuteczności to swoje wiem. Jest to pozostanie za ruchem, owszem, ale mimo że nie zapewnia prawidłowego wysiedzenia galopu, to jednakże ułatwia pozostanie tyłkiem w siodle. Poza tym chyba jesteśmy zgodne co do tego, ze ta babka z filmiku chce zwolnić konia tudzież go przytrzymać, jak zwał tak zwał. To że gościówa się odchyla i ciągnie za wodze jednoznacznie na to wskazuje. Ale sama twierdziłaś że ona pomaga sobie dosiadem i o to właśnie mi chodziło. Bo skoro odchylenie jej w niczym nie pomaga w zwalnianiu konia, to po co tak robi? W jakimś stopniu odchylenie się do tego przyczynia, nawet jeśli ma ono tylko wspomagać to dosyć niedelikatne (łagodnie mówiąc) ściąganie wodzy.
Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Jak widać, nie ma jednomyślności w ocenie tego, co robi wskazana przeze mnie amazonka ;) Wspominałem, że jestem laikiem, więc nie wiem, kto ma rację - jestemzlasu czy LoveBarwa. Też natomiast zastanawiałem się, czy ta pani aby nie ciągnie konia za pysk hamując/wyhamowując trochę, ale to były tak luźne domysły, że nawet wcześniej o tym nie wspomniałem.Może faktycznie ujęcie jest zbyt krótkie, by na tej podstawie wyciągać wnioski i rozstrzygać sprawę? Raz jeszcze dziękuję za czas, który poświęciliście na napisanie odpowiedzi.
Pozwolę sobię odświeżyć ten wątek, bo zupełnie przez przypadek zwróciłem uwagę na pewien szczegół, który chyba umknął dyskutującym, a może być ważny. W swoim "PeeSie" zwróciłem uwagę na dwuujęciową scenkę z konikami na moście (i kajakami w tle). Pierwsze ujęcie tej krótkiej sceny to widok z boku z góry, drugie - ujęcie z bliska osoby stojącej obok konia dosiadanego przez amazonkę, o której mówiliście. Otóż jak zauważyłem dosłownie przed chwilą, albo inaczej - wydaje mi się, że zauważyłem - że konik ów ma założony munsztuk (zobaczcie ujęcie w 0.34). Wodze są pojedyncze, czyli nie ma zwykłego kiełzna i osobno wodzy munsztukowych. Dodatkowo, w tym krótszym niż 1 s ujęciu koń odwraca nieznacznie pod sam koniec łeb w prawo, tak że miga mi czarny (chyba gumowy) "kapturek" na pysku. Nie jestem specem od "szpeju"/osprzętu jeździeckiego, ale chyba coś takiego zakłada się koniom, które gryzą. Jeśli ktoś mógłby rozwiać moje wątpliwości, bardzo o to proszę :-)
Znalazłbyś sobie do analizy film, na którym coś widać dłużej niż przez sekundę...Ja tam widzę pelham z jedną parą wodzy przypiętą do czanek, a to gumowe to ślinianki: http://i53.tinypic.com/rj34lt.jpg Nie mają nic wspólnego z gryzącymi końmi, tylko chronią kąciki pyska.
Dzięki. Filmik oglądałem pod kątem krajoznawczym, nie jeździeckim. Jeździecka kwestia nasunęła się niejako przy okazji ;) Poza tym historyk (a takowym jestem) musi wyciągać wnioski na podstawie tego, co ma do dyspozycji :-)Nie rozróżniam pelhamu od munsztuka, bo jestem laikiem, co podkreślam na każdym kroku. Rozumiem, że to coś mocniejszego od zwykłego wędzidła, a słabszego od munsztuka?
Wystarczy wrzucić w grafikę google i już będziesz rozróżniał.Ze stopniowaniem słabsze - mocniejsze trzeba uważać, bo to zbytnie uproszczenie. Pelham to kiełzno, do którego dopina się 2 pary wodzy - jedna działa jak wędzidło, druga na zasadzie dźwigni. Można użyć samej wędzidłowej lub obu razem. Na filmiku jest tylko jedna para wodzy dopięta do czanek, czyli działająca dźwignią, więc ma bardzo ostre działanie.Munsztuka używa się prawidłowo w połączeniu z wędzidłem, czyli koń ma w pysku 2 kiełzna i co za tym idzie są 2 pary wodzy, każda do niezależnego kiełzna. Sam munsztuk działa na zasadzie dźwigni, ale nie używa się go samego.Oprócz tego pelham może być prosty lub łamany, klasyczny munsztuk jest prosty.
Dziękuję raz jeszcze, zwłaszcza za wyrozumiałość i cierpliwe tłumaczenie. W nawiązaniu do Twojego pseudonimu mogę napisać, że ja "jestemwlesie" - przynajmniej jeśli chodzi o wiedzę jeździecką ;)Czyli reasumując: czyżby w filmiku reklamującym m.in. uroki Doliny Baryczy nie dobrali najbardziej fortunnie amazonki - przynajmniej z perspektywy użytkownika forum galopuje.pl? :-) Bo skoro pani "leci w tył" i używa pelhamu...
Mam takie pytanie jako zupełny dyletant w kwestii praktycznej jazdy konnej...Jakiś czas temu obejrzałem emitowany w telewizji spot reklamujący Dolny Śląsk (z cyklu "Tajemniczy Dolny Śląsk"). Są tam m.in. kilkusekundowe ujęcia jeźdźców wykonane w Dolinie Baryczy. Moją uwagę przykuła właśnie scenka z konikami. Czworo jeźdźców galopuje przez łąkę. Proszę zobaczyć (od O.25 do 0.27).http://www.youtube.com/watch?v=iJPjg5I2eRw&list=UUlO19elgvYrwJWIJ5Pmn-CAAmazonka z przodu odchyla się (przynajmniej tak mi się wydaje z perspektywy tego ujęcia) dość mocno do tyłu. Czy to jest normalne przy galopie? A może to tylko moje złudzenie, że ta pani "leci" w tył?PS Nawiasem mówiąc - w dwuujęciowej scence od 0.32 do 0.35 para turystów głaszcze konika tej pani, o której zachowanie pytam (nawet jej nogę widać na zbliżeniu :-) ).
Jest odchylona do tyłu i trochę wylatuje na tył siodła, nie jest to wzorcowa pozycja na koniu (w galopie powinieneś siedzieć tak jak w stępie - w pionie, nad środkiem ciężkości konia), ale to tak krótkie ujęcie, że może to być moment, w którym akurat została trochę za ruchem.
Pani jedzie jako pierwsza, a koń sprawia wrażenie wyrywnego (walka z ręką, rozwarty pysk), być może to jest powodem odchylania się do tyłu i są to tylko działania zwalniające. Generalnie w galopie siedzimy prosto, tak jak w każdym innym chodzie.
Taka odchylona pozycja, choć nie jest wzorcowa, ułatwia wysiedzenie galopu i przenosi ciężar bardziej na zad konia, co go spowalnia. Ta pani faktycznie prowadzi zastęp i konik z przodu często jako ten, który nie ma przed sobą innego zadu tylko otwartą przestrzeń, ciągnie do przodu. To jest główny powód dla którego ta pani się odchyla. I możliwe też, że ten koń akurat ma dosyć niewygodny, wybijający galop, i wtedy łatwiej wysiedzieć jak człowiek się odchyli. Jednakże gdyby tak było, pani mogłaby jechać w półsiadzie... Tak wiec podejrzewam że taka poza jest spowodowana chęcią lepszej kontroli nad tempem konia :)
LoveBarwa ależ bzdety wypisujesz. Pozostawanie poza równowagą u łatwia wysiedzenie galopu? Teraz się przyjrzałam lepiej i dziewczyna odchyla się wisząc na wodzach, czyli prawdopodobnie próbuje w ten sposób przytrzymać konia, ale nie "przenosząc ciężar bardziej na zad" (czemu to miałoby spowolnić konia?), tylko za pomocą ciągnięcia za mordę, wspomaganego całym ciężarem ciała. Koń swoją otwartą paszczą zdaje się potwierdzać te domysły.
Wybacz, jestemzlasu, lecz w wielu szkółkach głosi się takowe "bzdety", że odchylenie się (delikatne oczywiście) pomaga wysiedzieć bardziej wybijający galop. Szkólki uczą jak uczą, często nieprawidłowo, no ale to akurat jakimś cudem działa, a przynajmniej na początku pomaga wbić się w rytm i potem można się całkiem wyprostować. Poza tym przy większej prędkości lekkie odchylenie samo wbija człowieka w siodło. I jakby nie patrzeć taki zabieg przenosi nasz środek ciężkości trochę w tył. Nie mówię że takie odchylanie się jest prawidłowe, bo nie jest, ale co do skuteczności to swoje wiem. Jest to pozostanie za ruchem, owszem, ale mimo że nie zapewnia prawidłowego wysiedzenia galopu, to jednakże ułatwia pozostanie tyłkiem w siodle. Poza tym chyba jesteśmy zgodne co do tego, ze ta babka z filmiku chce zwolnić konia tudzież go przytrzymać, jak zwał tak zwał. To że gościówa się odchyla i ciągnie za wodze jednoznacznie na to wskazuje. Ale sama twierdziłaś że ona pomaga sobie dosiadem i o to właśnie mi chodziło. Bo skoro odchylenie jej w niczym nie pomaga w zwalnianiu konia, to po co tak robi? W jakimś stopniu odchylenie się do tego przyczynia, nawet jeśli ma ono tylko wspomagać to dosyć niedelikatne (łagodnie mówiąc) ściąganie wodzy.
Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Jak widać, nie ma jednomyślności w ocenie tego, co robi wskazana przeze mnie amazonka ;) Wspominałem, że jestem laikiem, więc nie wiem, kto ma rację - jestemzlasu czy LoveBarwa. Też natomiast zastanawiałem się, czy ta pani aby nie ciągnie konia za pysk hamując/wyhamowując trochę, ale to były tak luźne domysły, że nawet wcześniej o tym nie wspomniałem.Może faktycznie ujęcie jest zbyt krótkie, by na tej podstawie wyciągać wnioski i rozstrzygać sprawę? Raz jeszcze dziękuję za czas, który poświęciliście na napisanie odpowiedzi.
Pozwolę sobię odświeżyć ten wątek, bo zupełnie przez przypadek zwróciłem uwagę na pewien szczegół, który chyba umknął dyskutującym, a może być ważny. W swoim "PeeSie" zwróciłem uwagę na dwuujęciową scenkę z konikami na moście (i kajakami w tle). Pierwsze ujęcie tej krótkiej sceny to widok z boku z góry, drugie - ujęcie z bliska osoby stojącej obok konia dosiadanego przez amazonkę, o której mówiliście. Otóż jak zauważyłem dosłownie przed chwilą, albo inaczej - wydaje mi się, że zauważyłem - że konik ów ma założony munsztuk (zobaczcie ujęcie w 0.34). Wodze są pojedyncze, czyli nie ma zwykłego kiełzna i osobno wodzy munsztukowych. Dodatkowo, w tym krótszym niż 1 s ujęciu koń odwraca nieznacznie pod sam koniec łeb w prawo, tak że miga mi czarny (chyba gumowy) "kapturek" na pysku. Nie jestem specem od "szpeju"/osprzętu jeździeckiego, ale chyba coś takiego zakłada się koniom, które gryzą. Jeśli ktoś mógłby rozwiać moje wątpliwości, bardzo o to proszę :-)
Znalazłbyś sobie do analizy film, na którym coś widać dłużej niż przez sekundę...Ja tam widzę pelham z jedną parą wodzy przypiętą do czanek, a to gumowe to ślinianki: http://i53.tinypic.com/rj34lt.jpg Nie mają nic wspólnego z gryzącymi końmi, tylko chronią kąciki pyska.
Dzięki. Filmik oglądałem pod kątem krajoznawczym, nie jeździeckim. Jeździecka kwestia nasunęła się niejako przy okazji ;) Poza tym historyk (a takowym jestem) musi wyciągać wnioski na podstawie tego, co ma do dyspozycji :-)Nie rozróżniam pelhamu od munsztuka, bo jestem laikiem, co podkreślam na każdym kroku. Rozumiem, że to coś mocniejszego od zwykłego wędzidła, a słabszego od munsztuka?
Wystarczy wrzucić w grafikę google i już będziesz rozróżniał.Ze stopniowaniem słabsze - mocniejsze trzeba uważać, bo to zbytnie uproszczenie. Pelham to kiełzno, do którego dopina się 2 pary wodzy - jedna działa jak wędzidło, druga na zasadzie dźwigni. Można użyć samej wędzidłowej lub obu razem. Na filmiku jest tylko jedna para wodzy dopięta do czanek, czyli działająca dźwignią, więc ma bardzo ostre działanie.Munsztuka używa się prawidłowo w połączeniu z wędzidłem, czyli koń ma w pysku 2 kiełzna i co za tym idzie są 2 pary wodzy, każda do niezależnego kiełzna. Sam munsztuk działa na zasadzie dźwigni, ale nie używa się go samego.Oprócz tego pelham może być prosty lub łamany, klasyczny munsztuk jest prosty.
Dziękuję raz jeszcze, zwłaszcza za wyrozumiałość i cierpliwe tłumaczenie. W nawiązaniu do Twojego pseudonimu mogę napisać, że ja "jestemwlesie" - przynajmniej jeśli chodzi o wiedzę jeździecką ;)Czyli reasumując: czyżby w filmiku reklamującym m.in. uroki Doliny Baryczy nie dobrali najbardziej fortunnie amazonki - przynajmniej z perspektywy użytkownika forum galopuje.pl? :-) Bo skoro pani "leci w tył" i używa pelhamu...