ja zaczynając jazdę konno zaczęłam jeździć w Smolajnach tam jeździłam przez całe wakacje na wałachu ( Belfaście ) i na klaczy (Sarze) , która niestety mieś. temu odeszła [*] ;( <zdj. na avku>. Pamiętam jeszce te lekcje na lonży i pierwsze glaopy . Teraz aktualnie jeźdżę w Knopinie na hucułku ( Aida ) gniadosrokata klacz . Jest wspaniała :) na majówkę szykujemy rajd konno do Gietrzwałdu , juz nie mogę się doczekać :* :) ( przesyłam wam zdj. mojej podop. na której jeźdżę Aidki ) :*
Hej, ja na razie jeżdżę rekreacyjnie ale ostatnio nakręciłam się bardzo na dresaż po przeczytaniu Prymuski. W mojej stajni nie ma nikogo takiego, żeby spytać jak to jest z ujeżdżeniem. Czy tak jak było opisane w tej książce, że koń jest ważny jak trening albo bardziej? W sensie, jeśli dobrze zrozumiałam o co tam chodziło, to że bez dobrego konia (tzn chyba z półki sportowych) nie można wiele osiągnąć? nawet jaby sie dużo trenowało ? Trochę mnie to martwi bo w mojej okolicy nie ma takich sportowych. Choc ja sama jeżdżę na dobrym koniu profesorze. tylko że ani on nie jest wyczynowy ani moja trenerka nie jest od sportu...Na własnego konia mnie nie stać. Czy to znaczy, że nie mam szans i nie ma się co nawet łudzić?Bosh a tak bym chciała kiedyś startować w tej dyscypinie...Jak wy macie?
Jeśli na razie się uczysz, to nie jest Ci potrzebny koń do sportu ani trener z papierami. Ujeżdżenie wymaga wiele pracy i od konia i od jeźdźca. W zasadzie jak pracujesz nad dosiadem, to sportowy koń Ci nic nie da, bo chodzi o Ciebie , a nie o niego. A później to tak jak ze wszystkim. Czy musisz mieć super wypasione porche żeby szpanować na ulicach czy wystarczy mały samochód do jazdy po mieście? Tak samo z koniem, jak chcesz pojechać reginalne, to nie musisz mieć sportowca na najwyższym poziomie, ale jak będziesz chciała coś więcej pojechać, to się przyda, bo twoje szanse spadają (chociażby jakość chodów). Zresztą nie tak łatwo znaleźć dobrego konia i najczęściej kończy się tak, że trzeba go sobie samemu zrobić, a to wymaga doświadczenia, które się właśnie zdobywa między innymi w szkółce.
Dzieki, dużo mi rozjaśniłaś. nie myślałam o tym wszystkim... a moja trenerka jest naprawdę dobra tak myslę i umie duzo nauczyć. Jakoś źle chyba zrozumiałam z tej ksiązki, bo tam było o dziewczynie która jeździ ogólnopolskie zawody, więc to sie do niej odnosiło raczej.Będę tylko chyba wykupywać więcej jazd, bo teraz mam jedna w tygodniu to czuje za mało.
Hmm... W ujeżdżeniu ? Jakoś wolę skoki, no, ale jeśli chodzi o takie podstawy jak ujeżdżenia jak zebranie konia itd., to tak. Zaczynałam się uczyc jeździć konno na obozie jeździcekim wesołe Kopytko ( Koński Park ), tam nauczyłam się robić zwroty na przodzie i na zadzie, potem jeździłam w pewnym OJ przez jakieś 2 lata i tam ujeżdżenie ograniczało się do kłusa z miejsca, wolt, półwolt, wolt w galopie, więcej było skoków, bo jeśli chodzi o ujeżdżenie no to tam były zwykłe jazdy. Teraz szukam jakiejś fajnej stadniy i "na poczekaniu" jezdżę u mojej koleżanki na wspaniałej klaczy która się fantastycznie zbiera ( zebrała się pode mną już w mojej drugiej jexdzie po dwumiesięcznej przerwie ), w kłusie, stępie, bardzo wolnym kłusie, przejściach kłus- stęp i w galopie. Moze nic takiego, ale ale to naprawdę wspaniały koń, szesnastoletnia klacz, po której nikt by się nie spodziewał takich umiejętności : skoki, tereny i trochę dresażu. Polecam też wszystkim, którzy chcą poprawić swoje "ujezdżenie" albo Ujeżdżenie, książkę " 101 ćwiczeń z dresażu ", z tą klacza też zaczynam robić ćwiczenia z tej książki.
Na mojich pierwszych lekcjach jeździłam na kucyku szetlandzkim (Frejce). Wyglądałam na niej jakbym jaździła na psie. :) Ale i tak kocham tą małą złośnicę:*
Jakie były wasze początki, w jakich stajniach zaczynaliście ?
ja zaczynając jazdę konno zaczęłam jeździć w Smolajnach tam jeździłam przez całe wakacje na wałachu ( Belfaście ) i na klaczy (Sarze) , która niestety mieś. temu odeszła [*] ;( <zdj. na avku>. Pamiętam jeszce te lekcje na lonży i pierwsze glaopy . Teraz aktualnie jeźdżę w Knopinie na hucułku ( Aida ) gniadosrokata klacz . Jest wspaniała :) na majówkę szykujemy rajd konno do Gietrzwałdu , juz nie mogę się doczekać :* :) ( przesyłam wam zdj. mojej podop. na której jeźdżę Aidki ) :*
Hej, ja na razie jeżdżę rekreacyjnie ale ostatnio nakręciłam się bardzo na dresaż po przeczytaniu Prymuski. W mojej stajni nie ma nikogo takiego, żeby spytać jak to jest z ujeżdżeniem. Czy tak jak było opisane w tej książce, że koń jest ważny jak trening albo bardziej? W sensie, jeśli dobrze zrozumiałam o co tam chodziło, to że bez dobrego konia (tzn chyba z półki sportowych) nie można wiele osiągnąć? nawet jaby sie dużo trenowało ? Trochę mnie to martwi bo w mojej okolicy nie ma takich sportowych. Choc ja sama jeżdżę na dobrym koniu profesorze. tylko że ani on nie jest wyczynowy ani moja trenerka nie jest od sportu...Na własnego konia mnie nie stać. Czy to znaczy, że nie mam szans i nie ma się co nawet łudzić?Bosh a tak bym chciała kiedyś startować w tej dyscypinie...Jak wy macie?
Jeśli na razie się uczysz, to nie jest Ci potrzebny koń do sportu ani trener z papierami. Ujeżdżenie wymaga wiele pracy i od konia i od jeźdźca. W zasadzie jak pracujesz nad dosiadem, to sportowy koń Ci nic nie da, bo chodzi o Ciebie , a nie o niego. A później to tak jak ze wszystkim. Czy musisz mieć super wypasione porche żeby szpanować na ulicach czy wystarczy mały samochód do jazdy po mieście? Tak samo z koniem, jak chcesz pojechać reginalne, to nie musisz mieć sportowca na najwyższym poziomie, ale jak będziesz chciała coś więcej pojechać, to się przyda, bo twoje szanse spadają (chociażby jakość chodów). Zresztą nie tak łatwo znaleźć dobrego konia i najczęściej kończy się tak, że trzeba go sobie samemu zrobić, a to wymaga doświadczenia, które się właśnie zdobywa między innymi w szkółce.
Dzieki, dużo mi rozjaśniłaś. nie myślałam o tym wszystkim... a moja trenerka jest naprawdę dobra tak myslę i umie duzo nauczyć. Jakoś źle chyba zrozumiałam z tej ksiązki, bo tam było o dziewczynie która jeździ ogólnopolskie zawody, więc to sie do niej odnosiło raczej.Będę tylko chyba wykupywać więcej jazd, bo teraz mam jedna w tygodniu to czuje za mało.
Hmm... W ujeżdżeniu ? Jakoś wolę skoki, no, ale jeśli chodzi o takie podstawy jak ujeżdżenia jak zebranie konia itd., to tak. Zaczynałam się uczyc jeździć konno na obozie jeździcekim wesołe Kopytko ( Koński Park ), tam nauczyłam się robić zwroty na przodzie i na zadzie, potem jeździłam w pewnym OJ przez jakieś 2 lata i tam ujeżdżenie ograniczało się do kłusa z miejsca, wolt, półwolt, wolt w galopie, więcej było skoków, bo jeśli chodzi o ujeżdżenie no to tam były zwykłe jazdy. Teraz szukam jakiejś fajnej stadniy i "na poczekaniu" jezdżę u mojej koleżanki na wspaniałej klaczy która się fantastycznie zbiera ( zebrała się pode mną już w mojej drugiej jexdzie po dwumiesięcznej przerwie ), w kłusie, stępie, bardzo wolnym kłusie, przejściach kłus- stęp i w galopie. Moze nic takiego, ale ale to naprawdę wspaniały koń, szesnastoletnia klacz, po której nikt by się nie spodziewał takich umiejętności : skoki, tereny i trochę dresażu. Polecam też wszystkim, którzy chcą poprawić swoje "ujezdżenie" albo Ujeżdżenie, książkę " 101 ćwiczeń z dresażu ", z tą klacza też zaczynam robić ćwiczenia z tej książki.
Ja zaczęłam w Lewadzie w której obecnie jeżdże od czasu do czasu. :)
Na mojich pierwszych lekcjach jeździłam na kucyku szetlandzkim (Frejce). Wyglądałam na niej jakbym jaździła na psie. :) Ale i tak kocham tą małą złośnicę:*