Witam :) Czy spadliście/łyście już kiedyś z konia? Bo ja jeszcze nigdy. Widziałam jak moja kolerznka spadła i nie wyglądało to łagodnie lecz może to tylko tak wygląda? No nie wiem. Spaść morzna różnie. A jakie wy mieliście odczucia po pierwszym upadku? Ból napewno, ale czy potem baliście/łyście się że spadniecie? POZDRAWIAM ;)
Ja osobiscie duzo razy juz spadala a mój pierwszy to jak kon stanal deba a ja jezdzilam na lonzy.Odczucie bylo dziwine ,ale spadlam na tylek i nic mi sie nie stalo i jak wstalam otrzepalam sie i wsiadlam spowrotem .Bylam z siebie dumna bo mialam 6 albo 7 lat. :)
Ja spadłam już 100 milon razy i nie zawsze było miło. Mój pierwszy upadek był podczas zagalopowania, koń tylko dał łeb w dół i ja leciałam :) a tak pozatym większość upadków były bolesne ale szczęśliwie się kończyły. Rok temu miałam nieszczęśliwy upadek, podczas zajeżdżania koni, skończyło się w szpitalu z 11 szfami w jamie ustnej i w jej okolicach, niestety blizn nie dało się wyeliminować.
Ale trzeba na to raczej pozytywnie patrzeć, i zawsze wyciągnąć wnioski, stało się i już. Wobec koni mieć respekt, a konie powinny mieć przed człowiekiem respert, ale nigdy nie należy się bać. Nie ma czego :) Każdy prędzej czy później spada. Według mnie, najważniejsze nigdy nie lekceważyć jazdy konnej, kask to obowiązek !
Jak to się mówi, kto nie spada ten nie jeździ ;) Ja już nie pamiętam ile razy spotkałam się z ziemią ;P MAM DO SPRZEDANIA -OWIJKI POLAROWO ELASTYCZNE JASCONhttp://allegro.pl/bandaze-owijki-elastyczno-polarowe-firmy-jacson-i2018173155.html-OWIJKI POLAROWE API NOWE! http://allegro.pl/api-bandaze-owijki-polarowe-nowe-okazja-i2018173158.html-ORAZ PARĘ KSIĄŻEK JEŹDZIECKICHhttp://allegro.pl/jazda-konna-dla-poczatkujacych-k-hoffman-polecam-i2024027417.htmlhttp://allegro.pl/ksiazka-poradnik-moj-kon-kate-needham-i2018173141.html
Tak naprawdę do póki nie spadniesz nie będziesz wiedziała czy to jest sport dla Ciebie ;) Po upadku dopiero przełamujesz strach i zaczynasz jeździć ;) Jak się domyślacie ja spadałam już wiele razy. Najpoważniejszy upadek miałam chyba ostatnio kiedy koń mnie poniósł i spadałam z bardzo szybkiego galopu. :)
Ja spadłam kilka razy a raz na prawdę poważnie.Byłam lonżowana na ogromnym młodym koniu na takiej jakby polanie.Moja młodsza siostra z kuzynką siedziały w trawie i nagle wstały.Koń tak się przestraszył że stanął dęba i zaczął galopować.Pamiętam że przez kilka sekund wisiałam na siodle a potem się odepchnęłam żeby nie spaść mu pod kopyta.Uderzyłam o ziemie plecami i tak strasznie mnie to bolało.Po powodzi łez wstałam i jeszcze raz wsiadłam na tego konia.Psychicznie czułam się super,ale fizycznie trochę gorzej.Inne moje upadki były raczej śmieszne niż straszne.:)
Ja jeżdżę już bardzo długo, ale tak stajni to 5 lat. Dopiero w wakacje pierwszy raz spadłam z konia. Był strasznie rozkojarzony i się potknął, wypadłam do przoduprzeturlałam się, a koń się wystraszył i prawie by mnie przygniótł kopytami. Na początku przeżyłam szok, i bardzo rzadko na tym koniu teraz jeżdżę. Ale nie było takie potworne. Tylko, że o to chodzi jak spadasz, bo przecież Superman ( aktor ) spadł z konia i całą rzesztę życia przesiedział na wózku inwalidzkim. Radzę ci się mocno trzymać, ale to nie zależy tylko od ciebie, ale też od konia. Czasem coś takiego może się stać, ale przecież jazda konna to sport ekstremalny. Trzymaj się mocno i są różne przypadki. Moja koleżanka spadła z tego samego konia co ja i ma ślad na poliku. Dla mnie ten upadek był nawet miły, bo się tak fajnie czułam jak spadałam, ale nie chcę więcej razy tego robić. Teraz już się nie boję jeździć na tym koniu, ale to był moj pierwszy raz kiedy spadłam. Już przedtem tyle razy mogłam zaliczyć glebę, ale nie. Scigaliśmy się i mój koń zaczął skręcać do małego lasu. Ale gdybym skręciła w drugą stronę wpadłabym na drzewa które były obok. Wjechałam do tego lasu wypadły mi nogi ze strzemion ii czułam że się przechylam na bok. Złapałam się szyi konia, a gdy już zwolnił i podjechali wszyscy do mnie to tylko byłam przytulona do konia. Jak skakałam też wypadłam z siodła do przodu i to kilka razy ale nic się nie stała. Podobno każdy jeździec musi spaśćPozdrawiam :)
"Konie nie zrzucają - to tylko ludzie z nich spadają" :DDKtoś mi to kiedyś powiedział i bardzo mi się spodobało. Kiedy ja spadałam, koń tak na mnie śmiesznie patrzył, jakby miał wyrzuty, że spadłam, a z drugiej strony jakby się śmiał, jaka ja głupia jestem, że poleciałam xDA było to tak, że konik chodził już chyba 4 godzinę :( i dodatkowo miał opuchnięte nogi... Więc pewnie go bolały, jechałyśmy na przeszkodę, najpierw skakała moja koleżanka z kłusa, a zaraz za nią miałam ja skakać, ale kochany Cypres zagalopował tuż przed przeszkodą no a ja na to nie byłam przygotowana i poleciałam, ale w sumie jak ja to nazywam "ewakuowałam się z siodła" xD Bo ja się nawet nie przewróciłam tylko tak śmiesznie zeskoczyłam z tego siodła i na nogach stała i trzymałam go za wodze, a on na mnie lumpił jak na głupią xD
spadłam kilka razy .;Dnajpoważniejszy upadek był w terenie, jechałam ostatnia w zastępie, kłusowaliśmy w lesie, zakręt w kłusie i za zakrętem galop. w tym momencie z lasu pędem wyleciał pies, mój koń w kwik, skok w bok i barany. spadłam i uderzyłam głową w korzenie, od tego czasu nie wsiadam na konia bez kasku ;P ale po każdej glebie od razu wstaje i jadę dalej, nie mam jakiegoś uprzedzenia do koni czy coś .(:
Tak , spadłam raz i widziałam jak ktos spadał.Pamiętam jak spadłam.Koń się przestraszył czegos chodziarz był bardzo spokojny.Jechałam stepem(nie było instruktora , bo to było u wujka kolegi) i cwiczyłam sobie ćwiczenia na równowage.Nagle szarpniecie i galop a ja dopiero w stępie próbowałam zatrzymać się , ale nic z tego.Byłam wystraszona.Nie wiem ja to , ale znalazłam się na trawie.Odwracam się od razu i widzę na demna pysk konia , który sie pochylał.Wstałam podbno to wygladało groźnie.Miałam jedynie nogi pochartne , bo miałam krótkie spodenki.Jak widziałam kiedyś jak byłam w stadninie to tak się złożyło , że taka dziewczynka przesuneła godziny i była o tej samej godzinie co ja.Chodź zawsze byłam sama.Ta dziewczynka miała inną trenerkę niż ja.No koń dziewczynki zaczoł skakać nagle podskakiwac i spadła o mało co by jej nie nadepnął.Moja instruktorka kazała mi szybko zejść , więc troche dziwnie zeszłam , bo bała sie , ze mój koń zareaguje tak samo jak tam ten.Nigdy nie wiadomo.A ten koń na którym jestem tro jest taki straszek.Czasami jak się wystraszy to kilka kroków pobiegnie galopem lub kłusek , lub odskoczy.Na szczęście tej dziewczynce nic sie nie stało.Mój koń też się nie wystraszył.Ale upadek wyglądał groźnie.
"Tak naprawdę do póki nie spadniesz nie będziesz wiedziała czy to jest sport dla Ciebie ;) Po upadku dopiero przełamujesz strach i zaczynasz jeździć ;) "ja spadłam na pierwszej lekcji na lonży ;p (grad,deszcz,wiatr, błoto itp haha)
jeżdżę ponad 5 lat, ale z przerwami i spadłam tylko hmm... 5 razy... na szczęście upadki nie były groźne, no może poza jednym, gdzie jechałam w zastępie złożonym z 2 koni ;D i nagle coś odbiło mojemu wierzchowcowi i zrobił wieeeelkiego susa w bok, a ja w drugi bok, spadłam na tyłek z wielkim hukiem, przeleciało mi całe życie przed oczami, kiedy tak leżałam uświadomiłam sobie, że nie mogę oddychać, wpadłam w panikę, zaczął się niemożliwy ryk, ale po jakimś czasie mi przeszło i wsiadłam z powrotem z obolałym tyłkiem, przez jakieś 2 tygodnie odczuwałam nieprzyjemny ból pleców, ale przeszło... wiec tak wyglądał mój pierwszy upadek ;) Kolejny upadek był w terenie, koń wystraszył się bażantów, które chciało go "zjeść" wylatując z trawy, skończyło się wybitym palcem u ręki i skręconą kostką, no i pogonią za koniem. Po roku przerwy spadłam w ogromne błoto i zostałam przez nie przeciągnięta po całej długości ujeżdżalni... nie wiem czemu nie puściłam wodzy :D a spadłam dlatego bo koń wystraszył się fruwającej koło ujeżdżalni reklamówki, która pewnie zeżarłaby go, oszczędzając tylko ogon ;DPóźniej znalazłam się na ziemi, bo ogierasowi nie pasowała ściana ujeżdżalni i za wszelką cenę chciał od niej uciec, więc za którymś razem udało się mu uciec a ja przy okazji obejrzałam jego lśniące kopyta ;D No i zdarzyło się też, że podczas galopu zsunęłam się z konia razem z siodłem haha :Dtrochę się rozpisałam, wybaczcie ;P
Ja spadłam ... po 30 przestałam liczyć :D. Spadłam na tyłek/plecy. Odczucie ? Dziwne. Brak orientacji gdzie ziemia, a gdzie góra haha. Nie było to zbyt poważne. Nie pamiętam jak to było bo byłam mała, ale jest szansa, że stało się to wtedy gdy jeździłam na ... koniku polskim :D. Instruktor mnie na lonżę wzioł, a ten ruszył galopem proto na krzyżaka ... Wstałam, otrzepałam się i grzecznie poczekałam aż pan skończy lonżować dzikuska :D.
Tak. Spadłam trzy razy. Najpierw z ogiera, Tokaja w kłusie (tak wiem śmieszne, ale siodło miałam źle podpięte...). Później w galopie, ale ja jestem tak świrnięta, że mnie nic nie bolało i nie miałam później obawy, że spadnę. Teraz się trzymam bardzo dobrze i w siodle i na oklep^^.
ja też juz nie raz spadłam , ale za każdym razem robiłam salto przez szuje i spadałam na plecy ;/zawsze bolało jakiś czas, ale do wytrzymania ;) nigdy nie bałam sie spadać z konie, wiec nie wiem czy jak bym sie bała to nie było by inaczej xd pewnie uważałabym ze to ból nie do wytrzymania , ale pomińmy ;)
Spadłam chyba z 15 razy a jeżdżę dopiero od kwietnia:D I w mojej stajni jestem chyba najczęściej spadającą osobą. Ale za każdym razem wstaje, otrzepuje się i wsiadam z powrotem. Dziś skakałam przez przeszkody i też spadłam, i teraz boli mnie ręka... ;P
Oooj... spadałam już tyle razy, że przestałam liczyć, zdarzały się upadki niegroźne, wręcz śmieszne, które wynikał tylko i wyłącznie z mojej głupoty - od razu po nich wstawałam i znowu wsiadałam na konia, były też nieco ,,mniej śmieszne", po których łzy stanęły mi w oczach - jestem po prostu mało odporna na ból xDMój pierwszy upadek zaliczyłam bodajże po 2 latach jazdy (okazjonalnej - w lato, w zimę i tyle).Było to zimowisko, koń spłoszył się przejeżdżającego samochodu, lekko zacwałował a ja zleciałam w największą zaspę śniegu. Od razu zerwałam się żeby go złapać - zrobiłam to zbyt gwałtownie dlatego zakręciło mi się w głowie, ale poza tym wszystko było w porządku - tylko ten lot.. wydawał się taaaaki długi :)
Hehe, lot w zaspę...to musiało bardzo efektownie wyglądać ;-)Ja jeszcze nigdy nie spadłam, ale słyszałam że trzeba spaść 77 razy żeby się nauczyć jeździć. Mój chłopak natomiast spadł na pierwszej lekcji :-) i to na samym początku lekcji - instruktorka kazała mu klasnąć stopami nad głową konia i biedaczek tak się skupił na tym klaskaniu, że przesadził i stracił równowagę...spadowe było na drugiej lekcji ;-)
Ja spadłam 3 razy.
1. Upadek z konia imieniem GRYMAS (XD), na którym miałam jechać woltę w galopie. Zamiast skręcić, popędził mi naprzód i to w dodatku z prędkością konia wyścigowego :P Wytrzymałam całe kółko szaleńczego biegu, ale w końcu zleciałam :D
2. Upadek z klaczy Tery na obozie jeździeckim. Jechałam szereg, straciłam równowagę na drugiej przeszkodzie, spadłam na piach :D
3. Upadek z wałacha Nato, który jest uważany za najspokojniejszego konia w stajni :P Galopowałam, kiedy nagle do zadu mojego konia podjechała dziewczynka (na oko z 10 lat), jeszcze początkująca (dopiero zaczyna galopować). Jej koń podjechał bardzo blisko zadu, więc Nato się wkurzył i wierzgnął, ale ten upadek chyba był najbardziej nieprzyjemny, ponieważ:
a) Spadając uderzyłam brzuchem w przedni łęk siodła
b) Miałam w aparacie na zębach mnóstwo piachu :/
ja spadałam jakieś 9 może 10 razy1.nie umiałam wtedy jeszcze galopować a konik nagle o uczynił no i pociągnełam wodze i konik też to uczynił ale za gwaltownie ja przelecialam przez szyje i kiedy się ockełam koń mi cały kask obśśinił jak by chciał mnie przeprosić2. na obozie po 6 dniach intensywnego treningu bez strzemion moje nogi po prostu nie wytrzymaly i z kłusa spadlam pod nogi innego konia3,4 na obozie przy skokach na oklep w terenie konik 2 razy zwiewał do stajni5. koń skoczył doslownie w ścianę ujeżdżalni6. koń w galopie wziol głowę w dół7.koń odmuwił skoky przez przeszkodę i spadłam na równe nogi8,9 pracowalam z bardzo trudnym młodym ogierkiem no i nie chciał galopować i 2 razy stanoł demba
Ja spadłam 4 razy:1. Mój pierwszy upadek w terenie z klaczy Praszka w galopie, ale nie pamiętam dokładnie jak to było (to był mój pierwszy teren)2. Znowu w terenie ale tym razem chyba z Prypci, spadłam podczas galopu na polanie, a jak się otrząsnełam zauwayżyłam że mój kolega pędzi prosto na mnie ;D ale wykręcił w ostatniej chwili ;p3. Na ujeżdzalni koń Grom mnie poniósł i schylił głowe i przelecia łam ;D4.Znowu w terenie w galopie klacz Jara ostro skręciła mi i glebłam xDPapap :))
JA nigdy nie spadłam, ale miałam za sobą dopiero cos ok. 15-20 jazd i wszystko przede mną:) Ale każdy musi spaść. Tak twierdził też instruktor mojej mamy: specjalnie spłoszył konia na którym siedziała mama i mama spadła xD
ja spadłam u gospodarza wsiadłam na "dzikiego" kuca był nie do końca ułożony i na nim się uczyłam jeździć SAMAw nauce spadłam chyba 2 razy no i 1 raz w terenie ...
Ja spadłam z konia raz w życiu, było to dzisiaj (5 lekcja jazdy). Jeździłam w zastępie, gdy koń nagle zagalopował. Nie umiałam galopować, więc nogi ze strzemion i hyc na ziemię :) Na szczęście skończyło się... Brudnymi bryczesami i śmiechem na ustach koleżanek z zastępu. Instruktorka mnie podniosła, pomogła wsiąść na konia i pojechałam dalej :) Nie było nawet tak źle, jak na pierwszy upadek.
Jak na arzie 3 upadki i mam nadzieje ze nie wiecej xD1. Pierwszy raz na oklep, strasznie ślizgałam się na hucułku raz na prawo raz na lewo, moje bryczesy mialy niezły ślizg :D No i w koncu zsunełam sie za bardzo i wpadlam w zaspe, to bylo w zimie. Poza tym na huculku to nisko wiec to nic nie bolało :D2. Tez na oklep, na ujezdzalni robilismy rozne cwiczenia, m.in. siad damski i przy przekładaniu nogi na kedną strone spadłam ale tak sie przekreciłam ze wylądowałam przed koniem i na przeciw niemu xd3. Juz troche mniej przyjemny, jechalam na koniu przeszkode po przekatnej ustawionę [znaczy najazd byl po przekątnej]. On jak ma okazje to wyłamuje ale peirwszy arz sie nei skapnął ze najade na przeszkode wiec skoczyl ale za drugim razem sie rozmyslił, stanął przed przeszkodą, potem jednak stwierdzil ze skoczy [ze stajacego, wiec wybił się z czterech nóg] a ze byl przy samej przeszkodzie to ją zwalił i do tego skoczył w górę, ja sie nie utrzymalam i glebłam, ale moglo byc gorzej. ten kon lubi wylamywac albo odwalac, zapewne skakac nie lubi xD Chociaz na ostatniej jezdzie bardzo ladnie skakal, nawet ta po przekatnej :)
Jak narazie spadłam 1raz w terenie. Wracając do domu brat jechał autem a że się uczył i chciał pokazać jaki kozak przygazował, wtedy klacz na której jechałam spłoszyła się, poniosła i spadłam na asfalt. Skończyło się obolałą ręką i utratą pamięci. To nie było przyjemne. Ręka ok a pamięć po tygodniu wróciła. Znów zaczynam jeździć jednak miłość do koni jest bardzo mocna:)
Spadłam dużo razy, w większości z hucułka, więc nie było tak źle. Jednak zawsze po upadku na następnej jeździe trochę jestem ostrożniejsza i jednak się trochę boję. ;)Pierwszy upadek zaliczyłam z dużego konia. Kot wskoczył mu pod nogi, ja jeszcze nie umiałam galopować, więc szybko spadłam ;)Najgorszy był właśnie z hucuła, niby tak nisko, ale ja spadłam centralnie na tyłek, i jeszcze na jakąś twardą ziemie, potem przez 3 dni nie mogłam siedzieć ;PPotem spadałam, bo hucułek lubiał schyłać głowę w galopie. Wylatywałam jak z katapulty, dopóki się nie nauczyłam trzymać nisko i lekko za kłębem ręce z wodzami. Jak się leci to najlepiej wylądować na nogach i się przeturlać, wtedy jest najwygodniej.;)
Ja jestem dopiero początkującym jeźdżcem ( galop i pierwsze skoki) i dotad nie miałam bardzo strasznych i bolesnych upadków, ale skoro pytasz :)
Pierwszy raz spadłam gdy byłam jeszcze w innej stajni i miałam pierwszy raz na lonży galopować, Przechodziła pielgrzymka i krzyczeli śpiewali a koń po 1 kroku galopu zarył kopytami w ziemię a ja przeleciałam przez szyję. Spadłam na plecy przez chwilę byłam jak sparaliżowana ale po chwili lezenia czułam się lepiej a po jakimś czasie instruktorka pozwoliła mi wstać. Ostatni upatek miałam parę miesięcy temu ale nie należał on do bolesnych. wstałam otrzepałam się i tyle nic wielkiego. Jeszcze innego dnia (było szaro i pochmurno) nie mogłam się skupić. Było to jazda indywidualna byłam też na najbardziej płochliwym koniu w stajni (jego ojciec była arabem) a on spłoszył się 3 razy w ciągu jazdy 2 razy spadłam z tego jeden raz tak, ze mój but leżał tuż obok mnie (byłam w adidasach) :) To chyba wszystkie moje upadki (te o których warto mówić)
Witam :) Czy spadliście/łyście już kiedyś z konia? Bo ja jeszcze nigdy. Widziałam jak moja kolerznka spadła i nie wyglądało to łagodnie lecz może to tylko tak wygląda? No nie wiem. Spaść morzna różnie. A jakie wy mieliście odczucia po pierwszym upadku? Ból napewno, ale czy potem baliście/łyście się że spadniecie? POZDRAWIAM ;)
przepraszam za temat powinno być e zamiast ę za szybko pisze ;)
Ja osobiscie duzo razy juz spadala a mój pierwszy to jak kon stanal deba a ja jezdzilam na lonzy.Odczucie bylo dziwine ,ale spadlam na tylek i nic mi sie nie stalo i jak wstalam otrzepalam sie i wsiadlam spowrotem .Bylam z siebie dumna bo mialam 6 albo 7 lat. :)
Ja spadłam już 100 milon razy i nie zawsze było miło. Mój pierwszy upadek był podczas zagalopowania, koń tylko dał łeb w dół i ja leciałam :) a tak pozatym większość upadków były bolesne ale szczęśliwie się kończyły. Rok temu miałam nieszczęśliwy upadek, podczas zajeżdżania koni, skończyło się w szpitalu z 11 szfami w jamie ustnej i w jej okolicach, niestety blizn nie dało się wyeliminować. Ale trzeba na to raczej pozytywnie patrzeć, i zawsze wyciągnąć wnioski, stało się i już. Wobec koni mieć respekt, a konie powinny mieć przed człowiekiem respert, ale nigdy nie należy się bać. Nie ma czego :) Każdy prędzej czy później spada. Według mnie, najważniejsze nigdy nie lekceważyć jazdy konnej, kask to obowiązek !
Jak to się mówi, kto nie spada ten nie jeździ ;) Ja już nie pamiętam ile razy spotkałam się z ziemią ;P MAM DO SPRZEDANIA -OWIJKI POLAROWO ELASTYCZNE JASCONhttp://allegro.pl/bandaze-owijki-elastyczno-polarowe-firmy-jacson-i2018173155.html-OWIJKI POLAROWE API NOWE! http://allegro.pl/api-bandaze-owijki-polarowe-nowe-okazja-i2018173158.html-ORAZ PARĘ KSIĄŻEK JEŹDZIECKICHhttp://allegro.pl/jazda-konna-dla-poczatkujacych-k-hoffman-polecam-i2024027417.htmlhttp://allegro.pl/ksiazka-poradnik-moj-kon-kate-needham-i2018173141.html
Tak naprawdę do póki nie spadniesz nie będziesz wiedziała czy to jest sport dla Ciebie ;) Po upadku dopiero przełamujesz strach i zaczynasz jeździć ;) Jak się domyślacie ja spadałam już wiele razy. Najpoważniejszy upadek miałam chyba ostatnio kiedy koń mnie poniósł i spadałam z bardzo szybkiego galopu. :)
Oczywiście, że nie spadłam! Ale mam za sobą dopiero ok. 12 jazd i wszystko może się zdarzyć
Ja spadłam chyba z pięć razy w ciągu roku. :P
Ja spadłam kilka razy a raz na prawdę poważnie.Byłam lonżowana na ogromnym młodym koniu na takiej jakby polanie.Moja młodsza siostra z kuzynką siedziały w trawie i nagle wstały.Koń tak się przestraszył że stanął dęba i zaczął galopować.Pamiętam że przez kilka sekund wisiałam na siodle a potem się odepchnęłam żeby nie spaść mu pod kopyta.Uderzyłam o ziemie plecami i tak strasznie mnie to bolało.Po powodzi łez wstałam i jeszcze raz wsiadłam na tego konia.Psychicznie czułam się super,ale fizycznie trochę gorzej.Inne moje upadki były raczej śmieszne niż straszne.:)
Ja jeżdżę już bardzo długo, ale tak stajni to 5 lat. Dopiero w wakacje pierwszy raz spadłam z konia. Był strasznie rozkojarzony i się potknął, wypadłam do przoduprzeturlałam się, a koń się wystraszył i prawie by mnie przygniótł kopytami. Na początku przeżyłam szok, i bardzo rzadko na tym koniu teraz jeżdżę. Ale nie było takie potworne. Tylko, że o to chodzi jak spadasz, bo przecież Superman ( aktor ) spadł z konia i całą rzesztę życia przesiedział na wózku inwalidzkim. Radzę ci się mocno trzymać, ale to nie zależy tylko od ciebie, ale też od konia. Czasem coś takiego może się stać, ale przecież jazda konna to sport ekstremalny. Trzymaj się mocno i są różne przypadki. Moja koleżanka spadła z tego samego konia co ja i ma ślad na poliku. Dla mnie ten upadek był nawet miły, bo się tak fajnie czułam jak spadałam, ale nie chcę więcej razy tego robić. Teraz już się nie boję jeździć na tym koniu, ale to był moj pierwszy raz kiedy spadłam. Już przedtem tyle razy mogłam zaliczyć glebę, ale nie. Scigaliśmy się i mój koń zaczął skręcać do małego lasu. Ale gdybym skręciła w drugą stronę wpadłabym na drzewa które były obok. Wjechałam do tego lasu wypadły mi nogi ze strzemion ii czułam że się przechylam na bok. Złapałam się szyi konia, a gdy już zwolnił i podjechali wszyscy do mnie to tylko byłam przytulona do konia. Jak skakałam też wypadłam z siodła do przodu i to kilka razy ale nic się nie stała. Podobno każdy jeździec musi spaśćPozdrawiam :)
"Konie nie zrzucają - to tylko ludzie z nich spadają" :DDKtoś mi to kiedyś powiedział i bardzo mi się spodobało. Kiedy ja spadałam, koń tak na mnie śmiesznie patrzył, jakby miał wyrzuty, że spadłam, a z drugiej strony jakby się śmiał, jaka ja głupia jestem, że poleciałam xDA było to tak, że konik chodził już chyba 4 godzinę :( i dodatkowo miał opuchnięte nogi... Więc pewnie go bolały, jechałyśmy na przeszkodę, najpierw skakała moja koleżanka z kłusa, a zaraz za nią miałam ja skakać, ale kochany Cypres zagalopował tuż przed przeszkodą no a ja na to nie byłam przygotowana i poleciałam, ale w sumie jak ja to nazywam "ewakuowałam się z siodła" xD Bo ja się nawet nie przewróciłam tylko tak śmiesznie zeskoczyłam z tego siodła i na nogach stała i trzymałam go za wodze, a on na mnie lumpił jak na głupią xD
spadłam kilka razy .;Dnajpoważniejszy upadek był w terenie, jechałam ostatnia w zastępie, kłusowaliśmy w lesie, zakręt w kłusie i za zakrętem galop. w tym momencie z lasu pędem wyleciał pies, mój koń w kwik, skok w bok i barany. spadłam i uderzyłam głową w korzenie, od tego czasu nie wsiadam na konia bez kasku ;P ale po każdej glebie od razu wstaje i jadę dalej, nie mam jakiegoś uprzedzenia do koni czy coś .(:
spadłam na pupe :) i miałam zwichniętom nogę a na następnej lekcji jechałam w teren na stępo kłusa
Tak , spadłam raz i widziałam jak ktos spadał.Pamiętam jak spadłam.Koń się przestraszył czegos chodziarz był bardzo spokojny.Jechałam stepem(nie było instruktora , bo to było u wujka kolegi) i cwiczyłam sobie ćwiczenia na równowage.Nagle szarpniecie i galop a ja dopiero w stępie próbowałam zatrzymać się , ale nic z tego.Byłam wystraszona.Nie wiem ja to , ale znalazłam się na trawie.Odwracam się od razu i widzę na demna pysk konia , który sie pochylał.Wstałam podbno to wygladało groźnie.Miałam jedynie nogi pochartne , bo miałam krótkie spodenki.Jak widziałam kiedyś jak byłam w stadninie to tak się złożyło , że taka dziewczynka przesuneła godziny i była o tej samej godzinie co ja.Chodź zawsze byłam sama.Ta dziewczynka miała inną trenerkę niż ja.No koń dziewczynki zaczoł skakać nagle podskakiwac i spadła o mało co by jej nie nadepnął.Moja instruktorka kazała mi szybko zejść , więc troche dziwnie zeszłam , bo bała sie , ze mój koń zareaguje tak samo jak tam ten.Nigdy nie wiadomo.A ten koń na którym jestem tro jest taki straszek.Czasami jak się wystraszy to kilka kroków pobiegnie galopem lub kłusek , lub odskoczy.Na szczęście tej dziewczynce nic sie nie stało.Mój koń też się nie wystraszył.Ale upadek wyglądał groźnie.
"Tak naprawdę do póki nie spadniesz nie będziesz wiedziała czy to jest sport dla Ciebie ;) Po upadku dopiero przełamujesz strach i zaczynasz jeździć ;) "ja spadłam na pierwszej lekcji na lonży ;p (grad,deszcz,wiatr, błoto itp haha)
ho ho ja mnóstwo razy spadłam!! najgorsza kontuzja poupadkowa, to złamana ręka i skręcona kostka (ale nie za 1 razem jakby co ;P)
jeżdżę ponad 5 lat, ale z przerwami i spadłam tylko hmm... 5 razy... na szczęście upadki nie były groźne, no może poza jednym, gdzie jechałam w zastępie złożonym z 2 koni ;D i nagle coś odbiło mojemu wierzchowcowi i zrobił wieeeelkiego susa w bok, a ja w drugi bok, spadłam na tyłek z wielkim hukiem, przeleciało mi całe życie przed oczami, kiedy tak leżałam uświadomiłam sobie, że nie mogę oddychać, wpadłam w panikę, zaczął się niemożliwy ryk, ale po jakimś czasie mi przeszło i wsiadłam z powrotem z obolałym tyłkiem, przez jakieś 2 tygodnie odczuwałam nieprzyjemny ból pleców, ale przeszło... wiec tak wyglądał mój pierwszy upadek ;) Kolejny upadek był w terenie, koń wystraszył się bażantów, które chciało go "zjeść" wylatując z trawy, skończyło się wybitym palcem u ręki i skręconą kostką, no i pogonią za koniem. Po roku przerwy spadłam w ogromne błoto i zostałam przez nie przeciągnięta po całej długości ujeżdżalni... nie wiem czemu nie puściłam wodzy :D a spadłam dlatego bo koń wystraszył się fruwającej koło ujeżdżalni reklamówki, która pewnie zeżarłaby go, oszczędzając tylko ogon ;DPóźniej znalazłam się na ziemi, bo ogierasowi nie pasowała ściana ujeżdżalni i za wszelką cenę chciał od niej uciec, więc za którymś razem udało się mu uciec a ja przy okazji obejrzałam jego lśniące kopyta ;D No i zdarzyło się też, że podczas galopu zsunęłam się z konia razem z siodłem haha :Dtrochę się rozpisałam, wybaczcie ;P
Ja spadłam ... po 30 przestałam liczyć :D. Spadłam na tyłek/plecy. Odczucie ? Dziwne. Brak orientacji gdzie ziemia, a gdzie góra haha. Nie było to zbyt poważne. Nie pamiętam jak to było bo byłam mała, ale jest szansa, że stało się to wtedy gdy jeździłam na ... koniku polskim :D. Instruktor mnie na lonżę wzioł, a ten ruszył galopem proto na krzyżaka ... Wstałam, otrzepałam się i grzecznie poczekałam aż pan skończy lonżować dzikuska :D.
Tak. Spadłam trzy razy. Najpierw z ogiera, Tokaja w kłusie (tak wiem śmieszne, ale siodło miałam źle podpięte...). Później w galopie, ale ja jestem tak świrnięta, że mnie nic nie bolało i nie miałam później obawy, że spadnę. Teraz się trzymam bardzo dobrze i w siodle i na oklep^^.
ja też juz nie raz spadłam , ale za każdym razem robiłam salto przez szuje i spadałam na plecy ;/zawsze bolało jakiś czas, ale do wytrzymania ;) nigdy nie bałam sie spadać z konie, wiec nie wiem czy jak bym sie bała to nie było by inaczej xd pewnie uważałabym ze to ból nie do wytrzymania , ale pomińmy ;)
Spadłam chyba z 15 razy a jeżdżę dopiero od kwietnia:D I w mojej stajni jestem chyba najczęściej spadającą osobą. Ale za każdym razem wstaje, otrzepuje się i wsiadam z powrotem. Dziś skakałam przez przeszkody i też spadłam, i teraz boli mnie ręka... ;P
Oooj... spadałam już tyle razy, że przestałam liczyć, zdarzały się upadki niegroźne, wręcz śmieszne, które wynikał tylko i wyłącznie z mojej głupoty - od razu po nich wstawałam i znowu wsiadałam na konia, były też nieco ,,mniej śmieszne", po których łzy stanęły mi w oczach - jestem po prostu mało odporna na ból xDMój pierwszy upadek zaliczyłam bodajże po 2 latach jazdy (okazjonalnej - w lato, w zimę i tyle).Było to zimowisko, koń spłoszył się przejeżdżającego samochodu, lekko zacwałował a ja zleciałam w największą zaspę śniegu. Od razu zerwałam się żeby go złapać - zrobiłam to zbyt gwałtownie dlatego zakręciło mi się w głowie, ale poza tym wszystko było w porządku - tylko ten lot.. wydawał się taaaaki długi :)
Hehe, lot w zaspę...to musiało bardzo efektownie wyglądać ;-)Ja jeszcze nigdy nie spadłam, ale słyszałam że trzeba spaść 77 razy żeby się nauczyć jeździć. Mój chłopak natomiast spadł na pierwszej lekcji :-) i to na samym początku lekcji - instruktorka kazała mu klasnąć stopami nad głową konia i biedaczek tak się skupił na tym klaskaniu, że przesadził i stracił równowagę...spadowe było na drugiej lekcji ;-)
o i jeszcze spadłam dzisiaj ;D
Ja spadłam 3 razy 1. Koń mi się wystraszył na koloniach 2. Nogi się konikowi poplątały3. Tak jak w 2 ale w terenie
Ja już spadłam chyba 4 czy 5 razy, ale jak mówią - kto nie spadł 5 razy, ten nie jest prawdziwym jeźdźcem :)
Ja spadłam 3 razy. 1. Upadek z konia imieniem GRYMAS (XD), na którym miałam jechać woltę w galopie. Zamiast skręcić, popędził mi naprzód i to w dodatku z prędkością konia wyścigowego :P Wytrzymałam całe kółko szaleńczego biegu, ale w końcu zleciałam :D 2. Upadek z klaczy Tery na obozie jeździeckim. Jechałam szereg, straciłam równowagę na drugiej przeszkodzie, spadłam na piach :D 3. Upadek z wałacha Nato, który jest uważany za najspokojniejszego konia w stajni :P Galopowałam, kiedy nagle do zadu mojego konia podjechała dziewczynka (na oko z 10 lat), jeszcze początkująca (dopiero zaczyna galopować). Jej koń podjechał bardzo blisko zadu, więc Nato się wkurzył i wierzgnął, ale ten upadek chyba był najbardziej nieprzyjemny, ponieważ: a) Spadając uderzyłam brzuchem w przedni łęk siodła b) Miałam w aparacie na zębach mnóstwo piachu :/
ja spadałam jakieś 9 może 10 razy1.nie umiałam wtedy jeszcze galopować a konik nagle o uczynił no i pociągnełam wodze i konik też to uczynił ale za gwaltownie ja przelecialam przez szyje i kiedy się ockełam koń mi cały kask obśśinił jak by chciał mnie przeprosić2. na obozie po 6 dniach intensywnego treningu bez strzemion moje nogi po prostu nie wytrzymaly i z kłusa spadlam pod nogi innego konia3,4 na obozie przy skokach na oklep w terenie konik 2 razy zwiewał do stajni5. koń skoczył doslownie w ścianę ujeżdżalni6. koń w galopie wziol głowę w dół7.koń odmuwił skoky przez przeszkodę i spadłam na równe nogi8,9 pracowalam z bardzo trudnym młodym ogierkiem no i nie chciał galopować i 2 razy stanoł demba
Ja spadłam 4 razy:1. Mój pierwszy upadek w terenie z klaczy Praszka w galopie, ale nie pamiętam dokładnie jak to było (to był mój pierwszy teren)2. Znowu w terenie ale tym razem chyba z Prypci, spadłam podczas galopu na polanie, a jak się otrząsnełam zauwayżyłam że mój kolega pędzi prosto na mnie ;D ale wykręcił w ostatniej chwili ;p3. Na ujeżdzalni koń Grom mnie poniósł i schylił głowe i przelecia łam ;D4.Znowu w terenie w galopie klacz Jara ostro skręciła mi i glebłam xDPapap :))
JA nigdy nie spadłam, ale miałam za sobą dopiero cos ok. 15-20 jazd i wszystko przede mną:) Ale każdy musi spaść. Tak twierdził też instruktor mojej mamy: specjalnie spłoszył konia na którym siedziała mama i mama spadła xD
ja spadłam u gospodarza wsiadłam na "dzikiego" kuca był nie do końca ułożony i na nim się uczyłam jeździć SAMAw nauce spadłam chyba 2 razy no i 1 raz w terenie ...
Ja spadłam z konia raz w życiu, było to dzisiaj (5 lekcja jazdy). Jeździłam w zastępie, gdy koń nagle zagalopował. Nie umiałam galopować, więc nogi ze strzemion i hyc na ziemię :) Na szczęście skończyło się... Brudnymi bryczesami i śmiechem na ustach koleżanek z zastępu. Instruktorka mnie podniosła, pomogła wsiąść na konia i pojechałam dalej :) Nie było nawet tak źle, jak na pierwszy upadek.
Ile to razy się spadało..niektóre były bardzo niebezpieczne, niektóre komiczne:D
Jak na arzie 3 upadki i mam nadzieje ze nie wiecej xD1. Pierwszy raz na oklep, strasznie ślizgałam się na hucułku raz na prawo raz na lewo, moje bryczesy mialy niezły ślizg :D No i w koncu zsunełam sie za bardzo i wpadlam w zaspe, to bylo w zimie. Poza tym na huculku to nisko wiec to nic nie bolało :D2. Tez na oklep, na ujezdzalni robilismy rozne cwiczenia, m.in. siad damski i przy przekładaniu nogi na kedną strone spadłam ale tak sie przekreciłam ze wylądowałam przed koniem i na przeciw niemu xd3. Juz troche mniej przyjemny, jechalam na koniu przeszkode po przekatnej ustawionę [znaczy najazd byl po przekątnej]. On jak ma okazje to wyłamuje ale peirwszy arz sie nei skapnął ze najade na przeszkode wiec skoczyl ale za drugim razem sie rozmyslił, stanął przed przeszkodą, potem jednak stwierdzil ze skoczy [ze stajacego, wiec wybił się z czterech nóg] a ze byl przy samej przeszkodzie to ją zwalił i do tego skoczył w górę, ja sie nie utrzymalam i glebłam, ale moglo byc gorzej. ten kon lubi wylamywac albo odwalac, zapewne skakac nie lubi xD Chociaz na ostatniej jezdzie bardzo ladnie skakal, nawet ta po przekatnej :)
Jak narazie spadłam 1raz w terenie. Wracając do domu brat jechał autem a że się uczył i chciał pokazać jaki kozak przygazował, wtedy klacz na której jechałam spłoszyła się, poniosła i spadłam na asfalt. Skończyło się obolałą ręką i utratą pamięci. To nie było przyjemne. Ręka ok a pamięć po tygodniu wróciła. Znów zaczynam jeździć jednak miłość do koni jest bardzo mocna:)
Ja spadłam raz z konia o imieniu Pasjans wtedy jechałam pierwszy raz kłusem na oklep.
Spadłam dużo razy, w większości z hucułka, więc nie było tak źle. Jednak zawsze po upadku na następnej jeździe trochę jestem ostrożniejsza i jednak się trochę boję. ;)Pierwszy upadek zaliczyłam z dużego konia. Kot wskoczył mu pod nogi, ja jeszcze nie umiałam galopować, więc szybko spadłam ;)Najgorszy był właśnie z hucuła, niby tak nisko, ale ja spadłam centralnie na tyłek, i jeszcze na jakąś twardą ziemie, potem przez 3 dni nie mogłam siedzieć ;PPotem spadałam, bo hucułek lubiał schyłać głowę w galopie. Wylatywałam jak z katapulty, dopóki się nie nauczyłam trzymać nisko i lekko za kłębem ręce z wodzami. Jak się leci to najlepiej wylądować na nogach i się przeturlać, wtedy jest najwygodniej.;)
Ja po 15 razie przestałam liczyc xD
Ja jestem dopiero początkującym jeźdżcem ( galop i pierwsze skoki) i dotad nie miałam bardzo strasznych i bolesnych upadków, ale skoro pytasz :) Pierwszy raz spadłam gdy byłam jeszcze w innej stajni i miałam pierwszy raz na lonży galopować, Przechodziła pielgrzymka i krzyczeli śpiewali a koń po 1 kroku galopu zarył kopytami w ziemię a ja przeleciałam przez szyję. Spadłam na plecy przez chwilę byłam jak sparaliżowana ale po chwili lezenia czułam się lepiej a po jakimś czasie instruktorka pozwoliła mi wstać. Ostatni upatek miałam parę miesięcy temu ale nie należał on do bolesnych. wstałam otrzepałam się i tyle nic wielkiego. Jeszcze innego dnia (było szaro i pochmurno) nie mogłam się skupić. Było to jazda indywidualna byłam też na najbardziej płochliwym koniu w stajni (jego ojciec była arabem) a on spłoszył się 3 razy w ciągu jazdy 2 razy spadłam z tego jeden raz tak, ze mój but leżał tuż obok mnie (byłam w adidasach) :) To chyba wszystkie moje upadki (te o których warto mówić)