Reklama
  • Must Have2014-11-21 21:00:15

    Hurra! Niedzielaaaa…aaaa…. a nie… przecież jestem koniarzem. Jeśli choć raz w życiu tak pomyślałaś to znaczy, że etap fascynacji swoim nowym hobby masz już za sobą, a Twoje koniarstwo przeszło na wyższy level. Konie to coś więcej niż sposób na modne spędzenie weekendu, wciśnięte w kalendarz między bieganie, gotowanie, a dbałość o pokój na świecie. Pojawiasz się w stajni bez względu na focha narzeczonego, gila do pasa, czy najazd ukochanego wujostwa na dom rodzinny. Twoimi priorytetami w życiu są: idealne koło w kłusie, zadowolona mina Twojego konia po obiedzie, owijki pasujące kolorem do czapraka. Podczas każdej wizyty w hipermarkecie rozglądasz się za marchwią, cukrem w kostkach i siemieniem lnianym. W owym hipermarkecie zazwyczaj występujesz w bryczesach i butach pokrytych błotem, względnie piachem, a ludzie patrzą na Ciebie podejrzanie ze względu na Twój zapach. Jeżdżąc samochodem cmokasz i mówisz do auta „prrr”, a w zakrętach, lub przy zmianie pasa ruchu balansujesz ciężarem ciała. Ekran Twojego smarfona jest zazwyczaj zaklejony śliną i cukrem a jego wnętrze zawiera piasek. W kinie po trzydziestu minutach smacznie chrapiesz, bo cały dzień spędziłaś na mrozie i wietrze. Określenie „mój ukochany” dotyczy Twojego konia, a nie Twojego chłopaka. Ostatnie pieniądze wydasz na nową derkę, a nie nowe szpilki. W torebce oprócz portfela i szminki masz łańcuszek od munsztuka, kostki cukru i gumki do grzywy. Twoja opalenizna ogranicza się do przedramion i twarzy. Zawsze wsiadasz na rower z lewej strony. Wchodząc do toalety i kuchni mówisz głośno „UWAGA”. Potrafisz jak nikt, cieszyć się na widok końskiej kupy. W „ulubionych” masz telefon do weterynarza, kowala, stajennego, a na widok dzwoniącego ze stajni telefonu zamierasz i czekasz na słowa „Nic się nie stało…”. Podniecają Cię takie określenia jak zebranie, samoniesienie, balans. Zawsze marzyłaś o księciu na białym ogierze. Dziś Twoje marzenia się zaktualizowały, wystarczy ogier.  Jeśli zidentyfikowałaś u siebie podobne objawy, nie martw się, oznaczają one, że konie zmieniły Twoje życie na zawsze. Czas przywyknąć. Jesteś „nasza”.

  • Szary Pielgrzym 2014-11-22 21:41:07

    Ładnie napisane

  • koniara544 2014-11-23 17:59:53

    True Story :D Rodzina wstydzi się ze mną wejść do sklepu czasem...ja, ja...nie rozumiem dlaczego...No i ja nie noszę cukru, tylko marchewki z reguły B|

  • Klaczkkaa 2014-11-26 18:56:36

    No świetne po prostu xD Chyba nie zauważyłam, kiedy zaczęłam wsiadać na rower z lewej strony, cmokać albo mówić ,,prr"" nawet, kiedy nie jeżdżę na koniu :) Samo przyszło i teraz juz nie wyjdzie... A co do ludzi w supermarketach- oni po prostu nie rozumieją piękna tego zapaszku czy motto ""brudny znaczy szczęśliwy"" :D

  • Reklama
  • patrycja64 2014-12-10 08:21:24

    Super to napisałaś tak ciekawie . Moi rodzice twierdzą że jestem wariatką bo co wrócę ze stajni to potrafię do wieczora opowiadać co wydarzyło się na 1h lekcji jazdy konnej :) . Z reguły noszę tylko marchewki lub jabłka . Faktycznie nie zauważyłam ale to fakt wsiadam na rower z lewej strony i może zabrzmi to dziecinnie ale gdy skończę jazdę , wyczyszczę konia i w stajni nie ma nic do roboty bawię się w skoki :D Xd ustawiam se przeszkody i skaczę :) . Super jest życie koniarza . Moi rodzice i wielu innych ludzi twierdzi że konie śmierdzą jak dla mnie to jest zapach lepszy niż perfumy Pumy :) .Kocham zapach koni a zwłaszcza jak wchodzisz do stajni i ten boski zapach :D . Pozdrawiam wszystkich zakoniowanych :* ...



Reklama
Reklama