Reklama
  • Holika2013-10-15 21:16:53

    Jeżdżę konno już 6-7 lat (nawet przestałam już liczyć). Muszę powiedzieć że momentami jestem już podłamana. Przerobiłam już kilka stajni, ale przez dłuższy, stały okres jeździłam konkretnie w dwóch. Swoje pierwsze kroi w jeździectwie stawiałam jako dziecko w stadninie w moim mieście, a po kilku dobrych latach przeniosłam się razem z koleżanką gdzie indziej, by teraz znowu wrócić do pierwszej stajni. Odchodząc z niej po około 4 latach ledwo umiałam względnie zagalopować, podczas gdy inni robią to po 3 miesiącach. W nowej stajni miałam do dyspozycji bardzo dobre konie prosto ze Służewca, a nie zniszczone przez szkółkę jeździecką "szkapy"... Dopiero tam w ciągu 2 lat przełamałam swój strach przed zagalopowaniem (miałam taką barierę, nie wiem czym spowodowaną - każde zagalopowanie było dla mnie straszne, a co dopiero kierowanie w galopie koniem) i zaczęłam w MIARĘ normalnie jeździć. Ciągle daleko mi było do innych, ale się nie poddawałam, chociaż był chwile, kiedy dosłownie potrafiłam sfrustrowana wyżyć się na wszystkim lub każdym, kogo spotkam przed sobą zaraz po zejściu z konia. W końcu stwierdziłam, że to nie dla mnie i po 2 latach jazdy w tej stajni (a miałam do niej bardzo daleko, była w innym mieście) zrezygnowałam. Po pół roku jednak nie byłam już w stanie wytrzymać i musiałam znowu wsiąść na konia. Udałam się z powrotem tam, gdzie zaczęła się ta cała moja przygoda i oczywiście znowu musiałam się zawieźć. Dorównują mi osoby jeżdżące rok. Nie mam pojęcia już co robić. Naprawdę kocham ten sport, nie wyobrażam sobie po prostu NIE JEŹDZIĆ. Ale jaki ma to sens, kiedy zanim skoczę przez krzyżak, mam problem zmusić konia do ruszenia z miejsca nawet używając bata. Nie sądzę, żeby była to kwestia koni źle reagujących na pomoce jeździeckie, bo wina zawsze leży po stronie jeźdźca. Tylko że ja nawet nie wiem co źle robię, staram się jak mogę, a mimo to jeżdżę wciąż jak początkujący. Dodatkowo nie znoszę używania bata, podziwiam tzw. free riderów.. szkoda że sama nigdy takim nie będę, choćbym nie wiem jak tego chciała i się starała.Chciałam więc wiedzieć czy dalsza jazda konna w moim przypadku ma sens? Co mogę zrobić żeby wreszcie zrobić jakiś postęp? Bo naprawdę od tych 7 lat niewiele się zmieniło, a niedługo chyba pobiję rekord beztalencia.

  • izapyza 2013-10-15 21:40:14

    Ja ci powiem tak- ciezko cos napisac, bo piszesz ile lat jedzisz, ale w ogóle nei wiadomo z jaka czestotliwoscia. Przeciez jedna osoba moze jezdzic np. 10 lat raz w tygodniu, a inna moze jezdzic rok, tylko codziennie, jak sadzisz, która będzie lepsza? Po drugie- to nieprawda ze wina zawsze lezy po stronie jezdzca. Poziom w polskich szkółkach jest dosc marny, i wiele koni po prostu nie reaguje na pomoce, tzn nie reaguje na łydki, czasem tez na krzyz. Niepotrzebnie sie uparłas na jazde bez bata, wez go choc trzymaj w rece... Mi juz nieraz mówiono, ze lepiej czasem uzyc bat, niz w kołko z całej siły dusic konia łydkami, bo to go jeszcze dodatkowo znieczula... Ja jezdze w szkołkach juz kilkanascie lat, ale niestety w nich nauczyc sie czegos wiecej niz zakłusowanie, zagalopowanie jest ciezko. Mam wrazenie, ze to jest nieco antynauka. Wiec pozostaje albo szukanie naprawde swietnej szkólki, gdzie jest mało poczatkujacych, z najlepiej koniami odstawionym od sportu niedawno, albo własny koń ( duzy koszt niestety), ew, współdzierzawa. Lub po prostu nastawienie sie , ze cudów sie nie nauczysz, jedynie poobijasz tyłeczek, zawsze to korzysc dla zdrowia, i lepsze niz siedzenie w domu przez tv

  • Honeonna 2013-10-15 22:10:42

    A tam rekord beztalencia, bez przesady! Może to kwestia przerw, może zaniedbanych podstaw, może instruktorzy mogli lepiej coś zrobić, a może trochę wyolbrzymiasz i wcale nie jest tak źle? Na świecie jest całe mnóstwo ludzi, którzy myślą, że są beznadziejnymi przypadkami, a potem coś się dzieje i wszystko zaczyna się poprawiać. Oczywiście, że jest sens jeździć. Jak długo sprawia Ci to frajdę, jest sens. Na Twoim miejscu myślę, że przejechałabym się po wszystkich stajniach, do jakich mogłabym dojeżdżać i wybrała jedną z dobrym, poważnym instruktorem. Potem pozostaje już tylko wyluzować się, czerpać radość z każdej jazdy i cieszyć, kiedy za jakiś czas coś będzie lepiej. Może warto by było też wziąć jedną czy kilka lonży na dosiad, jeśli czujesz, że coś jest nie tak? To nie wstyd, to dowód, że rozumiesz, co może Ci pomóc!Mi pomogło też łyknięcie trochę teorii- nawet jeśli czasami nikt za bardzo nie zwracał mi uwagi na jakieś sprawy, sama mogłam zauważyć, co jeszcze jest źle, jakie ćwiczenie mogę zrobić w czasie jazdy i na co jeszcze zwrócić uwagę. Zaczęłam też bardziej rozumieć, o czym mówią do mnie instruktorzy, bo każdą uwagę mogłam połączyć z czymś większym, o czym już czytałam. Minus tego rozwiązania jest taki, że potem, kiedy usłyszysz kogoś wygadującego bzdury, trudno jest się powstrzymać od walnięcia głową w ścianę,:) ale to nic w porównaniu z korzyściami. Najważniejsze: bez nerwów! Idzie Ci trochę wolniej? Może instruktor ma taki styl, że najpierw uczy dobrze jednej rzeczy, a potem przechodzi do drugiej. W tej sytuacji niewarto zazdrościć tym, których ktoś lekkomyślnie puścił na galop po paru miesiącach. Masz wrażenie, że niczego się nie uczysz? Przeczytaj dobrą książkę i znajdź coś, co możesz wykorzystać. Świat jest zły, myślisz, że dzieci umieją więcej od Ciebie i nie ma sensu nigdy więcej wsiadać na konia, bo i tak niczego się nie nauczysz? Jedź do stajni, tam głupoty szybko wychodzą z głowy :)

  • izapyza 2013-10-15 22:19:08

    Ale chyba juz przesadziliscie, ze puszczenie na galop po paru miesiacach to za szybko??Przeciez jezdzac np pół roku co dzien to wiele osób startuje w zawodach. Ja mialam galop na czwartej lonzy, a potem jezdzac luzem na kazdej jezdzie próbowałam galopu, inna rzecz ze konie były znieczulone, i trzeba było jezdzic niezle zeby sie udało

  • Reklama
  • izapyza 2013-10-15 22:33:42

    Jeszcze z tym galopem to ja widzialam kompletne róznice miedzy stajniami. W jednych to sie pytano kto galopuje, a kto nie. I czesc ludzi nie galopowała zawsze, czesto z połowa nie galopowała. Potem jezdziłam w stajni, gdzie nie było czegos takiego ze ktos nie galopuje. Róznica była taka, ze w tych pierwszych galop był wspólny, czesto w wiekszych grupach, a w drugich galop byl zawsze pojedyńczo, iwec nawet osoba nieumiejaca przynajmniej próbowała

  • redakcja 2013-10-16 00:21:40

    Jeśli nie chcesz używać bata to po prostu nie używaj, ale trzymaj go w ręce, w formie takiego "straszaka" - ja jeżdżę aktualnie bez bata, chociaż zawsze robiłam to z nim. (po prostu nie mam takiej potrzeby, szkolę teraz i siebie, i klacz, która dość długo nie jeździła pod jeźdźcem, bo po prostu ludzie się na nią wsiąść boją, bo młoda, bo folblutka, bo się ścigała w młodości, bo to takie zło i w ogóle, bez kija nie podchodzić - i co, mam dawać bata za to, że koń nie wie, nie pamięta jak coś zrobić? bez przesady)Co do problemu wolnej nauki - każdy uczy się w swoim tempie. Moim zdaniem to dobrze, że wszystkiego uczysz się powoli - teraz, kiedy każdy uczy się wszystkiego "szybko" efekty są mizerne. Ja jeżdżę trzy-cztery miesiące, w poprzedniej stajni galopowałam na lonży na pierwszej lekcji, niedługo po spuszczeniu z tej lonży galopowałam sama, miałam niedługo zaczynać skoki, a teraz, w nowej? Dowiedziałam się, że za wysoko anglezuję, nie umiem jeździć w ćwiczebnym, podczas robienia półsiadu klepię tyłkiem w siodło, mam (miałam, bo już się w miarę z tym uporałam) niestabilne ręce i nogi mi latają, a poza tym mam problem z przejściem przez drągi w kłusie bez strzemion. I po co było tak się śpieszyć? Także nie przejmuj się, że dużo Ci to zajmuje.Może być też to wina instruktorów - może nie zwracają na Ciebie wystarczająco dużo uwagi? Ty płacisz = Ty masz prawo wymagać, żeby uczono Cię dobrze, więc jeśli to o instruktorów chodzi zwróć im po prostu uwagę.

  • p 2013-10-16 18:10:53

    Witam miałam podobne problemy. Gdy zaczełam jeżdzić wydawało mi się że wszystko robię źle, gdy zsiadałam z konia wyżywałam się na wszystkim i wszystkich których spotkałam na swojej drodze ( złamałam wtedy parę palcatów =]) ale poradziłam sobie z tymi problemami. Zaczełam więcej czytać o jeździectwie, koniach i jeźdzcach. Pomogło mi to i teraz radzę sobie bardzo dobrze.Wracając do cb może czytaj więcej o koniach i jeździectwie może to pomoże.I spróbuj zmienić szkółkę albo chociaż konia na którym jeżdzisz. Powodzenia. =]

  • Kasia172 2013-10-19 15:34:17

    Postaram się dać kilka pomocnych (mam nadzieję) rad. Czy nie uważasz, że strasznie się uparłaś na to, że wszyscy ci dorównują i koniecznie musisz coś robić, żeby być jak najlepsza. Jeśli nie możesz ruszyć konia z miejsca to.. zacznij od podstaw? Zadbaj o wyrobienie łydki, dosiadu, zajmij prostymi sprawami np. drągi, cavaletti, ćwicz wolty i półwolty. To może być nużące i pewnie będziesz odczuwać zazdrość patrząc na skaczące dzieci czy perfekcyjnie galopujące itd., ale naprawdę uważam, że nie ma co porywać się z motyką na Słońce. Co do bata. Jeśli go nie lubisz to tak jak ktoś się tam wypowiadał miej go po prostu. U mnie w stadninie są takie konie, że jak jesteś bez bata to mają cie gdzieś ;)  Jesteś z batem to już reagują na łydkę, galopują itp. chociaż wcale nie używasz bata!"Wiec pozostaje albo szukanie naprawde swietnej szkólki, gdzie jest mało poczatkujacych, z najlepiej koniami odstawionym od sportu niedawno, albo własny koń ( duzy koszt niestety), ew, współdzierzawa. Lub po prostu nastawienie sie , ze cudów sie nie nauczysz, jedynie poobijasz tyłeczek"Co to za głupoty? Szkółki są od tego, żeby się w nich uczysz, a to, że A TAM KONIE SĄ UPARTE I TYLKO TYŁEK POOBIJASZ to tylko wymówki osób, które własne niepowodzenia zwalają na konie. Owszem nie zaprzeczam, że zdarzają się takie stadniny, ale nie jest to reguła, jest to rzadkie. W szkółkach przeważnie jest też podział na konie - dla początkujących jedne, dla dobrze jeżdżących drugie."Ale chyba juz przesadziliscie, ze puszczenie na galop po paru miesiacach to za szybko??"W tym zgadzam się z tobą, jak ktoś wykazuje talenty, to co w tym złego?"złamałam wtedy parę palcatów =]"Mam nadzieję, że nie na koniach albo znajomych? XD

  • Reklama
  • becia 2013-10-22 09:01:55

    Witaj.Kochasz konie? Tak. Chcesz jeździć? Tak. Masz możliwości? Tak. Nie ma lepszego układu. W zeszłym tygodniu (to chyba jakiś dziwny przypadek) wzięłam do ręki przewodnik po jeździectwie w Polsce. Był tam rozdział jak zacząć przygodę z jazdą konną. Na pierwszym miejscu stawiali wybór stajni/stadniny. To, że jest jakiś ośrodek, ma stajnie, konie i czasem jakiś uczniów nie znaczy, że jest świetnym miejscem do rozpoczęcia nauki. Z drugiej strony prywatny właściciel, któremu zależy na utrzymaniu koni w formie może spisać się znacznie lepiej (tak było w moim przypadku). Podczas wyboru miejsca gdzie będziemy się uczyć należy zwrócić uwagę po 1. na konie: czy są zdrowe, widać im żebra, są osowiałe, czy z zaciekawieniem spoglądają na ludzi wchodzących do stajni. Kondycja koni jest więc podstawą. Jeśli widzimy, że z końmi jest wszystko dobrze rozglądamy się czy są uczniowie, czy w stajni, na padoku, pastwisku, w ośrodku panuje ruch. Jeśli kręcą się tam ludzie znaczy, że są chętni i zaangażowani podejmować tam naukę. Najlepszym podobno wyznacznikiem jest weekend. Jeśli w sobotę są pustki nie wróży to dobrze. Następnie oglądamy jako wolni widzowie jakąś lekcję. Zwracamy uwagę czy instruktor jest zaangażowany w naukę, udziela rad, koryguje jeźdźca, jest pomocny. Jeśli nauka polega na włożeniu człowieka na konia i nie robi co chce - uciekaj stamtąd. Warunki w jakich się uczysz są równie ważne jak sama pasja i nauka. Jeśli już mamy wybrane miejsce i czujemy się tam dobrze teraz należy skupić się na jeździe. Może instruktor z którym jeździłaś nie udzielał Ci rad, nie korygował Twoich ruchów, postawy i teraz zwyczajnie nie wiesz co nie gra. Co do lat to nie jest to zawsze dobry wyznacznik. Niektórzy szybciej łapią to wszystko inni wolniej. Inni się z tym rodzą inni muszą się krok po kroku sumiennie uczyć. Najważniejsze to być świadomym tego co się robi. Kiedy siedzi się na koniu trzeba wiedzieć i umieć wykorzystać napięcie odpowiednich mięśni, nacisku odpowiednich miejsc konia, umiejętne kontrolowanie użytej siły w rękach. To przychodzi z czasem. Chyba wszyscy twierdzą, że można się tego nauczyć. Koń jest żywą istotą więc nie pracujemy z bezwładną maszyną. Koń też czuje, wie w jakim jesteś nastroju i odpowiednio na to też zareaguje. Na pewno nie trać nadziei w to, że jeszcze będziesz dobrym jeźdźcem. Zapał to połowa sukcesu. Ile jest przypadków, że ludzie, dzieci nie kochają koni, a tylko rodzice wysyłają ich na jazdy. Przecież jeździectwo to prestiż, będzie się czym pochwalić. To nie ma sensu. Jeśli czujesz, że bez koni nie możesz żyć spróbuj czytać książki, podczas pobytu w stajni podpatrzyć innych, porozmawiać z instruktorem a nawet powiedzieć wprost, że nie czujesz się pewnie w siodle i co może Ci doradzić. Może instruktor widzi coś czego Ty nie dostrzegasz (ale powinien Ci o tym powiedzieć od razu). Być może wszystko zależy od Twojego nastawienia. Chcesz dobrze jeździć i myślisz, że skoro inni już dobrze sobie radzą z tą sztuką Ty musisz im dorównać. Każdy uczy się w swoim tempie i prędzej czy później i Ty dojdziesz do tej perfekcji. Życzę Ci wytrwałości i nie poddawaj się. Przecież najpiękniejsza sprawa na świecie to siedzieć na końskim grzbiecie :-)

  • izapyza 2013-10-23 01:34:33

    "Co to za głupoty? Szkółki są od tego, żeby się w nich uczysz, a to, że A TAM KONIE SĄ UPARTE I TYLKO TYŁEK POOBIJASZ to tylko wymówki osób, które własne niepowodzenia zwalają na konie. Owszem nie zaprzeczam, że zdarzają się takie stadniny, ale nie jest to reguła, jest to rzadkie. W szkółkach przeważnie jest też podział na konie - dla początkujących jedne, dla dobrze jeżdżących drugie."Wybacz, Kasiu, ale sama piszesz głupoty. Jezdze dluzej niz ty masz lat.. :( i nie pisze tego zeby sie chwalic, ale poziom w przecietnej szkółce jest bliski zeru. Wsiadz kiedys na jakiegokolwiek sportowego konia, to zobaczysz róznice, że ci szczeka opadnie... w przecietnej szkółce w Polsce- bo za granica to wygląda o niebo lepiej, to juz jest super jak koń reaguje na sygnał do galopu... Ja w wielu szkołkach jezdziłam i w kazdej prawie bywały konie, na których instruktorzy nie dawali rady zagalopowac, czasem zakłusowac... Czesto mam wrazenie, ze jazda na szkołkowych koniach to antynauka... Podzial na konie polega w szkołkach na tym z reguły, ze dla poczatkujacych sa najspokojniejsze, dla b zaawansowanych- te brykacze, i to tyle. Bardzo rzadko zdarza sie, zeby na koniu szkołkowym mozna było zrobic np. wolte bez uzycia wodzy w ogóle, samymi łydkami. nie mówiac o chodach bocznych, itp

  • redakcja 2013-10-23 05:26:40

    Nie oceniaj wszystkich szkółek patrząc na te, w których jeździłaś, bo i są w Polsce szkółki naprawdę dobre. W jednej z nich teraz jeżdżę - właściciel koni pomaga bezdomnym, ma fundację sportową, zwierzęta gospodarskie, swoją pracę, organizuje różne atrakcje (właśnie buduje park linowy, poza tym dla dzieciaków i dorosłych są jazdy na quadach czy paintball), a przy tym wszystkim ma konie reagujące na najmniejszy sygnał wodzami/łydką, końmi można za pomocą samego dosiadu (bez użycia wodzy) bez problemu kierować, to samo z przejściem do wyższego/niższego chodu, nigdy też nie widziałam, żeby ktoś tam jeździł z batem (bat jest tylko od czasu do czasu używany do lonżowania, kiedy koń ewidentnie ma zły dzień), sam facet też bardzo dobrze uczy - w kilka tygodni zniknęła ze mnie spora część złych nawyków z poprzedniej stajni. Tyle, że ma strasznie mało klientów, naprawdę, ruch to jest jak w jednym dniu przyjadą trzy osoby na jazdę. No i przez to brakuje mu też kasy na nowe sprzęty dla koni, zamierzam niedługo mu sfinansować ogłowie bezwędzidłowe dla "mojej" klaczy, bo przecież w cudzym ogłowiu cały czas chodzić nie będzie, a za wędzidłem ogółem nie przepada. :P

  • izapyza 2013-10-23 14:56:38

    Sevethe- wiem, ze bywaja i takie szkolki, ale strasznie ciezko cos takiego znalezc.  Mysle, ze ta która opisujesz jest własnie taka dobra ze względu na mala liczbe klientów, konie nie sa zmeczone praca po prostu, jak przyjezdza 3 klientów dziennie. Bo w niejednym osrodku to konie chodza po 4, czasem nawet 6 godzin dziennie, zwłaszcza w tych bezhalowych, kiedy latem usiłuja zarobi podwojnie zeby przetrwac zime

  • Reklama
  • AniviaxD 2013-10-24 16:22:16

    sądzę że po prostu jazda konna nie jest dla każdego! Nauczyć się jeździć może każdy ale współpracować z koniem i stworzyć z nim całość to sztuka! Jazda konna wymaga instynktu , musisz po prostu już to mieć ! Ale jeżeli naprawdę bardzo Ci zależy to spróbuj i nie poddawaj się ! po prostu : nie wierzysz w siebie , a co do galopu ...też się boję ale uświadomiłam sobie że to nie jest nic strasznego !nie ma się czego bać  POWODZENIA :)

  • AniviaxD 2013-10-24 16:31:12

    oczywiście ja jeszcze nawet nie miałam galopu bo dopiero zaczynam ale chyba w miare mi idzie ;3 w teorii już sporo wiem a zresztą połowa słów w odp. to cytowane przez pewną osobę doświadczoną <3 i jej dziękuje. a tak wracając do tematu to uwierz w siebie ja też w ciebie wierze i nie rezygnuj z czegoś co kochasz!!!

  • Holika 2013-10-26 20:02:38

    To jest śmieszne, naprawdę śmieszne. Przez te 7 lat nikt nie powiedział, że źle daję pomoce jeździeckie. Wystarczyło dać ŁYDKĘ, a nie używać pięty czy nie wiadomo czego. Serio żaden trener, a byłam u wielu, nie zwrócił mi uwagi na taki podstawowy błąd! Tak to jest, jak swoje pierwsze kroki w jeździectwie stawiasz w szkółkach, gdzie konie są uczone ruszania "na kopniaka". Potem ci to zostaje i dziwisz się, co jest nie tak. Do tego nikt mi też nigdy nie powiedział, żeby spróbować wykonać rotację uda.Nie wiem w sumie czy się śmiać czy płakać, ale chyba to pierwsze, tym bardziej że w końcu skakałam bez bata.

  • izapyza 2013-10-26 20:36:35

    a mogłabys opisac albo kto inny dokładnie, jakw ykonac rotacje uda? Tez jeszcze o tym nie słyszałam

  • LoveBarwa 2013-10-26 22:27:56

    Z tą rotacją uda chodzi o ustawienie całej nogi, począwszy od uda, do wewnątrz, czyli w kierunku siodła. Bo mówi się że palce trzeba mieć do konia i wiele osób rozumie to błędnie i celowo skręca samą stopę do wewnątrz, usztywniając kostkę. A chodzi o to, by noga caluteńka była skierowana do wewnątrz, udo szczególnie, a wtedy reszta sama ułoży się poprawnie. O rotacji uda mało się mówi, słyszy sie tylko: palce do konia. A prawidłowe ułożenie całej nogi jest wynikiem jej rotacji do wewnątrz. Oto cała tajemnica :D

  • Reklama
  • LoveBarwa 2013-10-26 22:32:33

    A co do tej rotacji, to z początku możesz sobie pomóc nawet rękoma ułożyć nogę. Gdzieś w internecie czytałam, że niektórzy na początku jazdy robią takie ćwiczenia związane z rotacją i piszą jakie mają na to sposoby, Po prostu trzeba być świadomym, że to cała noga ma być do wewnątrz i pamiętać, że tak ma być. Nic na siłę oczywiście, chodzi o naprawdę lekką rotację, nie róbmy z tymi nogami nie wiadomo czego ;)

  • Rudzik 2013-10-29 19:59:34

    ja jeżdże w szkółce na zadupiu, której daleko do luksusów, ale instruktorki są rewelacyjne, konie też. O rotacji uda słyszałam, od mojej instruktorki, ale nie wiedziałam, że to się tak właśnie nazywa. Ruch jest bardzo duży, a konie zadbane (zimą to nawet troche za bardzo) A co do autorki wątku, nie rozumiem jak można się wkurzać po zejściu z konia. W siodle masz się wyluzować, delektować jazdą i skupiać na zadaniu, a nie spinać że ktoś jeździ lepiej niż ty. Zawsze będzie ktoś lepszy a jak nie odpuścisz to ci najlepszy instruktor nie pomoże.

  • redakcja 2013-11-18 20:40:33

    Dzieci rady dają dzieciom ,strach przed galopem tylko na lonzy można opanować ,jak nie pomoże to...........  .

  • Honeonna 2013-11-20 15:11:41

    Bez przesady, że TYLKO na lonży, a jak nie, to mogiła. U mnie lonża nic nie dawała, bo nie mogłam się ogarnąć w ciągłym zakręcie i było może nie gorzej, ale bez żadnego kroku do przodu. To zależy, od przyczyn i tego, co na kogo działa- lonża jest sposobem bardzo dobrym, zgadzam się bez dwóch zdań! Razi mnie tylko to, że według Twojego posta jest jedyną metodą, a sama po sobie widzę, że to nie do końca prawda :) Chyba że te kropki miały oznaczać "pokonaj problem inaczej", ale nie sądzę.

  • zorkana 2013-11-29 19:46:50

    ja co prawda jeżdżę dopiero 3 lata ale też mam czasami wrażenie, że właśnie pobijam rekord "beztalentności" :-)moja rada jest taka : wrócić do podstaw (ja tak robię), kupić lub pożyczyć jedna albo dwie porządne książki, ale nie dla zaawansowanych , tylko dla początkujących, zobaczysz ile zaskakujących rzeczy odkryjesz na nowo !może "akademia jeździecka" albo "nauka jazdy konnej" czy "600 rad dla miłośników koni",najlepiej żeby to była książka, którą może polecić Ci Twój instruktor bo klasyczna szkoła jazdy konnej jest jedna tylko w teorii ;-Di poproś instruktora, żeby przez kilka , kilkanaście następnych lekcji traktował Cię jak początkującą, jesli instruktor nie potrafi wyjaśnić podstaw, to uciekaj stamtąd gdzie pieprz rośnie,i życzę duuuużo cierpliwości,i jeszcze jedna rada, może dziwna ;-), ale spróbuj pooglądać w tv zawody jeździeckie, lub jeszcze lepiej na żywo podpatrywać dobrych jeźdźców (byle nie jakieś niezdary ;-) - nauka przez podpatrywanie - to działa ! uwierz mi, sprawdziłam na swoim przypadku, jak obejrzysz tysiać razy człowieka oddającego wodze przed skokiem i pochylającego się do przodu to sama tez to zrobisz  :-)

  • redakcja 2013-11-29 23:13:32

    Bez przesady, że TYLKO na lonży, a jak nie, to mogiła. U mnie lonża nic nie dawała, bo nie mogłam się ogarnąć w ciągłym zakręcie i było może nie gorzej, ale bez żadnego kroku do przodu. To zależy, od przyczyn i tego, co na kogo działa- lonża jest sposobem bardzo dobrym, zgadzam się bez dwóch zdań! Razi mnie tylko to, że według Twojego posta jest jedyną metodą, a sama po sobie widzę, że to nie do końca prawda :) Chyba że te kropki miały oznaczać "pokonaj problem inaczej", ale nie sądzę.(.......)może inny sport .

  • Zel 2013-12-03 16:58:29

    Instruktor również jest bardzo ważny.Ja w ciągu roku osiągnęłam bardzo dobre wyniki ponieważ mam bardzo dobrą instruktorkę.Koń musi być dopasowany do twoich możliwości.Nie warto się poddawać a jeszcze bardziej się angażować.Nie możesz się bać.Konie dla jednych ludzi to są niebezpieczne wielkie olbrzymy a dla drugich konie które da się podporządkować.Musisz być w tej drugiej grupie i nie możesz sobie robić przerw.Musisz zaliczyć kilka upadków ale w końcu będziesz wytrzymywać wszystko.Ja rok temu nie utrzymałabym się w siodle podczas niepożądanych zachowań u koni.Teraz po mojej pracy utrzymam się na każdym koniu.Dam przykład np. tydzień temu koń strzelał mi takie barany i to przez długi odcinek że w tamtym roku bym spadła a teraz się utrzymałam.Ważne jest aby się nie bać po upadku.Mam znajomą która spadła i się bała wsiąść na tego konia.Koń jest żywą istotą i też może mu się coś nie podobać.Ja gdy spadłam to wsiadłam zagalopowałam tak jak nikt inny na nim nie galopował i to właśnie było podporządkowanie.Lekcja dla tego konia której nigdy nie zapomni.

  • Reklama
  • Annuszka 2013-12-04 21:06:56

    Wszyscy mówią "nie poddawaj się", ale skoro sama masz wątpliwości, to może naprawdę powinnaś zastanowić się nad tym, czy jeździectwo jest dla Ciebie...Nie chcę Cię zniechęcać, ale z drugiej strony uważam, że nic na siłę. Gdyby ktoś przez tyle lat, ile Ty jeździsz nie nauczył się, np. tańczyć, pewnie powiedziano by mu, że to nie dla niego i żeby dał sobie spokój.Oczywiście nie wiem, jak często jeździłaś, może to jest problem. powinnaś jeździć minimum raz w tygodniu, jeśli chcesz się czegoś nauczyć. Być może wina leży po stronie stajni, instruktora. Znajdź inną. Naprawdę są jeszcze szkółki, w których można nauczyć się sporo i dobrze.Zastanawia mnie jeszcze to, co napisałaś o frustracji, jaka dopadała Cię po jeździe... Oczywiście rozumiem, że denerwujesz się brakiem postępów, ale kiedy się jeździ czy kiedy zsiada się z konia, jeśli naprawdę się to kocha, powinno się chyba raczej czuć radość, ekscytację, niedosyt, zadowolenie, bo przecież "uwielbiam to!". Chcesz się nauczyć, to jasne, ale jazda konna, jeśli jest Twoją pasją nie powinna doprowadzać Cię do frustracji (przynajmniej nie często i nie na początku, kiedy uczysz się podstaw). Poza tym konie przecież też to wyczuwają, a nerwy, napięcia nie pomagają w jeździe, ale to już osobny watek ;).Niezależnie od decyzji jaką podejmiesz, życzę Ci powodzenia. Być może uda Ci się, wszyscy Ci kibicują, jak widać. Być może nauczysz się tyle, żeby od czasu do czasu pojechać w fajny teren w zastępie, choć nie będziesz robić kariery sportowej. A może zamiast skupiać się na szukaniu szkółki, znajdziesz inną pasję i będziesz np. fotografować... konie ;). Też dobrze. Wszystkiego dobrego. :)

  • Zenek 2013-12-22 15:13:04

    Ojej, niemal jak ja. Po pierwsze - nie ma powodu do porzucania swojej pasji!Miałam podobnie. Zaczęłam jeździć ponad 5 lat temu w "pięknej stajni", w której na jazdę brano 10 koni na jednego, źle wyszkolonego instruktora. Po dwóch latach umiałam zakłusować i raz na miesiąc udało mi się zagalopować w tym tłoku. Po prostu masówka i branie za to dużych pieniędzy.Więc zrezygnowałam. Następne pół roku spędziłam na jeżdżeniu, to tu, to tam. W każdej stajni, którą odwiedzałam spotykałam się z opinią, że nic nie umiem. Straciłam nadzieję, zupełnie tak jak ty. Widziałam, że inni jeźdźcy w moim wieku startują już w zawodach, choć jeżdżą krócej, a ja ledwo galopuje. Myślałam, że się nie nadaję. W końcu znalazłam! Stajnia, która podbiła moje serce i jestem tam do dziś. Usłyszałam po raz pierwszy od tak długiego czasu, ze się nadaję. Teraz trenuję na bardzo zdolnym koniu do następnych zawodów. Nigdy bym nie pomyślała, że coś takiego jest możliwe.Proszę Cię tylko o jedno, nie porzucaj swojej pasji i nie poddawaj się, gwarantuję Ci, że warto!

  • Emilka Dębska 2023-08-31 15:11:05

    Hmmm... Napisałaś że skaczesz (no że się uczysz skakać). Ale napisałaś też, cytuję: "dobre konie, prosto ze Służewca". Konie jak to określiłaś "prosto ze Służewca" do nauki skoków? Świetna stajnia, nie ma co... Po pierwsze konie ze Służewca, to konie poniżej 5-tego roku życia i nie są to konie przeznaczone do nauki skoków, uwierz mi. Skąd wiem - ano stąd że przez siedem lat pracowałam trenując konie wyścigowe. Nie będę się rozpisywać, bo zdania o wyścigach są różne; ale powiem jedno: Wyścigi konne nie są takie jak się wydają na pierwszy rzut oka. Po drugie pisałaś że musisz bić konia, aby skakał, ale pisałaś także że podziwiasz freestyle'owców i osoby które jeżdżą bez bata. Powiem ci tak nie wiem jak ciebie uczono użycia bata, ale lanie konia batem podczas skoków (i w ogóle jazdy) to na pewno nie jest dobry sposób aby koń coś zrobił. Uważam też że jażdżąc bez bata uczymy się więcej ale zbaczamy z tematu... Jestem za użyciem bata, ale z głową. Nie chodzi mi o bici, a o użycie bata, to duża różnica ;).&nbsp;Nie ma magicznego rozwiązania które sprawi że zaczniesz dobrze jeździć konno. Każdy uczy się swoim tempem, to tyle w temacie. Pozdrawiam serdecznie.&nbsp;Xx



Reklama
Reklama