Hej. mam taki mały problem ze skokami wiem że fizycznie dam rade ale trochę gorzej z moja psychiką jak skacze do 70 to jest dobrze ale jak inst mówią mi ze mam skoczyć wyższą to już psychicznie panikuje ale mimo to najeżdżam macie pomysł co zrobić z moją psychiką dodam że kocham skakać i ze skoków nie zamierzam rezygnować pomimo to że w mojej głowie jest panika i zamierzam tak długo skakać aż ta panika mi przejdzie ale może wy mieliście też takie problemy proszę o rady jak się wyluzować albo coś z góry dziękuję :)
też tak miałam na początku :) instruktor mówił mi że mam "strach w oczach" :D ale z czasem mi przeszło :pa teraz przeczytałam że moja psychika mega oddziałuje na konia.. jeżeli ty sie boisz- on też. jeżeli zakładasz że nie przeskoczycie no to tak sie stanie. jak pomyślisz że spadniesz to tak właśnie będzie :p konie to czują :)
Ja mam dokładnie tak jak opisuje zohan :D konik na którym skakałam strasznie wybijał, ja oczywiście wbiłam sobie do głowy, że nawet na małym krzyżaku z galopu zlece no i co? Lądowałam na ziemi. Może poproś trenera, żeby nie mówił, że podwyższa przeszkodę? Mi trenerka nie mówiła i nawet nie zauważyłam, że stoi te 10cm wyżej.
hehe też tak miałam, a własciwie dalej mam. Tyle że przesunełam tę granice wyżej. Trzeba się poprostu oskakać z daną wysokością. Poprosić o podnozenie np. tylko o dziurke i tak długo skakaś tylko ta wysokość az poczujesz się na niej pewnie i wtedy podnieść wyżej. Ja pewnie czuje się mniej więcej do metra( całkiem dobrze mi się nawet skakało metrowe oksery) a wiem że potrafie( wiem bo skakałam ale za strachem i paniką w oczach) wyższe. Jak na razie nie widać nie oddałam wystarczająco skoków na tej niższej żeby przeszło. Jak się pozbyć? skakać! ;)
To i tak masz dobrze ,bo ja bałam się skoczyć koperty małej z galopu ;) Poprostu uświadamiaj sobie ,że dasz rade to jest jak bułka z masłem dla ciebie i konia .Pomyśl ,że dosiad masz dobry i dasz radę .Więc porób najpierw jakieś wolty blisko przeszkody w galopie ,a następnie na nią najedź ,skocz i pomyśl tak jakbyś chciała siebie pochwalić np."wiedziałam,że mi się uda ." .Mi to pomogło .Najpierw musisz "zaprzyjaźnić się z wyskokością " ,a nie odrazu 50 -skok,60-skok bo tak od razu to tylko najwięksi mistrzowie potrafią .Niech będzie to 50 -skok ,60-wolta ,zmiany kierunku patrzenie na przeszkodę i powtarzanie np."niby 60,a taka mała" i dopiero skok .Przekonałam się na własnej skórze.Z czasem to minie i nie będziesz widziała większej różnicy .Albo poproś instruktora,żeby nie mówił ci wyskokości jaką skaczesz bo to też jakoś działa np.60 -spoko ,łatwe .70? o boże nie dam rady tego nigdy nie skakałam .Niech ci nie mówi od początku poprostu jaka będziesz taką skaczesz .I na koniec jazdy zapytaj się jakie najwyższe skakałaś . Mam nadzieję,że trochę pomogłam na moją mózgownicę to zadziałało więc powodzenia :)
to podobno z czasem przechodzi. Zrelaksuj się, powiedz sobie na pewno dam sobię radę! Dopinguj się! Ja parę dni temu miałam pierwsze skoki. Bałam się. Myślałam, że na pewno spadnę i że nie dam sb rady. Zsunęłam się na szyję ale nie spadłam. :) Musisz w siebię uwierzyć! Pozdrawiam!
Hej. mam taki mały problem ze skokami wiem że fizycznie dam rade ale trochę gorzej z moja psychiką jak skacze do 70 to jest dobrze ale jak inst mówią mi ze mam skoczyć wyższą to już psychicznie panikuje ale mimo to najeżdżam macie pomysł co zrobić z moją psychiką dodam że kocham skakać i ze skoków nie zamierzam rezygnować pomimo to że w mojej głowie jest panika i zamierzam tak długo skakać aż ta panika mi przejdzie ale może wy mieliście też takie problemy proszę o rady jak się wyluzować albo coś z góry dziękuję :)
też tak miałam na początku :) instruktor mówił mi że mam "strach w oczach" :D ale z czasem mi przeszło :pa teraz przeczytałam że moja psychika mega oddziałuje na konia.. jeżeli ty sie boisz- on też. jeżeli zakładasz że nie przeskoczycie no to tak sie stanie. jak pomyślisz że spadniesz to tak właśnie będzie :p konie to czują :)
Ja mam dokładnie tak jak opisuje zohan :D konik na którym skakałam strasznie wybijał, ja oczywiście wbiłam sobie do głowy, że nawet na małym krzyżaku z galopu zlece no i co? Lądowałam na ziemi. Może poproś trenera, żeby nie mówił, że podwyższa przeszkodę? Mi trenerka nie mówiła i nawet nie zauważyłam, że stoi te 10cm wyżej.
hehe też tak miałam, a własciwie dalej mam. Tyle że przesunełam tę granice wyżej. Trzeba się poprostu oskakać z daną wysokością. Poprosić o podnozenie np. tylko o dziurke i tak długo skakaś tylko ta wysokość az poczujesz się na niej pewnie i wtedy podnieść wyżej. Ja pewnie czuje się mniej więcej do metra( całkiem dobrze mi się nawet skakało metrowe oksery) a wiem że potrafie( wiem bo skakałam ale za strachem i paniką w oczach) wyższe. Jak na razie nie widać nie oddałam wystarczająco skoków na tej niższej żeby przeszło. Jak się pozbyć? skakać! ;)
To i tak masz dobrze ,bo ja bałam się skoczyć koperty małej z galopu ;) Poprostu uświadamiaj sobie ,że dasz rade to jest jak bułka z masłem dla ciebie i konia .Pomyśl ,że dosiad masz dobry i dasz radę .Więc porób najpierw jakieś wolty blisko przeszkody w galopie ,a następnie na nią najedź ,skocz i pomyśl tak jakbyś chciała siebie pochwalić np."wiedziałam,że mi się uda ." .Mi to pomogło .Najpierw musisz "zaprzyjaźnić się z wyskokością " ,a nie odrazu 50 -skok,60-skok bo tak od razu to tylko najwięksi mistrzowie potrafią .Niech będzie to 50 -skok ,60-wolta ,zmiany kierunku patrzenie na przeszkodę i powtarzanie np."niby 60,a taka mała" i dopiero skok .Przekonałam się na własnej skórze.Z czasem to minie i nie będziesz widziała większej różnicy .Albo poproś instruktora,żeby nie mówił ci wyskokości jaką skaczesz bo to też jakoś działa np.60 -spoko ,łatwe .70? o boże nie dam rady tego nigdy nie skakałam .Niech ci nie mówi od początku poprostu jaka będziesz taką skaczesz .I na koniec jazdy zapytaj się jakie najwyższe skakałaś . Mam nadzieję,że trochę pomogłam na moją mózgownicę to zadziałało więc powodzenia :)
Dzięki za pomoc na pewno skorzystam z waszych rad i mam nadzieje że z czasem panika psychiczna mi przejdzie :) I wam też tego życzę :)
to podobno z czasem przechodzi. Zrelaksuj się, powiedz sobie na pewno dam sobię radę! Dopinguj się! Ja parę dni temu miałam pierwsze skoki. Bałam się. Myślałam, że na pewno spadnę i że nie dam sb rady. Zsunęłam się na szyję ale nie spadłam. :) Musisz w siebię uwierzyć! Pozdrawiam!