Chciałam Was zapytać jak radzicie sobie z upałami na maneżu?? U nas w zeszłym tyg było jak na patelni (około 30 stopni wzwyż), strasznie się kurzyło.. Konie były zgrzane po rundce kłusa.. Ja osobiście po stępie, kłusie i galopie dookoła maneżu zsiadłam, bo koń był już trochę spocony. Oczywiście po rozsiodłaniu całego zlałam wodą, żeby się ochłodził, ale to nie zmienia faktu, że praktycznie NIE DA się jeździć.. Mój koń trochę kaszle, więc ten kurz (maneż wysypany piaskiem) nie jest dla niego odpowiedni.. Dlatego właśnie zsiadłam tak szybko. Nie chcę narażać konia na problemy zdrowotne dla swojej przyjemności, ale z drugiej strony nie mogę przez całe lato odmawiać sobie jazdy, bo mogę stracić wszystko co osiągnęłam od zimy zeszłego roku, a baaaardzo bym tego nie chciała..Więc jak sobie radzicie z pyłem (powinno się zraszać piach wiem, ale u nas maneż jest na tyle duży, że chyba nie ma tak długiego węża) i temperaturą? Z góry i dołu dziękuję za porady :)
Ja gdy jestem na jeździe staram się wytrzymać. Wiem, że to głupie ale nie mam doświadczenia i wtedy zazwyczaj instruktorka każe nam więcej jeździć stępem. Ale zawsze można pojechać w teren do lasu. Ja w upały wolałabym pojechać w teren, bo zazwyczaj jedziemy do lasu. Ale jazdy są bardzo drogie. Jeżdże do prywatnego ośrodka, a tam godzina kosztuje 50 zł a dwie godz. (w tym 2 godz. teren) 100 zł. Więc trochę za drogo. Nie zwracałam na to uwagi bo myślałam, że skoro właścicielka np. nie zrasza piachu to to nie trzeba. W końcu to ona zna się lepiej ode mnie. Trochę się rozpisałam. Ale znośnie jest nawet w terenie w lesie.
No niby tak, ale my (ja + moja przyjaciółka "Olleczka") jeździmy na konie same o 7 rano pksem i czasami dojeżdża do nas moja mama, która tez jeździ i wtedy jedziemy w teren, ale jeżeli mama nie może przyjechać, to siedzimy na maneżu, bo same w teren nie pojedziemy (u nas dosyć łatwo się zgubić). A lasy u nas są pełene komarów i to też jest dla koni męczące. Chyba zaczniemy jeździć po pastwisku (mamy 3, więc zawsze jakieś jest wolne) albo będziemy wyjeżdżać na znajome pole.. Ale to nie zmienia faktu, że np. skoki sa możliwe w sumie tylko na ujeżdżalni.. Nie wiem.. Może powinnam zasugerować właścicielowi stajni, żeby kupił zraszacz??
ja zawsze gdy jest gorąco to jeżdżę w teren do lasu, bo tam jest najchłodniej ;) polecam Ci to samo (oczywiści jeśli masz las w okolicy), a co do pyłu, to najlepiej polać wodą ( wystarczy jakąś większą część, jak nie starcze węża :) )
Ja staram się przyjeżdżać jak najwcześniej rano żeby zdążyć przed upałem. Jak się nie uda to ruszam w teren do lasu, zawsze trochę chłodniej a moje konisko lubi takie wycieczki.
Ja faktycznie polecam zraszacz :)Kiedyś jeździłam w dwóch stajniach (teraz mam własnego konia i jeżdzę na trawce ;P), w jednej mieli piasek na padoku i po jeździe zawsze szli do rzeki koniom nogi moczyc ;P w drugiej,mają piasek kwarcowy, taki biały i gdy są upały, to po południu podłączają takie natryski fajne i tak pada i pada, a wieczorem, jak jest lato i jasno do 22.00 jeżdżą o 20.00, jest wtedy ciepło, ale nie za gorąco :)
Ja jeżdze albo rano ok 10 albo juz wieczorem ok 18. Czasem jeszcze na oklep też jak nie mogę jeździć ani rano ani popołudniu.:)]Konisko nie meczy sie wtedy tak bardzo ;)
U nas wieczorami też jazdy są dopiero. Albo jak ktoś nie jest śpiochem to tak miedzy 7 a 9 rano, później koniki cały dzień na łąkę, gdzie mają rzekę i las ;)
Albo zraszaczalbo teren (niezbyt daleko od stajni żebyście się nie zgubiły + zacieniony)są specjalne spraye na owady , i w tedy przez jakiś czas nie gryząalbo jazda rano/wieczorem
Z tą jazdą rano to musiałybyśmy pomyśleć.. W stajni jesteśmy o 9 rano (o7:30 wyjeżdżamy i godzinę jedziemy + musimy 2 km przejść do stajni od przystanku PKS) więc teoretycznie mogłybyśmy wtedy jeździć, ale jeżeli ma do nas dojechać moja mama i mamy jechać w teren to ona przyjeżdża po 12.. To wtedy najlepszym wyjściem byłaby chyba jazda rano, odstawienie konie i jak mama przyjedzie to pod wieczór dopiero w teren.. Hmm.. O sprayu też myślałam, ale jeżeli mam kupować to dobry i działający.. Może ktoś z was używa takiego, który się sprawdza?
http://shop.bober.com.pl/product_info.php?cPath=1165_1172&products_id=8481przesadzają z tymi 6-cioma godzinami ... O ile pamiętam to z godzinę utrzymywał się efekt. Działanie jest takie, że niby owady siadają na konia ale go nie gryzą ;))
` Ja mam możliwość jazdy o kożdej porze dnia, więc jeżdzę rano i wieczorem kiedy jest chłodniej , a robactwo nie męczy koni ;] W ciągu dnia leniuchują na pastwiskach
Hmm.. Wątpie, żeby to było możliwe, bo przeciągnięcie stojaka ważącego kilkanaście kilo w tą i z powrotem.... Chyba nam się nie opyla. Zresztą inni pourywali by nam głowy za zabieranie przeszkód ;p
no ja osobiście zmagam się z takim samym problemem. nie dośc, że upał ponad 30 stopni, maneż wysypany piachem i sie strasznie kurzy, jest duży więc zraszacz raczej nic nie da i to najgorsze..-.- ja też mam możliwośc jazdy na pastwiskach więc albo wsiadam w teren na jakiś kłus do lasu z jakimś zagalopowaniem niedużym, bo mimo tego że jestem w lesie to i tak z konia sie leje i ze mnie, albo po prostu wczesnie rano. cos kolo godziny 8.. ale po prostu ta pogoda juz mnie wykańcza..
pozdrawiam. ; )
Ja tam w starej stajni miałam konia, który jak mu się zrobiło za gorąco uciekał pod wiatę i było po jeździe.. Nie było szans żeby go ruszyć! NIC się nie dało zrobić! Dlatego jak chciałam jeździć to musiałam być w stajni rano tak około 6.00 żeby na 7.00 mieć jazdę... Przesrane... No ale już tam niestety nie chodzę.. W stajni gdzie aktualnie jeżdżę jest hala! To jest cudowne.. Bo na dworze jest gorąco a na hali nie;p polecam specjalne namioty.. jak stajni nie stać na hale;p W namiocie też się świetnie jeździ;p i much aż tak nie gryzą;p
Chciałam Was zapytać jak radzicie sobie z upałami na maneżu?? U nas w zeszłym tyg było jak na patelni (około 30 stopni wzwyż), strasznie się kurzyło.. Konie były zgrzane po rundce kłusa.. Ja osobiście po stępie, kłusie i galopie dookoła maneżu zsiadłam, bo koń był już trochę spocony. Oczywiście po rozsiodłaniu całego zlałam wodą, żeby się ochłodził, ale to nie zmienia faktu, że praktycznie NIE DA się jeździć.. Mój koń trochę kaszle, więc ten kurz (maneż wysypany piaskiem) nie jest dla niego odpowiedni.. Dlatego właśnie zsiadłam tak szybko. Nie chcę narażać konia na problemy zdrowotne dla swojej przyjemności, ale z drugiej strony nie mogę przez całe lato odmawiać sobie jazdy, bo mogę stracić wszystko co osiągnęłam od zimy zeszłego roku, a baaaardzo bym tego nie chciała..Więc jak sobie radzicie z pyłem (powinno się zraszać piach wiem, ale u nas maneż jest na tyle duży, że chyba nie ma tak długiego węża) i temperaturą? Z góry i dołu dziękuję za porady :)
Ja gdy jestem na jeździe staram się wytrzymać. Wiem, że to głupie ale nie mam doświadczenia i wtedy zazwyczaj instruktorka każe nam więcej jeździć stępem. Ale zawsze można pojechać w teren do lasu. Ja w upały wolałabym pojechać w teren, bo zazwyczaj jedziemy do lasu. Ale jazdy są bardzo drogie. Jeżdże do prywatnego ośrodka, a tam godzina kosztuje 50 zł a dwie godz. (w tym 2 godz. teren) 100 zł. Więc trochę za drogo. Nie zwracałam na to uwagi bo myślałam, że skoro właścicielka np. nie zrasza piachu to to nie trzeba. W końcu to ona zna się lepiej ode mnie. Trochę się rozpisałam. Ale znośnie jest nawet w terenie w lesie.
No niby tak, ale my (ja + moja przyjaciółka "Olleczka") jeździmy na konie same o 7 rano pksem i czasami dojeżdża do nas moja mama, która tez jeździ i wtedy jedziemy w teren, ale jeżeli mama nie może przyjechać, to siedzimy na maneżu, bo same w teren nie pojedziemy (u nas dosyć łatwo się zgubić). A lasy u nas są pełene komarów i to też jest dla koni męczące. Chyba zaczniemy jeździć po pastwisku (mamy 3, więc zawsze jakieś jest wolne) albo będziemy wyjeżdżać na znajome pole.. Ale to nie zmienia faktu, że np. skoki sa możliwe w sumie tylko na ujeżdżalni.. Nie wiem.. Może powinnam zasugerować właścicielowi stajni, żeby kupił zraszacz??
ja zawsze gdy jest gorąco to jeżdżę w teren do lasu, bo tam jest najchłodniej ;) polecam Ci to samo (oczywiści jeśli masz las w okolicy), a co do pyłu, to najlepiej polać wodą ( wystarczy jakąś większą część, jak nie starcze węża :) )
Ja staram się przyjeżdżać jak najwcześniej rano żeby zdążyć przed upałem. Jak się nie uda to ruszam w teren do lasu, zawsze trochę chłodniej a moje konisko lubi takie wycieczki.
Ja faktycznie polecam zraszacz :)Kiedyś jeździłam w dwóch stajniach (teraz mam własnego konia i jeżdzę na trawce ;P), w jednej mieli piasek na padoku i po jeździe zawsze szli do rzeki koniom nogi moczyc ;P w drugiej,mają piasek kwarcowy, taki biały i gdy są upały, to po południu podłączają takie natryski fajne i tak pada i pada, a wieczorem, jak jest lato i jasno do 22.00 jeżdżą o 20.00, jest wtedy ciepło, ale nie za gorąco :)
Ja jeżdze albo rano ok 10 albo juz wieczorem ok 18. Czasem jeszcze na oklep też jak nie mogę jeździć ani rano ani popołudniu.:)]Konisko nie meczy sie wtedy tak bardzo ;)
U nas wieczorami też jazdy są dopiero. Albo jak ktoś nie jest śpiochem to tak miedzy 7 a 9 rano, później koniki cały dzień na łąkę, gdzie mają rzekę i las ;)
Albo zraszaczalbo teren (niezbyt daleko od stajni żebyście się nie zgubiły + zacieniony)są specjalne spraye na owady , i w tedy przez jakiś czas nie gryząalbo jazda rano/wieczorem
Z tą jazdą rano to musiałybyśmy pomyśleć.. W stajni jesteśmy o 9 rano (o7:30 wyjeżdżamy i godzinę jedziemy + musimy 2 km przejść do stajni od przystanku PKS) więc teoretycznie mogłybyśmy wtedy jeździć, ale jeżeli ma do nas dojechać moja mama i mamy jechać w teren to ona przyjeżdża po 12.. To wtedy najlepszym wyjściem byłaby chyba jazda rano, odstawienie konie i jak mama przyjedzie to pod wieczór dopiero w teren.. Hmm.. O sprayu też myślałam, ale jeżeli mam kupować to dobry i działający.. Może ktoś z was używa takiego, który się sprawdza?
http://shop.bober.com.pl/product_info.php?cPath=1165_1172&products_id=8481przesadzają z tymi 6-cioma godzinami ... O ile pamiętam to z godzinę utrzymywał się efekt. Działanie jest takie, że niby owady siadają na konia ale go nie gryzą ;))
` Ja mam możliwość jazdy o kożdej porze dnia, więc jeżdzę rano i wieczorem kiedy jest chłodniej , a robactwo nie męczy koni ;] W ciągu dnia leniuchują na pastwiskach
A może, jeśli jeździcie na pastwisku, to tam sobie poustawiajcie przeszkody, a potem je sprzątnijcie?
Hmm.. Wątpie, żeby to było możliwe, bo przeciągnięcie stojaka ważącego kilkanaście kilo w tą i z powrotem.... Chyba nam się nie opyla. Zresztą inni pourywali by nam głowy za zabieranie przeszkód ;p
no ja osobiście zmagam się z takim samym problemem. nie dośc, że upał ponad 30 stopni, maneż wysypany piachem i sie strasznie kurzy, jest duży więc zraszacz raczej nic nie da i to najgorsze..-.- ja też mam możliwośc jazdy na pastwiskach więc albo wsiadam w teren na jakiś kłus do lasu z jakimś zagalopowaniem niedużym, bo mimo tego że jestem w lesie to i tak z konia sie leje i ze mnie, albo po prostu wczesnie rano. cos kolo godziny 8.. ale po prostu ta pogoda juz mnie wykańcza.. pozdrawiam. ; )
Ja tam w starej stajni miałam konia, który jak mu się zrobiło za gorąco uciekał pod wiatę i było po jeździe.. Nie było szans żeby go ruszyć! NIC się nie dało zrobić! Dlatego jak chciałam jeździć to musiałam być w stajni rano tak około 6.00 żeby na 7.00 mieć jazdę... Przesrane... No ale już tam niestety nie chodzę.. W stajni gdzie aktualnie jeżdżę jest hala! To jest cudowne.. Bo na dworze jest gorąco a na hali nie;p polecam specjalne namioty.. jak stajni nie stać na hale;p W namiocie też się świetnie jeździ;p i much aż tak nie gryzą;p
wycieczka do lasu albo wjazd do jeziora czy innego czegoś z wodą . ! ;)ale najważniejsze jest to,że nie każdy koń wejdzie chętnie do jeziora.:)