Witam, ponad 2 tygodnie temu skręciłam staw skokowy. Mam nadal nogę w gipsie, jeszcze 7 dni ponieważ miałam dużego krwiaka i po zdjęciu szyny nadal się obrzęk utrzymywał oraz duży ból. No ale to mniej ważne, więc przechodzę do sedna sprawy. A więc przy zdjęciu RTG okazało się, że mam torbiel w kości piętowej wielkości 3cm (jest to galaretowata substancja, gdzie powinna być kość lub nie mam kawałka kości - to się jeszcze dokładniej zweryfikuje). Operację będę miała po wakacjach, aby ten ubytek wypełnić. Przez torbiel moja noga jest podatna na wszelkie skręcenia, złamania itp. Z tego względu chcę sobie kupić stabilizator na ten mój nieszczęsny staw skokowy, aby podczas jazdy konnej nic mi się nie skręciło (np. podczas upadku). Bo wiadomo - po skręceniu jest większe prawdopodobieństwo następnego skręcenia, a mi do tego dochodzi jeszcze torbiel. Tu rodzą się moje pytania. Jeździ/ł ktoś z was w stabilizatorze? Czy da się to upchać do buta i sztylpa, czy to ma w ogóle sens i czy coś daje? Myślę nad tymi, bo dodatkowo mają neoprenową gąbkę, która amortyzuje skutki uderzeń, a poza tym wyglądają jak ochraniacze dla koni :DDD http://www.ankle.pl/9,active-ankle-t2.html lub http://www.ankle.pl/12,active-ankle-volt.html PS: Jadę na obóz skokowy w wakacje, więc nie proszę o rady typu "do czasu operacji jeździj rekreacyjnie na spokojnych koniach" :)
Moja koleżanka jeździła w stabilizatorze, no i skakać nie skakała ;) Ona miała stabilizator na kostkę to musiała mieć dosyć długie strzemiona, a najlepiej jeździło jej się bez strzemion. Więc możesz mieć problem ze skokami.
Wiesz co, ja myślę, że dobrze by było poradzić się jakiegoś lekarza, a najlepiej kilku, bo wiadomo jak to w Polsce, każdy mówi inaczej, ale na pewno lepiej, żeby wypowiedział się ktoś kto lepiej się na tym zna. Ja niestety nie jestem w stanie Ci doradzić. Nigdy nie jeździłam w stabilizatorze i też nie spotkałam się z taką sytuacją u innych. Póki nie otrzymasz konkretnej odpowiedzi, może spróbój jazdy na oklep ? Zawsze można przy tym równowage poćwiczyc ( o ile jest taka potrzeba). W każdym razie jeżeli nie bedziesz jeszcze zdecydowana to czemu nie ? Pozdrawiam ;)ps. Jeżeli znasz sie na skokach zajżyj na moj post. Pilnie potrzebuje kilku rad odnosnie skokow ;)
OczyNocy - ale te stabilizatory pozwalają na pełen zakres ruchów więc chyba... mogłabym skakać? Muszę się przejechać do tego sklepu i sobie wziąć sztylpy i sztyblety i w nich poprzymierzać... :D I właściwie to czemu Twoja koleżanka nie skakała?Adzia - rozmawiałam wstępnie z chirurgiem, który mnie leczy i nie dostałam jasnej odpowiedzi... Jak będą mi zdejmować gips, to się dopytam jeszcze wszystkiego.
Kiedy mocniej opierała się w strzemionach bolała ją noga. Więc nie mogła zrobić dobrego półsiadu. Najlepiej przed obozem wsiąść na konia w stabilizatorze i sprawdzić jak się będziesz czuła podczas jazdy. Każdy odbiera to inaczej. Może tobie będzie lepiej.
Można powiedzieć że osobiście jestem doświadczonym skręcaczem kostek. I zawsze radziłam sobie z tym sama ze względu na rodzaj studiów które właśnie kończę. Wiem, że gips to jest najgorsza opcja dla kontuzjowanej kończyny. Po zdjęciu go czeka cie rehabilitacja tego stawu. Cóż...ja osobiście poszłabym z tym do fizjoterapeuty i z nim skonsultowała problem. Czy kupować w ogóle taki skomplikowany stabilizator, czy wystarczy zwykły ściągacz [ja miałam ściągacz, gruba skarpetkę i dobrze związanego buta i mogłam robić wszystko]. Poza tym fiizjoterapeuci zapewnią ci najlepszą rehabilitację. Nie tylko ćwiczenia, ale mogą ci pomóc czy laserem, czy ultradźwiękami.btw na praktykach mieliśmy wiele pacjentów będących jeszcze w gipsie na magnetoterapii...może też powinnaś się zainteresować?Jak ci zdejmą gips to musisz uważać. Smarować maścią na bazie heparyny i masować kostkę, rozruszać, bo mięśnie będziesz miała zastałe.Dwa pierwsze stabilizatory, które pokazałaś są zamiennikami gipsu, więc na tym etapie, już by był to wydatek zbędny. Jednakże musisz skonsultować sprawę i tak z lekarzami czy terapeutami [osobiście wybrałabym drugą opcję]pozdro i uważaj na noge...
Dzięki Renizi za wyczerpującą odpowiedź. Chciałabym mieć te zabiegi, o których napisałaś, lecz rodzice powiedzieli, że nie pójdą ze mną do prywatnego, bo wizyta zbyt dużo kosztuje. Mam więc nadzieję, że takie zabiegi mogę dostać w ramach NFZ, gdy lekarz mnie na nie skieruje? Czy po 3 tygodniach to już za późno na nie? Nie ukrywam, że jestem zła na to, że mam gips, bo wyczytałam, że jest to najgorsza opcja z możliwych...
W miejscu w którym miałam praktyki wcale nie było to takie drogie. Ceny są tam konkurencyjne, bo pojedynczy zabieg laserem kosztował 13 zł a pojedynczy ultradźwiękami czy magnez to było 8zł. Problem tylko w tym że te zabiegi trzeba powtarzać aby odniosły skutek tak samo jak masaż czy wszelkie inne metody leczenia.Nie wiem jak wygląda sprawa z NFZtowskimi skierowaniami na te zabiegi, czy są taniej czy nie. Musiałabyś spytać. No i poszukać, popytać w ośrodkach rehabilitacji jakie mają ceny. Potem pokazać rodzicom, to myślę ze jak zobaczą na własne oczy że cena nie jest kosmiczna, to może cie tam wyślą. A na prawdę warto.Poza tym z drugiej strony myślę, że jak się ubezpieczysz w maści, ściągacze, bandaże etc to już kostki zbyt szybko nie skręcisz. Ja w ciągu trzy razy miałam skręconą. Jak zaczęłam nosić ze sobą ściągacz i altacet to już od półtorej roku nic sie nie stało ^^
Hej, to znowu ja :D Po ściągnięciu gipsu poszłam prywatnie do fizykoterapeutki na moim osiedlu, która zaleciła mi magnetoterapię. Wykupiłam serię 10 zabiegów za 130zł (pojedynczy zabieg 15zł). Jestem już po 7 i chodzę na tej nodze wreszcie :)! Co prawda, gdy chodzę dłużej to noga zaczyna mnie troszeczkę boleć i puchnąć. Dlatego moczę w zimnej wodzie (a lekarz w szpitalu kazał w ciepłej... sic!). W szpitalu lekarz przepisał mi także stabilizator Aircast A60 (dostałam refundację w wysokości 70%, normalnie kosztował 380zł, a ja zapłaciłam ok. 130), abym w nim chodziła. Lepiej mi się chodzi w stabilizatorze niż bez niego. Dodam jeszcze, iż wykonywałam ćwiczenia zaprezentowane przez fizykoterapeutkę oraz masaże 2x dziennie, i dostałam od niej opaskę uciskową w której chodzę, aby obrzęk się wchłaniał (ponieważ nadal się utrzymuje). Oprócz tego masuję nogę masażerem drewnianym od babci i jest coraz lepiej. :) Z maści to smaruję Arcalenem, bo nadal utrzymuje się jeszcze krwiak. Ćwiczeń już nie robię (nie chcę mi się :D), tylko masaże, moczenie w zimnej wodzie z solą do kąpieli lub rumiankiem, ściskanie nogi opaską no i chodzenie. Rano o kulach, potem już bez w stabilizatorze i stabilnym bucie. We wtorek miałam tomografię komputerową i 1 czerwca mam jechać na kontrolę i będą wyniki tomografii. W poniedziałek już idę niestety do szkoły po ponad miesiącu przerwy.
Nie ciekawie? Dla mnie to dobre wieści! :D Czytałam, że ścięgna się goją 90-100 dni (czyli ok. stricte przed obozem powinny być wygojone) a stawy nawet 6 miesięcy i właśnie mojej babci po skręceniu noga puchła jeszcze ok. pół roku. I właśnie dzisiaj byłam w galerii, ale była zamknięta więc przeszłam się na rynek z koleżanką, wróciłam do domu i mi kostka nie spuchła. Na obóz na pewno pojadę! ;) Być może spuchnie mi na jeździe (w co w sumie wątpię), ale to wystarczy że włożę do lodowatej wody, trzymam 20 minut i spuchnięcia nie ma, tylko to, co się utrzymuje już długo, ale to normalne ponoć. I jutro szkoooła ;(
No to świetnie! Magnetoterapia widzę ze nie wyszła drogo. Na prawde gorąco polecam fizjo- i fizykoterapie przy kontuzjach. O wiele skuteczniejsze niż rehabilitacje i rekonwalescencje proponowane przez lekarzy nfz a przecież nasz zdrowie to podstawa...;)Masaże są bardzo pomocne szczególnie masaże izometryczne [te stosuje się przy dłuższych unieruchomieniach i przy zaniku mięśni jak w twoim przypadku, aby mięśnie obudzić do pracy]. Jeśli byś chciała w domu taki sobie przeprowadzać co musisz robić to na zmianę na napiętym mięśniu i w spoczynku. Fachowo robi sie przy tym jeszcze więcej, ale tak wystarczy. Wmasowanie w ten sposób maści chłodzącej jest bardzo opłacalne ;)Generalnie jeśli chciałabyś coś jeszcze na obóz oprócz zimnej wody, możesz poszukać w aptece właśnie maści chłodzącej. Ja zakupiłam chyba ze dwa lata temu taką chłodzącą [pisze że do masażów na reumatyzm] i jest przegenialna. Podobnie działa również altacet ice. W ogóle proponuje sie dobrze zaopatrzyć na obóz. Dodatkowo zabrać ze sobą bandaż elastyczny jakby sie okazało że masz za mało sprzętu ;)No i przede wszystkim w miarę możliwości przed obozem wskoczyć w siodło i sprawdzić czy czegoś jeszcze nie potrzebujesz, czy wszystko jest w porządku.btw lekarz który ci powiedział żeby noge grzać widocznie nie aktualizuje sie razem z postępami w medycynie. Obecna "moda" mówi nam ze wszystkie kontuzje leczy się chłodząc. Grzanie było polecane jakieś 10 lat temu może? Ale głowy nie dam ;) Warto zapamiętać, że głównie kręgosłup jest ciepłolubny. Resztę najlepiej jest chłodzić i nie musimy się przejmować kiedy to robić jak w przypadku końskich nóg ;)Powodzenia w dalszej rekonwalescencji i nie zaniedbuj sie ;)
Właśnie arcalen mi się kończy, więc skoczę po szkole do apteki i kupię coś nowego, bo krwiak się już prawie wchłonął. A na obóz w sumie faktycznie, lepiej sobie kupić altacet ice, niż tracić czas na moczenie w zimnej wodzie... Renizi - bardzo Ci dziękuję, to dzięki Tobie zapisałam się w ogóle na tą fizykoterapię (czy tam fizjo :D). A na obóz to chyba zabiorę mój cały sprzęt medyczny hehe ;). I najgorsze, że moczyłam tą nogę w gorącej wodzie jakieś 3-4 razy, ale spuchła mi cała i była bardzo zaogniona... Więc poradziłam się fizykoterapeutki i złapała się za głowę, że mi tak lekarz kazał. Odkąd zaczęłam moczyć w zimnej to właśnie stan się zaczął poprawiać. No a teraz już prawie chodzę, tz. zginać tej nogi jak stoję nie mogę za bardzo, bo mi jeszcze ścięgna czy coś nie pozwala. ;/
1 czerwca miałam wizytę kontrolną i przy okazji były wyniki tomografii komputerowej.Co się okazało... a no, że nie jadę na obóz (...) i czeka mnie operacja, bo torbiel jest tak duża, że złamanie tej kości mogło by poskutkować także zerwaniem ścięgien czy czegoś tam... Lekarz mi odradził wszelkich sportów do czasu operacji, ale przecież nie będę prawie pół roku siedziała zamknięta w domu! Już w ten piątek jadę na jazdę ujeżdżeniową na spokojnym koniu. Oto zdjęcie TK mojej torbieli, jeśli jest ktoś ciekawy. Uwaga, drastyczne :P http://img232.imageshack.us/img232/5711/rrrrrrrrr.png
Witam, ponad 2 tygodnie temu skręciłam staw skokowy. Mam nadal nogę w gipsie, jeszcze 7 dni ponieważ miałam dużego krwiaka i po zdjęciu szyny nadal się obrzęk utrzymywał oraz duży ból. No ale to mniej ważne, więc przechodzę do sedna sprawy. A więc przy zdjęciu RTG okazało się, że mam torbiel w kości piętowej wielkości 3cm (jest to galaretowata substancja, gdzie powinna być kość lub nie mam kawałka kości - to się jeszcze dokładniej zweryfikuje). Operację będę miała po wakacjach, aby ten ubytek wypełnić. Przez torbiel moja noga jest podatna na wszelkie skręcenia, złamania itp. Z tego względu chcę sobie kupić stabilizator na ten mój nieszczęsny staw skokowy, aby podczas jazdy konnej nic mi się nie skręciło (np. podczas upadku). Bo wiadomo - po skręceniu jest większe prawdopodobieństwo następnego skręcenia, a mi do tego dochodzi jeszcze torbiel. Tu rodzą się moje pytania. Jeździ/ł ktoś z was w stabilizatorze? Czy da się to upchać do buta i sztylpa, czy to ma w ogóle sens i czy coś daje? Myślę nad tymi, bo dodatkowo mają neoprenową gąbkę, która amortyzuje skutki uderzeń, a poza tym wyglądają jak ochraniacze dla koni :DDD http://www.ankle.pl/9,active-ankle-t2.html lub http://www.ankle.pl/12,active-ankle-volt.html PS: Jadę na obóz skokowy w wakacje, więc nie proszę o rady typu "do czasu operacji jeździj rekreacyjnie na spokojnych koniach" :)
Aha, i ten jeszcze wchodzi w grę: http://www.ankle.pl/24,mcdavid-189-ankle-x.html
Moja koleżanka jeździła w stabilizatorze, no i skakać nie skakała ;) Ona miała stabilizator na kostkę to musiała mieć dosyć długie strzemiona, a najlepiej jeździło jej się bez strzemion. Więc możesz mieć problem ze skokami.
Wiesz co, ja myślę, że dobrze by było poradzić się jakiegoś lekarza, a najlepiej kilku, bo wiadomo jak to w Polsce, każdy mówi inaczej, ale na pewno lepiej, żeby wypowiedział się ktoś kto lepiej się na tym zna. Ja niestety nie jestem w stanie Ci doradzić. Nigdy nie jeździłam w stabilizatorze i też nie spotkałam się z taką sytuacją u innych. Póki nie otrzymasz konkretnej odpowiedzi, może spróbój jazdy na oklep ? Zawsze można przy tym równowage poćwiczyc ( o ile jest taka potrzeba). W każdym razie jeżeli nie bedziesz jeszcze zdecydowana to czemu nie ? Pozdrawiam ;)ps. Jeżeli znasz sie na skokach zajżyj na moj post. Pilnie potrzebuje kilku rad odnosnie skokow ;)
OczyNocy - ale te stabilizatory pozwalają na pełen zakres ruchów więc chyba... mogłabym skakać? Muszę się przejechać do tego sklepu i sobie wziąć sztylpy i sztyblety i w nich poprzymierzać... :D I właściwie to czemu Twoja koleżanka nie skakała?Adzia - rozmawiałam wstępnie z chirurgiem, który mnie leczy i nie dostałam jasnej odpowiedzi... Jak będą mi zdejmować gips, to się dopytam jeszcze wszystkiego.
Kiedy mocniej opierała się w strzemionach bolała ją noga. Więc nie mogła zrobić dobrego półsiadu. Najlepiej przed obozem wsiąść na konia w stabilizatorze i sprawdzić jak się będziesz czuła podczas jazdy. Każdy odbiera to inaczej. Może tobie będzie lepiej.
Można powiedzieć że osobiście jestem doświadczonym skręcaczem kostek. I zawsze radziłam sobie z tym sama ze względu na rodzaj studiów które właśnie kończę. Wiem, że gips to jest najgorsza opcja dla kontuzjowanej kończyny. Po zdjęciu go czeka cie rehabilitacja tego stawu. Cóż...ja osobiście poszłabym z tym do fizjoterapeuty i z nim skonsultowała problem. Czy kupować w ogóle taki skomplikowany stabilizator, czy wystarczy zwykły ściągacz [ja miałam ściągacz, gruba skarpetkę i dobrze związanego buta i mogłam robić wszystko]. Poza tym fiizjoterapeuci zapewnią ci najlepszą rehabilitację. Nie tylko ćwiczenia, ale mogą ci pomóc czy laserem, czy ultradźwiękami.btw na praktykach mieliśmy wiele pacjentów będących jeszcze w gipsie na magnetoterapii...może też powinnaś się zainteresować?Jak ci zdejmą gips to musisz uważać. Smarować maścią na bazie heparyny i masować kostkę, rozruszać, bo mięśnie będziesz miała zastałe.Dwa pierwsze stabilizatory, które pokazałaś są zamiennikami gipsu, więc na tym etapie, już by był to wydatek zbędny. Jednakże musisz skonsultować sprawę i tak z lekarzami czy terapeutami [osobiście wybrałabym drugą opcję]pozdro i uważaj na noge...
Dzięki Renizi za wyczerpującą odpowiedź. Chciałabym mieć te zabiegi, o których napisałaś, lecz rodzice powiedzieli, że nie pójdą ze mną do prywatnego, bo wizyta zbyt dużo kosztuje. Mam więc nadzieję, że takie zabiegi mogę dostać w ramach NFZ, gdy lekarz mnie na nie skieruje? Czy po 3 tygodniach to już za późno na nie? Nie ukrywam, że jestem zła na to, że mam gips, bo wyczytałam, że jest to najgorsza opcja z możliwych...
W miejscu w którym miałam praktyki wcale nie było to takie drogie. Ceny są tam konkurencyjne, bo pojedynczy zabieg laserem kosztował 13 zł a pojedynczy ultradźwiękami czy magnez to było 8zł. Problem tylko w tym że te zabiegi trzeba powtarzać aby odniosły skutek tak samo jak masaż czy wszelkie inne metody leczenia.Nie wiem jak wygląda sprawa z NFZtowskimi skierowaniami na te zabiegi, czy są taniej czy nie. Musiałabyś spytać. No i poszukać, popytać w ośrodkach rehabilitacji jakie mają ceny. Potem pokazać rodzicom, to myślę ze jak zobaczą na własne oczy że cena nie jest kosmiczna, to może cie tam wyślą. A na prawdę warto.Poza tym z drugiej strony myślę, że jak się ubezpieczysz w maści, ściągacze, bandaże etc to już kostki zbyt szybko nie skręcisz. Ja w ciągu trzy razy miałam skręconą. Jak zaczęłam nosić ze sobą ściągacz i altacet to już od półtorej roku nic sie nie stało ^^
Aha, to rzeczywiście niedrogo. Tylko im chodzi o samą wizytę, która kosztuję ze 100zł. Gdyby nie to, to nie było by problemu.
Hej, to znowu ja :D Po ściągnięciu gipsu poszłam prywatnie do fizykoterapeutki na moim osiedlu, która zaleciła mi magnetoterapię. Wykupiłam serię 10 zabiegów za 130zł (pojedynczy zabieg 15zł). Jestem już po 7 i chodzę na tej nodze wreszcie :)! Co prawda, gdy chodzę dłużej to noga zaczyna mnie troszeczkę boleć i puchnąć. Dlatego moczę w zimnej wodzie (a lekarz w szpitalu kazał w ciepłej... sic!). W szpitalu lekarz przepisał mi także stabilizator Aircast A60 (dostałam refundację w wysokości 70%, normalnie kosztował 380zł, a ja zapłaciłam ok. 130), abym w nim chodziła. Lepiej mi się chodzi w stabilizatorze niż bez niego. Dodam jeszcze, iż wykonywałam ćwiczenia zaprezentowane przez fizykoterapeutkę oraz masaże 2x dziennie, i dostałam od niej opaskę uciskową w której chodzę, aby obrzęk się wchłaniał (ponieważ nadal się utrzymuje). Oprócz tego masuję nogę masażerem drewnianym od babci i jest coraz lepiej. :) Z maści to smaruję Arcalenem, bo nadal utrzymuje się jeszcze krwiak. Ćwiczeń już nie robię (nie chcę mi się :D), tylko masaże, moczenie w zimnej wodzie z solą do kąpieli lub rumiankiem, ściskanie nogi opaską no i chodzenie. Rano o kulach, potem już bez w stabilizatorze i stabilnym bucie. We wtorek miałam tomografię komputerową i 1 czerwca mam jechać na kontrolę i będą wyniki tomografii. W poniedziałek już idę niestety do szkoły po ponad miesiącu przerwy.
Oj to chyba obóz skokowy w wakacje nie za bardzo co? Bo brzmi to trochę nie ciekawie.
Nie ciekawie? Dla mnie to dobre wieści! :D Czytałam, że ścięgna się goją 90-100 dni (czyli ok. stricte przed obozem powinny być wygojone) a stawy nawet 6 miesięcy i właśnie mojej babci po skręceniu noga puchła jeszcze ok. pół roku. I właśnie dzisiaj byłam w galerii, ale była zamknięta więc przeszłam się na rynek z koleżanką, wróciłam do domu i mi kostka nie spuchła. Na obóz na pewno pojadę! ;) Być może spuchnie mi na jeździe (w co w sumie wątpię), ale to wystarczy że włożę do lodowatej wody, trzymam 20 minut i spuchnięcia nie ma, tylko to, co się utrzymuje już długo, ale to normalne ponoć. I jutro szkoooła ;(
No to świetnie! Magnetoterapia widzę ze nie wyszła drogo. Na prawde gorąco polecam fizjo- i fizykoterapie przy kontuzjach. O wiele skuteczniejsze niż rehabilitacje i rekonwalescencje proponowane przez lekarzy nfz a przecież nasz zdrowie to podstawa...;)Masaże są bardzo pomocne szczególnie masaże izometryczne [te stosuje się przy dłuższych unieruchomieniach i przy zaniku mięśni jak w twoim przypadku, aby mięśnie obudzić do pracy]. Jeśli byś chciała w domu taki sobie przeprowadzać co musisz robić to na zmianę na napiętym mięśniu i w spoczynku. Fachowo robi sie przy tym jeszcze więcej, ale tak wystarczy. Wmasowanie w ten sposób maści chłodzącej jest bardzo opłacalne ;)Generalnie jeśli chciałabyś coś jeszcze na obóz oprócz zimnej wody, możesz poszukać w aptece właśnie maści chłodzącej. Ja zakupiłam chyba ze dwa lata temu taką chłodzącą [pisze że do masażów na reumatyzm] i jest przegenialna. Podobnie działa również altacet ice. W ogóle proponuje sie dobrze zaopatrzyć na obóz. Dodatkowo zabrać ze sobą bandaż elastyczny jakby sie okazało że masz za mało sprzętu ;)No i przede wszystkim w miarę możliwości przed obozem wskoczyć w siodło i sprawdzić czy czegoś jeszcze nie potrzebujesz, czy wszystko jest w porządku.btw lekarz który ci powiedział żeby noge grzać widocznie nie aktualizuje sie razem z postępami w medycynie. Obecna "moda" mówi nam ze wszystkie kontuzje leczy się chłodząc. Grzanie było polecane jakieś 10 lat temu może? Ale głowy nie dam ;) Warto zapamiętać, że głównie kręgosłup jest ciepłolubny. Resztę najlepiej jest chłodzić i nie musimy się przejmować kiedy to robić jak w przypadku końskich nóg ;)Powodzenia w dalszej rekonwalescencji i nie zaniedbuj sie ;)
Właśnie arcalen mi się kończy, więc skoczę po szkole do apteki i kupię coś nowego, bo krwiak się już prawie wchłonął. A na obóz w sumie faktycznie, lepiej sobie kupić altacet ice, niż tracić czas na moczenie w zimnej wodzie... Renizi - bardzo Ci dziękuję, to dzięki Tobie zapisałam się w ogóle na tą fizykoterapię (czy tam fizjo :D). A na obóz to chyba zabiorę mój cały sprzęt medyczny hehe ;). I najgorsze, że moczyłam tą nogę w gorącej wodzie jakieś 3-4 razy, ale spuchła mi cała i była bardzo zaogniona... Więc poradziłam się fizykoterapeutki i złapała się za głowę, że mi tak lekarz kazał. Odkąd zaczęłam moczyć w zimnej to właśnie stan się zaczął poprawiać. No a teraz już prawie chodzę, tz. zginać tej nogi jak stoję nie mogę za bardzo, bo mi jeszcze ścięgna czy coś nie pozwala. ;/
1 czerwca miałam wizytę kontrolną i przy okazji były wyniki tomografii komputerowej.Co się okazało... a no, że nie jadę na obóz (...) i czeka mnie operacja, bo torbiel jest tak duża, że złamanie tej kości mogło by poskutkować także zerwaniem ścięgien czy czegoś tam... Lekarz mi odradził wszelkich sportów do czasu operacji, ale przecież nie będę prawie pół roku siedziała zamknięta w domu! Już w ten piątek jadę na jazdę ujeżdżeniową na spokojnym koniu. Oto zdjęcie TK mojej torbieli, jeśli jest ktoś ciekawy. Uwaga, drastyczne :P http://img232.imageshack.us/img232/5711/rrrrrrrrr.png