Na południu Polski, tuż przy czeskiej granicy mieszka pan Jan. To uroczy starszy człowiek, którego odwiecznym marzeniem było posiadanie konia. To marzenie miało się spełnić na emeryturze. Cieszył się na myśl o przejażdżkach bryczką po okolicznych wsiach, lasach i łąkach. I tak w zeszłym roku kupił na końskim targu klacz Majkę. A zaraz potem bryczkę, do której zaprzęgał kobyłkę. We wsi wszyscy znają Pana Jana. Jeszcze kilka miesięcy temu jeździł bryczką po wsi pogwizdując radośnie. Kiedy podjeżdżał pod sklep dzieci podchodziły głaskać Majkę i ukradkiem karmiły ją cukierkami, które uwielbiała. Teraz już nie można spotkać pana Jana jadącego bryczką. Swojej ukochanej klaczy też już nie odwiedza. Majka pasie się na łące przed stajnią. Nie przeczuwa, że nadchodzą dla niej duże zmiany. Jej właściciel jest bardzo chory i nie ma sił na przejażdżki. Coraz rzadziej wychodzi z domu. Diagnoza była jednoznaczna. Pan Jan nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki Majce dlatego musi ją sprzedać. Pieniądze przydadzą się na leczenie, jednak nie to jest dla niego najważniejsze. Nie chce jej oddawać w niepowołane ręce. Próbował znaleźć uczciwego kupca, ale niestety bezskutecznie. Przyjeżdżają handlarze, dla których wartość Majki przelicza się na kilogramy. To duża pociągowa klacz, a za takie „sztuki” bardzo dobrze płacą w rzeźni. Pan Jan zadzwonił do nas z rozpaczliwą prośbą o pomoc. Wie, że kiedy jego zabraknie jego dzieci nie zaopiekują się Majką. I nie będą czekać na uczciwego nabywcę. Biuro 22 349 97 74 Ilona 797 649 508 Dominika 797 649 509
Z góry bardzo przepraszam za źle zrozumianą treść. Chodzi o to, że fundacja Viva! zbierze pieniądze na konia (czyli dostanie je fundacja) i kupi Majkę, czyli zapłaci panu Janowi za klacz. Musi się spieszyć, bo pan Jan lada dzień może umrzeć. Wszyscy chcemy, aby Maja trafiła do fundacyjnego stada, ponieważ śmierć nie będzie wynagrodzeniem jej oddania do człowieka.
O Eponie przeczytałam w gazecie, cieszę się, że udało się ją uratować. Szkoda tylko, że jest jeszcze wiele koni, które trzeba uratować przed strasznym losem.
Na południu Polski, tuż
przy czeskiej granicy mieszka pan Jan. To uroczy starszy człowiek,
którego odwiecznym marzeniem było posiadanie konia. To marzenie miało
się spełnić na emeryturze. Cieszył się na myśl o przejażdżkach bryczką
po okolicznych wsiach, lasach i łąkach. I tak w zeszłym roku kupił na
końskim targu klacz Majkę. A zaraz potem bryczkę, do której zaprzęgał
kobyłkę. We wsi wszyscy znają Pana
Jana. Jeszcze kilka miesięcy temu jeździł bryczką po wsi pogwizdując
radośnie. Kiedy podjeżdżał pod sklep dzieci podchodziły głaskać Majkę i
ukradkiem karmiły ją cukierkami, które uwielbiała. Teraz już nie można
spotkać pana Jana jadącego bryczką. Swojej ukochanej klaczy też już nie
odwiedza. Majka pasie się na łące przed stajnią. Nie przeczuwa, że
nadchodzą dla niej duże zmiany. Jej właściciel jest bardzo chory i nie
ma sił na przejażdżki. Coraz rzadziej wychodzi z domu. Diagnoza była
jednoznaczna. Pan Jan nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki
Majce dlatego musi ją sprzedać.
Pieniądze przydadzą się na leczenie, jednak nie to jest dla niego
najważniejsze. Nie chce jej oddawać w niepowołane ręce. Próbował znaleźć
uczciwego kupca, ale niestety bezskutecznie. Przyjeżdżają handlarze,
dla których wartość Majki przelicza się na kilogramy. To duża pociągowa
klacz, a za takie „sztuki” bardzo dobrze płacą w rzeźni. Pan Jan
zadzwonił do nas z rozpaczliwą prośbą o pomoc. Wie, że kiedy jego
zabraknie jego dzieci nie zaopiekują się Majką. I nie będą czekać na
uczciwego nabywcę.
Biuro 22 349 97 74
Ilona 797 649 508
Dominika 797 649 509
Na południu Polski, tuż przy czeskiej granicy mieszka pan Jan. To uroczy starszy człowiek, którego odwiecznym marzeniem było posiadanie konia. To marzenie miało się spełnić na emeryturze. Cieszył się na myśl o przejażdżkach bryczką po okolicznych wsiach, lasach i łąkach. I tak w zeszłym roku kupił na końskim targu klacz Majkę. A zaraz potem bryczkę, do której zaprzęgał kobyłkę. We wsi wszyscy znają Pana Jana. Jeszcze kilka miesięcy temu jeździł bryczką po wsi pogwizdując radośnie. Kiedy podjeżdżał pod sklep dzieci podchodziły głaskać Majkę i ukradkiem karmiły ją cukierkami, które uwielbiała. Teraz już nie można spotkać pana Jana jadącego bryczką. Swojej ukochanej klaczy też już nie odwiedza. Majka pasie się na łące przed stajnią. Nie przeczuwa, że nadchodzą dla niej duże zmiany. Jej właściciel jest bardzo chory i nie ma sił na przejażdżki. Coraz rzadziej wychodzi z domu. Diagnoza była jednoznaczna. Pan Jan nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki Majce dlatego musi ją sprzedać. Pieniądze przydadzą się na leczenie, jednak nie to jest dla niego najważniejsze. Nie chce jej oddawać w niepowołane ręce. Próbował znaleźć uczciwego kupca, ale niestety bezskutecznie. Przyjeżdżają handlarze, dla których wartość Majki przelicza się na kilogramy. To duża pociągowa klacz, a za takie „sztuki” bardzo dobrze płacą w rzeźni. Pan Jan zadzwonił do nas z rozpaczliwą prośbą o pomoc. Wie, że kiedy jego zabraknie jego dzieci nie zaopiekują się Majką. I nie będą czekać na uczciwego nabywcę. Biuro 22 349 97 74 Ilona 797 649 508 Dominika 797 649 509
Cieszy mnie to, że są jeszcze ludzie, którzy myślą o szczęściu zwierzęcia. Czy pieniądze idą do jakiejś organizacji, czy prywatnych osób?
Z artykułu wynika, że pieniądze trafią do pana Jana, bo to on jest właścicielem tego konia.A pieniądze przydadzą mu się na leczenie.
Z góry bardzo przepraszam za źle zrozumianą treść. Chodzi o to, że fundacja Viva! zbierze pieniądze na konia (czyli dostanie je fundacja) i kupi Majkę, czyli zapłaci panu Janowi za klacz. Musi się spieszyć, bo pan Jan lada dzień może umrzeć. Wszyscy chcemy, aby Maja trafiła do fundacyjnego stada, ponieważ śmierć nie będzie wynagrodzeniem jej oddania do człowieka.
O Eponie przeczytałam w gazecie, cieszę się, że udało się ją uratować. Szkoda tylko, że jest jeszcze wiele koni, które trzeba uratować przed strasznym losem.
Walczmy teraz o Majkę, bo możemy wiele zdziałać!:)
Na południu Polski, tuż przy czeskiej granicy mieszka pan Jan. To uroczy starszy człowiek, którego odwiecznym marzeniem było posiadanie konia. To marzenie miało się spełnić na emeryturze. Cieszył się na myśl o przejażdżkach bryczką po okolicznych wsiach, lasach i łąkach. I tak w zeszłym roku kupił na końskim targu klacz Majkę. A zaraz potem bryczkę, do której zaprzęgał kobyłkę. We wsi wszyscy znają Pana Jana. Jeszcze kilka miesięcy temu jeździł bryczką po wsi pogwizdując radośnie. Kiedy podjeżdżał pod sklep dzieci podchodziły głaskać Majkę i ukradkiem karmiły ją cukierkami, które uwielbiała. Teraz już nie można spotkać pana Jana jadącego bryczką. Swojej ukochanej klaczy też już nie odwiedza. Majka pasie się na łące przed stajnią. Nie przeczuwa, że nadchodzą dla niej duże zmiany. Jej właściciel jest bardzo chory i nie ma sił na przejażdżki. Coraz rzadziej wychodzi z domu. Diagnoza była jednoznaczna. Pan Jan nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki Majce dlatego musi ją sprzedać. Pieniądze przydadzą się na leczenie, jednak nie to jest dla niego najważniejsze. Nie chce jej oddawać w niepowołane ręce. Próbował znaleźć uczciwego kupca, ale niestety bezskutecznie. Przyjeżdżają handlarze, dla których wartość Majki przelicza się na kilogramy. To duża pociągowa klacz, a za takie „sztuki” bardzo dobrze płacą w rzeźni. Pan Jan zadzwonił do nas z rozpaczliwą prośbą o pomoc. Wie, że kiedy jego zabraknie jego dzieci nie zaopiekują się Majką. I nie będą czekać na uczciwego nabywcę. Biuro 22 349 97 74 Ilona 797 649 508 Dominika 797 649 509