ja mam pytanie bo ja jeżdże w stajni pony koło poznania w strzezynie tam obok (za płotem) jest druga stajnia z tego co widziałam przez płot to moją bardzo ale to bardzo dobre warunki i super konie ale nie moge tej stajni znależć w necie może ktoś z was wie co to za stajnia i czy tam są jakieś jazdy? znaczy ja widziałam że tam są jazdy tylko nie wiem jak tam się dotać i czy to nie jest stajnia prywatna, może ktoś z was tam jeżdzi
olka - ja tez do niedawna jezdzilam w pony. Ale ostatnio coraz mniej mi sie tam podoba. Nie lubie nowej instruktorki. W tej stajni jak ktos juz umie jezdzic to po prostu nic sie nie nauczy. Ostatnio jak bylam na jezdzie - musialam mimo ladnej pogody tluc sie w hali, bo kolezanka pani instruktorki musiala sobie poskakac. skoczylam dwie koperty i ona do mnie z tekstem - a czy mi wolno skakac?To ja zwatpilam doslownie... No i okazalo sie, ze jesli chce to musze wykupic trening za 50 zl... Bo tam jak kon skacze koperte to sie nazywa trening... Cha chaNo i praktycznie wszyscy tam sa poczatkujacy, na jazdach 70% osob nie potrafi zagalopowac. Konie kompletnie zmanierowane, bo chodza caly czas pod poczatkujacymi. No ale jak tak traktuja osoby jezdzace, to nic dziwnego ze wszyscy uciekaja. Tak samo te polkolonie co organizuja - nie pytaja sie czy ktos umie w oogole cokolwiek, byle tylko zaplacil. I potem 4/5 osob na lonze, jak te konie potem chodza to wiadomo... Przy tym wszystkim cena 35 zl to spoooro za taki szajs.Za sciana, tak jak ktos juz pisal, jest pensjonat Krygiera - chyba za 1200 na mc. Ale jest jeszcze niedaleko rancho - 10 minut przez las, kiedys tam jezdzilam, ale nie wiem jak jest teraz. chyba sie wybiore.
no cenka jest spora ale jak zapłacić się to 50 złotych to się skacze całą godzine no i ta nowa trenerka jest strasznie nie miła ale ja jeżdze z ta starą trenerką w wiekszosic stajni poprostu płaci sie to 25 zł i trenuje cię bylo kto o tutaj masz 35 złotych i wyszkoloną kadre no i zgadzam się z tymi półkoloniami no i tam jest dobry w miare dojazd autobusem(ja z piatkowa)
a teraz gdzie jezdzisz izapyza może tesz tam sie przeniose?
No chyba to zwykle instruktorki rekreacji w tym Pony? Ta druga o ktorej piszesz - to ja z Woli wywalili, wiele osob na nia narzekalo. Ja lubilam pana Grzegorza, szkoda ze odszedl...Teraz wybieram sie na rancho ale cudow sie nie spodziewam... W sumie zwiedzilam wiele osrodkow jezdzieckich w okolicach Poznania... I najlepszy poziom w rekreacji z tych co bylam - byl w Lusowie. Ale nie wiem, czy sie nie zmienilo. Maja fajna hale, na jazdach mozna skakac bylo bez jakichs dziwnych fanaberii, nawet jazde przez dragi w galopie tam cwiczylam...Najgorzej bylo w Black Horse. Sporo osob sobie chwali Gruszczyn, ale tam nie bylam.
a to 50 zl to dla to dlatego ż przy skoku jest większe ryzyko złamania koniu nogi czy coś i wtedy oni muszą jechać z nim do weterynarza na swój koszt po prostu mysla praktycznie
Olka jeju załamuję się jak czytam co wypisujesz.. ,, przy skoku jest wieksze ryzyko złamania koniu nogi..,, no poprostu jedna wielka porażka.. Przecież koń może sobie nogi połamać nawet przy zwykłym galopie, jak się potknie.. No i chyba logiczne, że właściciel bierze sobie koszty wizyt u weta. Przecie Ty nie będziesz za to płaciła tylko dlatego, że jak skakałaś to koń sobie połamał nogi czy coś.. Jak się ma nie wyszkolone konie do skoków, które nie umieją SKAKAĆ i jest duże prawdopodobieństwo, że sobie cos zrobią to przciez właściciel tego nie powie, znaczy chodzi mi o to, że większość właścicieli dba o konie, ale wiadomo, są wyjatki.. A skoro ma się konie które, powiedzmy nie umieją skakać to trzeba zwalić na cene i wizyte u weta.. PORAŻKA!! I nie myśl sobie, że oceniam Twoją stajnie bo przecież nigdy tam nie byłam.. MÓWIĘ TO TYLKO NA PRZYKŁADZIE ŻEBY NIE BYŁO BULWERSUJĄCYCH WYPOWIEDZI, ŻE NIE ZNAM STAJNI A SIE UDZIELAM!!
no tak masz racje w galopie oczywiscie również może coś zrobić ale przy skokach jest wieksze prawdopodobienistwo że moż coś sobie zrobić i ja kończe tą dyskucje bo nie chce zaczynać nowej kłótni bo nie po to był ten post aby były kłótnie i bezsensowne nabijanie punktów z mojej strony to koniec!!!
Udało mi się wejść do Krygiera... bajer. Ujeżdzalnia wielka z lustrami, połaczona bezpośrednio ze stajnią, czworobok, pastwiska, karuzela. Super! Ale wszystko kosztuje... W Pony jeździłam latem zeszlego roku i zgadzam się z wami. Niestety jeżdżąc 5 tyg na koniach nie nauczyłam nic.
ja wroce do tej skokowej sprawy, te wieksze ryzzyko to bzdura, moze wieksze obciazwniw jest ale jak porownasz z jazda poczatkujacych to pikus bo wiadomo pocczattujacy obijaja sie w siodle, szarpia wodzami, w takim miewaniu poczatkujacy powinni wiecej placic :P:Pplacic wiecej kasy za skoki???? , najlepiej powinno sie mieszac, przez jaksi czas poprawne siedzisko, pozniej jakies trudniejsze zeczy, jakvstep-galop, lopadki a pozniej przez jakis cczas skoki, urozmaicac, no zalzy tez od preferenci grupy, i dostosowywac lekcjenp. w stajaniach ktorych jezdzilam, to trenera byl obowiazek ujezdzac konie, i je naprawiac, zeby dobrze reagowaly i nauczyly sie skokow, u was tez tak bylo? czy trenezy maja to gdzies czy kon skakac umie czy nie?np. teraz mam prywatnie, u prywatnej osoby, na poczatku mam ujezdzenie np> ciagi, lopadki, passage(do kitu) zmiany nogi, tralaala, a jak chce i zalezy na jakim koniu jezdze skoki na tej samej lekcjico zelego jest ze ona nie czepia sie az tak bardzo, i potrzebuje popracowac nad siedziskiem i galopem zebranym
awerna- jezdziłam wtedy w Pony, i pytałam sie pana Gregorza gdzie sie przenosi, mówił, że nie ma swojej stajni... ciekawe czy teraz pracuje jako instruktor...
Osobiście nie wiem, co jest za płotem, ale inni dali Ci już na to odpowiedź, a ja chciałam się wypowiedzieć na temat Pony Poznań. Nie będę ukrywać-odwiedziłam tą stadninę raz, ale więcej nie zamierzam. W stajni uczyła się moja przyjaciółka. Z lonży zeszła po 2 lekcjach. Teraz nie potrafi samodzielnie zakłusować, a zatrzymanie i skręty polegają na szarpaniu wodzami. Przyszłyśmy do stajni. Muszę dodać, że wtedy jeszcze nie galopowałam. Dali nam dwa energiczne konie. Nie potrafiłyśmy prawidłowo przygotować ich do jazdy. Instruktorka chyba również. Podczas szczotkowania koń nadepnął jej na nogę. Zdenerwowała się, krzyczała, skakała. Współczułam, przecież każdemu może się zdarzyć. Potem powoli przekonywałam się, że to nie był pojedynczy przypadek. Nie umiała włożyć wędzidła, zrobiła to dopiero jedna z dziewczynek, których z niewiadomych powodów kręciło się tam pełno. Ja umiałam jako-tako wyczyścić konia, przyjaciółka nie. Nikt jej nie pokazał jak, tylko inna z pań wyczyściła go sama.To była najmniej ciekawa jazda w moim życiu. Właściwie to była taka przejażdżka, tylko samodzielna. Stęp i kłus, raz zmiana kierunku. Miałam wrażenie, że instruktorka się nami nie przejmuje. Miałam problem z poprawnym anglezowaniem. Spytałam, czy unoszę się w dobrym momencie. Odpowiedziała, że tak. Coś mnie to nie przekonało i zaczęłam anglezować na inną nogę. Dowiedziałam się, że teraz też robię wszystko dobrze.Byłyśmy w grupie z koleżanką, która już galopowała. Zjechałyśmy do środka, ona zagalopowała. Chociaż byłam początkującą dostrzegłam błędy w jej jeździe. Instruktorka nawet nie patrzyła. Gadała z dziesięciolatką, która w tym czasie prowadziła lonżę dla starszej od siebie. Może i mała uczyła się na instruktora w przyszłości, ale chyba dziewczyna wolałaby mieć lekcję z doświadczoną osobą. Przecież nikt nie chce, żeby za jego pieniądze uczyli się inni. A płaciła.Tej jazdy nie zapamiętałam jako koszmaru, ale nic się nie nauczyłam. Podejści instruktorów mnie zdziwiło. Może tylko na takich trafiłam, może normalnie tam tak nie jest, nie wiem i nie zamierzam tego sprawdzać. Niech nikt kto tam jeździ nie traktuje tego jako atak. Ja tylko wypisałam to, co mi się tam przydarzyło. Mam jeszcze jeden powód, by nie wspierać tej stadniny swoimi pieniędzmi. Wypożyczają konie. To dla mnie skrajna nieodpowiedzialność. Przecież nie wiadomo w jakie ręce koń trafi. Nie lubię stajni, gdze zwierzęta są traktowane jak maszynki do zarabiania pieniędzy.
Jak juz wcześniej napisano - za płotem pensjonat Krygiera. 1200 za miesiąc i z tego co wiem to do stajni nikt obcy, oprócz właściciela konie nie może wejść bo wstawili tam jakies dwa achełtakiny za pół miliona....kamery w boksach i te sprawy ;/
z tego co mi wiadomo to w Rancho nic cię nie nauczą po prostu bez nadzieja. Konie strasznie płochliwe, a co do Pony to jest spoko, a jak już robią trening to najczęściej osobno od jazdy i prowadzą go tam świetnie!!!!! :)
ja mam pytanie bo ja jeżdże w stajni pony koło poznania w strzezynie tam obok (za płotem) jest druga stajnia z tego co widziałam przez płot to moją bardzo ale to bardzo dobre warunki i super konie ale nie moge tej stajni znależć w necie może ktoś z was wie co to za stajnia i czy tam są jakieś jazdy? znaczy ja widziałam że tam są jazdy tylko nie wiem jak tam się dotać i czy to nie jest stajnia prywatna, może ktoś z was tam jeżdzi
Skoro to jest stadnina jak mówisz ,,za płotem,, to co za problem tam iść i zapytac?? Dość dziwne..
To najdroższy w wielkopolsce pensjonat dla koni... Nie ma żadnych jazd rekreacyjnych- to nie szkółka.
dzieki bo interesowało mnie co tam jest
olka - ja tez do niedawna jezdzilam w pony. Ale ostatnio coraz mniej mi sie tam podoba. Nie lubie nowej instruktorki. W tej stajni jak ktos juz umie jezdzic to po prostu nic sie nie nauczy. Ostatnio jak bylam na jezdzie - musialam mimo ladnej pogody tluc sie w hali, bo kolezanka pani instruktorki musiala sobie poskakac. skoczylam dwie koperty i ona do mnie z tekstem - a czy mi wolno skakac?To ja zwatpilam doslownie... No i okazalo sie, ze jesli chce to musze wykupic trening za 50 zl... Bo tam jak kon skacze koperte to sie nazywa trening... Cha chaNo i praktycznie wszyscy tam sa poczatkujacy, na jazdach 70% osob nie potrafi zagalopowac. Konie kompletnie zmanierowane, bo chodza caly czas pod poczatkujacymi. No ale jak tak traktuja osoby jezdzace, to nic dziwnego ze wszyscy uciekaja. Tak samo te polkolonie co organizuja - nie pytaja sie czy ktos umie w oogole cokolwiek, byle tylko zaplacil. I potem 4/5 osob na lonze, jak te konie potem chodza to wiadomo... Przy tym wszystkim cena 35 zl to spoooro za taki szajs.Za sciana, tak jak ktos juz pisal, jest pensjonat Krygiera - chyba za 1200 na mc. Ale jest jeszcze niedaleko rancho - 10 minut przez las, kiedys tam jezdzilam, ale nie wiem jak jest teraz. chyba sie wybiore.
no cenka jest spora ale jak zapłacić się to 50 złotych to się skacze całą godzine no i ta nowa trenerka jest strasznie nie miła ale ja jeżdze z ta starą trenerką w wiekszosic stajni poprostu płaci sie to 25 zł i trenuje cię bylo kto o tutaj masz 35 złotych i wyszkoloną kadre no i zgadzam się z tymi półkoloniami no i tam jest dobry w miare dojazd autobusem(ja z piatkowa) a teraz gdzie jezdzisz izapyza może tesz tam sie przeniose?
No chyba to zwykle instruktorki rekreacji w tym Pony? Ta druga o ktorej piszesz - to ja z Woli wywalili, wiele osob na nia narzekalo. Ja lubilam pana Grzegorza, szkoda ze odszedl...Teraz wybieram sie na rancho ale cudow sie nie spodziewam... W sumie zwiedzilam wiele osrodkow jezdzieckich w okolicach Poznania... I najlepszy poziom w rekreacji z tych co bylam - byl w Lusowie. Ale nie wiem, czy sie nie zmienilo. Maja fajna hale, na jazdach mozna skakac bylo bez jakichs dziwnych fanaberii, nawet jazde przez dragi w galopie tam cwiczylam...Najgorzej bylo w Black Horse. Sporo osob sobie chwali Gruszczyn, ale tam nie bylam.
a to 50 zl to dla to dlatego ż przy skoku jest większe ryzyko złamania koniu nogi czy coś i wtedy oni muszą jechać z nim do weterynarza na swój koszt po prostu mysla praktycznie
Olka jeju załamuję się jak czytam co wypisujesz.. ,, przy skoku jest wieksze ryzyko złamania koniu nogi..,, no poprostu jedna wielka porażka.. Przecież koń może sobie nogi połamać nawet przy zwykłym galopie, jak się potknie.. No i chyba logiczne, że właściciel bierze sobie koszty wizyt u weta. Przecie Ty nie będziesz za to płaciła tylko dlatego, że jak skakałaś to koń sobie połamał nogi czy coś.. Jak się ma nie wyszkolone konie do skoków, które nie umieją SKAKAĆ i jest duże prawdopodobieństwo, że sobie cos zrobią to przciez właściciel tego nie powie, znaczy chodzi mi o to, że większość właścicieli dba o konie, ale wiadomo, są wyjatki.. A skoro ma się konie które, powiedzmy nie umieją skakać to trzeba zwalić na cene i wizyte u weta.. PORAŻKA!! I nie myśl sobie, że oceniam Twoją stajnie bo przecież nigdy tam nie byłam.. MÓWIĘ TO TYLKO NA PRZYKŁADZIE ŻEBY NIE BYŁO BULWERSUJĄCYCH WYPOWIEDZI, ŻE NIE ZNAM STAJNI A SIE UDZIELAM!!
no tak masz racje w galopie oczywiscie również może coś zrobić ale przy skokach jest wieksze prawdopodobienistwo że moż coś sobie zrobić i ja kończe tą dyskucje bo nie chce zaczynać nowej kłótni bo nie po to był ten post aby były kłótnie i bezsensowne nabijanie punktów z mojej strony to koniec!!!
Ok, spoko. Ja tylko wyraziłam swoje zdanie na ten temat.
ok.:)
Udało mi się wejść do Krygiera... bajer. Ujeżdzalnia wielka z lustrami, połaczona bezpośrednio ze stajnią, czworobok, pastwiska, karuzela. Super! Ale wszystko kosztuje... W Pony jeździłam latem zeszlego roku i zgadzam się z wami. Niestety jeżdżąc 5 tyg na koniach nie nauczyłam nic.
ja wroce do tej skokowej sprawy, te wieksze ryzzyko to bzdura, moze wieksze obciazwniw jest ale jak porownasz z jazda poczatkujacych to pikus bo wiadomo pocczattujacy obijaja sie w siodle, szarpia wodzami, w takim miewaniu poczatkujacy powinni wiecej placic :P:Pplacic wiecej kasy za skoki???? , najlepiej powinno sie mieszac, przez jaksi czas poprawne siedzisko, pozniej jakies trudniejsze zeczy, jakvstep-galop, lopadki a pozniej przez jakis cczas skoki, urozmaicac, no zalzy tez od preferenci grupy, i dostosowywac lekcjenp. w stajaniach ktorych jezdzilam, to trenera byl obowiazek ujezdzac konie, i je naprawiac, zeby dobrze reagowaly i nauczyly sie skokow, u was tez tak bylo? czy trenezy maja to gdzies czy kon skakac umie czy nie?np. teraz mam prywatnie, u prywatnej osoby, na poczatku mam ujezdzenie np> ciagi, lopadki, passage(do kitu) zmiany nogi, tralaala, a jak chce i zalezy na jakim koniu jezdze skoki na tej samej lekcjico zelego jest ze ona nie czepia sie az tak bardzo, i potrzebuje popracowac nad siedziskiem i galopem zebranym
Hejka wiecie może do kąd odszedł Pan Grzesiu Goliński????
Myśle, że nic się nie stanie jakbyś sięposzła zapytać. Jeśli dobrze jeździsz powinni ci poprowadzić chociaż jedną jazdę.
awerna- jezdziłam wtedy w Pony, i pytałam sie pana Gregorza gdzie sie przenosi, mówił, że nie ma swojej stajni... ciekawe czy teraz pracuje jako instruktor...
hmm... i cały wątek o "tajemniczej stajni" xD
to jech hotel dla koni... nie ma tam szkółki a miesięcznie się płci 1200 za boks
Osobiście nie wiem, co jest za płotem, ale inni dali Ci już na to odpowiedź, a ja chciałam się wypowiedzieć na temat Pony Poznań. Nie będę ukrywać-odwiedziłam tą stadninę raz, ale więcej nie zamierzam. W stajni uczyła się moja przyjaciółka. Z lonży zeszła po 2 lekcjach. Teraz nie potrafi samodzielnie zakłusować, a zatrzymanie i skręty polegają na szarpaniu wodzami. Przyszłyśmy do stajni. Muszę dodać, że wtedy jeszcze nie galopowałam. Dali nam dwa energiczne konie. Nie potrafiłyśmy prawidłowo przygotować ich do jazdy. Instruktorka chyba również. Podczas szczotkowania koń nadepnął jej na nogę. Zdenerwowała się, krzyczała, skakała. Współczułam, przecież każdemu może się zdarzyć. Potem powoli przekonywałam się, że to nie był pojedynczy przypadek. Nie umiała włożyć wędzidła, zrobiła to dopiero jedna z dziewczynek, których z niewiadomych powodów kręciło się tam pełno. Ja umiałam jako-tako wyczyścić konia, przyjaciółka nie. Nikt jej nie pokazał jak, tylko inna z pań wyczyściła go sama.To była najmniej ciekawa jazda w moim życiu. Właściwie to była taka przejażdżka, tylko samodzielna. Stęp i kłus, raz zmiana kierunku. Miałam wrażenie, że instruktorka się nami nie przejmuje. Miałam problem z poprawnym anglezowaniem. Spytałam, czy unoszę się w dobrym momencie. Odpowiedziała, że tak. Coś mnie to nie przekonało i zaczęłam anglezować na inną nogę. Dowiedziałam się, że teraz też robię wszystko dobrze.Byłyśmy w grupie z koleżanką, która już galopowała. Zjechałyśmy do środka, ona zagalopowała. Chociaż byłam początkującą dostrzegłam błędy w jej jeździe. Instruktorka nawet nie patrzyła. Gadała z dziesięciolatką, która w tym czasie prowadziła lonżę dla starszej od siebie. Może i mała uczyła się na instruktora w przyszłości, ale chyba dziewczyna wolałaby mieć lekcję z doświadczoną osobą. Przecież nikt nie chce, żeby za jego pieniądze uczyli się inni. A płaciła.Tej jazdy nie zapamiętałam jako koszmaru, ale nic się nie nauczyłam. Podejści instruktorów mnie zdziwiło. Może tylko na takich trafiłam, może normalnie tam tak nie jest, nie wiem i nie zamierzam tego sprawdzać. Niech nikt kto tam jeździ nie traktuje tego jako atak. Ja tylko wypisałam to, co mi się tam przydarzyło. Mam jeszcze jeden powód, by nie wspierać tej stadniny swoimi pieniędzmi. Wypożyczają konie. To dla mnie skrajna nieodpowiedzialność. Przecież nie wiadomo w jakie ręce koń trafi. Nie lubię stajni, gdze zwierzęta są traktowane jak maszynki do zarabiania pieniędzy.
Jak juz wcześniej napisano - za płotem pensjonat Krygiera. 1200 za miesiąc i z tego co wiem to do stajni nikt obcy, oprócz właściciela konie nie może wejść bo wstawili tam jakies dwa achełtakiny za pół miliona....kamery w boksach i te sprawy ;/
z tego co mi wiadomo to w Rancho nic cię nie nauczą po prostu bez nadzieja. Konie strasznie płochliwe, a co do Pony to jest spoko, a jak już robią trening to najczęściej osobno od jazdy i prowadzą go tam świetnie!!!!! :)