Cześć :) Spawa jest taka, że szukam stajni z pod Wrocławia w której mogłabym kontynuować naukę skoków.Stajnie w których nie chcę jeździć, to:Arat-jeździłam tam przez 2 lata i praktycznie niczego nowego się nie nauczyłam.Partynice-wielka stajnia, wolałabym bardziej kameralne miejsce w którym znałabym wszystkich instuktorów Czy możecie mi polecić jakiąś inną stajnię w której są ciekawe jazdy; fajne, posłuszne konie i mili, dobrze uczący instruktorzy? Jeśli znacie jakieś stajnie, które zdecydowanie odradzacie, to też napiszcie ;)Pozdro, field
Osobiście miałam doczynienia tylko z dwoma stajniami: Belfegorem i Victorem
W Belfegorze jeździłam rok. Budynek stajni był w strasznym stanie - odpadał tynk, dach porastała bujna roslinność, w środku brudno i mnóstwo starych sprzętów. Co mnie najbardziej przeraziło - zimą w jednym boksie stało po 4-5 koni. Konie też nieszczególne. Gdy (chocby na chwilę) odchodziła instruktorka odrazu stawały sie ospałe. Byłam świadkiem jak klacz stanęła na środku placu i zanic nie chciała ruszyć. Ostatecznia przyszła rzeczona instruktorka i ją podgoniła. Był tydzien gdy na środku miejsca używanego jako parking ogrodzony (pastuchem (nie podłączonym) zamocowanym na plastikowych tyczkach) został ogier. Pastwiska to była jedna wielka masakra - walał sie gruz, wyjedzone do ziemi i w wielu miejscach kałuże. Za to plusi kza atmosferę. Tak było 3 lata temu - nie wiem jak jest dzisiaj.
Z Victorem to inna sprawa. Stajnia w stanie surowym, za to z fajnym tarasikiem. Jest tez kawiarenka - mają naprawdę dobre gofry. Z pastwiskami tez cienko - kiedys mieli coś ogrodzonego ale teraz sa tylko "chaszcze". Konie są wyprowadzane na ujeżdżalnie (w zasadzie cięzko powiedziec co to jest - raz biegają sobie tam konie, raz prowadzone są lekcje...). Same "rumaki" nie wyglądają na niedożywione. Na jeździe - zależy na co trafisz. Są konie fajne, z którymi dobrze sie pracuje i takie z którymi trudniej się dogadać. Trener (Wiktor Rozpędek) jest raczej nastawiony na skoki. Problem w tym że trzeba jasno wyrazic czego się chce. Ja naprzykład aby przestać "klepać zastęp" musiałam obwieścic wszem i wobec ze chce zdawac na Brązową Odznakę. O ile na poczatku jeździłam jakies czworoboki to teraz i tak wracam do punktu wyjścia. Atmosfera też całkiem dobra - przynajmniej jak dla mnie.
Na koniec muszę chuba dodac że w kazdem zstajni jeździłam raz dziennie (po godzinę) i całość piszę z perspektywy nastolatki.
field - W zasadzie to polegało na tym że razem z 2 innym osobami najeżdżałam na przeszkodę. Kilka razy z prawej, kilka razy z lewej. Potem podjeżdzało sie do trenera a ten wygłaszał swoje uwagi. W zasadzie nic specjalnego.
Polecam stajnię Batanka! Świetne i magiczne miejsce, maja fajne tereny i bardzo dobrze zajmuja się końmi. Raz z córka jeździmy tam co weekend i jestesmy bardzo zadowolone!
Cześć :) Spawa jest taka, że szukam stajni z pod Wrocławia w której mogłabym kontynuować naukę skoków.Stajnie w których nie chcę jeździć, to:Arat-jeździłam tam przez 2 lata i praktycznie niczego nowego się nie nauczyłam.Partynice-wielka stajnia, wolałabym bardziej kameralne miejsce w którym znałabym wszystkich instuktorów Czy możecie mi polecić jakiąś inną stajnię w której są ciekawe jazdy; fajne, posłuszne konie i mili, dobrze uczący instruktorzy? Jeśli znacie jakieś stajnie, które zdecydowanie odradzacie, to też napiszcie ;)Pozdro, field
Osobiście miałam doczynienia tylko z dwoma stajniami: Belfegorem i Victorem W Belfegorze jeździłam rok. Budynek stajni był w strasznym stanie - odpadał tynk, dach porastała bujna roslinność, w środku brudno i mnóstwo starych sprzętów. Co mnie najbardziej przeraziło - zimą w jednym boksie stało po 4-5 koni. Konie też nieszczególne. Gdy (chocby na chwilę) odchodziła instruktorka odrazu stawały sie ospałe. Byłam świadkiem jak klacz stanęła na środku placu i zanic nie chciała ruszyć. Ostatecznia przyszła rzeczona instruktorka i ją podgoniła. Był tydzien gdy na środku miejsca używanego jako parking ogrodzony (pastuchem (nie podłączonym) zamocowanym na plastikowych tyczkach) został ogier. Pastwiska to była jedna wielka masakra - walał sie gruz, wyjedzone do ziemi i w wielu miejscach kałuże. Za to plusi kza atmosferę. Tak było 3 lata temu - nie wiem jak jest dzisiaj. Z Victorem to inna sprawa. Stajnia w stanie surowym, za to z fajnym tarasikiem. Jest tez kawiarenka - mają naprawdę dobre gofry. Z pastwiskami tez cienko - kiedys mieli coś ogrodzonego ale teraz sa tylko "chaszcze". Konie są wyprowadzane na ujeżdżalnie (w zasadzie cięzko powiedziec co to jest - raz biegają sobie tam konie, raz prowadzone są lekcje...). Same "rumaki" nie wyglądają na niedożywione. Na jeździe - zależy na co trafisz. Są konie fajne, z którymi dobrze sie pracuje i takie z którymi trudniej się dogadać. Trener (Wiktor Rozpędek) jest raczej nastawiony na skoki. Problem w tym że trzeba jasno wyrazic czego się chce. Ja naprzykład aby przestać "klepać zastęp" musiałam obwieścic wszem i wobec ze chce zdawac na Brązową Odznakę. O ile na poczatku jeździłam jakies czworoboki to teraz i tak wracam do punktu wyjścia. Atmosfera też całkiem dobra - przynajmniej jak dla mnie. Na koniec muszę chuba dodac że w kazdem zstajni jeździłam raz dziennie (po godzinę) i całość piszę z perspektywy nastolatki.
Lunchbar-A jak wygląda taka jazda ze skokami?
Polecam Stajnię Batanka:http://stajniabatanka.plTutaj można kontynuować naukę skoków.
field - W zasadzie to polegało na tym że razem z 2 innym osobami najeżdżałam na przeszkodę. Kilka razy z prawej, kilka razy z lewej. Potem podjeżdzało sie do trenera a ten wygłaszał swoje uwagi. W zasadzie nic specjalnego.
Polecam stajnię Batanka! Świetne i magiczne miejsce, maja fajne tereny i bardzo dobrze zajmuja się końmi. Raz z córka jeździmy tam co weekend i jestesmy bardzo zadowolone!