Jakie jest Wasze najwspanialsze wspomnienie związane z końmi ?? ;DMoje kiedy już jeździłam i to był mój pierwszy cwał na ściernisku przy lekkim zachodzie słonca :) Było wspaniale ... <3
1. Kiedy pojechałam z rodzicami obejżeć Montanę , a był to już kolejny koń którego oglądaliśmy zakochałam się od 1 wejrzenia i kiedy padło hasło "ten koń należy już do nas" popłakałam się z radości!! 2. Kiedy nawiązałyśmy ze sobą kontakt i podeszła na wywołanie swojego imienia będąc na pastwisku (początki były trudne , pięć osób musiało ganiać ją po pastwisku)3. Spędziłam wspaniałe 2 dni w siodle , galopy do rżyskach, nawiązywanie z koniem kontaktu itp.
Kiedy pierwszy raz na żywo zobaczyłam konia. W jego oczach był spokój, a zarazem dzikość. Był piękny. Miał na imię Kacperek. Zobaczyłam go w zoo i siedziałam na nim gdy pani go oprowadzała. Dzięki niemu na serio zakochałam się w koniach.
Najpiękniejsze chwilę dla mnie są wtedy kiedy zaczynam rozumieć swojego Siwuska:** kiedy widzę, że podczas robienia wspólnych rzeczy on angażuje całego siebie:)
Najpiękniejsze chwilę dla mnie są wtedy kiedy zaczynam rozumieć swojego Siwuska:** kiedy widzę, że podczas robienia wspólnych rzeczy on angażuje całego siebie:)
Hmmm... Pierwszy teren . Pierwszy galop w terenie. Potem ... długi okres rozłąki z koniem, płacz, rozpacz ...a po prawie roku okazuje się że ... Mój ulubieniec jest do sprzedania. Więc klasyczny pad na kolana przed mamą, no i 20 maja 2010 roku zamieszkał w mojej stajni Wiking. Potem pierwszy samotny teren. AAA No i pierwszy Hubertus, na Wikingu - Oczywiście :)
Moje najfajniejsze wspomnienie to pierwszy teren z galopem <3 było cudownie, niezwykła swoboda, wolność, dla mnie liczyło się wtedy tylko ja i koń, nie przejmowałam się innymi końmi w zastępie :) oj nie zwykłe uczucie. Kolejne przeżycie, którego do końca życia nie zapomnę to pierwszy hubertus - gonitwa :) po terenie jak chcieliśmy dogalopować do miejsca rozpoczęcie gonitwy to mój kochany konik postanowił że nie będzie jechać w zastępie, tylko wyprzedzi wszystkie konie i pokaże co potrafii :) cudownie ! <3
Jakie jest Wasze najwspanialsze wspomnienie związane z końmi ?? ;DMoje kiedy już jeździłam i to był mój pierwszy cwał na ściernisku przy lekkim zachodzie słonca :) Było wspaniale ... <3
pierwszy oklep wtedy było cudownie mała ujeżdżalnia 3 osoby na jezdzie niestety w mojej stadninie takie rzeczy nie zdarzają sie często:(
1. Kiedy pojechałam z rodzicami obejżeć Montanę , a był to już kolejny koń którego oglądaliśmy zakochałam się od 1 wejrzenia i kiedy padło hasło "ten koń należy już do nas" popłakałam się z radości!! 2. Kiedy nawiązałyśmy ze sobą kontakt i podeszła na wywołanie swojego imienia będąc na pastwisku (początki były trudne , pięć osób musiało ganiać ją po pastwisku)3. Spędziłam wspaniałe 2 dni w siodle , galopy do rżyskach, nawiązywanie z koniem kontaktu itp.
oczywiści zakup konika <3 oraz... hmmm galopy na kochanym a rabie, a no i oczywiście cwał na plaży o zachodzie :)
mój pierwszy skok (mały ale zawsze) w terenie ;)
Gdy po długiej przerwie w jeździe szło mi lepiej niż wcześniej i udało mi się zagalopować(szczegółem jest że myślałam iż spadnę i się zabije xD)
Zachód słońa, luźne wodze, popuszczony popręg, nogi wyciągnięte ze strzemion, delikatny wiaterek...Pięknie...
Kiedy pierwszy raz na żywo zobaczyłam konia. W jego oczach był spokój, a zarazem dzikość. Był piękny. Miał na imię Kacperek. Zobaczyłam go w zoo i siedziałam na nim gdy pani go oprowadzała. Dzięki niemu na serio zakochałam się w koniach.
Kiedy między mną a moją kobyłą zrodziło się niezwykłe uczucie. 4 godzinna jazda na mojej klaczy nie wiadomo gdzie, po prostu przed siebie...
Najpiękniejsze chwilę dla mnie są wtedy kiedy zaczynam rozumieć swojego Siwuska:** kiedy widzę, że podczas robienia wspólnych rzeczy on angażuje całego siebie:)
Najpiękniejsze chwilę dla mnie są wtedy kiedy zaczynam rozumieć swojego Siwuska:** kiedy widzę, że podczas robienia wspólnych rzeczy on angażuje całego siebie:)
Hmmm... Pierwszy teren . Pierwszy galop w terenie. Potem ... długi okres rozłąki z koniem, płacz, rozpacz ...a po prawie roku okazuje się że ... Mój ulubieniec jest do sprzedania. Więc klasyczny pad na kolana przed mamą, no i 20 maja 2010 roku zamieszkał w mojej stajni Wiking. Potem pierwszy samotny teren. AAA No i pierwszy Hubertus, na Wikingu - Oczywiście :)
Moje najfajniejsze wspomnienie to pierwszy teren z galopem <3 było cudownie, niezwykła swoboda, wolność, dla mnie liczyło się wtedy tylko ja i koń, nie przejmowałam się innymi końmi w zastępie :) oj nie zwykłe uczucie. Kolejne przeżycie, którego do końca życia nie zapomnę to pierwszy hubertus - gonitwa :) po terenie jak chcieliśmy dogalopować do miejsca rozpoczęcie gonitwy to mój kochany konik postanowił że nie będzie jechać w zastępie, tylko wyprzedzi wszystkie konie i pokaże co potrafii :) cudownie ! <3