Witam,Przydarzyła mi się następująca historia: po ostatniej - całkiem fajnej i udanej jeździe (fajnie się z klaczką rozumieliśmy i wszystko się udawało bez nieposłuszeństwa z jej strony i szczególnie złych pomocy z mojej) gdy z ziemi chwaliłem wierzchowca poklepywaniem po szyi, zaczęła konina dość mocno pocierać pysk o moje ramię i klatkę piersiową z góry na dół. A pytanie jest takie: czy to coś oznacza w końskiej mowie, czy po prostu chciała się podrapać, a ja akurat byłem najbliższym szorstkim przedmiotem?Żeby uprzedzić kontrpytania - jeżdżę od lipca tego roku, galopuję znośnie i zacząłem trening skokowy (niskie przeszkody w galopie).Pozdrawiam,Notofru, lat 35
Koń zwyczajnie chciał się o Ciebie podrapać. Ale także taki "zwykły" odruch ma swoje znaczenie w stosunkach koń-koń lub koń-człowiek. Zwierzę nigdy nie podrapie się o osobnika, który jest w hierarchii stada wyżej niż on, pozwoli mu na to jedynie "kumpel" lub ktoś, kto znaczy w stadzie mniej. Wniosek: staraj się nie pozwalać koniowi ocierać się o Ciebie (odpychaj łeb, ewentualnie podprowadź do jakiegoś drzewa/barierki, by mógł ulżyć sobie na czymś innym), zwierze musi kojarzy Ciebie jako ważniejszego od siebie, inaczej nie podporządkuje Ci się w pełni i będzie "sobie pozwalał", tyczy się to też relacji tego konia z innymi osobami- koń generalnie ma ufać człowiekowi, ale czuć do niego respekt i być świadomym, że nie może mu zrobić krzywdy, bo zostanie ukarany. Dochodzi jeszcze kwestia czysto techniczna- koń ma łeb dość spory, jak za mocno nim Ci przyłoży to może się to skończyć siniakiem lub przecięta wargą.Pozdrawiam.
Hej,zauważmy, że konie żyjące w stadzie często drapią się nawzajem. Jest to okazywanie sobie zaufania, miłości, przyjaźni itp... Ale nie w każdej więzi koń-jeździec zawsze tak jest. Często bywa, że konie swędzą miejsca pod ogłowiem, czy jak np mój konik - pod śliniankami :p
Notofru: Niestety Koleżanka ma rację - Twój wierzchowiec potraktował Cię jak..drzewo, tak więc nie jest to objaw zaprzyjaźnienia się z Tobą a bezczelnego :) wykorzystania. Staraj się nie pozwolić na takie zachowanie, bo inaczej spadniesz w hierarchii końsko-ludzkiego stada.zohan: drapanie się nawzajem np. w okolicach kłębu to inna zażyłość niż wycieranie pyska o napotkany przedmiot, czy osobę. A myślę,że właśnie to drugie zachowanie miało miejsce w przypadku Notofru.Pozdrawiam!
Hej, hej,Widzę, że muszę doprecyzować o co chodzi z tym drapaniem. Porównałbym to do tego, jak ociera się kot o nogę człowieka, tzn. na zmianę lewą i prawą stronę głowy (ganasze?).Odniosłem wrażenie, że był to raczej przyjazny gest, bo nie zbyt mocno i nie było - moim zdaniem - niebezpieczeństwa, że mnie łbem uderzy.Wcześniej, co już pisałem klaczka bardzo ładnie wykonywała wszystkie polecenia, absolutnie nie było sytuacji, żeby próbowała "pokazać, kto tu rządzi".Dzisiaj miałem podobną sytuację z innym koniem. Na początku lekcji wprawdzie próbowała chabetka sprawdzić moją stanowczość, tzn. nie miała ochoty wyjeżdżać narożników, ale jakoś doszliśmy do porozumienia w niedługim czasie i lekcję uznaję za udaną. Potem, gdy stałem trzymając za wodze i czekałem na pozwolenie opuszczenia hali, konina zaczęła (delikatnie) trącać moje ramię i policzek bokiem pyska. Uznałem to za dobry znak (w kontekście relacji z koniem) i w drodze do stajni puściłem wodze, a konina szła grzecznie za mną.Inna sprawa, że jak się zatrzymałem, to się o mnie oparła. Ale gdy ruszyłem ponownie, to sama pilnowała, żeby nie zostawać z tyłu.Miło byłoby sądzić, że udało się osiągnąć jakąś nić porozumienia, ale jest jeszcze możliwość, że koninka szła grzecznie, bo wiedziała, że w stajni czeka na nią świeże sianko ;)Pozdrawiam
Z mojego punktu widzenia stało się tu coś bardzo dziwnego. Konie nie powinny i zwykle nie wykonują gestów przyjaznych w stosunku do człowieka, ewentualnie mają do niego zaufanie bądź go tolerują, ale o przyjaźni w pełnym tego słowa znaczeniu mówić nie możemy. Subtelność tego gestu wskazuje na gest przyjacielski. Gdyby koń chciał dać sygnał zabawy - trąciłby głową o Twoje ramię. Gdyby natomiast chciał się podrapać - zrobiłby to agresywnie. Uważam, że subtelność tego gestu świadczy o uległość konia nad jeźdźcem, o Twojej dobrej ręce do koni i pewnie masz do tego smykałkę.KLIK! :)
Co do drapania to podtrzymuję to co napisałam. Ocieranie się to inaczej drapanie. Gest ten nie jest agresywny czy niemiły ze strony konia. Nie jest to też celowe znieważenie Twojej osoby. Nie dobrze jednak jest pozwalać, żeby koń traktował nas jak drapaczkę. Jeżeli bardzo chcesz możesz podrapać konia po pysku ręką, ale nie powinno się pozwalać mu o siebie ocierać.W drugim przypadku, koń lekko szturchnął Cię głową domagając sie odrobiny uwagi, to gest raczej przyjazny, odpowiedzią powinno być głaskanie i klepanie. Nie radziłabym odpowiadać na to smakołykiem, bo z czasem koń zacznie się go domagać agresywniej np.: będzie skrobał przednim kopytem,może nawet podgryzać, by go uzyskać.
Widzę, że również wśród Was opinie są różne. Nic dziwnego, że sam nie wiem, co myśleć.Fajnie by było, gdyby to Czapraczek miał/a rację, ale lepiej nie popadać w samozadowolenie, bo może też być tak, że w tej, nowej dla mnie, stadninie (Zbrosławice) konie są bardziej ufnie i przyjaźnie nastawione do ludzi, bo są np. lepiej traktowane (?), jeżdżone przez bardziej doświadczonych jeźdźców - nie piszę tu o sobie ;)Jak już pisałem mój staż jeździecki jest dość krótki i o ile początkowo postęp był szybki, to teraz, gdy przyszedł czas doskonalić nabyte umiejętności, brak łatwo widocznej poprawy (takiej jaką był kiedyś np. pierwszy galop) trochę smuci. Te dwa przypadki końsko-ludzkiej interakcji sprawiły, że ze wzmożoną siłą poczułem motywację do tego, by starać się być lepszym jeźdźcem. Czyli chyba biorę te zachowania za dobrą monetę.No nic, sam sobie odpowiedziałem ;)Dzięki Wam za wszystkie opinie i życzę samych udanych jazd.
Notofru -tym razem moja interpretacja zachowania jest bardziej krzepiąca dla Ciebie;) Druga sytuacja już nie jest taka jednoznaczna i może wskazywać na istnienie "nici porozumienia" między Twoim wierzchowcem a Tobą. ( czasami konie wręcz pędzą do stajni zwłaszcza jeśli wiedzą , że "stół" już zastawiony , a Twój grzecznie człapał za Tobą ) Tak więc głowa do góry - nie zrażaj się chwilowymi niepowodzeniami, czy przestojami w postępach. Ćwicz, staraj się jeździć regularnie a sukcesy przyjdą zanim się obejrzysz.Pozdrawiam!
Witam,Przydarzyła mi się następująca historia: po ostatniej - całkiem fajnej i udanej jeździe (fajnie się z klaczką rozumieliśmy i wszystko się udawało bez nieposłuszeństwa z jej strony i szczególnie złych pomocy z mojej) gdy z ziemi chwaliłem wierzchowca poklepywaniem po szyi, zaczęła konina dość mocno pocierać pysk o moje ramię i klatkę piersiową z góry na dół. A pytanie jest takie: czy to coś oznacza w końskiej mowie, czy po prostu chciała się podrapać, a ja akurat byłem najbliższym szorstkim przedmiotem?Żeby uprzedzić kontrpytania - jeżdżę od lipca tego roku, galopuję znośnie i zacząłem trening skokowy (niskie przeszkody w galopie).Pozdrawiam,Notofru, lat 35
Koń zwyczajnie chciał się o Ciebie podrapać. Ale także taki "zwykły" odruch ma swoje znaczenie w stosunkach koń-koń lub koń-człowiek. Zwierzę nigdy nie podrapie się o osobnika, który jest w hierarchii stada wyżej niż on, pozwoli mu na to jedynie "kumpel" lub ktoś, kto znaczy w stadzie mniej. Wniosek: staraj się nie pozwalać koniowi ocierać się o Ciebie (odpychaj łeb, ewentualnie podprowadź do jakiegoś drzewa/barierki, by mógł ulżyć sobie na czymś innym), zwierze musi kojarzy Ciebie jako ważniejszego od siebie, inaczej nie podporządkuje Ci się w pełni i będzie "sobie pozwalał", tyczy się to też relacji tego konia z innymi osobami- koń generalnie ma ufać człowiekowi, ale czuć do niego respekt i być świadomym, że nie może mu zrobić krzywdy, bo zostanie ukarany. Dochodzi jeszcze kwestia czysto techniczna- koń ma łeb dość spory, jak za mocno nim Ci przyłoży to może się to skończyć siniakiem lub przecięta wargą.Pozdrawiam.
Hej,zauważmy, że konie żyjące w stadzie często drapią się nawzajem. Jest to okazywanie sobie zaufania, miłości, przyjaźni itp... Ale nie w każdej więzi koń-jeździec zawsze tak jest. Często bywa, że konie swędzą miejsca pod ogłowiem, czy jak np mój konik - pod śliniankami :p
Notofru: Niestety Koleżanka ma rację - Twój wierzchowiec potraktował Cię jak..drzewo, tak więc nie jest to objaw zaprzyjaźnienia się z Tobą a bezczelnego :) wykorzystania. Staraj się nie pozwolić na takie zachowanie, bo inaczej spadniesz w hierarchii końsko-ludzkiego stada.zohan: drapanie się nawzajem np. w okolicach kłębu to inna zażyłość niż wycieranie pyska o napotkany przedmiot, czy osobę. A myślę,że właśnie to drugie zachowanie miało miejsce w przypadku Notofru.Pozdrawiam!
Hej, hej,Widzę, że muszę doprecyzować o co chodzi z tym drapaniem. Porównałbym to do tego, jak ociera się kot o nogę człowieka, tzn. na zmianę lewą i prawą stronę głowy (ganasze?).Odniosłem wrażenie, że był to raczej przyjazny gest, bo nie zbyt mocno i nie było - moim zdaniem - niebezpieczeństwa, że mnie łbem uderzy.Wcześniej, co już pisałem klaczka bardzo ładnie wykonywała wszystkie polecenia, absolutnie nie było sytuacji, żeby próbowała "pokazać, kto tu rządzi".Dzisiaj miałem podobną sytuację z innym koniem. Na początku lekcji wprawdzie próbowała chabetka sprawdzić moją stanowczość, tzn. nie miała ochoty wyjeżdżać narożników, ale jakoś doszliśmy do porozumienia w niedługim czasie i lekcję uznaję za udaną. Potem, gdy stałem trzymając za wodze i czekałem na pozwolenie opuszczenia hali, konina zaczęła (delikatnie) trącać moje ramię i policzek bokiem pyska. Uznałem to za dobry znak (w kontekście relacji z koniem) i w drodze do stajni puściłem wodze, a konina szła grzecznie za mną.Inna sprawa, że jak się zatrzymałem, to się o mnie oparła. Ale gdy ruszyłem ponownie, to sama pilnowała, żeby nie zostawać z tyłu.Miło byłoby sądzić, że udało się osiągnąć jakąś nić porozumienia, ale jest jeszcze możliwość, że koninka szła grzecznie, bo wiedziała, że w stajni czeka na nią świeże sianko ;)Pozdrawiam
Z mojego punktu widzenia stało się tu coś bardzo dziwnego. Konie nie powinny i zwykle nie wykonują gestów przyjaznych w stosunku do człowieka, ewentualnie mają do niego zaufanie bądź go tolerują, ale o przyjaźni w pełnym tego słowa znaczeniu mówić nie możemy. Subtelność tego gestu wskazuje na gest przyjacielski. Gdyby koń chciał dać sygnał zabawy - trąciłby głową o Twoje ramię. Gdyby natomiast chciał się podrapać - zrobiłby to agresywnie. Uważam, że subtelność tego gestu świadczy o uległość konia nad jeźdźcem, o Twojej dobrej ręce do koni i pewnie masz do tego smykałkę.KLIK! :)
Co do drapania to podtrzymuję to co napisałam. Ocieranie się to inaczej drapanie. Gest ten nie jest agresywny czy niemiły ze strony konia. Nie jest to też celowe znieważenie Twojej osoby. Nie dobrze jednak jest pozwalać, żeby koń traktował nas jak drapaczkę. Jeżeli bardzo chcesz możesz podrapać konia po pysku ręką, ale nie powinno się pozwalać mu o siebie ocierać.W drugim przypadku, koń lekko szturchnął Cię głową domagając sie odrobiny uwagi, to gest raczej przyjazny, odpowiedzią powinno być głaskanie i klepanie. Nie radziłabym odpowiadać na to smakołykiem, bo z czasem koń zacznie się go domagać agresywniej np.: będzie skrobał przednim kopytem,może nawet podgryzać, by go uzyskać.
Widzę, że również wśród Was opinie są różne. Nic dziwnego, że sam nie wiem, co myśleć.Fajnie by było, gdyby to Czapraczek miał/a rację, ale lepiej nie popadać w samozadowolenie, bo może też być tak, że w tej, nowej dla mnie, stadninie (Zbrosławice) konie są bardziej ufnie i przyjaźnie nastawione do ludzi, bo są np. lepiej traktowane (?), jeżdżone przez bardziej doświadczonych jeźdźców - nie piszę tu o sobie ;)Jak już pisałem mój staż jeździecki jest dość krótki i o ile początkowo postęp był szybki, to teraz, gdy przyszedł czas doskonalić nabyte umiejętności, brak łatwo widocznej poprawy (takiej jaką był kiedyś np. pierwszy galop) trochę smuci. Te dwa przypadki końsko-ludzkiej interakcji sprawiły, że ze wzmożoną siłą poczułem motywację do tego, by starać się być lepszym jeźdźcem. Czyli chyba biorę te zachowania za dobrą monetę.No nic, sam sobie odpowiedziałem ;)Dzięki Wam za wszystkie opinie i życzę samych udanych jazd.
Notofru -tym razem moja interpretacja zachowania jest bardziej krzepiąca dla Ciebie;) Druga sytuacja już nie jest taka jednoznaczna i może wskazywać na istnienie "nici porozumienia" między Twoim wierzchowcem a Tobą. ( czasami konie wręcz pędzą do stajni zwłaszcza jeśli wiedzą , że "stół" już zastawiony , a Twój grzecznie człapał za Tobą ) Tak więc głowa do góry - nie zrażaj się chwilowymi niepowodzeniami, czy przestojami w postępach. Ćwicz, staraj się jeździć regularnie a sukcesy przyjdą zanim się obejrzysz.Pozdrawiam!