Ja to wogóle jak jeżdzę to komedia jest!!! XD
A tak ogólnie, to niewiem czy to śmieszne(dla mnie nie ;) to byłam na jeżdzie i miałam skoczyć jakąś małą przeszkódkę. Nie mogłam zapanować nad koniem-nie wiem bo konik wcale nietrudny- i skoczyłam , to instruktor kazał drugi raz i już potem nie było tak pięknie. Konik się zabardzo rozpędził i nie wyrobiłby się więc skoczył 50cm wyższą!!! A jak skaczesz już większe to bardziej lużnisz wodze, a ja miałam tego małego skoczyć więc tylko wodze troszeczke polużniłam. Spadłam więc na szyje konia, wypadły mi wodze, strzemiona i pogalopowałam kawałek. Wiecie adrenalina-było całkiem ok
ja wczoraj miałam jazdę. ;] jeździłam na Palomie. najpierw trochę w lonżowniku, a później instruktor wypuścił mnie na padok. trochę kłusa, trochę galopu. razem z panem Maćkiem śmialiśmy się z Rolanda. bo jak jeździłam na padoku to Roland za mną i za Palomą. gdy najeżdżałyśmy z kłusa na koziołki to Rolo za nami. później mój najazd na koziołki a za nimi przeszkoda. Paloma grzecznie przez koziołki przeszła a przed samą przeszkodą koń w bok a ja nie wyrobiłam i nad przeszkodą przeleciałam. gdy instruktor zdjęcie zobaczył od razu zaczął się śmiać. :)
Kiedyś (bardzo dawno) jeździłam na koniu o nazwie "Karo". Jest to najspokojniejszy kon tej stadniny. Jest "twardy" i nie ma pokaźnego chodu a mimo to wiele osób lubi na nim jeździć ( nie oznacza to że jest beznadziejny , ładnie chodzi i skacze). Jechałam sobie raz stempem po ujeżdżalni. Na drugim jej końcu za bramą jest jezdnia(jest to stadnina w mieście) a po drugiej stronie właśnie trwała budowa przedszkola i pewnien facet pchał wózek ze styropianem. A że pech chciał że koleś przechodził obok bramy za którą jeździłam koń dostał szału. Podgalopowałam na nim z 7 fuli (oczywiście zostałam do tego zmuszona) następnie przeszedl do kłusa . Ale jakiego !! Wywalił gały, wypią tyłek .. Jego ogon zawsze spuszczony w dół podniósł się nad zad, nogi podnosił tak wysoko że widziałam je przed oczami, szedł tak szybko że chyba sam nie wiedział co robi. Mojej instruktorce "wypadły oczy". Śmiała się i nie mogła uwierzyć. Karolek z zwyczajnego konia zmienił się kurde w konia wystawowego. Naprawdę, jego chód był pokaźny. He no i tak to wyglądało ;d
Haha.. ja kiedys w terenie jechałam ostatnia w zastępie, jechałam na łakomczuchu, którego nie sposób było powstrzymać przed zjadaniem wszystkiego co napotkał. W którymś momencie głowa w dół, jemy, jemy, i nagle podnosimy głowe i widzimy.. no właśnie.. zastęp zniknął za drzewami.. ;) No więc Lunka zrobiła wyskok w przód (poleciałam za siodło i jechałam na zadzie) nagłe zatrzymanie (poleciałam na szyje) i baranek (wskoczyłam w siodło) i później galopik do zastępu.. Haha.. to było z rok temu.. Fajnie było.. ;)
JA gdy wsiadłam na oklep na Gina to wtedy położyłam się na zad na plecach zamknełam oczy i marzyłam ... No i zaraz potem iip... zetknięcie z ziemią . Śmieliśmy się , że po protu cały koral drżał !
Banicja nawdychała się kiedyś kurzu i troche przeziębiona była to kichała oczywiście i jak na niej siedziałam ona nabierała pełne płuca powietrza to czułam dyskomfort rozjechanych nóg a jak już kichneła to taka chuda się zrobiła <lol2> takie dziwne uczucie strasznie
a ja bylam wczoraj w terenie ;p jechalam przed takim koniem-komanczem ;p i przejezdzalnismy przez takie rozwalone ogrodzenie-belka lezala na ziemi ;p i tak spokojnie stepem a tu komancz nad belką srruuu wyskok na normalnie 100-centymetrówkę i rura galopem ;D Ja za nimi i sie ledwo powstrzymywalam,zeby z konia nie spasc ze śmiechu ;D Wyglądało to komicznie,bo Komek ma prawie 180 w klebie i taki "pucek" z niego ;P I tak niezdarnie wyskoczył ^^ A potem sobie stepujemy i mowie "ej no to moze klusem,bo konie zasną" . Jezdziec komancza daje mu łydkę,a ten normalnie takiego barana strzelił,że jego kopytko na wysokosci głowy mojego kunia było xD I znowu rura galopem,oczywiscie moj tez.Gdy sie konie zatrzymaly,to nas zastep musial szukać ;D ;p hihi ;)
Tu opisujemy śmieszne sytuacje w siodle ;p
Ja to wogóle jak jeżdzę to komedia jest!!! XD A tak ogólnie, to niewiem czy to śmieszne(dla mnie nie ;) to byłam na jeżdzie i miałam skoczyć jakąś małą przeszkódkę. Nie mogłam zapanować nad koniem-nie wiem bo konik wcale nietrudny- i skoczyłam , to instruktor kazał drugi raz i już potem nie było tak pięknie. Konik się zabardzo rozpędził i nie wyrobiłby się więc skoczył 50cm wyższą!!! A jak skaczesz już większe to bardziej lużnisz wodze, a ja miałam tego małego skoczyć więc tylko wodze troszeczke polużniłam. Spadłam więc na szyje konia, wypadły mi wodze, strzemiona i pogalopowałam kawałek. Wiecie adrenalina-było całkiem ok
ja wczoraj miałam jazdę. ;] jeździłam na Palomie. najpierw trochę w lonżowniku, a później instruktor wypuścił mnie na padok. trochę kłusa, trochę galopu. razem z panem Maćkiem śmialiśmy się z Rolanda. bo jak jeździłam na padoku to Roland za mną i za Palomą. gdy najeżdżałyśmy z kłusa na koziołki to Rolo za nami. później mój najazd na koziołki a za nimi przeszkoda. Paloma grzecznie przez koziołki przeszła a przed samą przeszkodą koń w bok a ja nie wyrobiłam i nad przeszkodą przeleciałam. gdy instruktor zdjęcie zobaczył od razu zaczął się śmiać. :)
Kiedyś (bardzo dawno) jeździłam na koniu o nazwie "Karo". Jest to najspokojniejszy kon tej stadniny. Jest "twardy" i nie ma pokaźnego chodu a mimo to wiele osób lubi na nim jeździć ( nie oznacza to że jest beznadziejny , ładnie chodzi i skacze). Jechałam sobie raz stempem po ujeżdżalni. Na drugim jej końcu za bramą jest jezdnia(jest to stadnina w mieście) a po drugiej stronie właśnie trwała budowa przedszkola i pewnien facet pchał wózek ze styropianem. A że pech chciał że koleś przechodził obok bramy za którą jeździłam koń dostał szału. Podgalopowałam na nim z 7 fuli (oczywiście zostałam do tego zmuszona) następnie przeszedl do kłusa . Ale jakiego !! Wywalił gały, wypią tyłek .. Jego ogon zawsze spuszczony w dół podniósł się nad zad, nogi podnosił tak wysoko że widziałam je przed oczami, szedł tak szybko że chyba sam nie wiedział co robi. Mojej instruktorce "wypadły oczy". Śmiała się i nie mogła uwierzyć. Karolek z zwyczajnego konia zmienił się kurde w konia wystawowego. Naprawdę, jego chód był pokaźny. He no i tak to wyglądało ;d
hehe, dobre ;D
Haha.. ja kiedys w terenie jechałam ostatnia w zastępie, jechałam na łakomczuchu, którego nie sposób było powstrzymać przed zjadaniem wszystkiego co napotkał. W którymś momencie głowa w dół, jemy, jemy, i nagle podnosimy głowe i widzimy.. no właśnie.. zastęp zniknął za drzewami.. ;) No więc Lunka zrobiła wyskok w przód (poleciałam za siodło i jechałam na zadzie) nagłe zatrzymanie (poleciałam na szyje) i baranek (wskoczyłam w siodło) i później galopik do zastępu.. Haha.. to było z rok temu.. Fajnie było.. ;)
Ja kiedyś byłam w trakcie poprawiania sobie strzemienia jak koń ruszył galopem. To nie było miłe... Ale jakoś udało mi się nie spaść.
JA gdy wsiadłam na oklep na Gina to wtedy położyłam się na zad na plecach zamknełam oczy i marzyłam ... No i zaraz potem iip... zetknięcie z ziemią . Śmieliśmy się , że po protu cały koral drżał !
Banicja nawdychała się kiedyś kurzu i troche przeziębiona była to kichała oczywiście i jak na niej siedziałam ona nabierała pełne płuca powietrza to czułam dyskomfort rozjechanych nóg a jak już kichneła to taka chuda się zrobiła <lol2> takie dziwne uczucie strasznie
a ja bylam wczoraj w terenie ;p jechalam przed takim koniem-komanczem ;p i przejezdzalnismy przez takie rozwalone ogrodzenie-belka lezala na ziemi ;p i tak spokojnie stepem a tu komancz nad belką srruuu wyskok na normalnie 100-centymetrówkę i rura galopem ;D Ja za nimi i sie ledwo powstrzymywalam,zeby z konia nie spasc ze śmiechu ;D Wyglądało to komicznie,bo Komek ma prawie 180 w klebie i taki "pucek" z niego ;P I tak niezdarnie wyskoczył ^^ A potem sobie stepujemy i mowie "ej no to moze klusem,bo konie zasną" . Jezdziec komancza daje mu łydkę,a ten normalnie takiego barana strzelił,że jego kopytko na wysokosci głowy mojego kunia było xD I znowu rura galopem,oczywiscie moj tez.Gdy sie konie zatrzymaly,to nas zastep musial szukać ;D ;p hihi ;)