Ostatnio postanowiłam odwiedzić inną stadninę koni niż ta w której jeżdżę z moim tatą.Gdy tam pojechałam i jeszcze nikogo nie widziałam myślałam że wjechaliśmy na jakąś starą zaniedbaną posesje w której nikogo od dawna nie było, kiedy się okazało , że jestem na miejscu byłam przerażona. Wszędzie był wielki SYF. Wyszłam z auta i zobaczyłam właścicielkę która była też instruktorką i znajomą taty która poleciła nam tą stadninę. Przestraszył mnie również płot który wyznaczał miejsce jazd. Na razie było ok. Powiedziała mi TA kobieta , że w stajni jest dziewczyna która mi pomoże. Poszłam do tej stadniny i bez większego zobaczyłam co ? ... SYF !!! Trzy boksy zamiast normalnych rozsówanych lub otwieranych drzwi było po jednej luźnej lince. SZOK!!! Dziewczyna ubierała mi konia który już prawie był gotowy .Ok, było dobrze.Nagle wbiegły 2 konie które były przestraszone . Wzięła bat i je zaczęła zaganiać bijąc je przy tym , ja trzymając konia zakryłam mu oczy , ale też się przez tą dziewczynę przestaszył.Gdy byłam na padoku to po 20 min POZWOLIŁA mi kłusować . Ciągle miała do mnie jakieś wąty i do tamtej pani też. Gdy ona skakała to ciągle jej coś nie pasowało a radziła sobie bardzo dobrze . Kiedy kazała jej podjechać do siebie koń gdy już był blisko ustawił uszy tak że było po nim widać że był przestraszony i się cofał . WIELCE MI PANI INSTRUKTORKA podeszła do niego i go szarpnęła. To było straszne . Gdy byłam na jeździe sama to kłusowałam a i miałam złą nogę to gdy kazała mi zmienić to koń zagalopował i powiedziała że mam uważać bo koń jest DOBRZE ZROBIONY. LOL. Gdy już kończyłam jazdę ( był galop ale nie było skoków ) przyszła tamta pani która też jeździła i powiedziała że koń zerwał linkę o której wcześniej wspomniałam. Śmiać mi się z niej chciało ale humor mi zniknął kiedy instruktoreczka powiedziała : Zostaw niech tam będzie teraz mi się nie chce puźniej to zrobie. Normalnie się załamałam. Gdy już wsiadałam do samochodu obie panie chciały zrobić zdjęcie koniu - UWAGA TO BĘDZIE NAJGORSZE. !!! Trzymała konia a właścicielka miała robić zdjęcie i gdy koń się ruszył to na niego krzynęła iza drugim razem też bo nie potrafiła go utrzymać w jednej pozycji. Kiedy koń się ruszył po raz trzeci wzięła uwiąz i zaczęła go szarpać aż w końcu go... kopnęła w szyję a koń odskoczył i chciał zarżeć ale podczas kopnięcia przerwała mu tym uwiązem zaczęła go lążować . Przestraszyłam się ale ona przerwała bo już bym tam biegła. Powiedziałam tatcie żeby szybko jechał bo nie chcę na to patrzeć. Gdy wyjechałam miałam ochotę tam wrócić i jej wszystko wygarnąć.Co według was powinnam zrobić ? Bardzo martwie się o te konie zwłaszcza ,że ze stadniny w której jeżdżę został przewieziony tam kucyk którego tam widziałam .Dziękuję za przeczytanie i proszę o odpowiedzi .Z góry dziękuje gwiazda43
Witam, jestem nowy na tym forum, proszę podpowiedzcie do jakiego ośrodka w Polsce Pn-Zach warto si wybrać na urlopową naukę połączoną z jazdą rereacyjną (gdzieś blisko czystego jeziora). Chodzi o coś takiego, że nie będzie wspomnianego SYF-u o którym pisała Gwiazda.
Trudno, będzie Ci pomóc tym koniom. Szczerze nie wiem co można zrobić w tej sprawie, aby było skuteczne. Skoro piszesz, że ta kobieta tak traktuje te zwierzęta to można zgłosić to Policji lub Straży dla Zwierząt, tylko potem możesz mieć problemy. Wiesz ludzie są czasami nienormalni, myśląc, że można się znęcać nad zwierzętami. Może ta pani ma jakieś problemy? Tego też nie można wykluczyć. Rozmawiałaś o tym z tatą ? On na pewno będzie mógł coś więcej zrobić.
Trudno, będzie Ci pomóc tym koniom. Szczerze nie wiem co można zrobić w tej sprawie, aby było skuteczne. Skoro piszesz, że ta kobieta tak traktuje te zwierzęta to można zgłosić to Policji lub Straży dla Zwierząt, tylko potem możesz mieć problemy. Wiesz ludzie są czasami nienormalni, myśląc, że można się znęcać nad zwierzętami. Może ta pani ma jakieś problemy? Tego też nie można wykluczyć. Rozmawiałaś o tym z tatą ? On na pewno będzie mógł coś więcej zrobić.Można też powiadomić Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami. Jest wiele organizacji, które zajmą się tą sprawą, ale niestety przyznam racje osobie, której pkomentarz cytuję, że możesz mieć poważne problemy :( Nahlepiej, aby zrobił to Twój tata.
Może najpierw wypadałoby pomóc tamtej kobiecie? moim zdaniem anonimowe opisywanie, że ktoś, gdzieś, kiedyś zrobił krzywdę koniowi jest totalnie bez sensu i nie przynosi żadnych pozytywnych skutków ani koniom kogoś gdzieś ani środowisku jeździeckiemu na ogół.
Ostatnio postanowiłam odwiedzić inną stadninę koni niż ta w której jeżdżę z moim tatą.Gdy tam pojechałam i jeszcze nikogo nie widziałam myślałam że wjechaliśmy na jakąś starą zaniedbaną posesje w której nikogo od dawna nie było, kiedy się okazało , że jestem na miejscu byłam przerażona. Wszędzie był wielki SYF. Wyszłam z auta i zobaczyłam właścicielkę która była też instruktorką i znajomą taty która poleciła nam tą stadninę. Przestraszył mnie również płot który wyznaczał miejsce jazd. Na razie było ok. Powiedziała mi TA kobieta , że w stajni jest dziewczyna która mi pomoże. Poszłam do tej stadniny i bez większego zobaczyłam co ? ... SYF !!! Trzy boksy zamiast normalnych rozsówanych lub otwieranych drzwi było po jednej luźnej lince. SZOK!!! Dziewczyna ubierała mi konia który już prawie był gotowy .Ok, było dobrze.Nagle wbiegły 2 konie które były przestraszone . Wzięła bat i je zaczęła zaganiać bijąc je przy tym , ja trzymając konia zakryłam mu oczy , ale też się przez tą dziewczynę przestaszył.Gdy byłam na padoku to po 20 min POZWOLIŁA mi kłusować . Ciągle miała do mnie jakieś wąty i do tamtej pani też. Gdy ona skakała to ciągle jej coś nie pasowało a radziła sobie bardzo dobrze . Kiedy kazała jej podjechać do siebie koń gdy już był blisko ustawił uszy tak że było po nim widać że był przestraszony i się cofał . WIELCE MI PANI INSTRUKTORKA podeszła do niego i go szarpnęła. To było straszne . Gdy byłam na jeździe sama to kłusowałam a i miałam złą nogę to gdy kazała mi zmienić to koń zagalopował i powiedziała że mam uważać bo koń jest DOBRZE ZROBIONY. LOL. Gdy już kończyłam jazdę ( był galop ale nie było skoków ) przyszła tamta pani która też jeździła i powiedziała że koń zerwał linkę o której wcześniej wspomniałam. Śmiać mi się z niej chciało ale humor mi zniknął kiedy instruktoreczka powiedziała : Zostaw niech tam będzie teraz mi się nie chce puźniej to zrobie. Normalnie się załamałam. Gdy już wsiadałam do samochodu obie panie chciały zrobić zdjęcie koniu - UWAGA TO BĘDZIE NAJGORSZE. !!! Trzymała konia a właścicielka miała robić zdjęcie i gdy koń się ruszył to na niego krzynęła iza drugim razem też bo nie potrafiła go utrzymać w jednej pozycji. Kiedy koń się ruszył po raz trzeci wzięła uwiąz i zaczęła go szarpać aż w końcu go... kopnęła w szyję a koń odskoczył i chciał zarżeć ale podczas kopnięcia przerwała mu tym uwiązem zaczęła go lążować . Przestraszyłam się ale ona przerwała bo już bym tam biegła. Powiedziałam tatcie żeby szybko jechał bo nie chcę na to patrzeć. Gdy wyjechałam miałam ochotę tam wrócić i jej wszystko wygarnąć.Co według was powinnam zrobić ? Bardzo martwie się o te konie zwłaszcza ,że ze stadniny w której jeżdżę został przewieziony tam kucyk którego tam widziałam .Dziękuję za przeczytanie i proszę o odpowiedzi .Z góry dziękuje gwiazda43
Witam, jestem nowy na tym forum, proszę podpowiedzcie do jakiego ośrodka w Polsce Pn-Zach warto si wybrać na urlopową naukę połączoną z jazdą rereacyjną (gdzieś blisko czystego jeziora). Chodzi o coś takiego, że nie będzie wspomnianego SYF-u o którym pisała Gwiazda.
Trudno, będzie Ci pomóc tym koniom. Szczerze nie wiem co można zrobić w tej sprawie, aby było skuteczne. Skoro piszesz, że ta kobieta tak traktuje te zwierzęta to można zgłosić to Policji lub Straży dla Zwierząt, tylko potem możesz mieć problemy. Wiesz ludzie są czasami nienormalni, myśląc, że można się znęcać nad zwierzętami. Może ta pani ma jakieś problemy? Tego też nie można wykluczyć. Rozmawiałaś o tym z tatą ? On na pewno będzie mógł coś więcej zrobić.
Trudno, będzie Ci pomóc tym koniom. Szczerze nie wiem co można zrobić w tej sprawie, aby było skuteczne. Skoro piszesz, że ta kobieta tak traktuje te zwierzęta to można zgłosić to Policji lub Straży dla Zwierząt, tylko potem możesz mieć problemy. Wiesz ludzie są czasami nienormalni, myśląc, że można się znęcać nad zwierzętami. Może ta pani ma jakieś problemy? Tego też nie można wykluczyć. Rozmawiałaś o tym z tatą ? On na pewno będzie mógł coś więcej zrobić.Można też powiadomić Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami. Jest wiele organizacji, które zajmą się tą sprawą, ale niestety przyznam racje osobie, której pkomentarz cytuję, że możesz mieć poważne problemy :( Nahlepiej, aby zrobił to Twój tata.
Może najpierw wypadałoby pomóc tamtej kobiecie? moim zdaniem anonimowe opisywanie, że ktoś, gdzieś, kiedyś zrobił krzywdę koniowi jest totalnie bez sensu i nie przynosi żadnych pozytywnych skutków ani koniom kogoś gdzieś ani środowisku jeździeckiemu na ogół.