Po śmierci Hicksteada- znów wróciły wspomnienia- smutne wspomnienia:-(Rok 2007 witam na świecie , moje pierwsze źrebie- radośc, fascynacja--miłośc!!!Każdy kolejny dzień to samo szczęście,Marchewka tak szybko się wszystkiego uczy ,po miesiącu dawała już wszystkie nogi, przychodziła na zawołanie.Mijały dni chodziła w zaprzęgu przy matce,na pól godzinne przejażdżki, niczego się nie bała-po prostu koń marzenie, koń na całe życie!!!!!!!!!Rok 2008 kwiecień:-(Ciężka choroba jej matki- śmierc:(Dwa miesiące później Marchewka - mój skarb!! śmiertelnie rani się w brzuch -znikąd pomocy ,wszyscy weterynarze na wyjeżdzie,nie zdązyli:-(:-(Nigdy jej nie zapomnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie musisz wymagac od siebie ZAPOMNIENIA, miej Je w serduszku i pomyśl, ze teraz biegaja po zielonych pastwieskach, są szczęśliwe i przede wszystkim są razem:) Ciężko jest zapomniec o kims jak sie go kocha, i moim zdaniem nie da sie tak, ale postaraj sie zamknac ten rozdział w swoim zyciu, idź do przodu, realizujac swoje plany, a Twoje koniki napewno będą z Ciebie dumne:)))
Nie da się zapomnieć.. Nigdy. Dlatego angy18 ma rację, myśl o tym pozytywnie, o zielonych pastwiskach itp. Mojej kumpeli po stracie konia pomogło przeczytanie książki "Balsam dla duszy miłośnika koni" - nie wiem czemu, ale pomogło, nie jest teraz tak załamana na myśl o swoim koniu jak wcześniej ;) To może warto spróbować..?
mi też zdechł konik a właściwie źrebaczek w 2010 roku pojechałam z mamą w teren ja jechałam na Epice moja mama na Rilji Ramzes biegł koło Rilji niestety się potkną i upadł walną się w głowę i zanim dojechał mój tata on już nie żył najgorzej jego śmierć przerzyła Rilja caly miesiąc chodziła jakby podmulona odpuściliśmy jej jazd i lonże kiedy mamy teraz jechać w teren ona już nie pójdzie pamięta że tam zdechł jej źrebak :(kochany Ramzesik miał zaledwie 8 miesięcy
smutne... ;(czegoś takiego się nie da zapomnieć.współczuję bardzo, ale nic już na to nie poradzić.z resztą po co ci to mówię, przecież wiesz.ale nie ma co się zasmucać.było minęło.będą jeszcze szczęśliwe chwile i z innymi ludźmi i końmi.to oczywiste, że nie przywrócą ci one tych dwóch najukochańszych, a warto zrobic w sercu miejsce jeszcze dla innych
Macie racje nie dawno bo w sieprniu odeszła moja ukochana kobyłka troska miała kolke . pomimo tego że byla juz starszym konikiem bo miała 18 lat wydała na swiat tinka z ktorą jestem do tej pory .Wspomnienia to nic złego ważne jest żeby wspominać ja taka jaka była naprawde .Wciąż odnosze wrażenie że ona nadal przy mnie jest takze nie mamy co sie łamać :((
Po śmierci Hicksteada- znów wróciły wspomnienia- smutne wspomnienia:-(Rok 2007 witam na świecie , moje pierwsze źrebie- radośc, fascynacja--miłośc!!!Każdy kolejny dzień to samo szczęście,Marchewka tak szybko się wszystkiego uczy ,po miesiącu dawała już wszystkie nogi, przychodziła na zawołanie.Mijały dni chodziła w zaprzęgu przy matce,na pól godzinne przejażdżki, niczego się nie bała-po prostu koń marzenie, koń na całe życie!!!!!!!!!Rok 2008 kwiecień:-(Ciężka choroba jej matki- śmierc:(Dwa miesiące później Marchewka - mój skarb!! śmiertelnie rani się w brzuch -znikąd pomocy ,wszyscy weterynarze na wyjeżdzie,nie zdązyli:-(:-(Nigdy jej nie zapomnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiesz co ja Ci powiem tak mam dopiero 13 lat ale już nie raz się spotkałam ze śmiercią mojego konia wiem co czujesz,ale to jest normalne i nic się z tym nie zrobi.Oczywiście szkoda ale takie życie
wiesz, podobno takie coś pomaga: po stracie czegoś/kogoś ważnego dobrze jest obyć "pogrzeb" i "żałobę". wtedy będzie Ci łatwiej zamknąć rozdział w życiu, który opanowany jest przez tego konia. daj sobie czas.
Łzy same napływają do oczu... Moja Droga - wspomnienia pozostaną Ci na zawsze i musisz pamiętać, że mimo bólu, nadarzyły Ci się najpiękniejsze dni - dni w których mogłaś obcować ze swoimi ukochanymi końmi...Ja w życiu straciłam 2 konie, które kochałam z całego serca... Z czego Kaprys odszedł w te wakacje - Mój Rudy Duch. Niestety życie jest niesprawiedliwe, lecz należy pamiętać o tych wspaniałych zwierzęta, cieszyć się z przeżytych chwil i je wspominać.! Oraz wierzyć, że i konie mają swoje niebo - na które często zasługują bardziej niż niejedni ludzie.
Nie martw się , wiem , że na początku jest trudno , a potem będziesz wspominać je z uśmiechem.Ja może nie miałam konia , ale miałam 3 psy i zmarły w tym samym roku.A za rok moje dwa koty.
Dziękuję za miłe słowa,jeśli macie podobne doświadczenia ;-(Piszcie!!!!Ja miałam podobne przeżycie ale klacz imieniem Istria zmarła poniewaz miała pęknięte wrzody i weterynarz był taki głupi że jedyne co robił to niech pomyśle ... patrzył się na nas jak na jakichś idiotów .... A ja nigdy jej nie zapomnę
Szczerze współczuję ;((((((( nie wiem w sumie co to znaczy mieć konia, a tym bardziej stracić... tzn stracić? "straciłam" moją ukochaną kalczke, nie była moja, ale bardzo się do niej przywiązałam. I została sprzedana :( poza tym, jak piszesz nigdy jej nie zapomnisz - czyli nie stracisz. zawsze będzie ona żywa w Twoich myślach, ona będzie przy tobie.
Nie zapominaj o niej. Ona zawsze będzie mieszkać w twoim sercu. Wiem to dobrze bo sama przebolałam śmierć mojego ukochanego konia. Pamiętaj o niej ale także się nie zamęczaj. Tyle przytłaczających myśli może Cię dobić. Więc ciesz się wspaniałymi wspomnieniami związanymi z konikiem;)
To bardzo smutna historia. Najpierw jest Ci smutno, a potem się wściekasz, że to może Twoja wina. Wiedziałaś, że Twój źrebak był wyjątkowy... i taki młody... Nigdy o nim nie zapomnisz, ale tak już jest. Żałujesz, że nie możesz zmienić przeszłości... Tak samo było ze mną po stracie mojego ulubieńca - psa Borysa. Tak mi trudno było pogodzić się z tym, że już n i g d y go nie zobaczę, że czasem pochlipuję do dziś. Nigdy jej nie zapomnisz i nie zapominaj. Na śmierć ukochanego zwierzaka nie ma żadnej rady. Nic nigdy nie zmieni przeszłości. Twoje życie nie będzie już takie samo. Coś Ci w nim brakuje. Nie pomogą żadne miłe słowa. Ty nigdy ich nie zapomnisz i się ciesz. Koniki będą z Ciebie dumne, że ktoś je jeszcze pamięta. Ale może spróbuj sobie wyhodować źrebaczka, którego ojciec był ojcem Marchewki. Będzie Ci on przypominal Marchewkę i będzie miał trochę jej cech.
wiesz, podobno takie coś pomaga: po stracie czegoś/kogoś ważnego dobrze jest obyć "pogrzeb" i "żałobę". wtedy będzie Ci łatwiej zamknąć rozdział w życiu, który opanowany jest przez tego konia. daj sobie czas.Czegoś? Znaczy to przecież dla przedmiotu, a dla przedmiotu raczej pogrzebu nie zrobisz:)
Własne doświadczenie? Pies Borys. A więc to była najgorsza chwila w moim życiu.Budzę się rano i jak gdyby nigdy nic szykuję sobie herbatę. Zaraz po mnie wstała mama z czerwonymi oczami.-Borysa potrącił samochód... - rzekła najpierw mama-Co?! Ale nic mu się nie stało, prawda?!- nie mogłam się opanować...-Stało się..-Co się stało?!-Nie żyje...
Po śmierci Hicksteada- znów wróciły wspomnienia- smutne wspomnienia:-(Rok 2007 witam na świecie , moje pierwsze źrebie- radośc, fascynacja--miłośc!!!Każdy kolejny dzień to samo szczęście,Marchewka tak szybko się wszystkiego uczy ,po miesiącu dawała już wszystkie nogi, przychodziła na zawołanie.Mijały dni chodziła w zaprzęgu przy matce,na pól godzinne przejażdżki, niczego się nie bała-po prostu koń marzenie, koń na całe życie!!!!!!!!!Rok 2008 kwiecień:-(Ciężka choroba jej matki- śmierc:(Dwa miesiące później Marchewka - mój skarb!! śmiertelnie rani się w brzuch -znikąd pomocy ,wszyscy weterynarze na wyjeżdzie,nie zdązyli:-(:-(Nigdy jej nie zapomnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie musisz wymagac od siebie ZAPOMNIENIA, miej Je w serduszku i pomyśl, ze teraz biegaja po zielonych pastwieskach, są szczęśliwe i przede wszystkim są razem:) Ciężko jest zapomniec o kims jak sie go kocha, i moim zdaniem nie da sie tak, ale postaraj sie zamknac ten rozdział w swoim zyciu, idź do przodu, realizujac swoje plany, a Twoje koniki napewno będą z Ciebie dumne:)))
Dziękuję za miłe słowa,jeśli macie podobne doświadczenia ;-(Piszcie!!!!
Nie da się zapomnieć.. Nigdy. Dlatego angy18 ma rację, myśl o tym pozytywnie, o zielonych pastwiskach itp. Mojej kumpeli po stracie konia pomogło przeczytanie książki "Balsam dla duszy miłośnika koni" - nie wiem czemu, ale pomogło, nie jest teraz tak załamana na myśl o swoim koniu jak wcześniej ;) To może warto spróbować..?
mi też zdechł konik a właściwie źrebaczek w 2010 roku pojechałam z mamą w teren ja jechałam na Epice moja mama na Rilji Ramzes biegł koło Rilji niestety się potkną i upadł walną się w głowę i zanim dojechał mój tata on już nie żył najgorzej jego śmierć przerzyła Rilja caly miesiąc chodziła jakby podmulona odpuściliśmy jej jazd i lonże kiedy mamy teraz jechać w teren ona już nie pójdzie pamięta że tam zdechł jej źrebak :(kochany Ramzesik miał zaledwie 8 miesięcy
smutne... ;(czegoś takiego się nie da zapomnieć.współczuję bardzo, ale nic już na to nie poradzić.z resztą po co ci to mówię, przecież wiesz.ale nie ma co się zasmucać.było minęło.będą jeszcze szczęśliwe chwile i z innymi ludźmi i końmi.to oczywiste, że nie przywrócą ci one tych dwóch najukochańszych, a warto zrobic w sercu miejsce jeszcze dla innych
Macie racje nie dawno bo w sieprniu odeszła moja ukochana kobyłka troska miała kolke . pomimo tego że byla juz starszym konikiem bo miała 18 lat wydała na swiat tinka z ktorą jestem do tej pory .Wspomnienia to nic złego ważne jest żeby wspominać ja taka jaka była naprawde .Wciąż odnosze wrażenie że ona nadal przy mnie jest takze nie mamy co sie łamać :((
Po śmierci Hicksteada- znów wróciły wspomnienia- smutne wspomnienia:-(Rok 2007 witam na świecie , moje pierwsze źrebie- radośc, fascynacja--miłośc!!!Każdy kolejny dzień to samo szczęście,Marchewka tak szybko się wszystkiego uczy ,po miesiącu dawała już wszystkie nogi, przychodziła na zawołanie.Mijały dni chodziła w zaprzęgu przy matce,na pól godzinne przejażdżki, niczego się nie bała-po prostu koń marzenie, koń na całe życie!!!!!!!!!Rok 2008 kwiecień:-(Ciężka choroba jej matki- śmierc:(Dwa miesiące później Marchewka - mój skarb!! śmiertelnie rani się w brzuch -znikąd pomocy ,wszyscy weterynarze na wyjeżdzie,nie zdązyli:-(:-(Nigdy jej nie zapomnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Wiesz co ja Ci powiem tak mam dopiero 13 lat ale już nie raz się spotkałam ze śmiercią mojego konia wiem co czujesz,ale to jest normalne i nic się z tym nie zrobi.Oczywiście szkoda ale takie życie
wiesz, podobno takie coś pomaga: po stracie czegoś/kogoś ważnego dobrze jest obyć "pogrzeb" i "żałobę". wtedy będzie Ci łatwiej zamknąć rozdział w życiu, który opanowany jest przez tego konia. daj sobie czas.
Łzy same napływają do oczu... Moja Droga - wspomnienia pozostaną Ci na zawsze i musisz pamiętać, że mimo bólu, nadarzyły Ci się najpiękniejsze dni - dni w których mogłaś obcować ze swoimi ukochanymi końmi...Ja w życiu straciłam 2 konie, które kochałam z całego serca... Z czego Kaprys odszedł w te wakacje - Mój Rudy Duch. Niestety życie jest niesprawiedliwe, lecz należy pamiętać o tych wspaniałych zwierzęta, cieszyć się z przeżytych chwil i je wspominać.! Oraz wierzyć, że i konie mają swoje niebo - na które często zasługują bardziej niż niejedni ludzie.
Pamiętaj - każde serce musi odbyć swoją żałobę i jej niemożna przyspieszać : )
Śmierć konia jest bardzo bolesna... Mogę tylko Ci współczuć...
Nie martw się , wiem , że na początku jest trudno , a potem będziesz wspominać je z uśmiechem.Ja może nie miałam konia , ale miałam 3 psy i zmarły w tym samym roku.A za rok moje dwa koty.
Dziękuję za miłe słowa,jeśli macie podobne doświadczenia ;-(Piszcie!!!!Ja miałam podobne przeżycie ale klacz imieniem Istria zmarła poniewaz miała pęknięte wrzody i weterynarz był taki głupi że jedyne co robił to niech pomyśle ... patrzył się na nas jak na jakichś idiotów .... A ja nigdy jej nie zapomnę
Szczerze współczuję ;((((((( nie wiem w sumie co to znaczy mieć konia, a tym bardziej stracić... tzn stracić? "straciłam" moją ukochaną kalczke, nie była moja, ale bardzo się do niej przywiązałam. I została sprzedana :( poza tym, jak piszesz nigdy jej nie zapomnisz - czyli nie stracisz. zawsze będzie ona żywa w Twoich myślach, ona będzie przy tobie.
Nie zapominaj o niej. Ona zawsze będzie mieszkać w twoim sercu. Wiem to dobrze bo sama przebolałam śmierć mojego ukochanego konia. Pamiętaj o niej ale także się nie zamęczaj. Tyle przytłaczających myśli może Cię dobić. Więc ciesz się wspaniałymi wspomnieniami związanymi z konikiem;)
To bardzo smutna historia. Najpierw jest Ci smutno, a potem się wściekasz, że to może Twoja wina. Wiedziałaś, że Twój źrebak był wyjątkowy... i taki młody... Nigdy o nim nie zapomnisz, ale tak już jest. Żałujesz, że nie możesz zmienić przeszłości... Tak samo było ze mną po stracie mojego ulubieńca - psa Borysa. Tak mi trudno było pogodzić się z tym, że już n i g d y go nie zobaczę, że czasem pochlipuję do dziś. Nigdy jej nie zapomnisz i nie zapominaj. Na śmierć ukochanego zwierzaka nie ma żadnej rady. Nic nigdy nie zmieni przeszłości. Twoje życie nie będzie już takie samo. Coś Ci w nim brakuje. Nie pomogą żadne miłe słowa. Ty nigdy ich nie zapomnisz i się ciesz. Koniki będą z Ciebie dumne, że ktoś je jeszcze pamięta. Ale może spróbuj sobie wyhodować źrebaczka, którego ojciec był ojcem Marchewki. Będzie Ci on przypominal Marchewkę i będzie miał trochę jej cech.
wiesz, podobno takie coś pomaga: po stracie czegoś/kogoś ważnego dobrze jest obyć "pogrzeb" i "żałobę". wtedy będzie Ci łatwiej zamknąć rozdział w życiu, który opanowany jest przez tego konia. daj sobie czas.Czegoś? Znaczy to przecież dla przedmiotu, a dla przedmiotu raczej pogrzebu nie zrobisz:)
Własne doświadczenie? Pies Borys. A więc to była najgorsza chwila w moim życiu.Budzę się rano i jak gdyby nigdy nic szykuję sobie herbatę. Zaraz po mnie wstała mama z czerwonymi oczami.-Borysa potrącił samochód... - rzekła najpierw mama-Co?! Ale nic mu się nie stało, prawda?!- nie mogłam się opanować...-Stało się..-Co się stało?!-Nie żyje...