Ja byłam na widowni, zawody w skokach i był pokaz ujeżdżania, ale jakoś przegapiłam :(
byłam pod wrażeniem jak jeździli w harmonii z koniem, potem poszłam na "zaplacze" tam gdzie były konie i był ogire i zaczoł sie szarpać aż gęsia skórka wyszła...
Potem byłam na pokazie młodych koni, było piękne roczne koniki kłusowały z gracją pokazując swoje wdzięki ^^
Ja startowałam trzy razy w skokach :)
Przed pierwszym startem trochę się stresowałam, ale potem nie mogłam się doczekać następnych zawodów ;)
To genialne i jedyne w swoim rodzaju doznanie ;)))
A ja właśnie niedawno miałam swoje pierwsze zawody w kwietniu 2010r.na Górce w Chełmnie i bardzo się stresowałam, ale wiedziałam że zbyt nie mogę bo koń to czuje...Ale nie było tak źle bo jak tylko wjechałam na parkur to zapominałam o tremie bo byłam skupiona na koniu i przeszkodach...Zajęłam wtedy 4m-ce w LLL i LL :))) A teraz w lipcu byłam na zawodach ZT Rywal Grudziądz i w LL zajęłam 6m-ce bo nie mogłam konia zatrzymać i na dodatek ominęłam przeszkodę a to była stylówka więc się nie udało...Ale za to w L wywalczyłam 1 i 2m-ce bo miałam dwa przejazdy i było trochę łatwiej bo była na czas, ale za to z jokerem...;)
Ja byłam na zawodach towarzyskich juniorów (jako widz). Nie mogę powiedzieć że było fajnie, bo praktycznie cały czas lało. Ale ogólnie spoko ;). Jak na razie to były moje pierwsze i ostatnie zawody ;(
Hmh...Na zakończenie turnusu na obozie były zawody towarzyskie. Było super. Koń odmówił mi skoku pierwszej przeszkody, ale zajęłam 4te miejsce w skokach. Najlepsza była runda honorowa. Każdy robił co innego, a folbluty zaczeły się ścigać. Istny chaos...Było naprawde fajnie.
Dwa tygodnie wcześniej było to samo, tylko nie brałam udziału w rundzie honorowej. Jechałam wtedy ujeżdżenie i skoki przez 30cm krzyżaki. W ujeżdżeniu zostałam zdyskwalifikowana przez dwa błędy, bo nie znałam programu i źle pojecham, a poza tym jechałam ten program po raz pierwszy. Ale najfajniejsza była rozgrzewka. Pani kazała nam pojechać na wybieg dla koni i miałyśmy czekać na wywołanie. Więc uśmiechnęłam się do koleżanki w kłusie. Jechałam akurat na moim ukochanym folblucie Ranissimo, a ona na drugim Dragonie. Po uśmiechu konie rzuciły się w galop, a my zaczęłyśmy się ścigać...To było najlepsze...
Braliście udział w zawodach jeździeckich albo byliście na ich widowni ?Tutaj możecie się pochwalić i opowiedzieć jak było. ;-)
Ja to zapraszam na służewiec :-) i oczywiście na zawody na Torwarze.
Ja byłam na widowni, zawody w skokach i był pokaz ujeżdżania, ale jakoś przegapiłam :( byłam pod wrażeniem jak jeździli w harmonii z koniem, potem poszłam na "zaplacze" tam gdzie były konie i był ogire i zaczoł sie szarpać aż gęsia skórka wyszła... Potem byłam na pokazie młodych koni, było piękne roczne koniki kłusowały z gracją pokazując swoje wdzięki ^^
Ja startowałam trzy razy w skokach :) Przed pierwszym startem trochę się stresowałam, ale potem nie mogłam się doczekać następnych zawodów ;) To genialne i jedyne w swoim rodzaju doznanie ;)))
A ja właśnie niedawno miałam swoje pierwsze zawody w kwietniu 2010r.na Górce w Chełmnie i bardzo się stresowałam, ale wiedziałam że zbyt nie mogę bo koń to czuje...Ale nie było tak źle bo jak tylko wjechałam na parkur to zapominałam o tremie bo byłam skupiona na koniu i przeszkodach...Zajęłam wtedy 4m-ce w LLL i LL :))) A teraz w lipcu byłam na zawodach ZT Rywal Grudziądz i w LL zajęłam 6m-ce bo nie mogłam konia zatrzymać i na dodatek ominęłam przeszkodę a to była stylówka więc się nie udało...Ale za to w L wywalczyłam 1 i 2m-ce bo miałam dwa przejazdy i było trochę łatwiej bo była na czas, ale za to z jokerem...;)
Ja byłam na zawodach towarzyskich juniorów (jako widz). Nie mogę powiedzieć że było fajnie, bo praktycznie cały czas lało. Ale ogólnie spoko ;). Jak na razie to były moje pierwsze i ostatnie zawody ;(
Ja byłam na widowni na zawodach skokowych i ujeżdżeniowych.Na razie nie miałam okazji startować.
Hmh...Na zakończenie turnusu na obozie były zawody towarzyskie. Było super. Koń odmówił mi skoku pierwszej przeszkody, ale zajęłam 4te miejsce w skokach. Najlepsza była runda honorowa. Każdy robił co innego, a folbluty zaczeły się ścigać. Istny chaos...Było naprawde fajnie.
Dwa tygodnie wcześniej było to samo, tylko nie brałam udziału w rundzie honorowej. Jechałam wtedy ujeżdżenie i skoki przez 30cm krzyżaki. W ujeżdżeniu zostałam zdyskwalifikowana przez dwa błędy, bo nie znałam programu i źle pojecham, a poza tym jechałam ten program po raz pierwszy. Ale najfajniejsza była rozgrzewka. Pani kazała nam pojechać na wybieg dla koni i miałyśmy czekać na wywołanie. Więc uśmiechnęłam się do koleżanki w kłusie. Jechałam akurat na moim ukochanym folblucie Ranissimo, a ona na drugim Dragonie. Po uśmiechu konie rzuciły się w galop, a my zaczęłyśmy się ścigać...To było najlepsze...