Witam, mam pewien problem. Koń, na którym jeżdżę na zmianę albo wiesza się na wędzidle, albo chodzi z głową w chmurach. Co mam zrobić, aby uzyskać prawidłowe ustawienie głowy i szyi wierzchowca?
Nie jestem jeszcze doświadczonym jeźdźcem ;) ,ale wydaje mi się, że powinnaś najpierw go rozluźnić a potem poprzerabiać wodzą... ale tak ja mówię, nie posłuchaj też innych rad
Prawidłowego ustawienia głowy na pewno nie osiągniesz na takim koniu na jednej czy dwóch jazdach. Być może potrzeba nawet miesięcy. Przebieranie wodzą zdecydowanie nie jest niestety dobrym pomysłem, ale z rozluźnieniem jak najbardziej się zgodzę. Tylko to wszystko nie przychodzi łatwo i szybko. Zacznij od jazdy na nieco dłuższej wodzy, zachęcając konia do zejścia z głową niżej. Przy tym aktywnie jedź konia do przodu, aby znalazł oparcie na kontakcie. Popracuj na lonży, jeśli masz taką możliwość, ale najlepiej słuchaj instruktora, bo to on zna ten konkretny przypadek i z pewnością wie jak ci pomóc.
Na długiej wodzy jeździłam przez kilka tygodni i koń dosłownie jeździ nosem po ziemi. Problem zaczyna się wtedy gdy dodaję łydkę i chcę jechać żywiej ( wtedy od razu zadziera głowę do góry ). Na lonży jest to samo. Teraz gdy zaczynam jeździć na kontakcie najpierw wisi na wodzach, a gdy chcę przepchnąć go do przodu głowa znów wędruje do nieba. Niestety jeżdżę bez instruktora, więc aktualnie muszę radzić sobie sama. Jakieś pomysły co z tym robić?
W jakim wieku jest koń?I na jakim Ty jesteś poziome zaawansowania, może to wina Twojej ręki? W sensie, że może Twoja ręka jest niestabilna i koń w ten sposób reaguje.To koń raczej miękki czy twardy w pysku? Sposobów jest wiele, pytanie tylko, czy Ty jesteś w stanie je ogarnąć bez instruktora.
Koń w tym roku kończy 8 lat. W pysku jest taki średni, nie jest twardy, ale nie jest też miękki. Myślę, że rękę mam stabilną (nie tylko ja mam z nim ten problem). Możesz podać kilka tych sposobów? Byłabym wdzięczna za pomoc :)
Żeby mu ustawić odpowiednio głowę- koń musi być najpierw miękki w pysku. Musi przestać walczyć, bo z tego co opisujesz- jak na razie walka trwa- albo wiesza się na wędzidle, albo zadziera. Po pierwsze proponuję wytok, jak nie masz, to możesz zrobić sama. Koniowi z wytokiem łatwiej będzie pojąc o co Ci chodzi. Rób dużo gimnastyki, np. zatrzymujesz konia i prosisz go by stojąc w miejscu wyginał głowę w stronę swojego brzucha. Dajmy na to chcesz by koń wygiął głowę w prawą stronę, więc ciągniesz (stopniowo, impulsami) prawą wodzę do swojego lewego barku ( pod skosem). Łydki pilnują, by koń nie przestawił zadu. Na początku wymagaj mało, żeby koń trochę wygiął głowę, potem coraz więcej, w miarę upływu czasu. Gdy koń opanuje to ćwiczenie, spróbuj jadąc na nim w stepie (jadą po dużym okręgu) wygiąć jego głowę trochę do środka- w ten sam sposób, czyli impulsami ciągniesz w stronę przeciwległego barku (pod skosem). Wewnętrzna łydka przy popręgu. Na zewnątrz na razie nie próbuj, bo to będzie już ćwiczenie łopatką do środka (też dobre), ale dużo trudniejsze i koń może stawiać duże opory. Oprócz tego proponuję mnóstwo innej gimnastyki- tzn. koła małe, duże, średnie, ósemki, itd. Lekki kontakt, lekka ręka, jak zadziera głowę- to małe koła z mocną łydką dopóki nie opuści głowy. Stanowc ze. Jak wiesza się na wędzidle- to drugie ćwiczenie- głowa do wewnątrz impulsami, aż nie odpuści. Jak odpuści- na wędzidle, bądź obniży głowę z zadzierania- pochwal i daj trochę luzu (lekki kontakt), jak znów zacznie zadzierać/ wieszać się na wędzidle- od nowa to co opisałam. I tak, aż nie odpuści, aż nie zrobi się miękki w pysku, przestanie zadzierać. Więc cierpliwości życzę, bo to łatwe nie będzie. Nie zrażaj się jak Ci 100 razy nie wyjdzie, jak będziesz robiła to co opisałam prawidłowo- koń w końcu odpuści. Jak w stepie opanuje te ćwiczenia- zacznij robić w kłusie, tak samo. Zadziera- ciasne koła, aż nie opuści głowy z mocną łydką, wiesza się na wędzidle- wygięcie głowy do wewnątrz, mniejsze koła, ale w kłusie, aż nie odpuści w pysku. A jak się wiesza, to zawsze działaj impulsami, stopniowo coraz bardziej stanowczymi, nigdy nie ciągnij na siłę. Mam nadzieję, że wszystko jasno napisałam, jakby nie, to pytaj. Powodzenia. :)
Witam, mam pewien problem. Koń, na którym jeżdżę na zmianę albo wiesza się na wędzidle, albo chodzi z głową w chmurach. Co mam zrobić, aby uzyskać prawidłowe ustawienie głowy i szyi wierzchowca?
Nie jestem jeszcze doświadczonym jeźdźcem ;) ,ale wydaje mi się, że powinnaś najpierw go rozluźnić a potem poprzerabiać wodzą... ale tak ja mówię, nie posłuchaj też innych rad
Prawidłowego ustawienia głowy na pewno nie osiągniesz na takim koniu na jednej czy dwóch jazdach. Być może potrzeba nawet miesięcy. Przebieranie wodzą zdecydowanie nie jest niestety dobrym pomysłem, ale z rozluźnieniem jak najbardziej się zgodzę. Tylko to wszystko nie przychodzi łatwo i szybko. Zacznij od jazdy na nieco dłuższej wodzy, zachęcając konia do zejścia z głową niżej. Przy tym aktywnie jedź konia do przodu, aby znalazł oparcie na kontakcie. Popracuj na lonży, jeśli masz taką możliwość, ale najlepiej słuchaj instruktora, bo to on zna ten konkretny przypadek i z pewnością wie jak ci pomóc.
Na długiej wodzy jeździłam przez kilka tygodni i koń dosłownie jeździ nosem po ziemi. Problem zaczyna się wtedy gdy dodaję łydkę i chcę jechać żywiej ( wtedy od razu zadziera głowę do góry ). Na lonży jest to samo. Teraz gdy zaczynam jeździć na kontakcie najpierw wisi na wodzach, a gdy chcę przepchnąć go do przodu głowa znów wędruje do nieba. Niestety jeżdżę bez instruktora, więc aktualnie muszę radzić sobie sama. Jakieś pomysły co z tym robić?
W jakim wieku jest koń?I na jakim Ty jesteś poziome zaawansowania, może to wina Twojej ręki? W sensie, że może Twoja ręka jest niestabilna i koń w ten sposób reaguje.To koń raczej miękki czy twardy w pysku? Sposobów jest wiele, pytanie tylko, czy Ty jesteś w stanie je ogarnąć bez instruktora.
Koń w tym roku kończy 8 lat. W pysku jest taki średni, nie jest twardy, ale nie jest też miękki. Myślę, że rękę mam stabilną (nie tylko ja mam z nim ten problem). Możesz podać kilka tych sposobów? Byłabym wdzięczna za pomoc :)
Żeby mu ustawić odpowiednio głowę- koń musi być najpierw miękki w pysku. Musi przestać walczyć, bo z tego co opisujesz- jak na razie walka trwa- albo wiesza się na wędzidle, albo zadziera. Po pierwsze proponuję wytok, jak nie masz, to możesz zrobić sama. Koniowi z wytokiem łatwiej będzie pojąc o co Ci chodzi. Rób dużo gimnastyki, np. zatrzymujesz konia i prosisz go by stojąc w miejscu wyginał głowę w stronę swojego brzucha. Dajmy na to chcesz by koń wygiął głowę w prawą stronę, więc ciągniesz (stopniowo, impulsami) prawą wodzę do swojego lewego barku ( pod skosem). Łydki pilnują, by koń nie przestawił zadu. Na początku wymagaj mało, żeby koń trochę wygiął głowę, potem coraz więcej, w miarę upływu czasu. Gdy koń opanuje to ćwiczenie, spróbuj jadąc na nim w stepie (jadą po dużym okręgu) wygiąć jego głowę trochę do środka- w ten sam sposób, czyli impulsami ciągniesz w stronę przeciwległego barku (pod skosem). Wewnętrzna łydka przy popręgu. Na zewnątrz na razie nie próbuj, bo to będzie już ćwiczenie łopatką do środka (też dobre), ale dużo trudniejsze i koń może stawiać duże opory. Oprócz tego proponuję mnóstwo innej gimnastyki- tzn. koła małe, duże, średnie, ósemki, itd. Lekki kontakt, lekka ręka, jak zadziera głowę- to małe koła z mocną łydką dopóki nie opuści głowy. Stanowc ze. Jak wiesza się na wędzidle- to drugie ćwiczenie- głowa do wewnątrz impulsami, aż nie odpuści. Jak odpuści- na wędzidle, bądź obniży głowę z zadzierania- pochwal i daj trochę luzu (lekki kontakt), jak znów zacznie zadzierać/ wieszać się na wędzidle- od nowa to co opisałam. I tak, aż nie odpuści, aż nie zrobi się miękki w pysku, przestanie zadzierać. Więc cierpliwości życzę, bo to łatwe nie będzie. Nie zrażaj się jak Ci 100 razy nie wyjdzie, jak będziesz robiła to co opisałam prawidłowo- koń w końcu odpuści. Jak w stepie opanuje te ćwiczenia- zacznij robić w kłusie, tak samo. Zadziera- ciasne koła, aż nie opuści głowy z mocną łydką, wiesza się na wędzidle- wygięcie głowy do wewnątrz, mniejsze koła, ale w kłusie, aż nie odpuści w pysku. A jak się wiesza, to zawsze działaj impulsami, stopniowo coraz bardziej stanowczymi, nigdy nie ciągnij na siłę. Mam nadzieję, że wszystko jasno napisałam, jakby nie, to pytaj. Powodzenia. :)