mam taki problem dziś jadę obejżeć klaczke którą będe dzierżawić i nie mam możliwości jezdzić z instuktorem a dopiero się ucze (nie galopuje) czy to możę jakoś wpłynąć na to że będę popełniać więcej błędów?? jak wogóle jezdzi się bez instruktora??
jeżeli masz mniej niż 18 lat to nie możesz jeździć bez instruktora jest to prawnie zabronione... i jak dla mnie to lepiej najpierw nauczyć się dobrze jeździć żeby potem nie zepsuć konia lub też żeby nie stała ci się krzywda
Jarek nie do końca jest tak jak mówisz. Owszem jeżeli niepełnoletnia osoba chce jeździć w szkółce to musi to robić z instruktorem. Ale ta sama osoba jak będzie miała swojego konia może już jeździć z kim chce i jak chce, z kaskiem lub bez (to już leży w kwestii odpowiedzialności rodziców). To nie tak jak z samochodami, że trzeba mieć 18 żeby zrobić prawo jazdy. Nikt nie zabroni np. 15 letniej dziewczynie wsiąść na swojego konia na swoim własnym podwórku czy nawet w pensjonacie dla koni.Co do pytania autora wątku: jeżeli nawet nie galopujesz i porywasz się na jazdę bez instruktora to znaczy że nie przemyślałaś do końca swojej decyzji. Na takim etapie jak ty jesteś będziesz robić masę błędów. Może tobie krzywda się nie stanie ale ucierpi na tym koń. Nieumiejętną jazdą możesz popsuć i znarowić konia. Tobie w siodle może wydawać się, że jest w porządku ale z ziemi to będzie wyglądało zupełnie inaczej. Zastanów się dlaczego nawet czołowi zawodnicy (nie ważne czy w skokach czy w ujeżdżeniu) mają swoich trenerów? Przecież oni już wszystko umieją? Otóż praktycznie na każdym etapie zaawansowania potrzebne jest aby chociaż raz w tygodniu ktoś popatrzył na jazdę i wytknął błędy, z których jeździec nie będzie zdawał sobie sprawy. Jest tylko taka różnica, że ktoś na zaawansowanym poziomie ma już na tyle dużo wiedzy, że nie zrobi krzywdy koniowi nieumiejętną jazdą. Wiesz jak prawidłowo jeździć na kontakcie? Jak tego kontaktu używać? Po co i kiedy używa się półparady? Po co w ogóle się jej używa? Skąd wiedzieć czy koń galopuje na dobrą nogę? W jaki sposób używać pomocy (prawidłowo) żeby przejść do niższego chodu albo zatrzymać konia? Albo co zrobić jak koń cię poniesie, albo stanie dęba (nawet najspokojniejszym koniom może się zdarzyć).To wszystko jest tylko część podstawowej wiedzy jaką musi mieć osoba porywająca się na samodzielną jazdę. Poza tym musisz wiedzieć jak rozpoznać choroby i schorzenia koni. Jak działać gdy koń ma objawy chorobowe. Wyczujesz siedząc w siodle, że koń lekko kuleje? Nie sądzę. A nawet jeśli to będziesz wiedziała co zrobić z kulejącym koniem? Skoro będziesz jeździć sama to nie zawsze będzie ktoś w pobliżu kto Ci pomoże.
Dzierżawa konia to bardzo fajna sprawa, ale na twoim poziomie jazda tylko z instruktorem. Już nawet pomijając fakt, że możesz popsuć konia, sama też nabierzesz całe mnóstwo złych nawyków, które dużo trudniej zlikwidować niż uczyć się od początku.Mówisz, że będziesz jeździć 2-3 razy w tygodniu, a nie miałabyś możliwości chociaż raz w tygodniu pojeździć pod okiem instruktora a w pozostałe dni ćwiczyć to co od niego usłyszysz?
nie wiem właśnie będe jezdzic w pensjonacie a co do instruktora to puki co jezdzila bym na tej klaczce i 1 w tygodniu w mojej ulubionej stadninie ale za miesiąc kończy mi się kurs więc potem była bym w stanie lekcje z instruktorem wziąśc sobie moze 1,2 w miesiącu
Moja rada jest taka , najpierw warto nauczyć się dobrze jeździć a dopiero potem myśleć o koniu , ponieważ jeżeli ten koń jest młody , to może się uczyć na twoich błędach , a bez instruktora nie jest dobrze się uczyć , ponieważ nikt nie poprawi twoich błędów. :)
Gdy miałam jakieś 13-15lat uczyłam się jeździć konno,całe dnie spędzałam w stadninie,na jazdach galopowałam jak szalona.Potem jakoś się to wszystko urwało,zmieniłam miejsce zamieszkania,ale miłość do koni była zawsze...Ponad 2lata temu w mojej miejscowości pojawiły się konie na sezon wakacyjny.Po miesiącu jazd i lekcji stwierdziłam,że MÓJ koń,to jest coś,o czym zawsze marzyłam,czego zawsze pragnęłam.Wyjazdy,oglądanie,konsultacja...W ciągu tygodnia koń stał w stajni.Ale miałam już swoje lata i znałam wagę tej decyzji.Umiejętności...czy były wtedy wystarczające...raczej nie,ale była ogromna siła woli.Masa nauki,czytania książek,rozmowy z osobami znającymi się na koniach...Galopu na nowo uczyłam się na swojej klaczy.Raz na miesiąc (niestety częściej nie mam możliwości)przyjeżdża trenerka.Miałam to szczęście,że jazdę konną chyba po prostu mam we krwi-poprawki były tylko "kosmetyczne"typu:"dlaczego krzyżujesz ręce nad szyją konia,trzymaj równo"(nie ciągnęłam przy tym konia,ani w żaden sposób nie dawałam złych sygnałów,po prostu źle je trzymałam,co wpływało na wygląd sylwetki w siodle-przy stylu klasycznym wyglądałam trochę jakbym jeździła west :-) ).Teraz jestem po swoich pierwszych skokach i pierwszym Hubertusie.Oczywiście,nadal uważam,że masę pracy przed nami,ale...Dlaczego się tak rozpisałam?Bo uważam,że jeżeli ktoś czegoś bardzo pragnie,jeżeli jest świadom wszystkich spraw związanych z utrzymaniem konia (wydatki na pasze, prawidłowość karmienia,kwoty na kowala,weterynarza... i wielu innych spraw),to może tego dokonać.Jednak osoby młodsze nie powinny podejmować takich poważnych decyzji-i tak mamy dużo "niechcianych" koni,które się znudziły... a to jest bardzo smutne...
Ja też kupiłam swojego konia jak jeszcze praktycznie nic nie umiałam. Jednak koń stał w stajni gdzie mogłam liczyć na całkowitą pomoc na co dzień. Uczyłam się jak się dopasowuje sprzęt jeździecki, jak się lonżuje i jak karmi. Wytłumaczono mi objawy najpopularniejszych schorzeń i jak sobie z nimi radzić. Na każdej mojej jeździe był ze mną instruktor. Dopiero jak poczułam się na siłach, postanowiłam się usamodzielnić. Jednak mimo tego, że koń mnie zafascynował od pierwszego spotkania, nie odważyłabym się go kupić gdybym na tą pomoc nie mogła liczyć.
mam taki problem dziś jadę obejżeć klaczke którą będe dzierżawić i nie mam możliwości jezdzić z instuktorem a dopiero się ucze (nie galopuje) czy to możę jakoś wpłynąć na to że będę popełniać więcej błędów?? jak wogóle jezdzi się bez instruktora??
jeżeli masz mniej niż 18 lat to nie możesz jeździć bez instruktora jest to prawnie zabronione... i jak dla mnie to lepiej najpierw nauczyć się dobrze jeździć żeby potem nie zepsuć konia lub też żeby nie stała ci się krzywda
Jarek nie do końca jest tak jak mówisz. Owszem jeżeli niepełnoletnia osoba chce jeździć w szkółce to musi to robić z instruktorem. Ale ta sama osoba jak będzie miała swojego konia może już jeździć z kim chce i jak chce, z kaskiem lub bez (to już leży w kwestii odpowiedzialności rodziców). To nie tak jak z samochodami, że trzeba mieć 18 żeby zrobić prawo jazdy. Nikt nie zabroni np. 15 letniej dziewczynie wsiąść na swojego konia na swoim własnym podwórku czy nawet w pensjonacie dla koni.Co do pytania autora wątku: jeżeli nawet nie galopujesz i porywasz się na jazdę bez instruktora to znaczy że nie przemyślałaś do końca swojej decyzji. Na takim etapie jak ty jesteś będziesz robić masę błędów. Może tobie krzywda się nie stanie ale ucierpi na tym koń. Nieumiejętną jazdą możesz popsuć i znarowić konia. Tobie w siodle może wydawać się, że jest w porządku ale z ziemi to będzie wyglądało zupełnie inaczej. Zastanów się dlaczego nawet czołowi zawodnicy (nie ważne czy w skokach czy w ujeżdżeniu) mają swoich trenerów? Przecież oni już wszystko umieją? Otóż praktycznie na każdym etapie zaawansowania potrzebne jest aby chociaż raz w tygodniu ktoś popatrzył na jazdę i wytknął błędy, z których jeździec nie będzie zdawał sobie sprawy. Jest tylko taka różnica, że ktoś na zaawansowanym poziomie ma już na tyle dużo wiedzy, że nie zrobi krzywdy koniowi nieumiejętną jazdą. Wiesz jak prawidłowo jeździć na kontakcie? Jak tego kontaktu używać? Po co i kiedy używa się półparady? Po co w ogóle się jej używa? Skąd wiedzieć czy koń galopuje na dobrą nogę? W jaki sposób używać pomocy (prawidłowo) żeby przejść do niższego chodu albo zatrzymać konia? Albo co zrobić jak koń cię poniesie, albo stanie dęba (nawet najspokojniejszym koniom może się zdarzyć).To wszystko jest tylko część podstawowej wiedzy jaką musi mieć osoba porywająca się na samodzielną jazdę. Poza tym musisz wiedzieć jak rozpoznać choroby i schorzenia koni. Jak działać gdy koń ma objawy chorobowe. Wyczujesz siedząc w siodle, że koń lekko kuleje? Nie sądzę. A nawet jeśli to będziesz wiedziała co zrobić z kulejącym koniem? Skoro będziesz jeździć sama to nie zawsze będzie ktoś w pobliżu kto Ci pomoże.
koń ma opiekuna ja wsiadała bym nanią 2 3 razy w tygodniu połowe z tego co jest tu napisane nie wiem jak mogę rozwiązać ten problem??
Dzierżawa konia to bardzo fajna sprawa, ale na twoim poziomie jazda tylko z instruktorem. Już nawet pomijając fakt, że możesz popsuć konia, sama też nabierzesz całe mnóstwo złych nawyków, które dużo trudniej zlikwidować niż uczyć się od początku.Mówisz, że będziesz jeździć 2-3 razy w tygodniu, a nie miałabyś możliwości chociaż raz w tygodniu pojeździć pod okiem instruktora a w pozostałe dni ćwiczyć to co od niego usłyszysz?
nie wiem właśnie będe jezdzic w pensjonacie a co do instruktora to puki co jezdzila bym na tej klaczce i 1 w tygodniu w mojej ulubionej stadninie ale za miesiąc kończy mi się kurs więc potem była bym w stanie lekcje z instruktorem wziąśc sobie moze 1,2 w miesiącu
Moja rada jest taka , najpierw warto nauczyć się dobrze jeździć a dopiero potem myśleć o koniu , ponieważ jeżeli ten koń jest młody , to może się uczyć na twoich błędach , a bez instruktora nie jest dobrze się uczyć , ponieważ nikt nie poprawi twoich błędów. :)
Gdy miałam jakieś 13-15lat uczyłam się jeździć konno,całe dnie spędzałam w stadninie,na jazdach galopowałam jak szalona.Potem jakoś się to wszystko urwało,zmieniłam miejsce zamieszkania,ale miłość do koni była zawsze...Ponad 2lata temu w mojej miejscowości pojawiły się konie na sezon wakacyjny.Po miesiącu jazd i lekcji stwierdziłam,że MÓJ koń,to jest coś,o czym zawsze marzyłam,czego zawsze pragnęłam.Wyjazdy,oglądanie,konsultacja...W ciągu tygodnia koń stał w stajni.Ale miałam już swoje lata i znałam wagę tej decyzji.Umiejętności...czy były wtedy wystarczające...raczej nie,ale była ogromna siła woli.Masa nauki,czytania książek,rozmowy z osobami znającymi się na koniach...Galopu na nowo uczyłam się na swojej klaczy.Raz na miesiąc (niestety częściej nie mam możliwości)przyjeżdża trenerka.Miałam to szczęście,że jazdę konną chyba po prostu mam we krwi-poprawki były tylko "kosmetyczne"typu:"dlaczego krzyżujesz ręce nad szyją konia,trzymaj równo"(nie ciągnęłam przy tym konia,ani w żaden sposób nie dawałam złych sygnałów,po prostu źle je trzymałam,co wpływało na wygląd sylwetki w siodle-przy stylu klasycznym wyglądałam trochę jakbym jeździła west :-) ).Teraz jestem po swoich pierwszych skokach i pierwszym Hubertusie.Oczywiście,nadal uważam,że masę pracy przed nami,ale...Dlaczego się tak rozpisałam?Bo uważam,że jeżeli ktoś czegoś bardzo pragnie,jeżeli jest świadom wszystkich spraw związanych z utrzymaniem konia (wydatki na pasze, prawidłowość karmienia,kwoty na kowala,weterynarza... i wielu innych spraw),to może tego dokonać.Jednak osoby młodsze nie powinny podejmować takich poważnych decyzji-i tak mamy dużo "niechcianych" koni,które się znudziły... a to jest bardzo smutne...
Ja też kupiłam swojego konia jak jeszcze praktycznie nic nie umiałam. Jednak koń stał w stajni gdzie mogłam liczyć na całkowitą pomoc na co dzień. Uczyłam się jak się dopasowuje sprzęt jeździecki, jak się lonżuje i jak karmi. Wytłumaczono mi objawy najpopularniejszych schorzeń i jak sobie z nimi radzić. Na każdej mojej jeździe był ze mną instruktor. Dopiero jak poczułam się na siłach, postanowiłam się usamodzielnić. Jednak mimo tego, że koń mnie zafascynował od pierwszego spotkania, nie odważyłabym się go kupić gdybym na tą pomoc nie mogła liczyć.