w sobote jade w teren i prosze was o poradyjak będe galopować za innym koniem i mój konik ( znaczy on nie mój) i mi zacznie wyprzedzac pierwszego to co??? uprzedzam iż konik jest szybki i młodyproszę tez o ogólne rady jak zachować się w terenie
Nie martw się, zapewne instruktor/ka zadba o bezpieczeństwo i nie dostaniesz konia z którym sobie możesz nie dać rady. Jak będzie galopował za innym to go po prostu zwolnij wpierw dosiadem, potem ewentualnie wodzami. Ogólnie lipa że wiesz o minusach tegoż konia, ja ostatnio jak jechałem w teren na koniu który jak się okazało nie był zajeżdżany jeszcze (tzn rok wcześniej było wrzucone na niego siodło, wsiedli przejechali się kawałek, po czym odstawili i po roku ja na niego wsiadłem) jadę w teren i jakoś przeżyłem mimo że zauważyłem jego wiele problemów, a na koniec się dowiedziałem że on przeżył swój pierwszy teren a ja jestem jego jednym z pierwszych jeźdźców :P. Wtedy się wyjaśniło dlaczego ten koń był taki a nie inny. Nie chcę pisać na co masz uważać w terenie bo zakładam że osoba co będzie prowadzić teren, jest osobą kompetentną i zadba o wasze bezpieczeństwo a ja po prostu nie chcę Ciebie straszyć co się może w terenie stać, bo widywałem i przeżywałem takie sytuacje co mogą Ciebie przyprawić o dreszcze. Jedno jest pewne, w terenie może się stać WSZYSTKO i to dosłownie WSZYSTKO.
zgadzam się z postem wyżej ;) powinnaś dostać pewnego konia, jak by zdażyło się że koń zacznie Ci wyprzedzać poprostu poinformuj osobę prowadzącą że juz nie dajesz rady
Ja pojechalam w teren praktycznie nie znająć galopu, ale to był bardziej spacer, tylko step i kłus, i musze Ci powiedzieć że Lolita zachowywała sie całkiem inaczej niż na polu, mimo tego że szła obok klaczy która ją strasznie mobilizuje (chodzi mi o to że jak nie moge ruszyć Lolity jade włąsnie za Fraszką i Lolcia od razu dostaje takiego kopa że czasem musze odjechać na bok) na polu jest strasznie rozczepana, słucha mnie ale ogląda sie za wszystkim, za innymi końmi, ptakami, kotami, samochodami i strasznie trzepie głową, a w terenie, spokojna, trzymała sie szlaku, nie wyprzedzała, słuchała moich sygnałów, kłus był fajny wolniutki, taki jak chciałam, skupiona gdzie idzie, nasłuchiwała co sie dzieje wokół, była taka grzeczna, ale moja mama jak była na niej w terenie to uważa że jest niebezpieczna szczególnie w galopie bo wyprzedza, pcha sie na czołowego w galopie przyśpiesza jeszcze bardziej schyla głowe żeby tylko nie zostać w tyle, wic widzisz, w każdej sytuacji i przy każdym innym jeźdzcu koń zachowuje sie inaczej.
A ty już dobrze galopujesz??
Żeby jechać w teren trzeba naprawdę dobrze umieć galopować, żeby w nieoczekiwanym momencie móc prawidłowo zareagować.Piszesz, że koń jest młody - ile ma lat? Mam nadzieję, że instruktorka nie daje Cię na kilkuletniego konia dopiero co ujeżdżonego.Ja ostatnio często jeździłam na klaczy, która również uwielbia wyprzedzać inne konie i chce gnać najlepiej cwałem. Więc zawsze robię tak: jedziemy za czołowym koniem (musi wtedy być pewność, że jest to koń, który nigdy nie kopnie) i gdy ta moja bestia niebezpiecznie się zbliża do czołowego pozwalam jej na to, ale mocno trzymam ją na wodzy. Czyli jak ona chce skręcić w prawo, ja odpowiednio szybko ją kontruję i nie pozwalam na to, jak w lewo to również ustawiam jej lekko głowę w przeciwnym kierunku. Po kilku razach takiego pilnowania konia by nie wyprzedzał, przestaje tak robić i już grzecznie galopuje. Wtedy próbuję nieco oddalać się od czołowego zwalniając galop i znowu pilnuję wodzy - trzymam na wyraźnym kontakcie.To naprawdę się udaje i koń zaczyna rozumieć, że nie ze mną te numery. Poproś może instruktorkę o poprzedzającego konia nie kopiącego i trzymając wyraźnie na kontakcie nie pozwalaj na skręty - koń ma mieć głowę na wprost i nie wychylać się do wyprzedzania.Powodzenia, a instruktorka pewnie też Ci w tym pomoże ;)
Dlaczego nie kopiącego ? Kopiący jest najlepszy :) Bo ja miałem raz problem taki z koniem że za cholerę nie chciał zwalniać bo nie lubił iść jako drugi lub kolejny. Jak szedł pierwszy to ładnie szedł, mógł iść zarówno najszybszym galopem jak i najwolniejszym, zatrzymanie ? żaden problem, ale jak szedł jako któryś z kolei to szajby dostawał, więc szedł za koniem, przyspieszał a ja tylko go kierowałem tak żeby nie miał jak wyprzedzić, czyli jedyna droga do przodu to było w tyłek konia z przodu, dostał raz z buta, drugi raz z buta i się zaczął pilnować :P. Grunt to uważać żeby dobrze nim kierować, aby to koń dostał z buta a nie Ty w nogę np :P.
Superhorsepl tylko, że ten koń przed tobą może trafić w ciebie, a nie w twojego konia. Ostatnio byłam na rajdzie i znajomej koń zaczął ciutkę wyprzedzać, mój koń mu z buta chciał pociągnąć i gdzie trafił? W piszczel znajomej. Niby nic się nie stało, ale jeżeli np koń jest podkuty na wszystkie 4 nogi, to byłoby kiepsko... Więc nie zawsze kopiący koń jest dobry ;)Pozdrawiam ;)
Dlatego pisałem że nie wolno dopuścić do tego aby zaczął wyprzedzać :P Wiem coś o tym, to kiedyś stałem obok konia, siedzac na koniu, ten koń machną nogą żeby konia na którym siedziałem no i ja oberwałem w nogę :P
Nie wolno dopuścić do wyprzedzania - nie na wszystkich koniach jest to łatwe. Raz jechałam na klaczce, która w galopie miała kompletnie gdzieś wszystkie moje sygnały (wakacyjny teren, siedziałam na tym koniu pierwszy i ostatni pewnie raz ;p) a jak ja poszłam na prowadzenie to szła idealnie. Ale jak była druga to nie powiem, ale wręcz z nią walkę stoczyłam. W połowie terenu dopiero się poddała. Nie lubię walczyć z koniem, ale czasem, gdy nie możesz z nim popracować dłużej, to po prostu się nie da. Zresztą nawet jak jedziesz centralnie na zadku konia przed tobą, to on i tak może cię trafić, bo twój koń chociażby może odskoczyć by uniknąć kopniaka, koń kopiący może kopnąć krzywo (tak też się zdarza). Wiem, wiem, pesymizm czysty w tym poście, ale lepiej to wiedzieć i być czujnym ;)superhorsepl odczulałeś kiedyś konia na wybuchy armatnie, strzały z broni palnej itp?
Nie odczulałem nigdy bo nie jeździłem nigdy konno na polowanie. Jak będę potrzebował to się w to pobawię. Co do Twojej jazdy na tej klaczy, to skoro jej na to pozwoliłaś to miała Ciebie "gdzieś" :PCo do walki z koniem to ona jest najlepsza, bo wtedy się wiele uczysz od tego konia. Twoja walka z koniem to jest Twoja odporność na sygnały które on wysyła i jego odporność na sygnały które Ty wysyłasz czyli w sumie mówiąc żargonowo "FOCH" , a Twoim zadaniem jest dogadać się z koniem. To jest właśnie moment kiedy koń Ciebie uczy. Dlatego ja zawsze wolę konie trudne, z którymi są problemy niż takie tzw. popierdułki co wszystko same robią z automatu.
Ja też nie lubię koni automatów, a to że ta klacz miała mnie gdzieś to wiem, ale jak napisałam - przyszłam do stajni umówiłam się na teren, wyczyściłam konia i pojechałam. Jedyne co o tym koniu wiedziałam to imię. xDA twój pogląd co do tego że TRZEBA z koniem walczyć... Nie zgodzę się. Ja walki unikam, staram się być o krok przed koniem, czyli zareagować zanim on się porządnie zbuntuje i "wyzwie mnie do walki" że tak powiem ;p Osobiście wolę, żeby koń robił to co ja chcę z własniej woli i z własnych chęci a nie z przymusu.. Pozdrawiam ;)
Po pierwsze, zależy co nazywasz walką i przymusem. Ja wychodzę z założenia że jeśli chcę coś na tym koniu zrobić to robię to do skutku. Jeśli jest to trudne dla konia do wykonania rozkładam na parę dni. Nie robię to na zasadzie że biorę za chabety czy też batem go gonię że ma tam iść i to zrobić i koniec bo jak nie to oberwie. Cisnę go, dając sygnały do zrobienia danej czynności, w momencie gdy zrobi chociaż pół kroku chociaż najmniejszy ułamek danej czynności wykona, to wszystkie pomoce czyli lydka wodze oddaje i jest zupełny stop i rozluźnienie. Chwilę czekam, daję czas do namysłu i wtedy dalej aż do skutku. Więc tworzę koniowi niewygodę aż ten odpuści, jak odpuści to ma wygodę i pełne rozluźnienie, czyli jest współpraca ale jest również walka, bo żeby ten milimetr się ruszył to jednak czasami trzeba sporo się napocić.
Superhorsepl - czasem z rury wydechowej np. traktora tak puknie, że seria z karabinu to przy tym to pryszcz - dlatego warto odczulać wszystkie konie a nie tylko te do polowań (zresztą kto dziś poluje konno ? Bieg św.Huberta ma teraz tyle wspólnego z polowaniem co współczesny kawalerzysta z wojskiem - ot, wygląda podobnie ;)Zgadzam się z Horselover - walki z koniem trzeba unikać, bo sam fakt, że ma ona miejsce oznacza że we wzajemnej relacji tkwi błąd. Nie zawsze przez nas zawiniony, ale to akurat człowiek jest tą stroną z większym mózgiem. Po to się wszyscy uczymy, by znaleźć rozwiązanie a nie walczyć, niszcząc zaufanie konia. Też wolę szukać drogi do porozumienia bez użycia siły i nie zgodzę się, że walka z koniem to nabieranie "odporności" - gdyby koń "uodpornił" się na moje sygnały to co dalej - kij pod napięciem ? Zdecydowanie dążę do tego by moje sygnały traciły na sile i stawały się coraz delikatniejsze, rzec by można - finezyjne :)
konija ja musze konia odczulić na rekonstrukcje batalii napoleońskiej, dlatego pytałam ;)A co do superhorsepl - owszem nigdy nie odpuszczam, ale też nie wymagam zbyt wiele od konia, tylko tyle na ile go stać i stopniowo podwyższam trudność moich wymagań. ;)
U mnie też się takie rekonstrukcje odbywają. Zdjęcie w avatarze jest własnie z jednego z pikników - ja z koleżanką na arabach z pokazem strojów wschodnich a obok kawalerzyści z rekonstrukcją walk z wybuchami, dymem i bieganiem :) Nasze konie początkowo przyzwyczajaliśmy do strzelających foliowych torebek (mniejszy huk i łatwo o tworzywo). Potem zastąpiliśmy je torbami z papieru - jak się przyłożyć, to całkiem głośno udaje się "strzelić". W czasie pracy na kole (roundpenie) nieoceniony jest też bat ze skórzanym rzemykiem - strzela głośno i ma tę zaletę, że można strzelić nim znienacka tuż przy koniu. Oczywiście wszystko z głową i powoli - na początku pojedyńcze strzały z boku ujeżdżalni a potem stopniowo coraz bliżej i w efekcie całkiem blisko konia - do momentu w którym przestaje reagować (uciekać od źródła hałasu). Za każdym razem uspokajanie głosem i własnym niezmąconym spokojem, że nic się złego nie dzieje :) Przy strzelaniu z bata - za każdy przejaw końskiej odwagi i zatrzymanie - nagroda w postaci minuty ciszy z radosnym poklepaniem koniska :) Pomysł oparłam na zabawach Parellego i jego schemacie niewygoda - wygoda.I to faktycznie to wystarczyło. Ogniska towarzyskie :) palimy w pobliżu padoku - więc koniom dym i płomienie nie są obce.
superhorsepl to chore co napisałeć w pierwszym wpisie, żeby pozowolić koniowi kopnąć tego z tyłu, to żywe stworzenie, też odczuwa ból i takie metody to są po prostu chore ! ! !
Też być nie chciał być kopany jak byś biegł w maratonie przez zawodnoków którzy są przed tobą, postaw sie na miejscu konia, troche empatii...
hehe ;d tala ale koń to zwierze stadne, takie rzeczy dla niego są normalne. Kopnięcie między koniem pierwszym a drugim nie jest nigdy mocnym i złośliwym, tylko oznacza "ej Ty lepiej zachowaj odstęp" jest to lekkie kopnięcie a jak się jest za blisko to nawet nie ma kopnięcia bo koń wpierw tyłkiem odsuwa tego z tyłu od siebie, więc chodzi o to, że jeśli nie jesteś w stanie, lub nie potrafisz pokazać koniowi nie chodź przy zadzie drugiego konia, to prosisz o to żeby ten koń powiedział mu po swojemu. Naturalna komunikacja między końmi. Koń podchodzi z boku, co drugi koń robi ?? Atakuje zębami. Dlaczego ? Nie po to by go ugryźć bo to jest super, nie po to by go zjeść bo jest smaczny, lecz po to by mu pokazać swoje miejsce. Często nawet nie ugryzie tylko łbem machnie z takim zamiarem a koń już wie gdzie ma iść. Wiem jak to jest bo prowadzę drogą dwa konie na pastwisko, na jednym jadę a drugiego trzymam w ręku i też się komunikują gdzie który ma iść, ja w sumie tym którego prowadzę nie muszę zbytnio nawet kierować, bo jak wyprzedza to ta co na niej jadę pokazuje jej że ma zostać w tyle, podchodzi od zadu, to odgoni tyłkiem.Tak w ogóle Tala obserwowałaś kiedyś jakieś spore stado na pastwisku ? Jak się zachowują ? Najlepiej jeszcze jak się jakiegoś nowego konia wpuści albo jak któryś zaczyna dorastać i walczyć o pozycję w stadzie, wtedy zobaczysz jak konie się komunikują. I co powiesz ? że też jest to chore ?
Nie porównuj sytuacji w stadzie, na swobodzie do biegu w lesie koń za koniem. Po pierwsze konie nie mają żadnego wpływu na swoją kolejność w szeregu. Mądry trener/instruktor zna swoje konie i wie, że nie należy ustawiać ich wbrew naturalnej hierarchii w stadzie - unika się wtedy ścigania się koni, kopania i innych niespodzianek. Niestety w większości ośrodków o kolejności w szeregu decyduje wola jeźdźca bez oglądania się na hierarchię, bądź po prostu konie się nie znają i nie wychodzą razem na pastwiska.Po drugie na swobodzie konie stopniują sygnały. Nigdy nie zaczynają "dyskusji" od razu od zębów czy kopyt. Faz stanowczości w przekazywanym sygnale jest kilka. Pod siodłem jeden koń wysyła sygnały ale drugi, skupiony na jeźdźcu, wędzidle w pysku, łydkach na boku ich po prostu nie widzi. Pierwszy koń zatem wzmacnia, ale jeżeli okoliczności nie sprzyjają drugie zwierzę znowu "przegapia" sygnał. Kopniaki i zęby idą w ruch wtedy, gdy pierwszy koń zaczyna uznawać, że drugi go ignoruje lub co gorsza wyzywa na pojedynek. Cały problem polega na tym że nie ma tu żadnego znaczenia czy jeźdźcy nad nimi panują czy nie. Jeżeli umieją je utrzymać z dala od siebie to tylko tyle z tego pożytku, że nie trzeba żadnego zszywać - to co koń w takim terenie przeżyje zostaje na długo w psychice - stres niszczy konie tak samo jak nas.
Nie wiem skąd Ty wzięłaś to że jak koń w terenie kopnie konia to mu niszczy psychikę ale ok :D.Co do hierarchii w stadzie i ustawiania zastępu. Nie wiem jak jest u Was, ale jeśli tak jest że pod konie się ustawia zastęp to bardzo mądrze, gratulacje. Bo ja jak ustawiam zastęp to pod umiejętności jeździeckie, gdzie pierwszy i ostatni zawsze idą najlepsi a w środku przeplatane, lepszy i słabszy jeśli chodzi o umiejętności jeździeckie. Dzięki czemu jak ten słabszy spadnie, to drugi na niego nie wskoczy bo ma lepszą kontrolę nad koniem i odskoczy w bok. Przykład jak ja jechałem kiedyś w terenie, jakbym nie wskoczył z koniem w krzaki to kolega miałby przekręcony kręgosłup bo akurat jak sunąłem galopem to ten zaczął się podnosić, a ruchomą przeszkodę ciężko skoczyć :PAle skoro robicie pod konie to luz.Bo wiesz to że koń jest najniżej w stadzie nie znaczy że jest łagodny jak baranek i podporządkowany wszystkiemu i wszystkim.
Jedno drugiego nie wyklucza - na ustawione w hierarchii konie sadzam jeźdźców nieomal w podobnym co Twojego kluczu. Po prostu nie ma dyskusji - Jeżeli Kasia ma jechać piata to jedzie na Szamarze, bo on jest piaty a Piotrek jedzie pierwszy i dlatego dostaje Hossę. Kasia lubi Hossę ale w teren na niej nie pojedzie, bo jako pierwsza mogłaby pociągnąć szereg nie tam gdzie trzeba.Proste, szczególnie kiedy ma się konie wyszkolone na wyrównanym poziomie, bez ostrych czy tępych, lepszych i gorszych.
Co do psychiki, koń na swobodzie oddala się od kopiącego na kilkanaście a nawet kilkadziesiąt metrów. W szeregu nie ma takiej szansy - kiedy zaczyna zostawać za bardzo w tyle, to z kolei jeździec popędza go do przodu z powrotem na ogon kopiącego konia - to własnie niszczy psychikę i zaufanie do ludzi (zmuszanie do niewygodnej i potencjalnie niebezpiecznej pozycji) a nie kopniak sam w sobie :)
Jedziemy w terenie zawsze kłusem anglezowanym, co jakiś czas zmieniamy nogę :)W galopie raczej się jedzie w półsiadzie, ale spróbuj w pierwszym galopie w terenie jechać w pełnym siadzie. No i jak zacznie wyprzedzać to zbierz wodze i popuść, zbierz, popuść, i odchyl się do tyłu :)
w sobote jade w teren i prosze was o poradyjak będe galopować za innym koniem i mój konik ( znaczy on nie mój) i mi zacznie wyprzedzac pierwszego to co??? uprzedzam iż konik jest szybki i młodyproszę tez o ogólne rady jak zachować się w terenie
Nie martw się, zapewne instruktor/ka zadba o bezpieczeństwo i nie dostaniesz konia z którym sobie możesz nie dać rady. Jak będzie galopował za innym to go po prostu zwolnij wpierw dosiadem, potem ewentualnie wodzami. Ogólnie lipa że wiesz o minusach tegoż konia, ja ostatnio jak jechałem w teren na koniu który jak się okazało nie był zajeżdżany jeszcze (tzn rok wcześniej było wrzucone na niego siodło, wsiedli przejechali się kawałek, po czym odstawili i po roku ja na niego wsiadłem) jadę w teren i jakoś przeżyłem mimo że zauważyłem jego wiele problemów, a na koniec się dowiedziałem że on przeżył swój pierwszy teren a ja jestem jego jednym z pierwszych jeźdźców :P. Wtedy się wyjaśniło dlaczego ten koń był taki a nie inny. Nie chcę pisać na co masz uważać w terenie bo zakładam że osoba co będzie prowadzić teren, jest osobą kompetentną i zadba o wasze bezpieczeństwo a ja po prostu nie chcę Ciebie straszyć co się może w terenie stać, bo widywałem i przeżywałem takie sytuacje co mogą Ciebie przyprawić o dreszcze. Jedno jest pewne, w terenie może się stać WSZYSTKO i to dosłownie WSZYSTKO.
zgadzam się z postem wyżej ;) powinnaś dostać pewnego konia, jak by zdażyło się że koń zacznie Ci wyprzedzać poprostu poinformuj osobę prowadzącą że juz nie dajesz rady
Ja pojechalam w teren praktycznie nie znająć galopu, ale to był bardziej spacer, tylko step i kłus, i musze Ci powiedzieć że Lolita zachowywała sie całkiem inaczej niż na polu, mimo tego że szła obok klaczy która ją strasznie mobilizuje (chodzi mi o to że jak nie moge ruszyć Lolity jade włąsnie za Fraszką i Lolcia od razu dostaje takiego kopa że czasem musze odjechać na bok) na polu jest strasznie rozczepana, słucha mnie ale ogląda sie za wszystkim, za innymi końmi, ptakami, kotami, samochodami i strasznie trzepie głową, a w terenie, spokojna, trzymała sie szlaku, nie wyprzedzała, słuchała moich sygnałów, kłus był fajny wolniutki, taki jak chciałam, skupiona gdzie idzie, nasłuchiwała co sie dzieje wokół, była taka grzeczna, ale moja mama jak była na niej w terenie to uważa że jest niebezpieczna szczególnie w galopie bo wyprzedza, pcha sie na czołowego w galopie przyśpiesza jeszcze bardziej schyla głowe żeby tylko nie zostać w tyle, wic widzisz, w każdej sytuacji i przy każdym innym jeźdzcu koń zachowuje sie inaczej. A ty już dobrze galopujesz??
Żeby jechać w teren trzeba naprawdę dobrze umieć galopować, żeby w nieoczekiwanym momencie móc prawidłowo zareagować.Piszesz, że koń jest młody - ile ma lat? Mam nadzieję, że instruktorka nie daje Cię na kilkuletniego konia dopiero co ujeżdżonego.Ja ostatnio często jeździłam na klaczy, która również uwielbia wyprzedzać inne konie i chce gnać najlepiej cwałem. Więc zawsze robię tak: jedziemy za czołowym koniem (musi wtedy być pewność, że jest to koń, który nigdy nie kopnie) i gdy ta moja bestia niebezpiecznie się zbliża do czołowego pozwalam jej na to, ale mocno trzymam ją na wodzy. Czyli jak ona chce skręcić w prawo, ja odpowiednio szybko ją kontruję i nie pozwalam na to, jak w lewo to również ustawiam jej lekko głowę w przeciwnym kierunku. Po kilku razach takiego pilnowania konia by nie wyprzedzał, przestaje tak robić i już grzecznie galopuje. Wtedy próbuję nieco oddalać się od czołowego zwalniając galop i znowu pilnuję wodzy - trzymam na wyraźnym kontakcie.To naprawdę się udaje i koń zaczyna rozumieć, że nie ze mną te numery. Poproś może instruktorkę o poprzedzającego konia nie kopiącego i trzymając wyraźnie na kontakcie nie pozwalaj na skręty - koń ma mieć głowę na wprost i nie wychylać się do wyprzedzania.Powodzenia, a instruktorka pewnie też Ci w tym pomoże ;)
Dlaczego nie kopiącego ? Kopiący jest najlepszy :) Bo ja miałem raz problem taki z koniem że za cholerę nie chciał zwalniać bo nie lubił iść jako drugi lub kolejny. Jak szedł pierwszy to ładnie szedł, mógł iść zarówno najszybszym galopem jak i najwolniejszym, zatrzymanie ? żaden problem, ale jak szedł jako któryś z kolei to szajby dostawał, więc szedł za koniem, przyspieszał a ja tylko go kierowałem tak żeby nie miał jak wyprzedzić, czyli jedyna droga do przodu to było w tyłek konia z przodu, dostał raz z buta, drugi raz z buta i się zaczął pilnować :P. Grunt to uważać żeby dobrze nim kierować, aby to koń dostał z buta a nie Ty w nogę np :P.
Superhorsepl tylko, że ten koń przed tobą może trafić w ciebie, a nie w twojego konia. Ostatnio byłam na rajdzie i znajomej koń zaczął ciutkę wyprzedzać, mój koń mu z buta chciał pociągnąć i gdzie trafił? W piszczel znajomej. Niby nic się nie stało, ale jeżeli np koń jest podkuty na wszystkie 4 nogi, to byłoby kiepsko... Więc nie zawsze kopiący koń jest dobry ;)Pozdrawiam ;)
Dlatego pisałem że nie wolno dopuścić do tego aby zaczął wyprzedzać :P Wiem coś o tym, to kiedyś stałem obok konia, siedzac na koniu, ten koń machną nogą żeby konia na którym siedziałem no i ja oberwałem w nogę :P
Nie wolno dopuścić do wyprzedzania - nie na wszystkich koniach jest to łatwe. Raz jechałam na klaczce, która w galopie miała kompletnie gdzieś wszystkie moje sygnały (wakacyjny teren, siedziałam na tym koniu pierwszy i ostatni pewnie raz ;p) a jak ja poszłam na prowadzenie to szła idealnie. Ale jak była druga to nie powiem, ale wręcz z nią walkę stoczyłam. W połowie terenu dopiero się poddała. Nie lubię walczyć z koniem, ale czasem, gdy nie możesz z nim popracować dłużej, to po prostu się nie da. Zresztą nawet jak jedziesz centralnie na zadku konia przed tobą, to on i tak może cię trafić, bo twój koń chociażby może odskoczyć by uniknąć kopniaka, koń kopiący może kopnąć krzywo (tak też się zdarza). Wiem, wiem, pesymizm czysty w tym poście, ale lepiej to wiedzieć i być czujnym ;)superhorsepl odczulałeś kiedyś konia na wybuchy armatnie, strzały z broni palnej itp?
Nie odczulałem nigdy bo nie jeździłem nigdy konno na polowanie. Jak będę potrzebował to się w to pobawię. Co do Twojej jazdy na tej klaczy, to skoro jej na to pozwoliłaś to miała Ciebie "gdzieś" :PCo do walki z koniem to ona jest najlepsza, bo wtedy się wiele uczysz od tego konia. Twoja walka z koniem to jest Twoja odporność na sygnały które on wysyła i jego odporność na sygnały które Ty wysyłasz czyli w sumie mówiąc żargonowo "FOCH" , a Twoim zadaniem jest dogadać się z koniem. To jest właśnie moment kiedy koń Ciebie uczy. Dlatego ja zawsze wolę konie trudne, z którymi są problemy niż takie tzw. popierdułki co wszystko same robią z automatu.
Ja też nie lubię koni automatów, a to że ta klacz miała mnie gdzieś to wiem, ale jak napisałam - przyszłam do stajni umówiłam się na teren, wyczyściłam konia i pojechałam. Jedyne co o tym koniu wiedziałam to imię. xDA twój pogląd co do tego że TRZEBA z koniem walczyć... Nie zgodzę się. Ja walki unikam, staram się być o krok przed koniem, czyli zareagować zanim on się porządnie zbuntuje i "wyzwie mnie do walki" że tak powiem ;p Osobiście wolę, żeby koń robił to co ja chcę z własniej woli i z własnych chęci a nie z przymusu.. Pozdrawiam ;)
Po pierwsze, zależy co nazywasz walką i przymusem. Ja wychodzę z założenia że jeśli chcę coś na tym koniu zrobić to robię to do skutku. Jeśli jest to trudne dla konia do wykonania rozkładam na parę dni. Nie robię to na zasadzie że biorę za chabety czy też batem go gonię że ma tam iść i to zrobić i koniec bo jak nie to oberwie. Cisnę go, dając sygnały do zrobienia danej czynności, w momencie gdy zrobi chociaż pół kroku chociaż najmniejszy ułamek danej czynności wykona, to wszystkie pomoce czyli lydka wodze oddaje i jest zupełny stop i rozluźnienie. Chwilę czekam, daję czas do namysłu i wtedy dalej aż do skutku. Więc tworzę koniowi niewygodę aż ten odpuści, jak odpuści to ma wygodę i pełne rozluźnienie, czyli jest współpraca ale jest również walka, bo żeby ten milimetr się ruszył to jednak czasami trzeba sporo się napocić.
Superhorsepl - czasem z rury wydechowej np. traktora tak puknie, że seria z karabinu to przy tym to pryszcz - dlatego warto odczulać wszystkie konie a nie tylko te do polowań (zresztą kto dziś poluje konno ? Bieg św.Huberta ma teraz tyle wspólnego z polowaniem co współczesny kawalerzysta z wojskiem - ot, wygląda podobnie ;)Zgadzam się z Horselover - walki z koniem trzeba unikać, bo sam fakt, że ma ona miejsce oznacza że we wzajemnej relacji tkwi błąd. Nie zawsze przez nas zawiniony, ale to akurat człowiek jest tą stroną z większym mózgiem. Po to się wszyscy uczymy, by znaleźć rozwiązanie a nie walczyć, niszcząc zaufanie konia. Też wolę szukać drogi do porozumienia bez użycia siły i nie zgodzę się, że walka z koniem to nabieranie "odporności" - gdyby koń "uodpornił" się na moje sygnały to co dalej - kij pod napięciem ? Zdecydowanie dążę do tego by moje sygnały traciły na sile i stawały się coraz delikatniejsze, rzec by można - finezyjne :)
konija ja musze konia odczulić na rekonstrukcje batalii napoleońskiej, dlatego pytałam ;)A co do superhorsepl - owszem nigdy nie odpuszczam, ale też nie wymagam zbyt wiele od konia, tylko tyle na ile go stać i stopniowo podwyższam trudność moich wymagań. ;)
U mnie też się takie rekonstrukcje odbywają. Zdjęcie w avatarze jest własnie z jednego z pikników - ja z koleżanką na arabach z pokazem strojów wschodnich a obok kawalerzyści z rekonstrukcją walk z wybuchami, dymem i bieganiem :) Nasze konie początkowo przyzwyczajaliśmy do strzelających foliowych torebek (mniejszy huk i łatwo o tworzywo). Potem zastąpiliśmy je torbami z papieru - jak się przyłożyć, to całkiem głośno udaje się "strzelić". W czasie pracy na kole (roundpenie) nieoceniony jest też bat ze skórzanym rzemykiem - strzela głośno i ma tę zaletę, że można strzelić nim znienacka tuż przy koniu. Oczywiście wszystko z głową i powoli - na początku pojedyńcze strzały z boku ujeżdżalni a potem stopniowo coraz bliżej i w efekcie całkiem blisko konia - do momentu w którym przestaje reagować (uciekać od źródła hałasu). Za każdym razem uspokajanie głosem i własnym niezmąconym spokojem, że nic się złego nie dzieje :) Przy strzelaniu z bata - za każdy przejaw końskiej odwagi i zatrzymanie - nagroda w postaci minuty ciszy z radosnym poklepaniem koniska :) Pomysł oparłam na zabawach Parellego i jego schemacie niewygoda - wygoda.I to faktycznie to wystarczyło. Ogniska towarzyskie :) palimy w pobliżu padoku - więc koniom dym i płomienie nie są obce.
superhorsepl to chore co napisałeć w pierwszym wpisie, żeby pozowolić koniowi kopnąć tego z tyłu, to żywe stworzenie, też odczuwa ból i takie metody to są po prostu chore ! ! ! Też być nie chciał być kopany jak byś biegł w maratonie przez zawodnoków którzy są przed tobą, postaw sie na miejscu konia, troche empatii...
hehe ;d tala ale koń to zwierze stadne, takie rzeczy dla niego są normalne. Kopnięcie między koniem pierwszym a drugim nie jest nigdy mocnym i złośliwym, tylko oznacza "ej Ty lepiej zachowaj odstęp" jest to lekkie kopnięcie a jak się jest za blisko to nawet nie ma kopnięcia bo koń wpierw tyłkiem odsuwa tego z tyłu od siebie, więc chodzi o to, że jeśli nie jesteś w stanie, lub nie potrafisz pokazać koniowi nie chodź przy zadzie drugiego konia, to prosisz o to żeby ten koń powiedział mu po swojemu. Naturalna komunikacja między końmi. Koń podchodzi z boku, co drugi koń robi ?? Atakuje zębami. Dlaczego ? Nie po to by go ugryźć bo to jest super, nie po to by go zjeść bo jest smaczny, lecz po to by mu pokazać swoje miejsce. Często nawet nie ugryzie tylko łbem machnie z takim zamiarem a koń już wie gdzie ma iść. Wiem jak to jest bo prowadzę drogą dwa konie na pastwisko, na jednym jadę a drugiego trzymam w ręku i też się komunikują gdzie który ma iść, ja w sumie tym którego prowadzę nie muszę zbytnio nawet kierować, bo jak wyprzedza to ta co na niej jadę pokazuje jej że ma zostać w tyle, podchodzi od zadu, to odgoni tyłkiem.Tak w ogóle Tala obserwowałaś kiedyś jakieś spore stado na pastwisku ? Jak się zachowują ? Najlepiej jeszcze jak się jakiegoś nowego konia wpuści albo jak któryś zaczyna dorastać i walczyć o pozycję w stadzie, wtedy zobaczysz jak konie się komunikują. I co powiesz ? że też jest to chore ?
Nie porównuj sytuacji w stadzie, na swobodzie do biegu w lesie koń za koniem. Po pierwsze konie nie mają żadnego wpływu na swoją kolejność w szeregu. Mądry trener/instruktor zna swoje konie i wie, że nie należy ustawiać ich wbrew naturalnej hierarchii w stadzie - unika się wtedy ścigania się koni, kopania i innych niespodzianek. Niestety w większości ośrodków o kolejności w szeregu decyduje wola jeźdźca bez oglądania się na hierarchię, bądź po prostu konie się nie znają i nie wychodzą razem na pastwiska.Po drugie na swobodzie konie stopniują sygnały. Nigdy nie zaczynają "dyskusji" od razu od zębów czy kopyt. Faz stanowczości w przekazywanym sygnale jest kilka. Pod siodłem jeden koń wysyła sygnały ale drugi, skupiony na jeźdźcu, wędzidle w pysku, łydkach na boku ich po prostu nie widzi. Pierwszy koń zatem wzmacnia, ale jeżeli okoliczności nie sprzyjają drugie zwierzę znowu "przegapia" sygnał. Kopniaki i zęby idą w ruch wtedy, gdy pierwszy koń zaczyna uznawać, że drugi go ignoruje lub co gorsza wyzywa na pojedynek. Cały problem polega na tym że nie ma tu żadnego znaczenia czy jeźdźcy nad nimi panują czy nie. Jeżeli umieją je utrzymać z dala od siebie to tylko tyle z tego pożytku, że nie trzeba żadnego zszywać - to co koń w takim terenie przeżyje zostaje na długo w psychice - stres niszczy konie tak samo jak nas.
Nie wiem skąd Ty wzięłaś to że jak koń w terenie kopnie konia to mu niszczy psychikę ale ok :D.Co do hierarchii w stadzie i ustawiania zastępu. Nie wiem jak jest u Was, ale jeśli tak jest że pod konie się ustawia zastęp to bardzo mądrze, gratulacje. Bo ja jak ustawiam zastęp to pod umiejętności jeździeckie, gdzie pierwszy i ostatni zawsze idą najlepsi a w środku przeplatane, lepszy i słabszy jeśli chodzi o umiejętności jeździeckie. Dzięki czemu jak ten słabszy spadnie, to drugi na niego nie wskoczy bo ma lepszą kontrolę nad koniem i odskoczy w bok. Przykład jak ja jechałem kiedyś w terenie, jakbym nie wskoczył z koniem w krzaki to kolega miałby przekręcony kręgosłup bo akurat jak sunąłem galopem to ten zaczął się podnosić, a ruchomą przeszkodę ciężko skoczyć :PAle skoro robicie pod konie to luz.Bo wiesz to że koń jest najniżej w stadzie nie znaczy że jest łagodny jak baranek i podporządkowany wszystkiemu i wszystkim.
Jedno drugiego nie wyklucza - na ustawione w hierarchii konie sadzam jeźdźców nieomal w podobnym co Twojego kluczu. Po prostu nie ma dyskusji - Jeżeli Kasia ma jechać piata to jedzie na Szamarze, bo on jest piaty a Piotrek jedzie pierwszy i dlatego dostaje Hossę. Kasia lubi Hossę ale w teren na niej nie pojedzie, bo jako pierwsza mogłaby pociągnąć szereg nie tam gdzie trzeba.Proste, szczególnie kiedy ma się konie wyszkolone na wyrównanym poziomie, bez ostrych czy tępych, lepszych i gorszych.
Co do psychiki, koń na swobodzie oddala się od kopiącego na kilkanaście a nawet kilkadziesiąt metrów. W szeregu nie ma takiej szansy - kiedy zaczyna zostawać za bardzo w tyle, to z kolei jeździec popędza go do przodu z powrotem na ogon kopiącego konia - to własnie niszczy psychikę i zaufanie do ludzi (zmuszanie do niewygodnej i potencjalnie niebezpiecznej pozycji) a nie kopniak sam w sobie :)
Jedziemy w terenie zawsze kłusem anglezowanym, co jakiś czas zmieniamy nogę :)W galopie raczej się jedzie w półsiadzie, ale spróbuj w pierwszym galopie w terenie jechać w pełnym siadzie. No i jak zacznie wyprzedzać to zbierz wodze i popuść, zbierz, popuść, i odchyl się do tyłu :)