Reklama
  • redakcja2010-11-14 10:45:07

    Witajcie jest właściciel konia zafascynowany naturalem Monty Robertsa. Spowodowało to rozpieszczeniem konia. Koń pod tym względem ma chyba dobrze, ale podejście do utrzymania jest typowe jak u kogoś kto nigdy nie miał styczności z koniem. Koń obecnie jest trzymany w boksie (24h) na czarnym "asfalcie" ze względu na to że obornik ma zostać wywieziony, ale ten stan trwa od kilku tygodni. Jak było cieplej koń chodził w nocy po gumnie w błocie, bo w dzień indyki musiały chodzić. Dodam również że jest duża łąka z trawą nie ogrodzona. O czyszczeniu konia nie ma mowy bo podstawową szczotką jest szczotka miękka, kopyta... (przemilczę).Dodam również że o zakupie podstawowych środków pielęgnacyjnych nie ma mowy a przecież to groszowe sprawy, ze względu na to że ważniejszy jest remont budynku.I proszę was o rzetelne rady jak podejść właściciela psychologicznie. Żeby poprawić żywot koniu.Specjalnie nie użyłem konkretnych nazw, ani określeń ani rodzajów męskich i żeńskich tylko anonimowo ponieważ do internetu mają dostęp wszyscy.

  • MaryJane 2010-11-14 11:24:13

    Trzeba jakoś zasugerować... Np. jak koń ma w tragicznym stanie kopyta powiedzieć: O chyba niedługo kowal będzie musial odwiedzić konika bo... i tu opis stanu kopyt. W miare mozliwości rozwinąć temat i uświadomic troche pana. Nie wie pokombinuj. Nikt nie lubi jak robi mu sie wykłady.

  • Hella 2010-11-14 11:32:36

    Są dwa wyjścia z tej sytuacji łagodniejsze i ostrzejsze. Najpierw spróbuj może tym pierwszym a jak nic nie wyjdzie to drugim. Na początek możesz mu wytłumaczyć że tak nie może być że to że tamto. Ewentualnie dać mu do przeczytania jakąś książkę (tylko nie za długą i trudną po się znudzi po jednej stronie i nie przeczyta dale). Możesz zaproponować swoją pomoc. Może jak już będzie wiedział co i jak robić to weźmie się do roboty. Jak to nie poskutkuje musisz go delikatnie rzecz ujmując zjechać. Nie znam gościa ale ty będziesz wiedzieć co mu powiedzieć żeby zaczął myśleć.

  • redakcja 2010-11-14 13:56:42

    To jest taka chora sytuacja bo właściciel chce się uczyć ale jak dawałem książkę pt. Jazda Konna Christiane Gohl wyd. Multico, Warszawa 2004, gdzie ksiązka jest dla dzieci z podstawówki i gimnazjum dużo zdjęć i treściwe opisy. To podziękował bo internet ma. po za tym ten monty Roberts. Na szczęście kopyta są zdrowe ale o tym że trzeba podściełać mówiłem. Pewnego razu chciałem konia pomóc nakarmić niestety nie wyraził zgody. i moja praca ogranicza się jedynie do pracy z koniem. W sumie zainwestowałem w konia prawie 300 zł jedno kucie na przód, worek , szczotkas miękka, bat do lążowania, strychulce na tył, misiek na popręg i ląża.Nie wiem co sobie mysli ten własciciel ale ja więcej kasy nie będę inwestował do puki nie zobaczę poprawy.

  • Reklama
  • Hella 2010-11-14 15:09:22

    strychulce 

  • Hella 2010-11-14 15:09:23

    strychulce 

  • Hella 2010-11-14 15:11:56

    To zostaje drugie rozwiązanie. Musisz go po prostu zjechać że jak on tym koniem się zajmuje że jak tak dalej pójdzie to zwierzak nabawi się tago a tego i wogóle koniec świata. Nie znam gościa ale ty powinieneś mieć jakiś pomysł jak do niego trafić. 

  • Hella 2010-11-14 16:00:41

    Sorry za te dwa posty z jednym słowem to miało być w innym temacie.

  • Reklama
  • redakcja 2010-11-18 18:47:04

    Ciężka sprawa, co gorsza takich "sympatyków" koni jest sporo i zawsze oni wiedza najlepiej co jego kochanemu konikowi trzeba, ja bym nasłała jakiś swoich znajomych, którzy postraszyli by człowieka "strażą dla zwierząt" "animalsem" itp. ale jeśli koń ma co jeść i pić to i tak mu nikt nic nie zrobi. Inny sposób to np. wmówić takiemu "hodowcy", że koń jest chory, wadliwy itp. i lepiej go sprzedać (zawsze jest szansa, że kiń trafi do lepszej stajni i lepszego właściciela), gorzej jak TEN osobnik kupi sobie drugiego konia i kolejnego zepsuje.

  • Hella 2010-11-18 20:42:46

    Niestety takich ludzi jest coraz więcej. Wielcy miłośnicy a nie wiedzą nawet że koniowi trzeba pościelić i kowala zamówić. Moja znajoma ma do czynienia z takim przypadkiem że gościu kupił kobyłkę która się nie dawno oźrebiła dla córeczki. Nie było by nic w tym złego gdyby nie to że dziecko ma 5 lat! Teraz klaczka jest już strasznie niespokojna kopie, gryzie a jak ją kupowali to była spokojna. Ni i jeszcze źrebak - masakra.



Reklama
Reklama