Hej. Od niedawna zauważam u siebie strach jak zagalopować , a mianowice że spadnę. Jeszcze nigdy nie spadłam z konia , a jeśli już miałam spaść to mocno łapałam się siodła i podciągałam się byle by nie spaść. Zauważyłam to u siebie ok. 20 czerwca od tego czasu miałam 3-4 jazdy , powiedziałam o tym instruktorce powiedziała że popracujemy trochę na ląży i faktycznie przez te 3-4 lekcje pracowałam na ląży. Ale zawsze pod koniec ląży kiedy już sama ""prowadziłam"" konia i miałam zagalopować momentalnie ogarniał mnie taki strach że nie da się tego opisać , a kiedy już zagalopowałam nic nie było ok. Naprawdę nie wiem co robić pomóżcie proszę.
ja 2 razy spalam przy zagalopowaniu. Później zaczynając galop na tym koniu zawsze się bałam W końcu zaczęłam myśleć że niby dlaczego mam spaść. 2 razy mi nie wyszło to musi być lepiej. Wyszło na to że by zagalopować na tym koniu mocno łapałam się siodła i tylko dosiadem zagalopowywałam. Później po paru fulach wszystko się uspokajało i wtedy już brałam konia na kontakt i było dobrze. Teraz zmieniłam stajnie i nie jeżdżę na tym koniku, ale mimo wszystko dalej mi został strach w galopie jeżdżąc na nim. (Na innych koniach się nie boję )
To jest w sumie normalne, ja kiedyś spadłam na szeregu z konia i teraz przy najazdach właśnie na szeregi się spinam i mam to w głowie, że mogę spaść. Ale da się nad tym zapanować. Wydaje mi się, że przy zagalopowaniu, od razu się spinasz, mam rację? Rozluźni się, powiedź sobie tak "Spadnę trudno. Najwyżej jeszcze raz wsiądę, to nie koniec świata :P" Upadek to nic strasznego. Ja już tyle razy spadłam, że przestałam się tym przejmować. Także nie spinaj się, nie bój się, bo nie warto. Koń czuję twoje spięcie i ten galop może być dla was dwojga uciążliwy i nieprzyjemny. Jazda konna ma być dla ciebie przyjemnością, a nie strachem, że przy zagalopowaniu mogę spaść.
Musisz zacząć myśleć pozytywnie! Upadki zdarzają się nawet najlepszym jeźdźcom ;) I nie myśl o żadnych złamaniach czy urazach, skup się na jeździe.Ja osobiście spadłam w terenie, w cwale, rozwaliłam kask ale i tak jak tylko udało mi się złapać konia to znowu na niego wsiadłam choć wcale nie musiałam. Tak więc, odpowiednie nastawienie robi swoje ;)
Zgadzam się z Ugabuga ;) bo nawet jeżeli spadniesz, to na ujeżdżalni jest to jeszcze w miarę bezpieczne jeśli mogę tak powiedzieć. Też miałam strach przed galopem ale walczyłam z tym i dziś galop jest dla mnie ogromną przyjemnością i w terenie i na ujeżdżalni. Dlatego walcz ze swoim strachem ;)
Jeśli będziesz się bała prze zagalopowaniu, to w trakcie tak się na swoim strachu skupisz, że nie będziesz w stanie dobrze usiąść w siodle i kierować koniem...Spadnę- niby dlaczego masz spaść?! Niby czemu zakładasz, że akurat spadniesz?! Jeśli instruktor/ka by widział/ała, że musisz trochę popracować, bo galop ci nie będzie szedł, to by Ci nie pozwoliła galopować. ;)Upadek dużo uczy, nie ma jeźdźca co nie spada. Galop nie jest zły, przeciwnie jest najlepszym momentem jazdy! :D Zawsze możesz spróbować jechać skróconym, czyli wolniejszym.*Ja raz galopowałam z prędkością stępa. xDZgadzam się ze wszystkimi. Walcz z tym lękiem, a kiedyś galop będzie dla ciebie przyjemnością. ;)
Właśnie o to chodzi, że stresujemy się NIEPOTRZEBNIE. Galop jest o wiele wygodniejszym chodem niż kłus, łatwiej go wysiedzieć niż ćwiczebny ;) Moment zagalopowania chyba może się wydawać najgorszy, dlatego instruktor powinien przydzielić początkującemu miękko noszącego, spokojnego konia najlepiej profesora. Sama MUSISZ SIĘ PTRZEŁAMAĆ ;) im dłużej będziesz jeździć tym pewność będzie większa ale nie należy zwlekać i przekładać z jazdy na jazde galopu bo wyrobisz sobie jeszcze większy, niepotrzebny lęk. Zagalopuj najpierw na lonży, później przejedz galopem sama tylko jedną długą ścianę ujeżdzalni, kolejno jedno okrązanie itd itd az do dzikich galopad w terenie :D Możesz spróbować w zastępie za doświadczonym czołowym, byle byś nabrała pewności a później już z górki ;););)
hehe ;).Moja rada dla Ciebie to po poproś kogoś, aby z całej siły uderzył konia batem w zad, on wierzgnie, Ty spadniesz i już nie będziesz się bała upadków :P. Tzn oczywiście jest to w pewnym sensie żart, bo niby dlaczego koń ma na tym cierpieć ? ;/.Ale prawda jest taka, że musisz jeździć, jeździć i jeździć, a upadek wyrabia pewność siebie. Ja tak miałem. Przed pierwszym upadkiem ciągle się bałem że spadnę z konia, skaczę przeszkodę, spinam się i denerwuję co by były, gdyby ... .Pewnego razu spadłem z konia podczas treningu, o dziwo podczas uczenia się zagalopowania ze stępu :D. Ogólnie głupota była moja, koń wielki jak słoń. Mierzył 186 cm w kłębie i nazywa się Golden Boy. Po prostu koń marzenie, ładnie się rusza, cały kary i lśniący. Po prostu coś wspaniałego, piękny i pełen wdzięku. Zaczynamy zagalopowanie ze stępu, ładnie odpowiada na łydkę i w ogóle wszystko super. Jadę, a on głowę opuszcza do dołu. Oczywiście wtedy myślałem, że konikowi jest źle, a więc starałem się mu ulżyć. Popuszczam wodzę, daję mu luz na pysku. "A niech ma, niech sobie ulży" - tak sobie pomyślałem. No ale mój dosiad wówczas też był taki do d.... . No i Golden Boy wykorzystał sytuację. Za drugim razem, popuszczam mu wodze, on głowa do dołu, ja się pochylam a on nagle dwa bryknięcia, raz porządnie zarzucił zadem i poleciałem dalej niż widziałem, centralnie na główkę. Znajomi mówili mi że komicznie to wyglądało. Jednej koleżanki się spytałem jak się podobał jej mój upadek (oczywiście ona akurat go nie widziała bo patrzyła się gdzie indziej), powiedziała że podobał się jej na pół litra. To jest właśnie najpiękniejsze w spadaniu. Jest powód do picia wyznając starą zasadę jeździecką. Od tamtej pory już się nie bałem upadków. Teraz ? Teraz nawet nie myślę o spadaniu z konia. Jest to dla mnie coś naturalnego, jak mam spaść to i tak spadnę. Raz nawet koń mnie przechytrzył. Chciałem by przebiegł przez kałużę bardzo szeroką i długą, ale on stwierdził że jednak nie chce tam wchodzić (czego ja nie przewidziałem), poszedł bokiem, ja nogą w drzewo (bo się nie zmieściłem) i kto się skąpał w kałuży ? :P.Nie no prawda jest taka że jazda konna jest czymś pięknym i upadki też są czymś pięknym. Faktem jest że jedne bardziej bolą inne mniej ale i tak jest fajnie :).Nawet się cieszyłem jak spadłem z konia, uderzyłem głową o kamień po czym nie mogłem w ogóle tułowia na boki obracać przez tydzień czasu. Nie wiem co sobie zrobiłem, bo nie miałem czasu by iść do lekarza. Tego samego dnia miałem dwa tereny z galopem a na następny dzień jeden teren z galopem. Zabawne było to że w galopie było mi lepiej niż w stępie. W stępie kręgosłup bolał, w kłusie myślałem że odpadnie a w galopie było ok - oczywiście jak jechałem galopem w półsiadzie. Na koniec taka moja rada jeśli chodzi o pewność siebie. Wyrób sobie dosiad. Mając dobry dosiad, pewniej siedzisz. Jak to zrobić ? Poproś swojego instruktora aby wziął Ciebie na lonżę na galop i odpiął strzemiona (albo na oklep można), wtedy jedynie możesz chwycić się grzywy konia, to jest stabilniejsze i pewniejsze, lepiej chroni przed upadkiem niż siodło i wodze (na marginesie jak kiedyś z siodłem się znalazłem pod koniem w galopie - nic przyjemnego). O grzywę się nie martw, jak wyrwiesz to i tak odrośnie (zresztą wyrwiesz tą słabszą, czyli możesz powiedzieć że trzeba konikowi grzywę przerwać), a koń i tak w grzywie nie ma czucia, więc mniej go krzywdzisz niż wieszając się na siodle lub wodzach i ciągając lewa prawa łapiąc równowagę.Pozdrawiam i powodzenia życzę :P.
Haha wczoraj akurat udało mi się zaliczyć moje pierwsze spotkanie ""z matką ziemią"" , nawet fajnie było. Odrazu jak spadłam to leżałam i sama z siebie się śmiałam , instruktorka nie zdążyła do mnie podejść a ja już siedziałam spowrotem na koniu ;) Żałuje tylko że nie mam zdjęć z mojego upadku , z tego co słyszałam wyglądał bardzo śmiesznie. Ale oczywiście zaraz po jeździe z tatą do lekarza bo chciał mieć pewność że nic mi się nie stało :))
Hej. Od niedawna zauważam u siebie strach jak zagalopować , a mianowice że spadnę. Jeszcze nigdy nie spadłam z konia , a jeśli już miałam spaść to mocno łapałam się siodła i podciągałam się byle by nie spaść. Zauważyłam to u siebie ok. 20 czerwca od tego czasu miałam 3-4 jazdy , powiedziałam o tym instruktorce powiedziała że popracujemy trochę na ląży i faktycznie przez te 3-4 lekcje pracowałam na ląży. Ale zawsze pod koniec ląży kiedy już sama ""prowadziłam"" konia i miałam zagalopować momentalnie ogarniał mnie taki strach że nie da się tego opisać , a kiedy już zagalopowałam nic nie było ok. Naprawdę nie wiem co robić pomóżcie proszę.
ja 2 razy spalam przy zagalopowaniu. Później zaczynając galop na tym koniu zawsze się bałam W końcu zaczęłam myśleć że niby dlaczego mam spaść. 2 razy mi nie wyszło to musi być lepiej. Wyszło na to że by zagalopować na tym koniu mocno łapałam się siodła i tylko dosiadem zagalopowywałam. Później po paru fulach wszystko się uspokajało i wtedy już brałam konia na kontakt i było dobrze. Teraz zmieniłam stajnie i nie jeżdżę na tym koniku, ale mimo wszystko dalej mi został strach w galopie jeżdżąc na nim. (Na innych koniach się nie boję )
To jest w sumie normalne, ja kiedyś spadłam na szeregu z konia i teraz przy najazdach właśnie na szeregi się spinam i mam to w głowie, że mogę spaść. Ale da się nad tym zapanować. Wydaje mi się, że przy zagalopowaniu, od razu się spinasz, mam rację? Rozluźni się, powiedź sobie tak "Spadnę trudno. Najwyżej jeszcze raz wsiądę, to nie koniec świata :P" Upadek to nic strasznego. Ja już tyle razy spadłam, że przestałam się tym przejmować. Także nie spinaj się, nie bój się, bo nie warto. Koń czuję twoje spięcie i ten galop może być dla was dwojga uciążliwy i nieprzyjemny. Jazda konna ma być dla ciebie przyjemnością, a nie strachem, że przy zagalopowaniu mogę spaść.
Musisz zacząć myśleć pozytywnie! Upadki zdarzają się nawet najlepszym jeźdźcom ;) I nie myśl o żadnych złamaniach czy urazach, skup się na jeździe.Ja osobiście spadłam w terenie, w cwale, rozwaliłam kask ale i tak jak tylko udało mi się złapać konia to znowu na niego wsiadłam choć wcale nie musiałam. Tak więc, odpowiednie nastawienie robi swoje ;)
Zgadzam się z Ugabuga ;) bo nawet jeżeli spadniesz, to na ujeżdżalni jest to jeszcze w miarę bezpieczne jeśli mogę tak powiedzieć. Też miałam strach przed galopem ale walczyłam z tym i dziś galop jest dla mnie ogromną przyjemnością i w terenie i na ujeżdżalni. Dlatego walcz ze swoim strachem ;)
Jeśli będziesz się bała prze zagalopowaniu, to w trakcie tak się na swoim strachu skupisz, że nie będziesz w stanie dobrze usiąść w siodle i kierować koniem...Spadnę- niby dlaczego masz spaść?! Niby czemu zakładasz, że akurat spadniesz?! Jeśli instruktor/ka by widział/ała, że musisz trochę popracować, bo galop ci nie będzie szedł, to by Ci nie pozwoliła galopować. ;)Upadek dużo uczy, nie ma jeźdźca co nie spada. Galop nie jest zły, przeciwnie jest najlepszym momentem jazdy! :D Zawsze możesz spróbować jechać skróconym, czyli wolniejszym.*Ja raz galopowałam z prędkością stępa. xDZgadzam się ze wszystkimi. Walcz z tym lękiem, a kiedyś galop będzie dla ciebie przyjemnością. ;)
Właśnie o to chodzi, że stresujemy się NIEPOTRZEBNIE. Galop jest o wiele wygodniejszym chodem niż kłus, łatwiej go wysiedzieć niż ćwiczebny ;) Moment zagalopowania chyba może się wydawać najgorszy, dlatego instruktor powinien przydzielić początkującemu miękko noszącego, spokojnego konia najlepiej profesora. Sama MUSISZ SIĘ PTRZEŁAMAĆ ;) im dłużej będziesz jeździć tym pewność będzie większa ale nie należy zwlekać i przekładać z jazdy na jazde galopu bo wyrobisz sobie jeszcze większy, niepotrzebny lęk. Zagalopuj najpierw na lonży, później przejedz galopem sama tylko jedną długą ścianę ujeżdzalni, kolejno jedno okrązanie itd itd az do dzikich galopad w terenie :D Możesz spróbować w zastępie za doświadczonym czołowym, byle byś nabrała pewności a później już z górki ;););)
Mam nadzieję że na następnej jeździe dobrze mi pójdzie , no może przynajmniej zagalopuje i będzie w miare ok. ;)
hehe ;).Moja rada dla Ciebie to po poproś kogoś, aby z całej siły uderzył konia batem w zad, on wierzgnie, Ty spadniesz i już nie będziesz się bała upadków :P. Tzn oczywiście jest to w pewnym sensie żart, bo niby dlaczego koń ma na tym cierpieć ? ;/.Ale prawda jest taka, że musisz jeździć, jeździć i jeździć, a upadek wyrabia pewność siebie. Ja tak miałem. Przed pierwszym upadkiem ciągle się bałem że spadnę z konia, skaczę przeszkodę, spinam się i denerwuję co by były, gdyby ... .Pewnego razu spadłem z konia podczas treningu, o dziwo podczas uczenia się zagalopowania ze stępu :D. Ogólnie głupota była moja, koń wielki jak słoń. Mierzył 186 cm w kłębie i nazywa się Golden Boy. Po prostu koń marzenie, ładnie się rusza, cały kary i lśniący. Po prostu coś wspaniałego, piękny i pełen wdzięku. Zaczynamy zagalopowanie ze stępu, ładnie odpowiada na łydkę i w ogóle wszystko super. Jadę, a on głowę opuszcza do dołu. Oczywiście wtedy myślałem, że konikowi jest źle, a więc starałem się mu ulżyć. Popuszczam wodzę, daję mu luz na pysku. "A niech ma, niech sobie ulży" - tak sobie pomyślałem. No ale mój dosiad wówczas też był taki do d.... . No i Golden Boy wykorzystał sytuację. Za drugim razem, popuszczam mu wodze, on głowa do dołu, ja się pochylam a on nagle dwa bryknięcia, raz porządnie zarzucił zadem i poleciałem dalej niż widziałem, centralnie na główkę. Znajomi mówili mi że komicznie to wyglądało. Jednej koleżanki się spytałem jak się podobał jej mój upadek (oczywiście ona akurat go nie widziała bo patrzyła się gdzie indziej), powiedziała że podobał się jej na pół litra. To jest właśnie najpiękniejsze w spadaniu. Jest powód do picia wyznając starą zasadę jeździecką. Od tamtej pory już się nie bałem upadków. Teraz ? Teraz nawet nie myślę o spadaniu z konia. Jest to dla mnie coś naturalnego, jak mam spaść to i tak spadnę. Raz nawet koń mnie przechytrzył. Chciałem by przebiegł przez kałużę bardzo szeroką i długą, ale on stwierdził że jednak nie chce tam wchodzić (czego ja nie przewidziałem), poszedł bokiem, ja nogą w drzewo (bo się nie zmieściłem) i kto się skąpał w kałuży ? :P.Nie no prawda jest taka że jazda konna jest czymś pięknym i upadki też są czymś pięknym. Faktem jest że jedne bardziej bolą inne mniej ale i tak jest fajnie :).Nawet się cieszyłem jak spadłem z konia, uderzyłem głową o kamień po czym nie mogłem w ogóle tułowia na boki obracać przez tydzień czasu. Nie wiem co sobie zrobiłem, bo nie miałem czasu by iść do lekarza. Tego samego dnia miałem dwa tereny z galopem a na następny dzień jeden teren z galopem. Zabawne było to że w galopie było mi lepiej niż w stępie. W stępie kręgosłup bolał, w kłusie myślałem że odpadnie a w galopie było ok - oczywiście jak jechałem galopem w półsiadzie. Na koniec taka moja rada jeśli chodzi o pewność siebie. Wyrób sobie dosiad. Mając dobry dosiad, pewniej siedzisz. Jak to zrobić ? Poproś swojego instruktora aby wziął Ciebie na lonżę na galop i odpiął strzemiona (albo na oklep można), wtedy jedynie możesz chwycić się grzywy konia, to jest stabilniejsze i pewniejsze, lepiej chroni przed upadkiem niż siodło i wodze (na marginesie jak kiedyś z siodłem się znalazłem pod koniem w galopie - nic przyjemnego). O grzywę się nie martw, jak wyrwiesz to i tak odrośnie (zresztą wyrwiesz tą słabszą, czyli możesz powiedzieć że trzeba konikowi grzywę przerwać), a koń i tak w grzywie nie ma czucia, więc mniej go krzywdzisz niż wieszając się na siodle lub wodzach i ciągając lewa prawa łapiąc równowagę.Pozdrawiam i powodzenia życzę :P.
Naprawdę dzięki za rady :)
Haha wczoraj akurat udało mi się zaliczyć moje pierwsze spotkanie ""z matką ziemią"" , nawet fajnie było. Odrazu jak spadłam to leżałam i sama z siebie się śmiałam , instruktorka nie zdążyła do mnie podejść a ja już siedziałam spowrotem na koniu ;) Żałuje tylko że nie mam zdjęć z mojego upadku , z tego co słyszałam wyglądał bardzo śmiesznie. Ale oczywiście zaraz po jeździe z tatą do lekarza bo chciał mieć pewność że nic mi się nie stało :))