W poście "Czy jest potrzebny ?" nie powiedziałam całej prawdy, przepraszam. Chciałabym wam powiedzieć wszystko od początku. Kiedyś tata przyprowadził mnie do stajni. Od razu polubiłam te konie (Wichra i Sonata ) Każdy niezaawansowany jeździł na sześcioletnim wałachu -Wichrze. Był spokojniejszy i miał podejście do dzieci. na pierwszej lekcji tak się przyłożyłam i byłam na tyle odważna, że pan pozwolił mi jeździć STĘPEM bez lonży. Następną lekcję jazdy miałam po sześciu miesiącach, bo instruktor był w szpitalu. Niestety nie pamiętałam za dużo :( Potem już szło trochę lepiej. Zaczęłam kłusować, czasami nawet galopowałam :)Z czasem zaczęły się problemy. Przesiadłam się na innego konia, na którego jeszcze nigdy nie wsiadałam. Był to Sonat. Przyzwyczaiłam się do niego, ale musimy długo popracować. Przepraszam za moje zachowanie, kiedyś myślałam ,że jestem najlepsza, to było głupie. Mam dużo problemów z jazdą i chciałabym wam o nich opowiedzieć, ale nie wiem czy byście chcieli się ze mną w ogóle zadawać :( Przeprosiny przyjęte ?
Nikt nie jest w stanie nauczyć Cię jeździć przez internet!Mnie też nie stać na jazdy (mam nawet problem by znaleźć pieniądze na dojazd do stajni), ciężko pracuję na każdą z nich, a i tak jak już wsiadam to z reguły robię trudne konie lub objeżdżam te, których nikt inny nie chce,bo ruchu potrzebują jak każde inne. Życie to niestety nie jest bajka, ja nie raz przerzucałam tony drzewa czy godzinami zamiatałam obejście, by sobie pojeździć,a i tak instruktor mniej zwracał na mnie uwagę, bo przecież nie płaciłam..., niestety niektórzy ludzie na wszystko co mają muszą ciężko zapracować. Ja w życiu nie zapłaciłam za jazdę, każdą okupiłam potem, dziś mam przez to problemy z kręgosłupem. Nie wiem czy kiedyś uznam, że było warto, ale na chwilę obecną mam bardzo dużą wiedzę jak na swój staż, nie mam problemów z trudnymi czy narowistymi końmi, bo setki razy musiałam takowym smarować kopyta, czy przemywać ranki, potrafię sama ocenić co chciałabym wypracować u siebie/ konkretnego konia na danej jeździe, nie muszę pytać wszystkich wkoło, by wiedzieć, że koń kuleje lub jest chory... Cała ta wiedza nie przyszła ot tak, Ty także możesz ją zdobyć, zawrze się w niej także wiedza na temat samej jazdy. Możesz zacząć pracować w stajni, być może na początku nikt nie da Ci za to jazdy, bo nie będziesz zbyt pomocna na takim poziomie zaawansowania, ale po pewnym czasie nauczysz się obrządków stajennych, wówczas będziesz mogłą pracować za jazdę i nie będziesz się martwić o pieniądze (jeżeli w Twojej okolicy nie ma takiej możliwości to na pewno znajdziesz coś na wakacje). Staraj się jak najdłużej przebywać w stajni, pytaj czy możesz pomóc, jak robi się daną rzecz, kiedy nadarzy się okazja oglądaj sobie jak jeżdżą inne osoby i staraj się brać pod uwagę wskazówki kierowane do nich (ja zawszę to robię, nawet gdy sama jestem na koniu, a instruktor poprawia lub coś tłumaczy innej osobie, słucham i poprawiam ten element u siebie).Mimo, że jej znaczenie się często lekceważy, teoria także ma duże znaczenie przy jeździe konnej. Czytaj! Dużo. Najlepiej książek, bo w internecie jest dużo błędów. Czytaj o poprawnym dosiadzie, użyciu pomocy i staraj się darzyć do tego na jeździe. Polecam Ci "Akademię jeździecką cz.I" W. Pruchniewicza, zawiera dokładnie opisane podstawy i są tam metody ogólnie stosowane przez wszystkich, bo książkę zatwierdził PZJ, na jej podstawie ułożona jest większość pytań na Brązową Odznakę Jeździecką.Nie poddawaj się i nie unoś pychą, bądź pokorna i pracowita, a uda Ci się nauczyć jeździć.Pozdrawiam.
Gratuluję odwagi, naprawdę ;). To wszystko, co napisała Shango, to oczywiście prawda i ma zupełną rację. Zauważyłam jednak, że bardzo często odsyłamy osoby szukające pomocy na forum do realu. Droga Autorko tego wątku, większość Twoich problemów rzeczywiście może rozwiązać tylko instruktor, ale widzę, że bardzo Ci zależy i myślę, że możesz zwrócić się z pytaniami, które uznasz za stosowne i nadające się na forum. Na pomoc z mojej strony możesz liczyć, bo podobnie jak Shango w naukę jazdy konnej wkładałam dużo samozaparcia.Przeprosiny przyjęte ;)
Przepraszam za moje zachowanie, kiedyś myślałam ,że jestem najlepsza, to było głupie. No bardzo głupie, jak ja z tobą wytrzymywałam??? O.o Przyznam, że czasem miałam dosyć, tego chwalenia się i mówienia "ty mogłabyś się trzymać tymi kolanami" choć ja trzymałam.. lub starałam się..No ale było minęło i dobrze, że minęło...Przeprosiny przyjmuję, a Sonat... nie jest taki zły... Leń... ma to po mnie :D
W poście "Czy jest potrzebny ?" nie powiedziałam całej prawdy, przepraszam. Chciałabym wam powiedzieć wszystko od początku. Kiedyś tata przyprowadził mnie do stajni. Od razu polubiłam te konie (Wichra i Sonata ) Każdy niezaawansowany jeździł na sześcioletnim wałachu -Wichrze. Był spokojniejszy i miał podejście do dzieci. na pierwszej lekcji tak się przyłożyłam i byłam na tyle odważna, że pan pozwolił mi jeździć STĘPEM bez lonży. Następną lekcję jazdy miałam po sześciu miesiącach, bo instruktor był w szpitalu. Niestety nie pamiętałam za dużo :( Potem już szło trochę lepiej. Zaczęłam kłusować, czasami nawet galopowałam :)Z czasem zaczęły się problemy. Przesiadłam się na innego konia, na którego jeszcze nigdy nie wsiadałam. Był to Sonat. Przyzwyczaiłam się do niego, ale musimy długo popracować. Przepraszam za moje zachowanie, kiedyś myślałam ,że jestem najlepsza, to było głupie. Mam dużo problemów z jazdą i chciałabym wam o nich opowiedzieć, ale nie wiem czy byście chcieli się ze mną w ogóle zadawać :( Przeprosiny przyjęte ?
Nikt nie jest w stanie nauczyć Cię jeździć przez internet!Mnie też nie stać na jazdy (mam nawet problem by znaleźć pieniądze na dojazd do stajni), ciężko pracuję na każdą z nich, a i tak jak już wsiadam to z reguły robię trudne konie lub objeżdżam te, których nikt inny nie chce,bo ruchu potrzebują jak każde inne. Życie to niestety nie jest bajka, ja nie raz przerzucałam tony drzewa czy godzinami zamiatałam obejście, by sobie pojeździć,a i tak instruktor mniej zwracał na mnie uwagę, bo przecież nie płaciłam..., niestety niektórzy ludzie na wszystko co mają muszą ciężko zapracować. Ja w życiu nie zapłaciłam za jazdę, każdą okupiłam potem, dziś mam przez to problemy z kręgosłupem. Nie wiem czy kiedyś uznam, że było warto, ale na chwilę obecną mam bardzo dużą wiedzę jak na swój staż, nie mam problemów z trudnymi czy narowistymi końmi, bo setki razy musiałam takowym smarować kopyta, czy przemywać ranki, potrafię sama ocenić co chciałabym wypracować u siebie/ konkretnego konia na danej jeździe, nie muszę pytać wszystkich wkoło, by wiedzieć, że koń kuleje lub jest chory... Cała ta wiedza nie przyszła ot tak, Ty także możesz ją zdobyć, zawrze się w niej także wiedza na temat samej jazdy. Możesz zacząć pracować w stajni, być może na początku nikt nie da Ci za to jazdy, bo nie będziesz zbyt pomocna na takim poziomie zaawansowania, ale po pewnym czasie nauczysz się obrządków stajennych, wówczas będziesz mogłą pracować za jazdę i nie będziesz się martwić o pieniądze (jeżeli w Twojej okolicy nie ma takiej możliwości to na pewno znajdziesz coś na wakacje). Staraj się jak najdłużej przebywać w stajni, pytaj czy możesz pomóc, jak robi się daną rzecz, kiedy nadarzy się okazja oglądaj sobie jak jeżdżą inne osoby i staraj się brać pod uwagę wskazówki kierowane do nich (ja zawszę to robię, nawet gdy sama jestem na koniu, a instruktor poprawia lub coś tłumaczy innej osobie, słucham i poprawiam ten element u siebie).Mimo, że jej znaczenie się często lekceważy, teoria także ma duże znaczenie przy jeździe konnej. Czytaj! Dużo. Najlepiej książek, bo w internecie jest dużo błędów. Czytaj o poprawnym dosiadzie, użyciu pomocy i staraj się darzyć do tego na jeździe. Polecam Ci "Akademię jeździecką cz.I" W. Pruchniewicza, zawiera dokładnie opisane podstawy i są tam metody ogólnie stosowane przez wszystkich, bo książkę zatwierdził PZJ, na jej podstawie ułożona jest większość pytań na Brązową Odznakę Jeździecką.Nie poddawaj się i nie unoś pychą, bądź pokorna i pracowita, a uda Ci się nauczyć jeździć.Pozdrawiam.
Gratuluję odwagi, naprawdę ;). To wszystko, co napisała Shango, to oczywiście prawda i ma zupełną rację. Zauważyłam jednak, że bardzo często odsyłamy osoby szukające pomocy na forum do realu. Droga Autorko tego wątku, większość Twoich problemów rzeczywiście może rozwiązać tylko instruktor, ale widzę, że bardzo Ci zależy i myślę, że możesz zwrócić się z pytaniami, które uznasz za stosowne i nadające się na forum. Na pomoc z mojej strony możesz liczyć, bo podobnie jak Shango w naukę jazdy konnej wkładałam dużo samozaparcia.Przeprosiny przyjęte ;)
Przepraszam za moje zachowanie, kiedyś myślałam ,że jestem najlepsza, to było głupie. No bardzo głupie, jak ja z tobą wytrzymywałam??? O.o Przyznam, że czasem miałam dosyć, tego chwalenia się i mówienia "ty mogłabyś się trzymać tymi kolanami" choć ja trzymałam.. lub starałam się..No ale było minęło i dobrze, że minęło...Przeprosiny przyjmuję, a Sonat... nie jest taki zły... Leń... ma to po mnie :D