Witam!Może od razu przejdę do mojego problemu. :)Kilka razy zdarzyła mi się jazda na bardzo spokojnym kucu,który czasami chodzi w hipoterapii [nie wiem,czy to istotne,czy nie,ale opiszę ze szczegółami]. Jeździłam na nim na pierwszej jeździe,z samego rana o 10.15 i miałam problem taki,że kiedy chciałam zakłusować kuc nie dał się ruszyć,ani łydeczki ani cmokanie,ale bacik w dupcię zadziałał! Ale zanim sięgnęłam na zad to kuc wjeżdżał mi w bandę i ocierałam zewnętrzną nogą po ścianie hali. Próbowałam bardzo wielu rzeczy,np.pilnowałam go-nic,bardziej wjeżdżałam do wewnątrz,ale on cały czas robi to samo! Te jego ocieranie podobno jest normą,ale on nie robi tak tylko mnie! Robi tak praktycznie wszystkim! ;/ Bardzo proszę o pomoc! Chcę,aby nie jeździł z jeźdźcami po ścianach,bo to nie przyjemne i czasami bolesne.Wiem,że napisałam to byle jak,ale nie potrafię się inaczej wysłowić!Aha!Dodam,że ten kuc nie jest mój, jest kucem szkółkowym i jeżdżą na nim bardzo różni jeźdźcy! Bardzo proszę o szybkie i konkretne odpowiedzi,ponieważ jutro jadę na jazdę. ;]
Jeżeli jeździcie w zastępie to w sumie masz małe pole do manewrów, koń po prostu będzie szedł za innymi. Chyba że jeździsz jako czołowa? Jeżeli jedziesz w zastępie to na myśl przychodzi mi tylko mocniejsze ciągnięcie wewnętrznej wodzy, i nakierowywanie konia na środek, żeby jechał dalej od bandy. Wszystko inne co mam na myśli to w samodzielnej jeździe.
Oczy Nocy, ciągnięcie wewnętrznej wodzy??? Mi przychodzi do głowy tak. Mocny stabliny kontakt. Niech się konik oprze na wędzidle. Jedziesz na zewnętrznej wodzy, a wewnętrzna pilnuje żeby nosek koń miał do środka ;) Siedź mocno w siodle, żeby wiedział, że nie jesteś jakąś początkującą, którą może sobie wykiwać. I jak wpada na barierkę to łydką go spychaj do środka. Jak nie pomaga to przełóż bata do zewnętrznej ręki i sobie pomóż. Tak mi się wydaje tak ja bym chyba zrobiła.
Żle się wyraziłam. Chodzi mi po prostu, żeby kiedy koń wjeżdza na bandę wypychać go wodzą, oraz dosiadem. A także żeby wodze były skierowane trochę bardziej do środka ujeżdżalni. Nie potrafię się lepiej wyrazić.
Widzę, że ty też tak bardziej "na czuja" to robisz ;P W sensie, że trzeba czuć konia ;) Ja myślę, że wodze mogą iść minimalnie do środka, ale muszę być napięte i to tak naprawdę, bo w rekreacji to różnie z tym jest.
Wydaje mi się, że bez czucia konia nic się nie zdziała ;) Aczkolwiek podczas jazdy w zastępie nie za dużo da się zrobić chyba :/ Koń za koniem idzie i mało myśli.
Uhuhu! Ale się dziewczyny rozpisałyście! Co do tego kuca to ja na nim jako czołowa jadę. Właśnie dzisiaj go "dostałam" do jazdy i wypychałam go bardziej do środka i jakoś wyszło i nawet mi nóg nie połamał! :D Więc dziękuję bardzo za pomoc!
koń jest po prostu zmęczony i ma w nosie noszenie jeszcze kogoś. zatem się buntuje.metoda jest łatwa - dać mu odpocząć, albo ograniczyć ilość jazd i na padoki puszczać.a Ty po prostu sobie jeździj jak jeździsz - jest cwany i tak Ci nogi porozwala. ciągnięcie za wodze jest kretyńskim pomysłem - koń na nacisk odpowiada naciskiem. Ty będziesz ciągnąć a on i tak swoje. Jedynie łydką go spychaj, ale sądzę, że i tak nic ż tego ;]
No mniej więcej zawsze,bo u nas tylko tak. Mamy w szkółce 8 koni,a i tak dzielimy się na 2-3 różne zastępy,które zależą od zaawansowania grupy-tak zazwyczaj jest latem lub wiosną,a teraz mamy "zimę" i musimy jeździć na hali,więc odpada!
Widzę same działanie wodzą, a gdzie jest łydka?Jeżeli koń schodzi ci generalnie z pierwszego śladu, załóżmy jest to banda czy ogrodzenie. Powinny zacząć działać zewnętrzne pomoce (tak wodza jak i łydka), a wewnętrzne pomoce pilnują aby koń nie wygiął się na zewnątrz tylko szedł prosto. Tak przykład koń zaczyna wchodzić na bande, zewnętrzna łydka w tył, zewnętrzna wodza na szyje, wewnętrzna łydka przyłożona, wewnętrzna wodza na kontakcie.Generalnie takie rzeczy powinien korygować instruktor na jeździe, nie widział tego, czy co ?
Szczerze mówiąc, to myślę, że koń po prostu idzie i nie zwraca uwagi na to, czy zaczepiasz o bandę czy nie.Jeśli jeździsz w szkółce i w zastępie to raczej nic z tym nie zrobisz.A ile jeździsz i na jakim poziomie?
koń jest po prostu zmęczony i ma w nosie noszenie jeszcze kogoś. zatem się buntuje.metoda jest łatwa - dać mu odpocząć, albo ograniczyć ilość jazd i na padoki puszczać.a Ty po prostu sobie jeździj jak jeździsz - jest cwany i tak Ci nogi porozwala. ciągnięcie za wodze jest kretyńskim pomysłem - koń na nacisk odpowiada naciskiem. Ty będziesz ciągnąć a on i tak swoje. Jedynie łydką go spychaj, ale sądzę, że i tak nic ż tego ;]Ale pomogłaś!Nie ma sensu w żadnym Twoim słowie!!!Ja miałam taki problem z Laikiem, więc jak zaczął się "pchać" robił szybki bączek*.Pomogło, i po tygodniu już problemu nie było.*-bardzo małe, ciasne wolty.
Moja siostra miała ten sam problem. To nie było zwykła nieuwaga tego kucyka. Z całej siły pchał się na to ogrodzenie, bo wiedział, że po chwili jeździec z niego zejdzie i będzie miał chwilę spokoju. Wcale nie był zmęczony tylko wolał się wybrykać bez obciążenia;)Jak ja na niego wsiadłam to też próbował, ale jak zobaczył, że mu się to nie opłaca to przestał.Poza tym mocniejszy kontakt wodzą i spychanie go biodrem do środka też pomaga. ;)
Witam!Może od razu przejdę do mojego problemu. :)Kilka razy zdarzyła mi się jazda na bardzo spokojnym kucu,który czasami chodzi w hipoterapii [nie wiem,czy to istotne,czy nie,ale opiszę ze szczegółami]. Jeździłam na nim na pierwszej jeździe,z samego rana o 10.15 i miałam problem taki,że kiedy chciałam zakłusować kuc nie dał się ruszyć,ani łydeczki ani cmokanie,ale bacik w dupcię zadziałał! Ale zanim sięgnęłam na zad to kuc wjeżdżał mi w bandę i ocierałam zewnętrzną nogą po ścianie hali. Próbowałam bardzo wielu rzeczy,np.pilnowałam go-nic,bardziej wjeżdżałam do wewnątrz,ale on cały czas robi to samo! Te jego ocieranie podobno jest normą,ale on nie robi tak tylko mnie! Robi tak praktycznie wszystkim! ;/ Bardzo proszę o pomoc! Chcę,aby nie jeździł z jeźdźcami po ścianach,bo to nie przyjemne i czasami bolesne.Wiem,że napisałam to byle jak,ale nie potrafię się inaczej wysłowić!Aha!Dodam,że ten kuc nie jest mój, jest kucem szkółkowym i jeżdżą na nim bardzo różni jeźdźcy! Bardzo proszę o szybkie i konkretne odpowiedzi,ponieważ jutro jadę na jazdę. ;]
mam ten sam problem:( i również jestem bardzo ciekawa co z tym zrobić:)
Spróbuj za kłusować na wolcie :) Dużo ciekawych ćwiczeń wykonuj na bandzie , żeby twój koń kojarzył bandę z czymś miłym :)
No niestetu na wolcie raczej się nie da,bo u mnie w szkółce jeździmy w zastępie. ;p
Może spróbuj "oprzeć" zewnętrzną wodzę na jego szyi i cofnąć łydkę - wtedy go zablokujesz.
Jeżeli jeździcie w zastępie to w sumie masz małe pole do manewrów, koń po prostu będzie szedł za innymi. Chyba że jeździsz jako czołowa? Jeżeli jedziesz w zastępie to na myśl przychodzi mi tylko mocniejsze ciągnięcie wewnętrznej wodzy, i nakierowywanie konia na środek, żeby jechał dalej od bandy. Wszystko inne co mam na myśli to w samodzielnej jeździe.
Oczy Nocy, ciągnięcie wewnętrznej wodzy??? Mi przychodzi do głowy tak. Mocny stabliny kontakt. Niech się konik oprze na wędzidle. Jedziesz na zewnętrznej wodzy, a wewnętrzna pilnuje żeby nosek koń miał do środka ;) Siedź mocno w siodle, żeby wiedział, że nie jesteś jakąś początkującą, którą może sobie wykiwać. I jak wpada na barierkę to łydką go spychaj do środka. Jak nie pomaga to przełóż bata do zewnętrznej ręki i sobie pomóż. Tak mi się wydaje tak ja bym chyba zrobiła.
Żle się wyraziłam. Chodzi mi po prostu, żeby kiedy koń wjeżdza na bandę wypychać go wodzą, oraz dosiadem. A także żeby wodze były skierowane trochę bardziej do środka ujeżdżalni. Nie potrafię się lepiej wyrazić.
Widzę, że ty też tak bardziej "na czuja" to robisz ;P W sensie, że trzeba czuć konia ;) Ja myślę, że wodze mogą iść minimalnie do środka, ale muszę być napięte i to tak naprawdę, bo w rekreacji to różnie z tym jest.
Wydaje mi się, że bez czucia konia nic się nie zdziała ;) Aczkolwiek podczas jazdy w zastępie nie za dużo da się zrobić chyba :/ Koń za koniem idzie i mało myśli.
Dlatego ja uważam, że jazda w zastępie jest bez sensu. No chyba, że w terenie. To dla bezpieczeństwa.
Uhuhu! Ale się dziewczyny rozpisałyście! Co do tego kuca to ja na nim jako czołowa jadę. Właśnie dzisiaj go "dostałam" do jazdy i wypychałam go bardziej do środka i jakoś wyszło i nawet mi nóg nie połamał! :D Więc dziękuję bardzo za pomoc!
Jeżeli jeździsz jako czołowa no to masz jednak trochę większe pole do manewru. A ty nie jeździsz samodzielnie? Zawsze w zastępie?
koń jest po prostu zmęczony i ma w nosie noszenie jeszcze kogoś. zatem się buntuje.metoda jest łatwa - dać mu odpocząć, albo ograniczyć ilość jazd i na padoki puszczać.a Ty po prostu sobie jeździj jak jeździsz - jest cwany i tak Ci nogi porozwala. ciągnięcie za wodze jest kretyńskim pomysłem - koń na nacisk odpowiada naciskiem. Ty będziesz ciągnąć a on i tak swoje. Jedynie łydką go spychaj, ale sądzę, że i tak nic ż tego ;]
No mniej więcej zawsze,bo u nas tylko tak. Mamy w szkółce 8 koni,a i tak dzielimy się na 2-3 różne zastępy,które zależą od zaawansowania grupy-tak zazwyczaj jest latem lub wiosną,a teraz mamy "zimę" i musimy jeździć na hali,więc odpada!
Widzę same działanie wodzą, a gdzie jest łydka?Jeżeli koń schodzi ci generalnie z pierwszego śladu, załóżmy jest to banda czy ogrodzenie. Powinny zacząć działać zewnętrzne pomoce (tak wodza jak i łydka), a wewnętrzne pomoce pilnują aby koń nie wygiął się na zewnątrz tylko szedł prosto. Tak przykład koń zaczyna wchodzić na bande, zewnętrzna łydka w tył, zewnętrzna wodza na szyje, wewnętrzna łydka przyłożona, wewnętrzna wodza na kontakcie.Generalnie takie rzeczy powinien korygować instruktor na jeździe, nie widział tego, czy co ?
Szczerze mówiąc, to myślę, że koń po prostu idzie i nie zwraca uwagi na to, czy zaczepiasz o bandę czy nie.Jeśli jeździsz w szkółce i w zastępie to raczej nic z tym nie zrobisz.A ile jeździsz i na jakim poziomie?
Zbatój go tam to sobie zle skojaży i nie bendzie pothodźić.
Majuteek, sama się zbatÓj i to najlepiej po głowie.
Nom pszeciesz ja nie poczebujem, to ona ma s tym problem. ja kcem tylko pomuc.
Nom pszeciesz ja nie poczebujem, to ona ma s tym problem. ja kcem tylko pomuc.jaja sobie robisz czy na prawde masz problem z językiem ojczystym?
To nie są problemy z językiem, po prostu bardzo poważny objaw głupoty wrodzonej, bardzo mi przykro bo to nie uleczalne.
Nom ale ja pszeciesz normalnie piszem.
koń jest po prostu zmęczony i ma w nosie noszenie jeszcze kogoś. zatem się buntuje.metoda jest łatwa - dać mu odpocząć, albo ograniczyć ilość jazd i na padoki puszczać.a Ty po prostu sobie jeździj jak jeździsz - jest cwany i tak Ci nogi porozwala. ciągnięcie za wodze jest kretyńskim pomysłem - koń na nacisk odpowiada naciskiem. Ty będziesz ciągnąć a on i tak swoje. Jedynie łydką go spychaj, ale sądzę, że i tak nic ż tego ;]Ale pomogłaś!Nie ma sensu w żadnym Twoim słowie!!!Ja miałam taki problem z Laikiem, więc jak zaczął się "pchać" robił szybki bączek*.Pomogło, i po tygodniu już problemu nie było.*-bardzo małe, ciasne wolty.
Moja siostra miała ten sam problem. To nie było zwykła nieuwaga tego kucyka. Z całej siły pchał się na to ogrodzenie, bo wiedział, że po chwili jeździec z niego zejdzie i będzie miał chwilę spokoju. Wcale nie był zmęczony tylko wolał się wybrykać bez obciążenia;)Jak ja na niego wsiadłam to też próbował, ale jak zobaczył, że mu się to nie opłaca to przestał.Poza tym mocniejszy kontakt wodzą i spychanie go biodrem do środka też pomaga. ;)