Wybrałam się na turnus 3 zimowy i pewnie moja opinia zostanie zhejtowana ale kilka osób nie straci pieniędzy tak jak ja.Więc tak: Gdy przyjechaliśmy to atmosfera była świetna. Witali nas miło, wszyscy byli mili i fajni. Już 2 dnia wszystko się zmieniło, ale to opowiem na końcu.Miały być atrakcje takie jak:- kulig z ogniskiem-Zabawy śnieżne-Możliwość wyjazdu na stok narciarski-Przejażdżki skuterem śnieżnym-chrzest i pasowanie na jeźdźca-konkurs na najlepszego jeźdźca obozu-zajęcia z woltyżerki-jazda "na oklep"-nauka lonżowania-podstawy powożenia-podstawy jazdy w stylu western-dyżury w stajni-pomoc w zabiegach weterynaryjnych i kowalskich-pokazy ujeżdżeniowe i skokowe-nauka prezentacji koni-nagrywanie i analizowanie jazd-pogadanki przy kominku-wieczory przy ognisku z gitarą i pieczeniem kiełbasekJedyne co z tego mieliśmy to -jazda na oklep (tylko na hucułach)-5 minutowy kulig-Ognisko.-Zawody między pokojowe ale tylko dla rekreacji. Jedyne zawody też dla sportu to na czysty pokój. Nagrodami były SKARPETKI.Porcje jedzenia były aż straszne! Tylko śniadanie i kolacja były w miarę. Zawsze zapamiętam ten obiad: 2 racuchy lub 2 ziemniaki i łyżka gulaszu.Pokoje hmm mieliśmy prysznic z takim strumieniem, że mrówki by nie spłynęły do kanału! Siedzieliśmy po 7 godzin w pokoju i się nudziłyśmy! Jedna dziewczyna rozcięła łuk brwiowy, a oni nawet nie zareagowali.. tylko odkazili i plasterek nalepili chociaż było widać że to jest do szycia. Zero organizacji. ""Pogadanki przy kominku"" to były 2 godzinne nudne wykłady z których większość podstępem uciekała.Dziękuję za takie ferie.
Ah zapomniałam. Tacy hmm.. Tylko opiekunka pani Monika została fajna i miła a inni.. nie dało się negocjować a instruktorka brak szacunku wogóle opiekunki były od niej starsze a ona yhh po prostu uważała się za lepszą od nich a od obozowiczów nie chciała słyszeć że tego konia mieć NIE MOGĄ bo np mają problemy z plecami a ona im daje konia na którym się nie da
To niezłe ranczo :D
Masakra, jak można prowadzić biznes z takim podejściem.
Jakby mi dzieci powiedziały, że takie były ferie, to bym zmasakrował ten przybytek razem z właścicielami.
Wybrałam się na turnus 3 zimowy i pewnie moja opinia zostanie zhejtowana ale kilka osób nie straci pieniędzy tak jak ja.Więc tak: Gdy przyjechaliśmy to atmosfera była świetna. Witali nas miło, wszyscy byli mili i fajni. Już 2 dnia wszystko się zmieniło, ale to opowiem na końcu.Miały być atrakcje takie jak:- kulig z ogniskiem-Zabawy śnieżne-Możliwość wyjazdu na stok narciarski-Przejażdżki skuterem śnieżnym-chrzest i pasowanie na jeźdźca-konkurs na najlepszego jeźdźca obozu-zajęcia z woltyżerki-jazda "na oklep"-nauka lonżowania-podstawy powożenia-podstawy jazdy w stylu western-dyżury w stajni-pomoc w zabiegach weterynaryjnych i kowalskich-pokazy ujeżdżeniowe i skokowe-nauka prezentacji koni-nagrywanie i analizowanie jazd-pogadanki przy kominku-wieczory przy ognisku z gitarą i pieczeniem kiełbasekJedyne co z tego mieliśmy to -jazda na oklep (tylko na hucułach)-5 minutowy kulig-Ognisko.-Zawody między pokojowe ale tylko dla rekreacji. Jedyne zawody też dla sportu to na czysty pokój. Nagrodami były SKARPETKI.Porcje jedzenia były aż straszne! Tylko śniadanie i kolacja były w miarę. Zawsze zapamiętam ten obiad: 2 racuchy lub 2 ziemniaki i łyżka gulaszu.Pokoje hmm mieliśmy prysznic z takim strumieniem, że mrówki by nie spłynęły do kanału! Siedzieliśmy po 7 godzin w pokoju i się nudziłyśmy! Jedna dziewczyna rozcięła łuk brwiowy, a oni nawet nie zareagowali.. tylko odkazili i plasterek nalepili chociaż było widać że to jest do szycia. Zero organizacji. ""Pogadanki przy kominku"" to były 2 godzinne nudne wykłady z których większość podstępem uciekała.Dziękuję za takie ferie.
Ah i prawie zapomniałam. Kulig i pony games to miały być ATRAKCJE co nie? A nie ZAMIAST Jazdy :)
Straszne i ferie zmarnowane ale nie napisałąś jacy byli drugiego dnia.
Ah zapomniałam. Tacy hmm.. Tylko opiekunka pani Monika została fajna i miła a inni.. nie dało się negocjować a instruktorka brak szacunku wogóle opiekunki były od niej starsze a ona yhh po prostu uważała się za lepszą od nich a od obozowiczów nie chciała słyszeć że tego konia mieć NIE MOGĄ bo np mają problemy z plecami a ona im daje konia na którym się nie da
to ja zapraszam na wakacje do Stajni Doradoby zasiegnać jezyka podam liste młodziezy ,która moze wystawic opinie,,,
Niestety dla mnie o wieeele za daleko :/
To niezłe ranczo :D Masakra, jak można prowadzić biznes z takim podejściem. Jakby mi dzieci powiedziały, że takie były ferie, to bym zmasakrował ten przybytek razem z właścicielami.