Wiadomość z dzisiejszych "Faktów" TVP Wrocław:"Sto dwadzieścia koni na zasłużonej emeryturze –każdy ma imię ciepłą stajnię i opiekę weterynarza. Schronisko dla zwierząt Tara w Piskorzynie już siedem lat ratuje konie przed rzeźnią. Bez pomocy ludzi wielkiego serca to by się nie udało. Celnik jest niewidomy, a przez to bardziej nerwowy od innych koni, musi stać osobno, ale swoich opiekunów darzy wyjątkowym uczuciem. Został uratowany przez pracowników fundacji Tara z targu, na którym konie sprzedawane są do rzeźni. W Tarze na zasłużonej emeryturze jest ponad sto koni. Większość przez całe życie pracowała w na torach wyścigów konnych i w szkółkach jeździeckich. Schronisko dla koni Tara działa w Piskorzynie od siedmiu lat. Za pieniądze od darczyńców pracownicy Tary wykupują stare konie z targów i dają im schronienie. Nie jest łatwo wykarmić tyle zwierząt. Zima to najtrudniejszy czas w Tarze. Nie ma zielonej trawy, którą zwierzęta mogłyby skubać. Większość potrzebuje też opieki weterynarza. Leczenie białej klaczy Aiszy, która ma chore płuca, miesięcznie kosztuje 700-800 zł. Dlatego pracownicy fundacji szukają dla wszystkich koni wirtualnych opiekunów, którzy zdecydowaliby się regularnie wpłacać choćby drobne kwoty na rzecz podopiecznych. Żeby wspomóc fundację wolontariuszki z Tary zrobiły kalendarz. Chcą go podarować tym, którzy pomagają zwierzętom. Akcję propagują na fanpage’u schroniska. Wszystko po to by ani owsa, ani marchwi nigdy nie zabrakło."http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/rozmaitosci/schronisko-dla-koni/13454491
Podziwiam ludzi którzy prowadzą tego
rodzaju fundacje , za ich zdolności organizacyjne ,za to że
poświęcają swój czas i umiejętności dla ratowania koni i
innych zwierząt .
Czy słyszeliście o takim zwyczaju
jakim jest ustawianie puszek w stajniach na datki dla fundacji w
okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku ?
Wiadomość z dzisiejszych "Faktów" TVP Wrocław:"Sto dwadzieścia koni na zasłużonej emeryturze –każdy ma imię ciepłą stajnię i opiekę weterynarza. Schronisko dla zwierząt Tara w Piskorzynie już siedem lat ratuje konie przed rzeźnią. Bez pomocy ludzi wielkiego serca to by się nie udało. Celnik jest niewidomy, a przez to bardziej nerwowy od innych koni, musi stać osobno, ale swoich opiekunów darzy wyjątkowym uczuciem. Został uratowany przez pracowników fundacji Tara z targu, na którym konie sprzedawane są do rzeźni. W Tarze na zasłużonej emeryturze jest ponad sto koni. Większość przez całe życie pracowała w na torach wyścigów konnych i w szkółkach jeździeckich. Schronisko dla koni Tara działa w Piskorzynie od siedmiu lat. Za pieniądze od darczyńców pracownicy Tary wykupują stare konie z targów i dają im schronienie. Nie jest łatwo wykarmić tyle zwierząt. Zima to najtrudniejszy czas w Tarze. Nie ma zielonej trawy, którą zwierzęta mogłyby skubać. Większość potrzebuje też opieki weterynarza. Leczenie białej klaczy Aiszy, która ma chore płuca, miesięcznie kosztuje 700-800 zł. Dlatego pracownicy fundacji szukają dla wszystkich koni wirtualnych opiekunów, którzy zdecydowaliby się regularnie wpłacać choćby drobne kwoty na rzecz podopiecznych. Żeby wspomóc fundację wolontariuszki z Tary zrobiły kalendarz. Chcą go podarować tym, którzy pomagają zwierzętom. Akcję propagują na fanpage’u schroniska. Wszystko po to by ani owsa, ani marchwi nigdy nie zabrakło."http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/rozmaitosci/schronisko-dla-koni/13454491
Podziwiam ludzi którzy prowadzą tego rodzaju fundacje , za ich zdolności organizacyjne ,za to że poświęcają swój czas i umiejętności dla ratowania koni i innych zwierząt . Czy słyszeliście o takim zwyczaju jakim jest ustawianie puszek w stajniach na datki dla fundacji w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku ?