Przy małych przeszkodach koń sam najlepiej wie gdzie się odbić, i trzeba to mu zostawić . Na początek można ustawić wskazówkę . Jeśli chodzi o wyższe przeszkody to nie zawsze koń sam sobie dobiera odległość i wtedy musisz mieć w głowie "metrówkę", ale to się ćwiczy i ćwiczy, wiec potrzeba trochę praktyki, no i pomocy trenera .
Określa się po prostu na wyczucie. Najczęściej koń odbija się w odległości mniej więcej równej wysokości przeszkody, chociaż to oczywiście też zależy np. od typu przeszkody. Najlepiej jest trzymać równe tempo galopu w najeździe i spróbować poczuć, o ile koń się przesuwa z każdym foule. Potem można odliczać na głos kilka ostatnich foule- na początku np. trzy, żeby było łatwiej, potem, w miarę nabierania wprawy, więcej, np. pięć. Najważniejsze to objeździć się, zwracając uwagę właśnie na foule- w miarę ćwiczeń będzie coraz lepiej. Często trzeba trochę czasu, żeby zacząć widzieć (a raczej czuć), gdzie koń się odbije przed jaką przeszkodą, ile w związku z tym zostało foule i potem co z tym fantem zrobić. Jedni z natury mają lepsze oko, inni muszą więcej ćwiczyć, ale najczęściej to przychodzi z czasem. Może pomóc skakanie linii i szeregów, gdzie po prostu jest określona odległość i trzeba na niej zrobić ileś foule.
Witam:) Gdy galopuje do przeszkody, to jak określić ile fouli zostało do odbicia? Ma ktoś może jakieś wskazówki dotyczące określania odbicia ?
Przy małych przeszkodach koń sam najlepiej wie gdzie się odbić, i trzeba to mu zostawić . Na początek można ustawić wskazówkę . Jeśli chodzi o wyższe przeszkody to nie zawsze koń sam sobie dobiera odległość i wtedy musisz mieć w głowie "metrówkę", ale to się ćwiczy i ćwiczy, wiec potrzeba trochę praktyki, no i pomocy trenera .
Określa się po prostu na wyczucie. Najczęściej koń odbija się w odległości mniej więcej równej wysokości przeszkody, chociaż to oczywiście też zależy np. od typu przeszkody. Najlepiej jest trzymać równe tempo galopu w najeździe i spróbować poczuć, o ile koń się przesuwa z każdym foule. Potem można odliczać na głos kilka ostatnich foule- na początku np. trzy, żeby było łatwiej, potem, w miarę nabierania wprawy, więcej, np. pięć. Najważniejsze to objeździć się, zwracając uwagę właśnie na foule- w miarę ćwiczeń będzie coraz lepiej. Często trzeba trochę czasu, żeby zacząć widzieć (a raczej czuć), gdzie koń się odbije przed jaką przeszkodą, ile w związku z tym zostało foule i potem co z tym fantem zrobić. Jedni z natury mają lepsze oko, inni muszą więcej ćwiczyć, ale najczęściej to przychodzi z czasem. Może pomóc skakanie linii i szeregów, gdzie po prostu jest określona odległość i trzeba na niej zrobić ileś foule.