Wszystkim polecam film ,,Ruffian" który jest okazjonalnie do oejrzenia jutro o 7:45 na polsacie. Naprawdę warto, tym bardziej że filmy o koniach rzadko są w TV!!
Oglądałam ten film.
Mogę Lilith Ci powiedzieć, ze to o klaczy wyścigowej. Film kończy sie tragicznie...
Musze obejrzeć jeszcze raz jutro.
ŚWIETNE INFORMACJA, DZIĘKI OLKA96 :)
Bue, wstałam o 7:40 i oglądnęłam ten film... Bardzo wzruszający, oczywiście pod koniec jak zwykle musiałam beczeć :P ale opłacało się wstać wcześnie, żeby go oglądnać...
szkoda, że oparty na prawdziwych faktach :(
No... szkoda... i szkoda również, że jak już zobaczyłam straszny koniec to nie zobaczyłam początku. Jak się od razu skończyło to weszłam tu, by się zapytać o ten film, ale wcześniej przegapiłam info o filmie. A szkoda bo wstałam już o 6.oo
No... szkoda... i szkoda również, że jak już zobaczyłam straszny koniec to nie zobaczyłam początku. Jak się od razu skończyło to weszłam tu, by się zapytać o ten film, ale wcześniej przegapiłam info o filmie. A szkoda bo wstałam już o 6.oo
Jak chcesz mogę Ci napisać opis filmu. :) Jak nie chcesz, to nie czytaj tego co napisałam niżej. Do tych co oglądali film - może kilka informacji się nie zgadza, albo coś minimalnie zmieniłam, ale to tylko dlatego, że film oglądałam tylko raz i ciężko mi ten film opisać. ;]
Rok 1971. Do stadniny z końmi wyścigowymi przyjeżdżają młode klacze, a w śród nich kara Ruffian. Jeden z hodowców jest nią zachwycony, abowiem ma ona bardzo dostojny chód, umięśnione ciało - jednym słowem istna dama. Hodowca widzi w niej przyszłość koni wyścigowych. Klacz przechodzi przez trening i wyrusza na pierwsze zawody, w których debiutuje na pierwszym miejscu. Dochodzą kolejne zawody w których Ruffian zajmuje pierwsze pozycje i bije swoje rekordy. Publika szaleje na jej punkcie. Niestety, podczas jednego z wyścigów, młodej klaczy pękają w niektórych miejscach kości tylnich nóg. Ruffian musi przerwać na rok lub dwa swoją karierę konia wyścigowego. Przez ten czas jest pod troskliwą opieką swojego właściciela. Gdy udaje jej się wyjść z kontuzji, jedzie na kolejne wyścigi w których bierze udział i jak zwykle nie zawodzi. Wygrywa każdy wyścig bez ani jednej porażki na koncie. Otrzymuje miano najszybszej klaczy na świecie. W 1975 nagle dostaje propozycje wzięcia udziału w pojedynku z najszybszym ogierem na świecie - Foolish Pleasure. Właściciel nie odrzuca propozycji. Wkrótce klacz zmierzy się z ogierem. Media podkręcają sytuację w gazetach oraz telewizji i wkrótce fani wyścigów konnych dzielą się na dwie grupy - wielbiciele Ruffian oraz wielbiciele Foolish Pleasure. Wreszcie dochodzi do długo wyczekiwanego pojedynku. Konie stawiają się na starcie. I... ruszają! Już na samym starcie ogier wyprzedził klacz i długo triumfował na pierwszym miejscu. Jednak Ruffian nigdy nie pozwalała się innym koniom wyprzedzać, dlatego przyśpieszyła i znalazła się na prowadzeniu. Ostatnia prosta. Szykuje się wygrana Ruffian, która zostawiła w tyle Foolish Pleasure. Nikt nie dowierzał, iż klacz wygra z ogierem. Aż do czasu, gdy nagle gołębie pojawiły się na torze i Ruffian się zdekoncentrowała. A może była to wina nawierzchni? W każdym bądź razie, źle postawiła nogę i doszło do jej złamania oraz zmiażdżenia. Dostała tylko 10% na przeżycie. Kara klacz szybko została odwieziona do szpitala i przeszła udaną operację, lecz nikt, nawet lekarze specjaliści nie wiedzieli co się stanie po przebudzeniu Ruffian. Cały czas została pod opieką swojego pana, który bardzo ją kochał, ze wzajemnością z resztą. Gdy wreszcie doszło do przebudzenia klaczka nadal myślała, że znajduje się na torze wyścigowym. Leżąc, cały czas przebierała szybko nogami, chciała biec. Lekarze usiłowali ją powstrzymać, jednakże doszło do kolejnego tragicznego złamania nogi. Nikt nie pragnął cierpienia Ruffian, dlatego padła decyzja, aby ją uśpić. Tak też uczyniono. Klacz została uśpiona i godnie pogrzebana, jako jedyny koń na torze, w którym wyścigowała się ostatni raz... Wszyscy byli bardzo poruszeni śmiercią ulubionej klaczy, jednak w głębi serca przeklinali, że wyścig nie dał odpowiedzi czy klacz wygrała by z ogierem... Hodowca Ruffian, mimo wkładu całego serca i miłości do niej, nie przestał szkolić koni wyścigowych. Dzień po jej śmierci pojawił się w stadninie, do której przyjechały nowe młode klacze do szkolenia.
Dzięki. Trochę mi się humor poprawił. Te dwa młode konie to chyba jej dzieci, czy jedno... coś na końcu mówili, że klacz pozostawiła żywą legendę, czy jakoś tak. Chyba chodziło o konia?
Wiecie, że ten film był na podstawie prawdy, ja byłam na tym tyrze kiedyś. Tam stoi pomnik Ruffan i można kupić dużo pamiątek. Widziałam również ten grób, ale nie wiedziałam nic o filmie. Oglądałam, go dziś rano. Bardzo smutny. Ale ten trener nie przejął się za bardzo. Wiem, że teraz jest na emeryturze i czasami przesiaduje na torze, ogląda box, z którego startowała Ruffan. Czasami mówi, że wciąż słyszy tupot jej kopyt, że widzi ją jak biegnie po torze - sama...
Szkoda, że dopiero dzisiaj zobaczyłam ten post ;/Chętnie bym obejrzała, bo mam ściągniety bez lektora xPJak będziecie wiedzieć, że będzie jakiś film o koniach w telewizji, to mówcie.. Potem można się wdać w dyskusję ;D
Dzięki. Trochę mi się humor poprawił. Te dwa młode konie to chyba jej dzieci, czy jedno... coś na końcu mówili, że klacz pozostawiła żywą legendę, czy jakoś tak. Chyba chodziło o konia?
Wątpie, żeby chodziło o konia... Ona, gdy została uśpiona miała zaledwie 5 lat. W tym 2 lata kontuzjowana, a reszta życia to zawody. Na źrebaka nie miała czasu. Z resztą koni wyścigowych się nie zaźrebia, jeśli wygrywają nagrody, aby im kariery nie popsuć. Chyba. :) Tylko nie rozumiem, bo napisałaś "Te dwa konie to chyba jej dzieci, czy jedno", nie rozumiem tego xd
Wiecie, że ten film był na podstawie prawdy, ja byłam na tym tyrze kiedyś. Tam stoi pomnik Ruffan i można kupić dużo pamiątek. Widziałam również ten grób, ale nie wiedziałam nic o filmie. Oglądałam, go dziś rano. Bardzo smutny. Ale ten trener nie przejął się za bardzo. Wiem, że teraz jest na emeryturze i czasami przesiaduje na torze, ogląda box, z którego startowała Ruffan. Czasami mówi, że wciąż słyszy tupot jej kopyt, że widzi ją jak biegnie po torze - sama...
Tak, mówili pod koniec filmu, że był on oparty na prawdziwych faktach... :( A co do trenera... Moim zdaniem przejął się. Tylko poprostu tego nie okazywał. Zapewne był doświadczonym trenerem koni wyścigowych, bo pod koniec powiedział coś w stylu "Tak to zwykle bywa z końmi wyścigowymi...". Dodatkowo kochał ją, bo nie pozwalał dżokejowi używać bata i ogólnie widać było, że bardzo troskliwie się nią opiekuje. Gdyby tak nie było, to by teraz nie przesiadywał na torze, nie wspominał jej... A potem powrócił trenować konie, bo jak widać kochał to co robił i nie mógł przestać...
Tak Lilith tak to jest już z męszczyznami, on się przejął, wytrenował jeszcze kilka koni i skończył z tym. Zapomniałam powiedzieć, że jest tam jeszcze muzeum. Są jej zdjęcia, filmy, siodło,...
Tyle się słyszy, że po wypadku ludzie przestają robić to, co kochają. Np. "Zebra z klasą" (mam na myśli ojca).Skoro jest to oparte na faktach, to może w życiu jest inaczej..?
Tak Lilith tak to jest już z męszczyznami, on się przejął, wytrenował jeszcze kilka koni i skończył z tym. Zapomniałam powiedzieć, że jest tam jeszcze muzeum. Są jej zdjęcia, filmy, siodło,...A gdzie to jest?
Tyle się słyszy, że po wypadku ludzie przestają robić to, co kochają. Np. "Zebra z klasą" (mam na myśli ojca).Skoro jest to oparte na faktach, to może w życiu jest inaczej..?Cóż... Jeśli bardzo coś kochasz, to pomimo tak wielkiej tragedii nie możesz przestać. To dotychczas przez kilkadziesiąt lat było twoją pracą i teraz mogłabyś od tak przestać? Ja gdybym przestała to odczuwałabym w pewnym sensie pustkę... Dlatego on nie przestał i tą pustkę, którą i tak zaznał po śmierci Ruffian wypełniał innymi końmi, które zapewne też dawały mu radość i pogodę ducha... Lecz w głębi serca Ruffian i tak zawsze miał w sercu.
Jej trenerem był Frank Whiteley.
Ścigała się w Nowym Jorku, w Belmont Park (jej ostatni występ).
Dżokejem w walce z Foolish Pleasure, Vasquez.
"Nagle Vasquez usłyszał trzask "tak jakby łamanie deski", natychmiast zaczął ją wstrzymywać. Ruffian wciąż biegła, lekceważąc jego desperackie próby, bo nigdy nie przegrała i teraz też nie miała takiego zamiaru. Dopiero po 46 metrach, dżokejowi udało się, w końcu, ją zatrzymać. Niechętnie oddała wyścig. Senny koszmar trenera się zrealizował, dwie trzeszczkowe kości w jej przedniej nodze były zmiażdżone. Wstrząśnięty Jack Whitaker, który prowadził program CBS, powiedział: "nic nie może zmniejszyć potworności widoku konia łamiącego nogę. To jest jak zobaczenie zniszczonego arcydzieła"."
Podobno jest też inna wersja jej śmierci, pozwolę sobie zacytować:
"Ostatni wyścig Ruffian odbył się w Belmont. Na trybunach było ponad 50tys. widzów ( a wyobraźcie sobie co musi czuć zwierzę mając dookoła siebie 50tysięczny rozwrzeszczany tłum). Klacz wychodząc z bramki uderzyła się mocno w kolano, ale kontynuowała wyścig. Po około 402 metrach obie kości pęcinowe w jej przednich nogach pękły. Przerażona klacz biegła nadal "roztrzaskując swoje pęciny w drzazgi, zdzierając z nich skórę, przebitą szczątkami kości i uderzając otwartymi nogami, raz po raz o raniący piasek toru wyścigowego, dopóki jej kopyta nie zwisały bezużytecznie, niczym zagięte czuby nart" - to był cytat dźokeja, który na niej wtedy jechał. Na torze została uśpiona do operacji trwającej trzy godziny. U koni wyścigowych występuje takie skrzywienie psychiczne, że dopóki nie przebiegną określonego dystansu będą biegły ile sił w nogach nawet jeśli to niepotrzebne lub wręcz zgubne. Dla Ruffian, która straciła przytomność na torze wyścig wciąż trwał. Biedna klacz, gdy obudziła się na podłodze stajni, zaczęła się rzucać próbując biec dalej. Jednak jej pogruchotane nogi zawiodły. Z desperacji zaczęła więc uderzać gipsem założonym na nogi o własne kolana tak długo, aż i te popękały. Mimo to nadal próbowała biec. W końcu udało jej się zerwać gips, który rozerwał jej nogę, niwelując skutki operacji i otwierając ranę spowrotem. W końcu połamała wszystkie nogi i nie mogła już zrobić nic. Wtedy postanowiono odebrać jej życie."
Moim zdaniem bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza wersja wydażeń...
Aha, dodam, że to prawda z tym uderzeniem się o drzwiczki boksu z którego startowała. Wyraźnie było to widać w filmie. Na filmie? film to tylko rekonstrukcja, poszukaj w necie prawdziwego filmiku z tego wyścigu.
Straszny był ten moment gdy sie jej zlamala noga ....:(((((((((((((( ja sie zastanawiam jak to mozliwe ze ona sie od razu nie przewalila tylko jeszcze biegla z ta noga.... ? potem tamten ja uspokoil i zwolnil i potem sobie zeskoczyl...
Wątpie, żeby chodziło o konia... Ona, gdy została uśpiona miała zaledwie 5 lat. W tym 2 lata kontuzjowana, a reszta życia to zawody. Na źrebaka nie miała czasu. Z resztą koni wyścigowych się nie zaźrebia, jeśli wygrywają nagrody, aby im kariery nie popsuć. Chyba. :) Tylko nie rozumiem, bo napisałaś "Te dwa konie to chyba jej dzieci, czy jedno", nie rozumiem tego xdNa końcu wyprowadzali z przyczepy 2 konie: jednego karego, a drugiego kasztanowatego i ten trener przyglądał się temu kasztanowi. Właśnie wtedy padły słowa o tym, że pozostawiła "żywą legendę"...
Straszny był ten moment gdy sie jej zlamala noga ....:(((((((((((((( ja sie zastanawiam jak to mozliwe ze ona sie od razu nie przewalila tylko jeszcze biegla z ta noga.... ? potem tamten ja uspokoil i zwolnil i potem sobie zeskoczyl...Jak już wcześniej pisałam: "Nagle Vasquez usłyszał trzask "tak jakby łamanie deski", natychmiast zaczął ją wstrzymywać. Ruffian wciąż biegła, lekceważąc jego desperackie próby, bo nigdy nie przegrała i teraz też nie miała takiego zamiaru. Dopiero po 46 metrach, dżokejowi udało się, w końcu, ją zatrzymać. Niechętnie oddała wyścig. Senny koszmar trenera się zrealizował, dwie trzeszczkowe kości w jej przedniej nodze były zmiażdżone."
A jak to możliwe?
"Ruffian szybko pokazała, jak nieziemsko jest szybka, i jak uwielbia współzawodniczyć. Zwyciężała, łamała i wyrównywała rekordy, a nawet swój rutynowy trening zamieniała we wspaniały pokaz. Wydawało się, że nie ma żadnego limitu, tego, czego mogłaby dokonać "za wyjątkiem może wyrośnięcia u niej skrzydeł i pofrunięcia - i pewnie z jej chęcią biegania, mogłaby spróbować nawet tego."
Dlatego właśnie była wspaniałym koniem...
Mariolcia - naprawdę bardzo nierealne jest to, iż urodziła jakieś źrebię. Jeśli nawet, to wiedziałabym o tym, gdyż zaraz po obejrzeniu filmu zaczęłam szperać w internecie nt. informacji o Ruffian. Nie było nigdzie żadnych poszlak, które by wskazywały, iż miała kiedykolwiek jakieś źrebięta. :( Niestety..
Poprzednie zdjęcie to Ruffian. Można sobie w Google wpisać Ruffian to się wyświetli. Oczywiście zdjęcia kolorowe to nie jest prawdziwa Ruffian (wtedy nie było aparatów robiących kolorowe zdjęcia). Polecam patrzeć na te czarno-białe.
Straszny był ten moment gdy sie jej zlamala noga ....:(((((((((((((( ja sie zastanawiam jak to mozliwe ze ona sie od razu nie przewalila tylko jeszcze biegla z ta noga.... ? potem tamten ja uspokoil i zwolnil i potem sobie zeskoczyl... A widziałaś tego konia bez jednej nogi z protezą? Z tym jest podobnie, tylko onas opierała się na złamanej nodze i ignorowała ból. Już taka była, i była wspaniała...
uwielbiam ten film jest to jeden z najleszych filmow o koniach jaki ogladalam! zalezy mi bardzo na tym aby go sciagnac jednak nie mogę znalezc str z ktorej moglabym go sciagnac czy moglabys mi podac str z ktorej sciagalas Ruffian? prosze!
Wszystkim polecam film ,,Ruffian" który jest okazjonalnie do oejrzenia jutro o 7:45 na polsacie. Naprawdę warto, tym bardziej że filmy o koniach rzadko są w TV!!
obejrzenia*
Ooo, może obejrzę, mimo, że bardzo wcześnie. xd A o czym? :)
Ja również obejrzę, miłego oglądania...
Oglądałam ten film. Mogę Lilith Ci powiedzieć, ze to o klaczy wyścigowej. Film kończy sie tragicznie... Musze obejrzeć jeszcze raz jutro. ŚWIETNE INFORMACJA, DZIĘKI OLKA96 :)
Oglądałam ten film na yt ale niestety był on po angielsku, ale nawet wtedy był on świetny! Więc gorąco go polecam!!
Ooo, super info! :D Miałam zamiar się wyspać, ale jak tak to wolę się obudzić. ;D
ja sie obudze to obejrze :P
ja już wstałam. mam nadzieję, że obejrzę go w całości. :)
Ja właśnie włączyłam na koniec i teraz żałuję, że go obejrzałam :/ Biedna klaczunia... :C
Bue, wstałam o 7:40 i oglądnęłam ten film... Bardzo wzruszający, oczywiście pod koniec jak zwykle musiałam beczeć :P ale opłacało się wstać wcześnie, żeby go oglądnać... szkoda, że oparty na prawdziwych faktach :(
Obejrzałam. Wspaniały, wzruszający film. Wspaniała klacz.. Ehh.
No... szkoda... i szkoda również, że jak już zobaczyłam straszny koniec to nie zobaczyłam początku. Jak się od razu skończyło to weszłam tu, by się zapytać o ten film, ale wcześniej przegapiłam info o filmie. A szkoda bo wstałam już o 6.oo
No... szkoda... i szkoda również, że jak już zobaczyłam straszny koniec to nie zobaczyłam początku. Jak się od razu skończyło to weszłam tu, by się zapytać o ten film, ale wcześniej przegapiłam info o filmie. A szkoda bo wstałam już o 6.oo Jak chcesz mogę Ci napisać opis filmu. :) Jak nie chcesz, to nie czytaj tego co napisałam niżej. Do tych co oglądali film - może kilka informacji się nie zgadza, albo coś minimalnie zmieniłam, ale to tylko dlatego, że film oglądałam tylko raz i ciężko mi ten film opisać. ;] Rok 1971. Do stadniny z końmi wyścigowymi przyjeżdżają młode klacze, a w śród nich kara Ruffian. Jeden z hodowców jest nią zachwycony, abowiem ma ona bardzo dostojny chód, umięśnione ciało - jednym słowem istna dama. Hodowca widzi w niej przyszłość koni wyścigowych. Klacz przechodzi przez trening i wyrusza na pierwsze zawody, w których debiutuje na pierwszym miejscu. Dochodzą kolejne zawody w których Ruffian zajmuje pierwsze pozycje i bije swoje rekordy. Publika szaleje na jej punkcie. Niestety, podczas jednego z wyścigów, młodej klaczy pękają w niektórych miejscach kości tylnich nóg. Ruffian musi przerwać na rok lub dwa swoją karierę konia wyścigowego. Przez ten czas jest pod troskliwą opieką swojego właściciela. Gdy udaje jej się wyjść z kontuzji, jedzie na kolejne wyścigi w których bierze udział i jak zwykle nie zawodzi. Wygrywa każdy wyścig bez ani jednej porażki na koncie. Otrzymuje miano najszybszej klaczy na świecie. W 1975 nagle dostaje propozycje wzięcia udziału w pojedynku z najszybszym ogierem na świecie - Foolish Pleasure. Właściciel nie odrzuca propozycji. Wkrótce klacz zmierzy się z ogierem. Media podkręcają sytuację w gazetach oraz telewizji i wkrótce fani wyścigów konnych dzielą się na dwie grupy - wielbiciele Ruffian oraz wielbiciele Foolish Pleasure. Wreszcie dochodzi do długo wyczekiwanego pojedynku. Konie stawiają się na starcie. I... ruszają! Już na samym starcie ogier wyprzedził klacz i długo triumfował na pierwszym miejscu. Jednak Ruffian nigdy nie pozwalała się innym koniom wyprzedzać, dlatego przyśpieszyła i znalazła się na prowadzeniu. Ostatnia prosta. Szykuje się wygrana Ruffian, która zostawiła w tyle Foolish Pleasure. Nikt nie dowierzał, iż klacz wygra z ogierem. Aż do czasu, gdy nagle gołębie pojawiły się na torze i Ruffian się zdekoncentrowała. A może była to wina nawierzchni? W każdym bądź razie, źle postawiła nogę i doszło do jej złamania oraz zmiażdżenia. Dostała tylko 10% na przeżycie. Kara klacz szybko została odwieziona do szpitala i przeszła udaną operację, lecz nikt, nawet lekarze specjaliści nie wiedzieli co się stanie po przebudzeniu Ruffian. Cały czas została pod opieką swojego pana, który bardzo ją kochał, ze wzajemnością z resztą. Gdy wreszcie doszło do przebudzenia klaczka nadal myślała, że znajduje się na torze wyścigowym. Leżąc, cały czas przebierała szybko nogami, chciała biec. Lekarze usiłowali ją powstrzymać, jednakże doszło do kolejnego tragicznego złamania nogi. Nikt nie pragnął cierpienia Ruffian, dlatego padła decyzja, aby ją uśpić. Tak też uczyniono. Klacz została uśpiona i godnie pogrzebana, jako jedyny koń na torze, w którym wyścigowała się ostatni raz... Wszyscy byli bardzo poruszeni śmiercią ulubionej klaczy, jednak w głębi serca przeklinali, że wyścig nie dał odpowiedzi czy klacz wygrała by z ogierem... Hodowca Ruffian, mimo wkładu całego serca i miłości do niej, nie przestał szkolić koni wyścigowych. Dzień po jej śmierci pojawił się w stadninie, do której przyjechały nowe młode klacze do szkolenia.
Dzięki. Trochę mi się humor poprawił. Te dwa młode konie to chyba jej dzieci, czy jedno... coś na końcu mówili, że klacz pozostawiła żywą legendę, czy jakoś tak. Chyba chodziło o konia?
Wiecie, że ten film był na podstawie prawdy, ja byłam na tym tyrze kiedyś. Tam stoi pomnik Ruffan i można kupić dużo pamiątek. Widziałam również ten grób, ale nie wiedziałam nic o filmie. Oglądałam, go dziś rano. Bardzo smutny. Ale ten trener nie przejął się za bardzo. Wiem, że teraz jest na emeryturze i czasami przesiaduje na torze, ogląda box, z którego startowała Ruffan. Czasami mówi, że wciąż słyszy tupot jej kopyt, że widzi ją jak biegnie po torze - sama...
Szkoda, że dopiero dzisiaj zobaczyłam ten post ;/Chętnie bym obejrzała, bo mam ściągniety bez lektora xPJak będziecie wiedzieć, że będzie jakiś film o koniach w telewizji, to mówcie.. Potem można się wdać w dyskusję ;D
Dzięki. Trochę mi się humor poprawił. Te dwa młode konie to chyba jej dzieci, czy jedno... coś na końcu mówili, że klacz pozostawiła żywą legendę, czy jakoś tak. Chyba chodziło o konia? Wątpie, żeby chodziło o konia... Ona, gdy została uśpiona miała zaledwie 5 lat. W tym 2 lata kontuzjowana, a reszta życia to zawody. Na źrebaka nie miała czasu. Z resztą koni wyścigowych się nie zaźrebia, jeśli wygrywają nagrody, aby im kariery nie popsuć. Chyba. :) Tylko nie rozumiem, bo napisałaś "Te dwa konie to chyba jej dzieci, czy jedno", nie rozumiem tego xd
Wiecie, że ten film był na podstawie prawdy, ja byłam na tym tyrze kiedyś. Tam stoi pomnik Ruffan i można kupić dużo pamiątek. Widziałam również ten grób, ale nie wiedziałam nic o filmie. Oglądałam, go dziś rano. Bardzo smutny. Ale ten trener nie przejął się za bardzo. Wiem, że teraz jest na emeryturze i czasami przesiaduje na torze, ogląda box, z którego startowała Ruffan. Czasami mówi, że wciąż słyszy tupot jej kopyt, że widzi ją jak biegnie po torze - sama... Tak, mówili pod koniec filmu, że był on oparty na prawdziwych faktach... :( A co do trenera... Moim zdaniem przejął się. Tylko poprostu tego nie okazywał. Zapewne był doświadczonym trenerem koni wyścigowych, bo pod koniec powiedział coś w stylu "Tak to zwykle bywa z końmi wyścigowymi...". Dodatkowo kochał ją, bo nie pozwalał dżokejowi używać bata i ogólnie widać było, że bardzo troskliwie się nią opiekuje. Gdyby tak nie było, to by teraz nie przesiadywał na torze, nie wspominał jej... A potem powrócił trenować konie, bo jak widać kochał to co robił i nie mógł przestać...
Tak Lilith tak to jest już z męszczyznami, on się przejął, wytrenował jeszcze kilka koni i skończył z tym. Zapomniałam powiedzieć, że jest tam jeszcze muzeum. Są jej zdjęcia, filmy, siodło,...
Tyle się słyszy, że po wypadku ludzie przestają robić to, co kochają. Np. "Zebra z klasą" (mam na myśli ojca).Skoro jest to oparte na faktach, to może w życiu jest inaczej..?
Tak Lilith tak to jest już z męszczyznami, on się przejął, wytrenował jeszcze kilka koni i skończył z tym. Zapomniałam powiedzieć, że jest tam jeszcze muzeum. Są jej zdjęcia, filmy, siodło,...A gdzie to jest?
Tyle się słyszy, że po wypadku ludzie przestają robić to, co kochają. Np. "Zebra z klasą" (mam na myśli ojca).Skoro jest to oparte na faktach, to może w życiu jest inaczej..?Cóż... Jeśli bardzo coś kochasz, to pomimo tak wielkiej tragedii nie możesz przestać. To dotychczas przez kilkadziesiąt lat było twoją pracą i teraz mogłabyś od tak przestać? Ja gdybym przestała to odczuwałabym w pewnym sensie pustkę... Dlatego on nie przestał i tą pustkę, którą i tak zaznał po śmierci Ruffian wypełniał innymi końmi, które zapewne też dawały mu radość i pogodę ducha... Lecz w głębi serca Ruffian i tak zawsze miał w sercu.
Tam na torze. Nie powiem Ci teraz dokładnie gdzie, bo nie pamiętam. Miałam wtedy 7 lat.
Chodziło mi o to, w jakim kraju. Bo w Polsce na pewno nie ;P
Jej trenerem był Frank Whiteley. Ścigała się w Nowym Jorku, w Belmont Park (jej ostatni występ). Dżokejem w walce z Foolish Pleasure, Vasquez. "Nagle Vasquez usłyszał trzask "tak jakby łamanie deski", natychmiast zaczął ją wstrzymywać. Ruffian wciąż biegła, lekceważąc jego desperackie próby, bo nigdy nie przegrała i teraz też nie miała takiego zamiaru. Dopiero po 46 metrach, dżokejowi udało się, w końcu, ją zatrzymać. Niechętnie oddała wyścig. Senny koszmar trenera się zrealizował, dwie trzeszczkowe kości w jej przedniej nodze były zmiażdżone. Wstrząśnięty Jack Whitaker, który prowadził program CBS, powiedział: "nic nie może zmniejszyć potworności widoku konia łamiącego nogę. To jest jak zobaczenie zniszczonego arcydzieła"." Podobno jest też inna wersja jej śmierci, pozwolę sobie zacytować: "Ostatni wyścig Ruffian odbył się w Belmont. Na trybunach było ponad 50tys. widzów ( a wyobraźcie sobie co musi czuć zwierzę mając dookoła siebie 50tysięczny rozwrzeszczany tłum). Klacz wychodząc z bramki uderzyła się mocno w kolano, ale kontynuowała wyścig. Po około 402 metrach obie kości pęcinowe w jej przednich nogach pękły. Przerażona klacz biegła nadal "roztrzaskując swoje pęciny w drzazgi, zdzierając z nich skórę, przebitą szczątkami kości i uderzając otwartymi nogami, raz po raz o raniący piasek toru wyścigowego, dopóki jej kopyta nie zwisały bezużytecznie, niczym zagięte czuby nart" - to był cytat dźokeja, który na niej wtedy jechał. Na torze została uśpiona do operacji trwającej trzy godziny. U koni wyścigowych występuje takie skrzywienie psychiczne, że dopóki nie przebiegną określonego dystansu będą biegły ile sił w nogach nawet jeśli to niepotrzebne lub wręcz zgubne. Dla Ruffian, która straciła przytomność na torze wyścig wciąż trwał. Biedna klacz, gdy obudziła się na podłodze stajni, zaczęła się rzucać próbując biec dalej. Jednak jej pogruchotane nogi zawiodły. Z desperacji zaczęła więc uderzać gipsem założonym na nogi o własne kolana tak długo, aż i te popękały. Mimo to nadal próbowała biec. W końcu udało jej się zerwać gips, który rozerwał jej nogę, niwelując skutki operacji i otwierając ranę spowrotem. W końcu połamała wszystkie nogi i nie mogła już zrobić nic. Wtedy postanowiono odebrać jej życie." Moim zdaniem bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza wersja wydażeń...
Aha, dodam, że to prawda z tym uderzeniem się o drzwiczki boksu z którego startowała. Wyraźnie było to widać w filmie.
Aha, dodam, że to prawda z tym uderzeniem się o drzwiczki boksu z którego startowała. Wyraźnie było to widać w filmie. Na filmie? film to tylko rekonstrukcja, poszukaj w necie prawdziwego filmiku z tego wyścigu.
Widziałam filmiki jej wyścigów - niesamowite... Lecz nie mogę nigdzie znaleźć filmiku z wyścigu z Foolish Pleasure...
Tz. widziałam kawałki starcia z Foolish, ale nie widziałam całego i momentu, gdy noga jej się łamała..
Ja widziałam i nie chce wiecej widzieć. Cześć, będę wieczorem koło 19. spotkamy się tutaj =)
A i zapraszam do moich dowych wpisów, oceńcie.
Ok, narazie... Ja mimo wszystko i tak bym zobaczyła, mimo, że potem miałabym depresję przez to...
Straszny był ten moment gdy sie jej zlamala noga ....:(((((((((((((( ja sie zastanawiam jak to mozliwe ze ona sie od razu nie przewalila tylko jeszcze biegla z ta noga.... ? potem tamten ja uspokoil i zwolnil i potem sobie zeskoczyl...
Wątpie, żeby chodziło o konia... Ona, gdy została uśpiona miała zaledwie 5 lat. W tym 2 lata kontuzjowana, a reszta życia to zawody. Na źrebaka nie miała czasu. Z resztą koni wyścigowych się nie zaźrebia, jeśli wygrywają nagrody, aby im kariery nie popsuć. Chyba. :) Tylko nie rozumiem, bo napisałaś "Te dwa konie to chyba jej dzieci, czy jedno", nie rozumiem tego xdNa końcu wyprowadzali z przyczepy 2 konie: jednego karego, a drugiego kasztanowatego i ten trener przyglądał się temu kasztanowi. Właśnie wtedy padły słowa o tym, że pozostawiła "żywą legendę"...
Straszny był ten moment gdy sie jej zlamala noga ....:(((((((((((((( ja sie zastanawiam jak to mozliwe ze ona sie od razu nie przewalila tylko jeszcze biegla z ta noga.... ? potem tamten ja uspokoil i zwolnil i potem sobie zeskoczyl...Jak już wcześniej pisałam: "Nagle Vasquez usłyszał trzask "tak jakby łamanie deski", natychmiast zaczął ją wstrzymywać. Ruffian wciąż biegła, lekceważąc jego desperackie próby, bo nigdy nie przegrała i teraz też nie miała takiego zamiaru. Dopiero po 46 metrach, dżokejowi udało się, w końcu, ją zatrzymać. Niechętnie oddała wyścig. Senny koszmar trenera się zrealizował, dwie trzeszczkowe kości w jej przedniej nodze były zmiażdżone." A jak to możliwe? "Ruffian szybko pokazała, jak nieziemsko jest szybka, i jak uwielbia współzawodniczyć. Zwyciężała, łamała i wyrównywała rekordy, a nawet swój rutynowy trening zamieniała we wspaniały pokaz. Wydawało się, że nie ma żadnego limitu, tego, czego mogłaby dokonać "za wyjątkiem może wyrośnięcia u niej skrzydeł i pofrunięcia - i pewnie z jej chęcią biegania, mogłaby spróbować nawet tego." Dlatego właśnie była wspaniałym koniem... Mariolcia - naprawdę bardzo nierealne jest to, iż urodziła jakieś źrebię. Jeśli nawet, to wiedziałabym o tym, gdyż zaraz po obejrzeniu filmu zaczęłam szperać w internecie nt. informacji o Ruffian. Nie było nigdzie żadnych poszlak, które by wskazywały, iż miała kiedykolwiek jakieś źrebięta. :( Niestety..
Ranissimo kurcze strasznie Ci zazdroszczę tego że byłaś tam na tym torze... Mogłabyś wstawić jeszcze trochę zdjęć jak jakieś masz?
Poprzednie zdjęcie to Ruffian. Można sobie w Google wpisać Ruffian to się wyświetli. Oczywiście zdjęcia kolorowe to nie jest prawdziwa Ruffian (wtedy nie było aparatów robiących kolorowe zdjęcia). Polecam patrzeć na te czarno-białe.
Cudowny film, naprawdę. Na koniec płakałam.
Wstawię, niestety własnych nie mam, na swoim komputerze, a na Taty. Jak otzrymam to wstawię.
Straszny był ten moment gdy sie jej zlamala noga ....:(((((((((((((( ja sie zastanawiam jak to mozliwe ze ona sie od razu nie przewalila tylko jeszcze biegla z ta noga.... ? potem tamten ja uspokoil i zwolnil i potem sobie zeskoczyl... A widziałaś tego konia bez jednej nogi z protezą? Z tym jest podobnie, tylko onas opierała się na złamanej nodze i ignorowała ból. Już taka była, i była wspaniała...
Ja obejrzałam tylko pierwsze pół godziny może :/ bo n azawody jechałam Nie wiedziałam że film kończy się tragicznie :C
kto nie oglądał to Ruffian będzie 18 listopada o 20.00 na TVN
Miałam go obejzreć (wcześniej) , ale nie mogłam, to teraz obejrze! Łi :D P.s. już go oglądałam, tragiczny film, ale ładny.
oo. muszę obejrzeć.miałam oglądać ostatnio,ale szykowałam się na wesele.i oglądałam tylko urywki. teraz muszę obejrzeć na pewno. :)
uwielbiam ten film jest to jeden z najleszych filmow o koniach jaki ogladalam! zalezy mi bardzo na tym aby go sciagnac jednak nie mogę znalezc str z ktorej moglabym go sciagnac czy moglabys mi podac str z ktorej sciagalas Ruffian? prosze!
moze tutaj znajdziesz www.konio5.pl ;) kto płakał?
smutny film, ja na końcu gdy ją chowali miałam łzy w oczach :(