U nas nie instruktorowi ale wszystkim, co są tego dnia na jeździe ;D Znaczy piecze się ciasto albo jakieś ciastka to musisz się podzielić ze wszystkimi, którzy są tego dnia w stajni, co Ty przyszłaś z ciastem ;D A u nas praktycznie co weekend się obżeramy słodyczami, a koniki dostają marchewki. A jak ktoś pobije swój rekord w skokach np. to ma najbliższe 5h jazdy za darmo do wykorzystania w najbliższym miesiącu i wybiera sobie koniki, na których chce jeździć ;))
Są takie zwyczaje jeździeckie, jednym z nich jest wlaśnie "fant" za upadek. Dorośli stawiają wówczas "kolejkę" a młodsi przynoszą do stajni coś słodkiego. Tak samo jest w przypadku gdy spadnie nam palcat, wyjdziemy na jazde ze słomą w ogonie lub na kopytach. Także uważajcie :-) Również zejście z konia bez zgody instruktora jest traktowane jako upadek i też trzeba coś przynieść. Nie w każdym klubie się tego pilnuje ale w większości przestrzegane.
u nas nie tylko instruktorowi, ale wszystkim, którzy byli przy upadku. :) u ans zawsze daje się czekoladę. ;] jedną dla wszystkich, którzy widzieli. :)a na obozach jest tak, że czekoladą częstujemy wszystkich obozowiczów.a zazwyczaj na imprezach jeździeckich, np na hubertusach, jak ktoś spadnie to stawia pół litra albo litra. xd albo też jak się wiedzie za lisem do nory. ;]
Noo taka zasada funkcjonuje i już musiałam dawać czekoladę 2 razy na obozie ;D i jeszcze prosić o wybaczenie xd więc niekorzystnie jest spadać ale czasem można się też czegoś nauczyć po takim upadku.
jenyy..;/ to jest głupota.. ludzie idą na jazdy po to żeby się nauczyć jeździć, przecież każdy (nawet ten najlepszy) spada.. i jeszcze trzeba coś dawać..żal.. współczujee.. a tak wgl to od słodyczy tyłek rośnie ;D Pozdr.;]
Ale to jest taki jeździecki zwyczaj, tradycja.. A nie głupota. Tutaj chodzi o przyjacielskie stosunki z istruktorem, a nie o sam trening. Trzeba sie czasem pośmiać i wyluzować.. ;)
Zgadzam się z moją poprzedniczką. Przeciez tu nie chodzi o to zeby z instruktorem miec takie sztywne kontakty jak z nauczycielami ze szkoly. Moja instruktorka jest mloda i kaze do siebie mowic po imieniu, innej opcji nie ma. I dzięki takiem przyjacielskim relazjom jazda staje sie o wiele przyjemniejsza, niz zebys ja miala z jakims sztywniakiem. A z tymi podarunkami po upadku to tradycja fajna ;) Nie ma to jak czekolada, albo ogólnie cos slodkiego po meczacym treningu ;D
co prawda to prawda. chodzi o to żeby się nauczyć jeździć, ale jak spadniesz to swoje musisz dać. bo jak spadniesz to znaczy, że zrobiłaś/eś coś źle i trzeba ponieść konsekwencje.według mnie to jest ciekawe. wu nas w stajni jest coś takiego i mi się to podoba. to jest swojego rodzaju rozrywka. zawsze jak dajemy czekoladę musimy poprosić o przebaczenie. i zawsze przy tym jest masa śmiechu. xd a propo to muszę zanieść czekoladę. xd wezmę na wigilię i poczęstuję wszystkich. mimo, że przy upadku były dwie osoby. xd
U mnie też sie daje wszystkim czekolade. Ksekresi wie ;)Ja na obozie przez miesiąc jego trwania dawałam hyba z 10 czekolad ale tak to jest jak sie prubuje na oklep bokiem galopować i do tego w wodzie lub przechodzi sie z jednego na drugiego na stojaco. xD
W tytule wątku jest źle wpisane, bo tunie chodzi o żadną karę za upadek, to taki jeździecki zwyczaj jak już pisałam wcześniej. Dorosli stawiają "kolejkę", czyli np. pół litra, oczywiście po jeździe. Ja też stawiałam...... i było wesoło. Natomiast młodsi kupują słodycze. To poprostu taka tradycja jak wsiadanie na konia z lewej strony -nie ma wielkiego znaczenia a jednak się tej tradycji trzymamy.
horselover- ja rozumiem zwyczaje zabawa wszystko ok :D ale kara kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, tak? a jeździłam w takiej stajni, że masakra, więc napisałam dlatego "głupota", bo tam była "głupota"
Tez znam ten zwyczaj ale on moim zdaniem nie ma zastosowania kiedy ktos placi za jazdy, i to slono. W zasadzie tez glownie placilam, i sie go nie stosowalo. A gleb bylo pelno, raz na jednej jezdzie spadlam w 40 minut trzy razy i zrezygnowalam. A innym razem- wczesna wiosna, jak jezdzilismy duzym zastepem pierwszy raz na dworze, lacznie wszyscy spadlismy 16 razy. Serio. Chyba musielisbysmy zmowic TIRa z plackami...
horselover- ja rozumiem zwyczaje zabawa wszystko ok :D ale kara kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, tak? a jeździłam w takiej stajni, że masakra, więc napisałam dlatego "głupota", bo tam była "głupota"Jak dziewczyny pisały na samym początku, redakcja zmieniła pytanie. ;) Nie było w nim kary, a teraz jest. Ale nie ważne :) Tutaj chodzi o zabawe, oczywiście, nie we wszystkich stajniach to jest przyjemne, ale w niektórych ogólnie atmosfera jest nie zbyt miła, ale w większości to tylko zabawa ;)
zgadzam się z horselover , jeśli w stadninie jest miła atmosfera to i też ta " kara " jest przyjemna :> Ale jeśli nie , no to to już jest taka kara , że kara xd U mnie jest ten pierwszy przypadek :D
A ja jak najbardziej popieram, że w ośrodkach dba się o dobrą atmosferkę i właśnie za upadek a to flaszeczka a to czekoladka:D A jak dziewczyny wcześniej pisały i za słome w ogonie może się "oberwać" :D - a to już uczy dyscypliny i bardzo dobrze:DTaka czekolada czy ciacho po upadku też (najczęściej początkujących) troszke odstresuje zawsze. Lepiej niegroźny upadek (który często dla nowicjuszy jest przerażający) rozładować śmiesznym tekstem "Ooo ktoś stawia czekolade" albo "No to czekam na milke nadziewaną" niż pogorszyć całą sytuacje paniką czy czymś w tym rodzaju (bo i takie akcje widziałam, tyle że najczęściej to nie byli instruktorzy tylko 15-stki prowadzące jazdy). Ja przynosiłam czekolady i razem z instruktorem kto był na stajni to się częstował ;) A teraz jak od dorosłych się czasami uzbiera to można i niezłą impreze zrobić :P
Nie no jak się na jednej jedzie spadnie 2 razy to jedną czekoladę,ciastko ,babeczki.NO a jak dorosły to pół litra.A jak instruktor (nie zawsze już się to praktykuje ) 1 l wódki. Dla mnie to jest fajne ,ale jak toś spadnie 4 razy na jednaj jedzie i ma przynieść 4 sztuki to jest nie ok ,ale tylko symbolicznie :))
U nas zawsze jak się spadnie trzeba przynieść jakieś ciasto i dostają wszyscy, którzy akurat są. Raz ktoś przyniósł jakieś takie z galaretką, jak już stępowaliśmy. Więc wodze w jedną łapę i konne obżeranie się. Na szczęście akurat żaden nie wpadł na pomysł, aby się spłoszyć :)
mi się to jeszcze nie zdarzyło , ale moim koleżankom tak ; 3czy wy macie podobnie ?
ej pytanie było w tytule : czy wy też za upadek z konia w stadninie musicie instruktorowi dawać coś słodkiego ? .ale ucieło ; 3
U nas nie instruktorowi ale wszystkim, co są tego dnia na jeździe ;D Znaczy piecze się ciasto albo jakieś ciastka to musisz się podzielić ze wszystkimi, którzy są tego dnia w stajni, co Ty przyszłaś z ciastem ;D A u nas praktycznie co weekend się obżeramy słodyczami, a koniki dostają marchewki. A jak ktoś pobije swój rekord w skokach np. to ma najbliższe 5h jazdy za darmo do wykorzystania w najbliższym miesiącu i wybiera sobie koniki, na których chce jeździć ;))
U nas też tak jest , ae nie dajesz instruktorowi , tylko tez wszystkim co byli na jazdach w danym dniu .
A u nas gdy spadnie osoba nie pełnoletnia to daje się instruktorowi czekoladę, a gdy osoba dorosła to piwo ;P
Są takie zwyczaje jeździeckie, jednym z nich jest wlaśnie "fant" za upadek. Dorośli stawiają wówczas "kolejkę" a młodsi przynoszą do stajni coś słodkiego. Tak samo jest w przypadku gdy spadnie nam palcat, wyjdziemy na jazde ze słomą w ogonie lub na kopytach. Także uważajcie :-) Również zejście z konia bez zgody instruktora jest traktowane jako upadek i też trzeba coś przynieść. Nie w każdym klubie się tego pilnuje ale w większości przestrzegane.
u nas nie tylko instruktorowi, ale wszystkim, którzy byli przy upadku. :) u ans zawsze daje się czekoladę. ;] jedną dla wszystkich, którzy widzieli. :)a na obozach jest tak, że czekoladą częstujemy wszystkich obozowiczów.a zazwyczaj na imprezach jeździeckich, np na hubertusach, jak ktoś spadnie to stawia pół litra albo litra. xd albo też jak się wiedzie za lisem do nory. ;]
Fajna zasada, ale jeszcze nigdy się z nią nie spotkalam ;p
Noo taka zasada funkcjonuje i już musiałam dawać czekoladę 2 razy na obozie ;D i jeszcze prosić o wybaczenie xd więc niekorzystnie jest spadać ale czasem można się też czegoś nauczyć po takim upadku.
U nas daje się po prostu colę a jak się spadnie w terenie to bombonierkę.
U mnie jest tak,że jak się spadnie,to tabliczka czekolady dla instruktora i osób które były przy tym:)
U mnie też, że jak się spadnie to czekolada :D
jenyy..;/ to jest głupota.. ludzie idą na jazdy po to żeby się nauczyć jeździć, przecież każdy (nawet ten najlepszy) spada.. i jeszcze trzeba coś dawać..żal.. współczujee.. a tak wgl to od słodyczy tyłek rośnie ;D Pozdr.;]
Ale to jest taki jeździecki zwyczaj, tradycja.. A nie głupota. Tutaj chodzi o przyjacielskie stosunki z istruktorem, a nie o sam trening. Trzeba sie czasem pośmiać i wyluzować.. ;)
Zgadzam się z moją poprzedniczką. Przeciez tu nie chodzi o to zeby z instruktorem miec takie sztywne kontakty jak z nauczycielami ze szkoly. Moja instruktorka jest mloda i kaze do siebie mowic po imieniu, innej opcji nie ma. I dzięki takiem przyjacielskim relazjom jazda staje sie o wiele przyjemniejsza, niz zebys ja miala z jakims sztywniakiem. A z tymi podarunkami po upadku to tradycja fajna ;) Nie ma to jak czekolada, albo ogólnie cos slodkiego po meczacym treningu ;D
co prawda to prawda. chodzi o to żeby się nauczyć jeździć, ale jak spadniesz to swoje musisz dać. bo jak spadniesz to znaczy, że zrobiłaś/eś coś źle i trzeba ponieść konsekwencje.według mnie to jest ciekawe. wu nas w stajni jest coś takiego i mi się to podoba. to jest swojego rodzaju rozrywka. zawsze jak dajemy czekoladę musimy poprosić o przebaczenie. i zawsze przy tym jest masa śmiechu. xd a propo to muszę zanieść czekoladę. xd wezmę na wigilię i poczęstuję wszystkich. mimo, że przy upadku były dwie osoby. xd
u mnie także daje się czekolade (wszyskim którzy byli na jeździe i instruktorowi też)
U mnie też sie daje wszystkim czekolade. Ksekresi wie ;)Ja na obozie przez miesiąc jego trwania dawałam hyba z 10 czekolad ale tak to jest jak sie prubuje na oklep bokiem galopować i do tego w wodzie lub przechodzi sie z jednego na drugiego na stojaco. xD
Tak za kazdym razem trzeba robic loda i to z polykiem..... he he
W tytule wątku jest źle wpisane, bo tunie chodzi o żadną karę za upadek, to taki jeździecki zwyczaj jak już pisałam wcześniej. Dorosli stawiają "kolejkę", czyli np. pół litra, oczywiście po jeździe. Ja też stawiałam...... i było wesoło. Natomiast młodsi kupują słodycze. To poprostu taka tradycja jak wsiadanie na konia z lewej strony -nie ma wielkiego znaczenia a jednak się tej tradycji trzymamy.
co do tytułu wątku. z tego co pamiętam to na początku był inny, ale redakcja jak zwykle musiała zmienić.
zgadza się , tytuł był inny .
Jak u nas się spadnie to trzeba upiec ciasto i rozdać wszystkim którzy to widzieli. :))
horselover- ja rozumiem zwyczaje zabawa wszystko ok :D ale kara kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, tak? a jeździłam w takiej stajni, że masakra, więc napisałam dlatego "głupota", bo tam była "głupota"
Tez znam ten zwyczaj ale on moim zdaniem nie ma zastosowania kiedy ktos placi za jazdy, i to slono. W zasadzie tez glownie placilam, i sie go nie stosowalo. A gleb bylo pelno, raz na jednej jezdzie spadlam w 40 minut trzy razy i zrezygnowalam. A innym razem- wczesna wiosna, jak jezdzilismy duzym zastepem pierwszy raz na dworze, lacznie wszyscy spadlismy 16 razy. Serio. Chyba musielisbysmy zmowic TIRa z plackami...
horselover- ja rozumiem zwyczaje zabawa wszystko ok :D ale kara kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, tak? a jeździłam w takiej stajni, że masakra, więc napisałam dlatego "głupota", bo tam była "głupota"Jak dziewczyny pisały na samym początku, redakcja zmieniła pytanie. ;) Nie było w nim kary, a teraz jest. Ale nie ważne :) Tutaj chodzi o zabawe, oczywiście, nie we wszystkich stajniach to jest przyjemne, ale w niektórych ogólnie atmosfera jest nie zbyt miła, ale w większości to tylko zabawa ;)
zgadzam się z horselover , jeśli w stadninie jest miła atmosfera to i też ta " kara " jest przyjemna :> Ale jeśli nie , no to to już jest taka kara , że kara xd U mnie jest ten pierwszy przypadek :D
:)
A ja jak najbardziej popieram, że w ośrodkach dba się o dobrą atmosferkę i właśnie za upadek a to flaszeczka a to czekoladka:D A jak dziewczyny wcześniej pisały i za słome w ogonie może się "oberwać" :D - a to już uczy dyscypliny i bardzo dobrze:DTaka czekolada czy ciacho po upadku też (najczęściej początkujących) troszke odstresuje zawsze. Lepiej niegroźny upadek (który często dla nowicjuszy jest przerażający) rozładować śmiesznym tekstem "Ooo ktoś stawia czekolade" albo "No to czekam na milke nadziewaną" niż pogorszyć całą sytuacje paniką czy czymś w tym rodzaju (bo i takie akcje widziałam, tyle że najczęściej to nie byli instruktorzy tylko 15-stki prowadzące jazdy). Ja przynosiłam czekolady i razem z instruktorem kto był na stajni to się częstował ;) A teraz jak od dorosłych się czasami uzbiera to można i niezłą impreze zrobić :P
Ja w wakacje pracuje jako instruktor. Jesli zdarzy sie upade to najczesciej jezdzcy przynosza mi czekolade :)
U nas w stajni też tak było i jest że trzeba przynieść coś słodkiego..:):)
Nie no jak się na jednej jedzie spadnie 2 razy to jedną czekoladę,ciastko ,babeczki.NO a jak dorosły to pół litra.A jak instruktor (nie zawsze już się to praktykuje ) 1 l wódki. Dla mnie to jest fajne ,ale jak toś spadnie 4 razy na jednaj jedzie i ma przynieść 4 sztuki to jest nie ok ,ale tylko symbolicznie :))
U nas zawsze jak się spadnie trzeba przynieść jakieś ciasto i dostają wszyscy, którzy akurat są. Raz ktoś przyniósł jakieś takie z galaretką, jak już stępowaliśmy. Więc wodze w jedną łapę i konne obżeranie się. Na szczęście akurat żaden nie wpadł na pomysł, aby się spłoszyć :)
Jak dobrze, że mnie nikt nie kontroluje;P