W lipcu mam zamiar jechać z moim i koleżanki koniem w Bieszczady na ok. tydzień. Przyczepka już kupiona i niedługo będzie u mnie. M am zamiar przy zwyczajać kobyłkę do przyczepy krótkimi przejażdżkami . Np, wyjazdami nad Zalew ok. 12 km od mojego domu. Jeśli macie inne pomysły jak mogę przygotować mojego konia do podróży to piszcie. ;) Mam także problem, ponieważ nie mam ochraniaczy transportowych, derki, ochraniacza na ogon. Te rzeczy są drogie i nie potrzebne mi zbyt często. Więc mam takie pytanie, czym mogę zastąpić poszczególne rzeczy? Np. ochraniacze transportowe-zwykłe ochraniacze + owijki, ochraniacz na ogon - bandaż elastyczny (nie zbyt ciasno związany!), grzywę zaplotę w warkoczyki lub jeden dobierany, jeśli derka będzie bardzo potrzebna to użyję koca (ale sądzę, że w lipcu nie bezie to potrzebne, bo klacz się prędzej ugotuje!). Jeśli macie inne pomysły piszcie. ;) Dzięki.
Przy okazji: Jest to klacz małopolska, ma 5 lat, nie za bardzo lubi transport, kiedy była transportowana do mnie walczyli z nią 3h żeby weszła do przyczepki ;/// Choć może teraz coś się zmieniło i przy mnie zachowa się inaczej.
A ile czasu się jedzie z Lublina w Bieszczady? Możesz postawić jej przyczepkę na pastwisku i np w niej umieścić siano lub marchewki żeby wchodzenie do przyczepki kojarzył się jej z czymś przyjemnym. No i starać się jeździć z nią i trenować jak najwięcej wchodzenie do przyczepki.
Normalnie z Lublina w Bieszczady podróż trwa ok 3,5h z koniem wiadomo jedzie się wolniej, szacuje ok 4-4,5godzin.Przede wszystkim przyzwyczajaj konia do przyczepy, bo nie sądze aby po wcześniejszych traumatycznych przeżyciach takich jak wprowadzanie konia przez 3 h chętnie do niej weszła.Myślę, że nie ma sensu wozić konia jeśli nie jest to konieczne, każdy transport to dla niego stres, wystarczy jeśli nauczy się grzecznie do przyczepy wchodzić.Co do ochraniaczy- zamiast profesjonalnych możesz użyć owijek ale pod nimi warto owinąć nogi np kawałkami koca, ręcznika, czy jakiegoś innego grubszego materiału. Pamiętaj że najważniejsze jest aby zasłonięte były korony kopyt, więc owijaj bardzo nisko.Derka nie jest konieczna.
jak dla mnie- derka nie jest aż tak potrzebna (ja w 1 podróż pojechałam z klaczą w derce i tylko się spociła :/)ale jak masz derkę- to ochraniacz na ogon nie jest konieczny bo większość derek ma taką,,klapkę" na ogonco do ochraniaczy, wdg. mnie warto zainwestować , albo chociaż jednorazowo od kogoś pożyczyć.lepiej mieć pewność, a w przyczepce bardzo łatwo o uraz nogi.jeżeli naprawdę nie możesz kupić, to ja bym przody zwykłe ochraniacze, a tyły zawinęła owijkami ale podłożyła jeszcze coś miękkiego pod spód. bo przody chronią całą pęciny, za to tyły są krótkie dlatego lepszym rozwiązaniem byłaby owijka.,natomiast ochraniacz na ogon możesz spokojnie kupić, zwykły w mustangu kosztuje 25 zł :)
ja jechałam w październiku w 1 str derka ok, bo sie nie przegrzała klacz, ale drugą się pogryzły i była taaka spocona że szok. w moim przypadku derka była zbędna. ale w lipcu?nawet nie myśli o derce bo nie ma potrzeby :)mam nadzieję że pomogłam :)
W lipcu mam zamiar jechać z moim i koleżanki koniem w Bieszczady na ok. tydzień. Przyczepka już kupiona i niedługo będzie u mnie. M am zamiar przy zwyczajać kobyłkę do przyczepy krótkimi przejażdżkami . Np, wyjazdami nad Zalew ok. 12 km od mojego domu. Jeśli macie inne pomysły jak mogę przygotować mojego konia do podróży to piszcie. ;) Mam także problem, ponieważ nie mam ochraniaczy transportowych, derki, ochraniacza na ogon. Te rzeczy są drogie i nie potrzebne mi zbyt często. Więc mam takie pytanie, czym mogę zastąpić poszczególne rzeczy? Np. ochraniacze transportowe-zwykłe ochraniacze + owijki, ochraniacz na ogon - bandaż elastyczny (nie zbyt ciasno związany!), grzywę zaplotę w warkoczyki lub jeden dobierany, jeśli derka będzie bardzo potrzebna to użyję koca (ale sądzę, że w lipcu nie bezie to potrzebne, bo klacz się prędzej ugotuje!). Jeśli macie inne pomysły piszcie. ;) Dzięki.
Przy okazji: Jest to klacz małopolska, ma 5 lat, nie za bardzo lubi transport, kiedy była transportowana do mnie walczyli z nią 3h żeby weszła do przyczepki ;/// Choć może teraz coś się zmieniło i przy mnie zachowa się inaczej.
A ile czasu się jedzie z Lublina w Bieszczady? Możesz postawić jej przyczepkę na pastwisku i np w niej umieścić siano lub marchewki żeby wchodzenie do przyczepki kojarzył się jej z czymś przyjemnym. No i starać się jeździć z nią i trenować jak najwięcej wchodzenie do przyczepki.
Normalnie z Lublina w Bieszczady podróż trwa ok 3,5h z koniem wiadomo jedzie się wolniej, szacuje ok 4-4,5godzin.Przede wszystkim przyzwyczajaj konia do przyczepy, bo nie sądze aby po wcześniejszych traumatycznych przeżyciach takich jak wprowadzanie konia przez 3 h chętnie do niej weszła.Myślę, że nie ma sensu wozić konia jeśli nie jest to konieczne, każdy transport to dla niego stres, wystarczy jeśli nauczy się grzecznie do przyczepy wchodzić.Co do ochraniaczy- zamiast profesjonalnych możesz użyć owijek ale pod nimi warto owinąć nogi np kawałkami koca, ręcznika, czy jakiegoś innego grubszego materiału. Pamiętaj że najważniejsze jest aby zasłonięte były korony kopyt, więc owijaj bardzo nisko.Derka nie jest konieczna.
Mój tata powiedział, że normalnie droga zajmuje ok. 5h, a z koniem jak powiedziała sotniax2 wiadomo dłużej, czyli ok. 6h ;/
jak dla mnie- derka nie jest aż tak potrzebna (ja w 1 podróż pojechałam z klaczą w derce i tylko się spociła :/)ale jak masz derkę- to ochraniacz na ogon nie jest konieczny bo większość derek ma taką,,klapkę" na ogonco do ochraniaczy, wdg. mnie warto zainwestować , albo chociaż jednorazowo od kogoś pożyczyć.lepiej mieć pewność, a w przyczepce bardzo łatwo o uraz nogi.jeżeli naprawdę nie możesz kupić, to ja bym przody zwykłe ochraniacze, a tyły zawinęła owijkami ale podłożyła jeszcze coś miękkiego pod spód. bo przody chronią całą pęciny, za to tyły są krótkie dlatego lepszym rozwiązaniem byłaby owijka.,natomiast ochraniacz na ogon możesz spokojnie kupić, zwykły w mustangu kosztuje 25 zł :)
ja jechałam w październiku w 1 str derka ok, bo sie nie przegrzała klacz, ale drugą się pogryzły i była taaka spocona że szok. w moim przypadku derka była zbędna. ale w lipcu?nawet nie myśli o derce bo nie ma potrzeby :)mam nadzieję że pomogłam :)