Reklama
  • love zirocco2011-10-05 17:00:28

    <3Każdy konik gniadyGubi w śniegu ślady.Każdy konik płowyma złote podkowy. Każdy konik siwy Po co latać wysokoto trzeba tak zwyczajniewykąpać konie a potemzaprowadzić do stajnispod kopyt kurzu kłębyjak przyziemne obłokiprzyćmią błyszczące bokimokre zady mokre kłębyna drodze pod drzewamiten fresk się porozwieszajak na bułanej mozaiceNa Sycylii w Piazza Armerina<3 ma różę u grzywy. Spójrz, jak w końskich chrapachŚwieci róży zapach!

  • piorunek 2011-10-06 06:56:01

    Lubię niedziele , kiedy o dziewiątej zwlekam się z łóżka , wciskam na siebie bryczesy , koszulkę , związuję włosy w luźny kucyk , pakuję do plecaka smakołyki , wodę truskawkową i mknę do stajni . Do południa treningi , ściskania , przyjemne rżenie dobiegające moich uszu . Mój wiatronogi Boże koni, Czy Ty naprawdę widzisz wszystko ? Strach, Ból i głód i krew i śmierć ? Nie ma nikogo z mojej stajni i nie znam drogi na pastwisko... bardzo się boję, Panie mój tutaj tak ciasno jest i ciemno, i taki bardzo jestem sam, choć tyle koni jedzie ze mną. Boże z ogonem bujnym i grzywą gęstą, ja przecież jestem, przecież byłem na Twoje podobieństwo. Nikt by w to teraz nie uwierzył, nic z tego nie zostało, Czterokopytny Boże spraw, by umieranie nie bolało. I jeszcze o jedno Cię poproszę nim wszystko będzie końcem. Niechaj na przekór wyśnię sen, że galopuję w słońce, i pędze wpros w promieni blask, pękają chmury w niebie, a ja nie czuję więcej nic, i mknę, i gnam do Ciebie . : (

  • piorunek 2011-10-06 06:56:48

  • piorunek 2011-10-06 06:57:19

  • Reklama
  • piorunek 2011-10-06 06:58:23

  • piorunek 2011-10-06 06:58:46

  • piorunek 2011-10-06 06:59:03

  • redakcja 2011-10-06 14:48:59

    piorunek - to chyba najbardziej znany wiersz o koniach ;):(Ja znam jeszcze :Jeden oddechjedno bicie Jazda konnaCałe życie :) Słońce nad stadniną,w końską grzywę chowa twarz,wstęgą nad łąkamijeszcze się unosi mgła...Stoją napiętejak strzała gdy drży,nim cięciwy świstznów do lotu ją poderwie. Konie, dumne konie,zasłuchane w szumy traw,lekkie i swobodne,jak na czystym niebie ptak.Kiedy tak patrzę,do biegu się rwąchciałbym uciec stąd,chciałbym gnać za swą tęsknotą... Tam, gdzie lśni horyzont,drga niebieską liniąwprost w otwarte wrota chmur,siwych chmur,tam, gdzie w kuźni słońcadzień powstaje nowy,gdzie wytycza drogirytm - serca rytm. Konie, dumne koniew blasku wstającego dnia,czułe i szalone,czemu was uwielbiam tak?Nieraz poniosą,poniosą jak wiatr,czasem bywa tak,jak z dziewczyną... My, konie, nie chcemy umierać na wojnachlub jak wczoraj w rozrachunkach ulicznych,gdy nas zginęło sto!Niech się ludzie sami mordują nawzajem,niechaj płynie ich krew niespokojna,niech ich leży na ulicach stos.Wierzmy, że przyjdzie zbawca. Koń złoty!Mściciel koni!Jak słońce grzywa jego, a ogon jak kometa!Zarży, aż na twarz padną ludzie w pokornympokłonie,i wszystkich nas wywiezie do raju Mahometa!Ziemię trącimy kopytemi okiem zmierzymy wyniosłem i dzikiem!Pożegnamy się tylko z arabskim Szeikiemi z owsem. Koniu mój, chrapy odymałeś z głowy,Język twój giętki - czy może być słodszy?A kto, mój koniu, pieszcząc twoje oczy,Zgubiłby krój ich: złotomigdałowy?Leżąc na sianie, jakie my rozmowyWiedliśmy w drżących pożogach tej nocy!Ktoś może mędrszy, być może, że młodszyCzy chciał całować nawet twe podkowy?Lecz ponad wszystko niech twe rzęsy świecą,Kiedy zmożona układałaś szyjęW mych chciwych rękach - i gasła latarnia...Cóż nam, iż jutro giermkowie powiedzą,Że w niej Nadobnej końskie serce bije,Gdy nikt nie będzie jej grzywy rozgarniał. Jak obyczaj każe stary Według ojców naszych wiary I wszelkiego poruszenia Przesyłamy zaproszenia Do krainy jezior wielu Więc posłuchaj przyjacielu Lasy, konie i przygoda Pakuj plecak, czasu szkoda Przyjeżdżajcie z krańców świata Czeka na was swojska chata A na ciepłym końskim grzbiecie Radość życia odnajdziecie

  • Reklama
  • redakcja 2011-10-06 15:36:26

    I jeszcze :  KOCHAJMY KONIE !!! Kochajmy konie, kochajmy z serca, Bo koń ma duszę, śmiertelną, końską... Żal jest gdy konie człowiek uśmierca, Konie, co Polskie wspierały wojsko. Przecież nie jeden za Polskę poległ Koń tak jak żołnierz na polu chwały I dzielił z nami dole-niedole, Lub dzień zwycięstwa przeżył wspaniały. Boli mnie serce, gdy biją konia, Który nam służy, pracując ciężko I pręt skrwawiony w złych widzę dłoniach. Podły człowieku koniowi nie szkodź. On w zaufaniu pokornie służy, Na Twój zarabia chleb i na owies, W pracy, na roli czy też w podróży- Historia koni wiele Ci powie... Daj niech się pasie, nabiera siły, Pokaż, że jesteś mu przyjacielem, Pokaż, że jest Ci bliski i miły, Pogłaszcz go, poklep-to tak niewiele. Niechaj Ci złoży pysk na ramieniu I niech poczuje, że jest Ci drogi . Może w tym końskim przyjaznym rżeniu, Pojmiesz, że i On też myśli o kimś.  Kupili mnie za 2tysiace .Po co ? Zeby mnie zabic ? czy zarobic? Przeciez krzywdy nie robię. Jezdze w terenie ! Miło ci ze mna! Czy na pewno? Czy moze masz nowego konia? Lepszego,Szybszego,moze ładnego ,I młodego... 2 czesc Nagle ,ciemno ,zimno, i mokro chcesz mnie zabic? Ja Mam serce? wiesz Ze mnie ranisz. Gdy Zjesz moje mieso , Wszystko o mnie sobie Przypomnisz. "Bedziesz załowac Az do Smierci! " A Bog Ci tego nie wybaczy.  Otwieram oczy i widzę... Ciemność, czuję, że są tu inne konie. Jestem na pastwisku? Nie, to nie moja stajnia... Co się stało, gdzie ja jestem? i nagle wszystko rozjaśniało, wstał nowy dzień. Zrozumiałem Po tylu latach spędzonych z tobą pozwalasz mi cierpieć? -Pamiętasz nasze tereny ? Bo dostałem kontuzji nogi? Bo nie chce ci się mnie leczyć? Bo się znudziłem? -Przecież byłem z tobą przez 12 lat! Bo masz nowego konia ? Jest tu tyle koni ,ale jestem tak samotny, tęschnie.. Proszę tylko żeby więcej nie bolało!! Walczę ,ale opadam z sił.. Wychodzę z przyczepy i widzę krew, cierpienie . Nagle poczułem ból..i nagle przestało boleć, już nic nie czułem. Mam nadzieję ,że ,gdy spróbujesz mojego mięsa top poczujesz i zrozumiesz co zrobiłeś! Będziesz wiedziała ,że to JA ten który służył ci bez wahania , tak pomyślisz TALON?!  Pochylony ku światu - patrzę w cień mój konny, Jak się obco przewija - skośny i posronny - Wybojem dróg. Mój cisawy, któremu i głaz nie zacięży - Zaświat w słońcu zwęszywszy - kark zagrzany tęży W uparty łuk! Wolniejące od pola, z traw wywiane losy Złączyły nas na wspólny bieg w tamte niebiosy I w tamten las... I kazały jednakim zespolić się ruchem Na sny różne, co - jawy związane łańcuchem - Śnią się raz w raz. Dąb, migając za dębem, wstecz luźnie odlata - W przerwach między dębami zaskoczona chata Cofa się w jar!... Ruczaj, słońcu na ukos jarząc się samopas, Z oczu nagle nam znika, jak wyklęty topaz, Mara wśród mar... Stogi siana z bocianem lub wroną na czubie Olbrzymieją do czasu, aż giną w przegubie Minionych miedz! I dobrze nam i barwno, gdy skrajem źrenicy Pochwycimy mak w życie lub kąkol w pszenicy, By dalej biec! I dobrze nam i skrzyście, gdy wpobok cmentarza Chata szybą od blasku oślepłą przeraża Daleki step - Lub gdy srebrem oparty o wierzchołek drzewa Obłok - snem rozwidniony - na słońcu wygrzewa Kudłaty łeb! Bezmiar nozdrza nam szarpie i wre w naszym pocie, A my piersią zdyszaną na własnej tęsknocie Kładziem się wzdłuż! W jeden tętent dwa nasze stapiając milczenia, Sprzepaszczamy się w zamęt bystrego istnienia Obojgiem dusz! Czy to śmierć się tak dymi w zdybanym bezkresie? Tak, to - ona! To - ona! Bo tak właśnie zwie się Tchu w piersi brak!... Trzeba przemknąć pomiędzy śmiercią a pokrzywą... Cisak w nicość się gęstwi pogmatwaną grzywą, Jak lotny krzak! Jeszcze chwila - a niebo skończy się! Lecz niech no Próżnie zowąd wybłysłe ku nam się uśmiechną Zza mgieł i wzgórz, A my, łamiąc przeszkody, groźniej i pochmurniej Pośpieszymy w tę otchłań na wieczysty turniej Tamtejszych burz! Jakiś blady mieszkaniec chmur - z niebios wybrzeża Widzi, że wicher w locie o pierś nam uderza Jak stal o stal - I nie może rozeznać poprzez kurzaw zwoje, Co się stało na ziemi, że tych kształtów dwoje Mknie w jedną dal? I nie może zrozumieć w swoim wniebowzięciu, Czemu z wyżyn drapieżnych spadł na kark zwierzęciu Człowieczy stwór? I dlaczego dwie zmory różnego obłędu Zbiegły się, aby zdwoić czar swego rozpędu Do innych zmór?  „Koń to zwierzak. Animal. Rży i wierzga, Patrzy w dal. Lecz do dali się nie pali - No bo niby co z tej dali? Metafizyka i streptokok. A tu muchy go rąbią w oko; Łza mu ciecze. Rzecze: - Uch, skąd na świecie tyle much? Lecz świat kicha na ankietę, Więc koń stoi, klepiąc biedę. Klepie, klepie klepu-klep; a w dodatku deszczyk z nieb; Moknie Kutno, moknie Tokio. O, przesmutna hippologio! Mokną wierzby, mokną pola i do stajni tak daleko, a koń nie ma parasola ani płaszcza gumowego.” No to na tyle , coś mi się przypomni to jeszcze napiszę 



Reklama
Reklama