Reklama
  • Koniara - Adzia2013-07-21 13:25:02

    Jeżdżę już trochę ponad 5 lat. Od jakichś 4 lat trenuję skoki i naprawdę mam wrażenie, że tylko głupieję w tym temacie. Nie muszę mówić jak bardzo irytuje mnie fakt, że wszędzie uczą inaczej. Niestety popełniłam ten ogromny błąd, że przez jakieś 3 lata jeździłam praktycznie sama, więc początkowo z półsiadem było tak, że jak mi się "uleżało", tak skoczyłam - jak pokraka. Jedyne co radził mi właściciel konia to najazd równym, energicznym tempem i nad tym sporo pracowałam.Na ostatnie ferie pojechałam na obóz skokowy, gdzie nauczyli mnie półsiadu "biodrami do przodu". Miałam też okazje trochę lepiej pojąć zamkniętą, podtrzymującą łydkę. Jak się okazało miałam zwyczaj wypychania konia biodrami ("szarżowania"), czego już wtedy udało mi się pozbyć. Trener z obozu uczył naprawdę skutecznie, przez co wszystkie jego zalecenia stały się nawykami. Otrzymywałam tam wiele pochwał i również na tym obozie pierwszy raz skoczyłam okser 110 (115?), rzekomo "bardzo ładnie".Od kwietnia jeżdżę w "nowym" miejscu (uczyłam się tam przez pierwszy rok). Zapisałam się do grupy sportowej, więc doszły regularne treningi i zawody. Niestety, pomimo 4-letniego stażu (skoki) i z pozoru dobrej techniki czuję się jak początkujący. Wcześniej przeszkoda powyżej metra nie sprawiała mi żadnego problemu... a od kwietnia wysokość przeszkód nie przekroczyła 80 cm... na zawodach pokonuję jedynie "mini LL" i "LL", co biorąc pod uwagę przeszłość wydaje mi się dość żenujące, cóż może przesadzam. Niestety teraz mam naprawę ogromny problem za równo z półsiadem jak i z najazdem. Okazuje się, ze najeżdżam zbyt biernie, zostawiam konia samego... koń pędził a ja jedynie za twarz i do siebie zamiast w łydkach, a w półsiadzie nie zabierałam się. Także pracowałam nad tym i po wielu treningach na trudnym (jak dla mnie) koniu udało mi się wypracować wolniejszy, ale zebrany i bardziej aktywny galop podczas najazdu... i co ? Teraz słyszę, że mam jechać "bardziej wesoło" i dopiero gdy moja podtrzymująca łydka staje się naprawdę aktywizującą, to słyszę, ze najazd był poprawny. Właściwie, to pomimo tych przeogromnych wysokości, każą mi napędzać konia do przeszkody.Co do półsiadu - dupa ma iść do tyłu, a wodze luźno. I tu pytanie do was - jak ? Biodra do przodu, do tyłu ? Zawsze starałam się pochylać na tyle, ile będę musiała podążyć za ręką, żeby oddać koniowi wodze. Jednak pomimo niskich przeszkód, instruktorka radzi mi bardziej się pochylać, zrobić mocniejszy półsiad i oddawać więcej wodzy. W jaki sposób Was uczą ?  

  • Koniara - Adzia 2013-07-21 13:43:15

    Przepraszam za długość postu. Mam nadzieję, że to pomoże jakoś w miarę obiektywnie ocenić moją sytuację jak i samą jazdę. Specjalnie wrzucam filmik ze skokiem o którym wspominałam (obóz). Oczywiście chodzi o ten drugi z filmiku.... poddaje się Waszej ocenie. Co sądzicie o tym skoku ?http://www.youtube.com/watch?v=IOXHnWlXZOo&feature=youtu.be

  • jestemzlasu 2013-07-21 15:59:45

    Na filmiku niewiele widać. Pornografii jeździeckiej raczej tam nie było, ale koń na gumach i siodło żyjące własnym życiem dobrego wrażenia nie robi, chociaż na to akurat nie miałaś pewnie wpływu. Polemizowałabym też z wysokością przeszkody.Nie wiem czego dokładnie oczekujesz. Półsiad ma być w równowadze - nie widzimy cię, więc nie wiemy czy powinnaś się wycofać czy pójść do przodu. Ręka ma podążać za koniem utrzymując kontakt - również nikt nie oceni twojego działania jedynie czytając twój post.Najazd na przeszkodę ma być w rytmie. Jednego konia dla utrzymania rytmu trzeba wstrzymywać, innego aktywizować, czasem na tym samym koniu trzeba zadziałać raz tak, raz inaczej. To wszystko wiąże się z wyczuciem jeździeckim, można go nabrać jedynie jeżdżąc regularnie, najlepiej pod dobrym okiem. Nie jesteś pewna czy osoba, która cię uczy ma wystarczające kompetencje? A czy ma jakieś osiągnięcia? A jej podopieczni? Czy ośrodek ma dobrą renomę? przez internet tego nie ocenimy.

  • Koniara - Adzia 2013-07-22 19:58:46

    Wiem, że jakość jest kiepska, perspektywa również, jednak dokładnie widać moją postawę podczas skoku. Chciałam się dowiedzieć czy Waszym zdaniem jest poprawna, bo najazdu faktycznie nie da się ocenić. Co do wysokości to podano mi jeszcze wyższą (120) w co kompletnie nie wierzyłam, bo po prostu widać, że przeszkoda tyle nie ma, więc przyjęłam pomyłkę o 10cm..Pytam również o zwykłą teorię, po którą nie chcę sięgać jedynie do wikipedii, czy blogów, bo niestety porządnej literatury na ten temat nie posiadam. Wiem, że trzeba podążać za ruchem konia, oddać rękę i odpowiednio się pochylić jednak mam na myśli dokładnie pracę bioder. Na obozie kazano mi podążać biodrami mocno za przednim łękiem i wręcz wypychać je do przodu. W obecnym ośrodku każą mi zdecydowanie bardziej wycofać półsiad (nad środek siodła) i dość mocno się pochylać. W obu przypadkach skakałam przeszkody podobnej wysokości.Jak wcześniej pisałam, udało mi się wypracować aktywny galop, zdecydowanie wystarczający do pojedynczej stacjonaty czy małego oksera. Co prawda koń ma małą foule, ale rozpędzanie go do przeszkody chyba mija się z celem. Jadę na przeszkodę równym, aktywnym tempem i słyszę tylko "łyda!", wtedy mój najazd staje się chaotyczny i nie widzę nawet miejsca odskoku. Co więcej....jak nie wypasuje mi miejsce odskoku, to trenerka mówi, że to dlatego, że jechałam bez łydek. Wiem, że moje wyczucie nie jest jeszcze na zbyt wielkim poziomie, jednak wiem również, że koń w pełni reaguje na moją łydkę i z tego spokojniejszego najazdu również bez problemu skoczy. Tak z reszta było na obozie, gdzie darli się na mnie, że za bardzo napędzam konia do przeszkody. Teraz znów każą mi to robić.Spotkałam po prostu dwie, całkowicie inne szkoły jazdy i nie wiem, która z nich jest bardziej prawidłowa. Trener z obozu jest byłym mistrzem seniorów Polski w skokach oraz byłym trenerem kadry narodowej, a warunki panujące w jego stajni są gorsze niż w chlewie. Obecna trenerka jeździ konno ponad 20 lat, z czego 10 spędziła za granicą pracując pod okiem jeźdźców światowej sławy (np. E. Levallois - niestety mi nieznanych ;/ ) i zajmuje się pracą z młodymi końmi. Ośrodek stara się o certyfikat PZJ. W związku z tym nie mogę wątpić w kompetencje żadnego z nich, a jednak ich nauka nie ma ze sobą wiele wspólnego.

  • Reklama
  • Koniara - Adzia 2013-07-22 20:17:38

    Może postaram się zobrazować. Tak widzę półsiad którego uczono mnie na obozie: http://stacja-tluszcz.pl/wp/wp-content/uploads/2007/10/02_skoki_minolta0151.jpg http://zabajka.org/wp-content/uploads/2010/05/DSCN2060.jpgA tak, według obecnej instruktorki: http://naszaswidnica.pl/wp-content/uploads/2013/06/girl-horse-jumping.jpg http://sieradz.com.pl/rep/foto/e/8/0/skoki_przez_przeszkody_w_gajewnikach_foto_5.jpg

  • jestemzlasu 2013-07-22 21:15:06

    Naprawdę nie widząc cię bardzo trudno cokolwiek napisać. Co do zdjęć - na pewno na 3 i 4 jeźdźcy są w o wiele lepszej równowadze. Na 1 jeździec zdecydowanie wyszedł przed konia, stracił oparcie na strzemionach. Jeśli robiłaś coś w tym stylu, to wycofanie bioder jest jak najbardziej właściwą drogą.Jeśli chodzi o najazd - może trenerka widzi coś, czego ty nie dostrzegasz, a może ma po prostu określoną "wizję" jazdy, trudno powiedzieć. Czy identycznie traktuje wszystkie konie, tzn. każdego każe mocno jechać do przeszkody?Powinnaś po jakimś czasie móc ocenić - czy robisz postępy, czy się cofasz, czy problemy się rozwiązują czy narastają. Jeśli współpraca jest dla ciebie zdecydowanie trudna, to masz dwa wyjścia - porozmawiać z trenerką i wyłuszczyć swoje wątpliwości - bez podważania jej autorytetu, tylko w formie pytań o konkretne zagadnienia, albo znaleźć innego szkoleniowca.

  • Koniara - Adzia 2013-07-23 09:33:26

    http://staraowczarnia.com.pl/?page_id=150Chyba jest podane na moim profilu. 

  • Koniara - Adzia 2013-07-23 09:33:28

    Skakałam mniej więcej taki sposób jak widać na dwóch pierwszych fotografiach. Z resztą taki nawyk wyrobiłam sobie szczególnie na tym obozie.  Oczywiście zawsze zaczynam od poszukiwania własnych błędów jednak najazd nigdy nie stanowił dla mnie takiego problemu. Jeżeli trenerka faktycznie dostrzega to "coś", czego ja nie widzę to z pewnością ciężko będzie się tego pozbyć. Być może problem leży w porozumieniu i jest to związane z inną wizją jeździectwa, bo jeśli tak jest, to nasze na pewno się różnią. Instruktorka każe konkretnie pchać do przeszkody każdego konia i jak obserwowałam inne treningi to nie tylko ja wciąż słyszę "łyda!". Wciąż staram się dostosować, jednak przyznam, że przez te komentarze bardzo się rozpraszam przed przeszkodą. Jak na razie nie ma mowy o żadnym progresie z mojej strony. Sukcesem było opanowanie tempa jednej klaczy, co potwierdziło trafienie w normę czasu na zawodach, jednak po opuszczeniu parkuru i tak usłyszałam, że mogłam jechać bardziej w łydkach i "do rączki". Fakt faktem doszedł stres, więc o jakimkolwiek zebraniu i całkowitym zamknięciu na pomocach nie było mowy. Na pewno nie mam zamiaru zwracać się do trenerki pretensjonalnie, czy z obrazą jednak czasami jej stosunek do uczniów mówi sam za siebie. Jedna dziewczyna pod koniec treningu zapytała się czy poprawnie wykonuje półsiad jednocześnie go prezentując, to odpowiedziała, że nie będzie się teraz tym zajmować. Spytałam raz innej trenerki (Nie wspominałam o niej, ponieważ rzadko prowadzi ze mną jazdy) czy lepiej z moją postawą w skoku to stwierdziła, że skupiła się bardziej na koniu. Być może stąd ten mój desperacki post. Bardzo dziękuję za pomoc. Szczególnie co do półsiadu rozwiały się pewne wątpliwości. Praktycznie za kilka dni jadę na obóz, więc będę miała kolejne porównanie.... Okaże się, czy należy zmienić swoje podejście, czy trenera. Nie wiem czy w obecnej stajni mam szansę naprawdę się rozwijać, pomimo tego, że wydaje się naprawdę porządna pod względem warunków i kadry. 

  • Reklama
  • koniarka13 2013-08-16 10:20:05

    jeżdżę o wiele mniej lat od ciebie ale czytam dużo o tym wydaje mi śię że za bardzo sciągasz konia przy skoku przez co jest on tamowany przez ciebie polużnij wodze niech bardziej przylegają do szyi konia ps.strasznie dużo napisałaś:)

  • koniarka13 2013-08-16 10:21:41

    zmień stadninę gdzie mieszkasz w jakim mieście mogę ci poradzić kilka dobrych stadnin w warszawie(o ile tam mieszkasz) ale nigdzie indziej



Reklama
Reklama