Reklama
  • Nusia2011-11-29 22:03:32

    1. Co robicie gdy : - koń ponosi - bryka- staję dęba - chcę Was ugryźć kopnąć2. Jak nauczyć konia dawania nóg ? Jeden z koni ( młody, rekreacyjny konik polski ) ,z którym mam problem niby daje nogi ,ale tylko pani. Przy innych stoi i ignoruje osobę targającą go za nogę. Co robić ? Drzeć się nie, ukarać nie ( no bo za co ), Co Wy robicie ? Nusia ;) Pozdrawiam

  • redakcja 2011-11-29 22:21:00

    Oddajemy konia w ręce trenera, osoby doświadczonej w szkoleniu koni od podstaw :)Na temat procesu szkolenia i zajeżdżania koni są całe książki i nikt ci tu tego nie opisze w jednym poście.

  • Carmelisa 2011-11-29 22:30:40

    1. Koń ponosi: Zależy od konia i sytuacji. Zdarzyło mi się 4 razy. Z tego dwa w terenie. Raz na maneżu na lekcji, raz gdy wyjeżdżałam z maneżu. Z tego trzy na tym samym koniu. W terenie: 1) Wyjeżdżając z maneżu, przestraszył się opon leżących koło słupa. Co śmieszniejsze przyglądał im się przez chwilę i gdy zobaczyłam, że świruje (a nie realnie się boi) i chciałam dać mu bata. To zrobił tzw. zająca - przysiadł, obrócił się i leciał obojętnie gdzie. Zrobiłam półsiad, dodałam i skręciłam konia łydkami w stronę stajni - inaczej poleciałabym do lasu i pewnie znalazła się na jakimś drzewie. 2) W terenie, gdy podjeżdżałam pod górę, spory odcinek galopu. Na moment zgubiliśmy odległość za koniem prowadzącym i wtedy koń na którym siedziałam, przysiadł i wystrzelił do przodu. Zatrzymał się wjeżdżając w zad konia mojej instruktorki. 3) Na lekcji (tu wyjątkowo inny koń) - klaczka niewybiegana, chodzi raz w tygodniu. Stwierdziłyśmy z instruktorką, że spróbujemy przegalopować jedno okrążenie maneżu. Na prostej wyrwała mi z pod siodła. Wkleiłam się w siodło, maksymalnie odchyliłam do tyłu, zaczęłam uspokajać głosem i zatrzymałyśmy się na końcu długiej ściany ... W sumie jak na nią to dość szybko. Bo ostatnio była sytuacja, że jak wsiadła na nią jedna z p.instruktorek, to 4 okrążenia ją zatrzymywała. 4) Szłyśmy stępem (instruktorka z przodu), ja chowałam aparat, wracałyśmy z punktu docelowego. Koń instruktorki oddalił się na 3 metry. Mój koń ruszył z miejsca. Ja w sumie ... zaczęłam siłować się z zapięciem od kamizelki by nie zgubić aparatu. Konie zatrzymała instruktorka zagradzając mu drogę. Ja po prostu ... W sumie to była kolejna próba ponoszenia przez tego konia i jestem już przyzwyczajona i jakoś tak ... Prędzej czy później bym go zatrzymała. Ale w sumie to co polecam na ponoszenia, to właśnie dodanie. Koń głupieje i zatrzymuje się po 4-5 foule"ach. Ale to tylko rada dla kogoś, kto się nie boi i jest urodzonym ryzykantem. Nie mówię o doświadczeniu, bo ja go wcale nie mam - jeżdżę od czerwca tego roku. Brykanie: Zależy od chodu i tego czy jestem w terenie czy nie. Mamy w stajni brykającą klacz za każdego bata. Nie ważne czy był słuszny czy nie. Nie interesuje ją też czy kłusuje, galopuje i ma skakać, czy ma zagalopować, czy ... no obojętnie co ma robić. A ja po prostu wtedy daję jej bata w momencie bryknięcia, lub zaraz po nim (czasami leci seria baranów tzn. bat, baran, bat, baran, ale ona pasuje po jakimś czasie), albo na nią krzyknę i jest spokój. Sprawa ma się trochę inaczej w terenie, w półsiadzie. Bo koń wali serie baranów na dłuższych odcinkach galopu. I zależy od jeźdźca. Jedni informują instruktora o problemie, inni nic sobie nie robią z tego, tylko lecą dalej w półsiadzie starając się skupić konia na czymś innym. Inni dają bata. Inni wsiadają w siodło. Koń staje dęba: Nigdy nie dopuściłam do takiej sytuacji. Gdy wiem, że koń chce się wspinać, po prostu skręcam mu głowę w którąś ze stron, a potem mocno pcham biodrem do przodu. Chce ugryźć: Wystarczy energiczne podniesienie ręki do góry i karcący ton. W skrajnych przypadkach uderzam konia ręką w łopatkę, lub daję lekkie "kopniaka" (w sumie to jest bardziej dotknięcie noga )w miejscu gdzie kopyto styka się ze skórą. 2. Dawanie nóg. Prawdę mówiąc zależy od konia. U nas jest koń, który jest tak leniwy, że nie poda w ogóle nogi. A inny podaje i wkurza się strasznie, gdy ktoś nie poczeka na powiedzmy tylna nogę. Po prostu napieraj ciałem na konia i nie odpuszczaj, dopóki nie przeniesie ciężaru i nie odciąży nogi - to taka ekstremalna sytuacja. Chociaż dziś jeden z koni musiałam uderzyć w łopatkę by dał jakiekolwiek kopyto, bo kręcił się na wszystkie strony, próbując się odwinąć. I dopiero uderzenie ręką podziałało. Ja zazwyczaj łaskoczę pęcinę i mówię "daj" dość neutralnym tonem. Czasem jak wiem, że jest problem, a ja dostanę kopyto bezproblemowo to nagradzam konia czymś.

  • Wikusioweziowata 2011-11-29 22:32:43

    Witam, 1 : "a" Jeśli ponosi, to wysiaduję to (nie ciągnąc za wodze, po prostu chwilowo może mnie przewieźć), ALE kiedy widzę że już się "nabiegał" (czyli wiem że mogę odzyskać kontrolę, koń nie jest już taki spięty, reaguje na rękę i łydkę) wracam go do miejsca gdzie mnie poniósł i powtarzam to tak długo, aż w tym miejscu nie będzie już tego robił (urządzam mu "błędne koło" żeby widział że ponoszenie = 2 razy więcej pracy. ) Na Wikinga (hucuła, trudnego i upartego ) to działa. b- Bryka : To co wyżej, z tym że sprawdzam czy dobrze siedzę i czy może wina nie leży we mnie, w mojej postawie, może zbyt spięta jestem itp. itd. c - nie wypowiem się, nie miałam takiej sytuacji jeszcze na szczęście, Wiking się tylko nisko wspina (najwyżej 50- 60 cm nad ziemię) . W przypadku "wspinaczki ;) czekam aż stanie normalnie, daję łydkę i ruszam najlepiej do kłusa (bądź galopu jak coś odwalił w kłusie). Po prostu robię tak, żeby konikowi się nie opłacało być niegrzecznym, pod "groźbą" dodatkowej pracy. Oczywiście, działa to w dwie strony, jeśli koń jest grzeczny (choćby malutki postęp) jest nagroda - koń może chwilę postać w spokoju, i przemyśleć sytuację. d - W przypadku gryzienia - NIGDY nie karam uderzeniem / szturchnięciem w okolicach łba czy szyi (koń wtedy tylko będzie chciał zrobić z gryzienia zabawę, "kto szybszy" czyli odwrotny od zamierzonego efekt). Jeśli już, to kuksaniec "w klatę" - koń ma zajarzyć, że gryzienie CIEBIE, nie jest DLA NIEGO przyjemne. Wtedy nie wie że to Ty go "zdzieliłaś " (w cudzysłowie, ponieważ nie masz bić konia, tylko dać krótki sygnał.) ale będzie kojarzył po kilku takich razach, że to nie fajne i przestanie. W przypadku kopania - czekam aż się ogarnie, i wykonuję konsekwentnie to co miałam robić wcześniej. Koń ma zobaczyć, że nie ważne jak się będzie bronił i szarpał, ja zrobię co mam zrobić, nawet jeśli zajmie mi to więcej czasu. I to na spokojnie. Jeśli po chwili znów coś próbuje zrobić, odczekam chwilę aż się znów uspokoi, i po raz kolejny próbuję np. siodłać czy czyścić. 2: Widocznie koń daje nogi swojej pani, bo ma do niej zaufanie/ ona z nim dużo pracuje/ wie, że musi być przywódcą wobec konia. Nie masz konia "targać" za nogę, bo wtedy tylko będzie Cię ignorował (właśnie, napiszesz jak Cię uczono podnoszenia nóg? Bo tak  to mi ciężko wyjaśnić, gdzie jest błąd, konia czy jeźdźca, dowiemy się jak mi odpowiesz)Pozdrawiam, Marzena

  • Reklama
  • jestemzlasu 2011-11-29 22:34:39

    Julie, jak to nikt?Już ktoś opisał i będzie tych postów jeszcze więcej. Bo tutaj każdy wie najlepiej. W końcu koleżankę już 4 razy poniósł koń, więc może dawać porady.Po co czytać książki albo uczyć się u dobrych instruktorów?

  • jestemzlasu 2011-11-29 22:38:18

    O, zanim skończyłam pojawił się kolejny. Tutaj autorka ma doświadczenie aż z jednym koniem. A poprzednia, dopiero doczytałam, jeździ od czerwca. Uczmy się.

  • Carmelisa 2011-11-29 22:43:24

    jestemzlasu nie mówię, że moje porady będą lepsze niż instruktora. Ale moja instruktorka, nie była przygotowana na to, że koń poniesie mnie gdy opuści maneż. W ogóle nie była na to przygotowana, dlatego nie wiedziałam co się robi. Dwa dni prędzej rozmawiałam z inną instruktorką a propos ponoszenia przez jej konia. I tego, że lubię szybkie konie, trochę "niebiezpieczne". I jakoś jej się "wyrwało", że można zrobić półsiad i dodać. A ja... jak zwykle mam niebezpieczeństwo gdzieś i gdy już nadażyła się okazja. To stwierdziłam, że to sprawdzę. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby to nie podziałało. Pewnie gdybym mogła to bym zeskoczyła, a gdybym nie, to trzymała ze wszytskich sił. Uprzedziłam, że jestem niedoświadczona, bo jeżdżę od czerwca.

  • redakcja 2011-11-29 23:14:36

    W tym co napisano powyżej jest dużo racji.Ale jeśli koń ponosi, bryka, staje dęba, kopie, gryzie i nie daje nóg, to na pewno nie powinien być w rekreacji i na pewno nie powinien być to problem dla początkujących, tylko dla właściciela konia, czy trenera.Tylko tyle ;)))

  • Reklama
  • Carmelisa 2011-11-29 23:22:33

    Powinien, ale wiadomo, że do szkółek i rekreacji często kupuje się takie konie. Dlatego, że są tanie i przez 2tyg. - miesiąc nic się nie dzieje i "raptem" koń zaczyna ponosić, kopać przy czyszczeniu, gryźć, strzelać barany itd. A jeśli o kopanie, to zazwyczaj, zanim koń podniesie nogę, zostaje przeze mnie klepnięty (mamy jednego kopiącego i w sumie ... ponieważ ja się go nie boję i jakoś daje sobie z nim radę, a on ma jako takie zaufanie do mnie i daje mi kopyta, daje się względnie wyczyścić, to zazwyczaj go robię gdy jestem na miejscu - tj. w stajni). Raczej nie uciekam. Tzn. kiedy wiem, że przy dotknięciu słabizny miękka szczotką zaczyna świrować i wiem, że dostane kopa, to cofam się do łopatki i zaczynam czyścić. Jeśli nie ma problemu, to podchodzę bardziej do zadu.

  • Nusia 2011-11-30 10:43:51

    Po pierwsze nie mam do czynienia z jednym koniem !!! Dostałam wiele kopniaków od różnych koni, a to tylko przykład. Mam właśnie teraz z tym koniem problem i ,dlatego piszę o nim. Do Carmelisa To konik polski, dość świeżo zajeżdżony, to nie jest kwestia zaufania tylko on ma podejście ,, kochajcie mnie, głaszczcie, karmcie i nic ode mnie nie wymagajcie,, PO PROSTU LEŃ ! dlatego nie chcę dać nogi, przenosi ciężar ,ale gdy wezmę mu nogę napiera na mnie i szarpię nogą tak długo ,aż nie dam rady i puszczę ... Dziękuje za dotychczasowe posty i czekam na więcej ;)

  • horseheart 2011-11-30 13:14:13

    Zacznijmy od tego, ze kazda z wymienionych przez Ciebie sytuacji moze wiazac sie z czyms innym, a rozna przyczyna takiego zachowania to zupelnie rozne dzialania :jeden ponosi, bo sie przestraszyl sarny inny, bo taki jego zwyczaj, wiec z takim pytaniem do trenera, ktory zna konie i widzi dlaczego wierzchowiec wlasnie poniosl/bryknal czy stanal deba. Jezeli chodzi o to niepodnoszenie nogi to kon daje ja tyko instruktorce, poniewaz ma przed nia respekt i szanuje ja. Aby kon Cie tez tak tratowal tez musi poczuc do Ciebie respekt i szacunek. Musisz mu pokazac, ze to Ty tu rzadzisz i ze nie moze robic z Toba tego co mu sie podoba. Oczywiscie bez zadnej przemocy! Jak uzyskac u tego konia szacunek powinnas spytac sie swojej trenerki.

  • Wikusioweziowata 2011-11-30 15:46:18

    O, zanim skończyłam pojawił się kolejny. Tutaj autorka ma doświadczenie aż z jednym koniem. A poprzednia, dopiero doczytałam, jeździ od czerwca. Uczmy się.Jestemzlasu, proszę Cię, nie oceniaj po jednym poście (widziałaś jak jeżdżę? Czytałaś inne moje wypowiedzi?) Napisałam o Wikingu, bo ostatnio z nim pracuję (w końcu to mój koń, to jakby inaczej?) . Jeżdżę już trochę, ostatnio liczyłam ile koni jeździłam. 38. Dokładnie. I w tym są i trudne konie i tzw. człapaki. Dziewczyna pyta CO ROBIMY, a nie co ma zrobić. Ja też czasem pytam się różnych moich "końskich" znajomych (czasem i na forum) żeby poznać różne opinie. Poza tym , każdy może był uczony inaczej (w końcu po wojnie już nie było jednolitej szkoły jeździeckiej w Polsce).Więc, proszę Cię bardzo, trochę szacunku dla innych, a mniej drwin (no i uważania siebie za alfę i omegę, ale już nie chcę być złośliwa). A jeśli tak nie potrafisz, to nie komentuj proszę moich postów, bo robisz to zwyczajnie chamsko (do normalnych uwag i dyskusji nic nie mam, proszę bardzo, zawsze chętnie dowiem się czegoś nowego). I jak kiedyś powiedział pewien mądry człowiek " nie zasługuje na miano nauczyciela ten, co każe się nauczyć, lecz ten, kto potrafi wiedzę przekazać uczniom zrozumiale." (to do pierwszego postu.) Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. 

  • Reklama
  • joanna76 2011-11-30 16:14:41

    Ja kiedyś miałam przypadek z klaczą która ponosiła, brykała, stawała dęba i w boksie chciała pożreć w całości, niby z daleka piękna siwa małopolka, o uroczej grzywie i łagodnym, spokojnym chodzie... ale nie pod jeźdźcem. Dlatego nazwaliśmy ją Ironia, bo wszystko z nią związane było ironiczne. Odebraliśmy ją od znajomych sąsiadki, u których była źle traktowana - bita, cały zad w ranach miała, głodzona, rzadko wypuszczana na wybieg. W wieku ok. 5 lat do nas trafiła, więc razem z mężem zabraliśmy się do pracy. Rzekomo kiedyś ktoś na niej jeździł, ale to było dawno i jeźdźca zrzuciła. W boksie gryzła i kopała, nie potrafiła chodzić na kantarze - ale w przeciągu kilku miesięcy udało nam się to nadrobić. Później ja wzięłam się za jazdę. Na początek lonżowanie, później stopniowe oswajaniez batem. W między czasie mąż (kowal) nadzorował stan jej kopyt (które nie były czyszczone, tylko przerośnięte i niepodkute) i wygłodzonego organizmu. W końcu po kilkunastu miesiącach wspólnej pracy odważyłam się ją dosiąść na menażu, bo z siodłem była już oswojona. Udało się. :)Do tej pory jeżdżę na niej prawie codziennie (ale już w terenie, na oklep), bo jest posłuszna, i szybka. __To tylko krótka historyjka, ale tak naprawdę do złagodzenia konia potrzeba rzech rzeczy: pracy, czasu i cierpliwości. Koń to zwierzę i do złego zachowania pod siodłem musi mieć powód. Jednak jeśli jeździsz na takim koniu w rekreacji, poproś o zmianę bo prędzej czy później może stać się jakiś wypadek.

  • Nusia 2011-12-01 19:57:36

    troszkę sprostuję wypowiedź właścicielki Wikinga i ( nie pamiętam ) właśnie chcę wiedzieć co ja mam zrobić ,czyli może właśnie to co Wy robicie będzie dla mnie rozwiązaniem dziękuje Ci za wiele odpowiedzi na moje posty Wikusioweziowata ;) Szkoda ,że nie masz bloga WIĘC CO MAM ZROBIĆ Z TYM KONIEM ?  co do pierwszego punktu to dziękuje bardzo fajne odpowiedzi na pewno skorzystam ;)



Reklama
Reklama