Czy mówicie rodzicom o swoich wypadkach w jeździe konnej? Jeśli tak, to jak oni reagują?Ja swoim mówię. Boją się o mnie ale jeszcze nie zabronili mi jeździć.... Jak na razie to nie miałam bardzo groźnych wypadków, ale mama uwaza że jakbym np. złamała coś to będzie koniec z moją jazdą. A jak jest u was?
Ja nie mam nawet jak "zataić" swoich wypadków, bo konia mam jednego i rodzice zawsze wiedzą co dzisiaj z nim robiłam;) Mama jest źle nastawiona co do moich "wypadków", a Tata wie, że ten kto jeździ na koniu, to czasem może znaleźć się pod koniem... ;) Mówi, że konia będziemy mieli zawsze, a mama nie podchodzi tak entuzjastycznie do naszych zainteresowań... ;/ Nie ma co gadać, ale liczymy się z jej zdaniem...Rzadko kiedy, ale bierzemy ją pod uwagę;p
Zataić się upadków nie da, bo muszę sernik upiec :) (U nas na stadninie tak jest, że jak ktoś zleci to piecze sernik). Raz złamałam rękę (nie dało się tego zataić ;D), ale to nic, jeżdżę dalej.
Ja spadłam z konia już 6 razy. Za każdym razem powiedziałam rodzicom, aż wreszcie ostatnio upadłam na kolano i nie mogłam chodzić przez 3 dni. Mama powiedziała "to chyba koniec z końmi", ale powiedziałam jej, że chyba żartuje... ;P No i tak czy siak pozwalają mi jeździć. Nie mogłabym przestać;)
Ja, jeżeli się zdarzy upadek, to czasem mówię, czasem nie. Moja mama też jeździ, więc rozumie takie rzeczy, ale jeżeli spadnę, przez moją głupotę, to się tym nie chwalę raczej.. ;) Ale jeżeli stało się coś śmiesznego, przez co spadłam, to mówię i razem wspominamy inne upadki ;) A tak wgle to kto jeździ konno to wie, że czasem upadki są potrzebne, żeby nas wybudzić z poczucia, że wiemy co robimy i że robimy to dobrze. Jak spadniesz, to sprowadza cię to na ziemie i zdajesz sobie sprawę, że coś robisz źle, przemyślisz co i będziesz to poprawiać... ;)
Jeżdżę pół roku, jeszcze nie spadłam ani razu, ale moja mama i tak jest na tym punkcie przewrażliwiona. Ona boi się koni. Była taka sytuacja, że wyjątkowo z mamą pojechałam na jazdę. Na moje nie szczęście na tej jeździe, koń mojej koleżanki poniósł, a ona spadła. Nic się jej nie stało, ale moja mama już była mniej chętna, abym jeździła dalej na koniach. Ja się nie boję upadku, bo wiadomo że nie ma dobrego jeźdźca, który nigdy nie spadł.
Spadłam już chyba z 7 razy i moi rodzice wiedzą o wszystkich upadkach ;p Na początku moja mama się strasznie martwiła, teraz odkąd mamy Gordona, jej nastawienie się zmieniło. Po prostu wie, że czasami takie rzeczy się zdarzają, ale nieraz przeżywa. A tata pełen luzik ;D
Ja ostatnio przyszłam z koni z całą uwaloną błotem kurtką...I co? pierwsze : Ola dlaczego ta kurtka jest taka brudna ? SPADŁAŚ. TAK? ! Akurat wtedy nie spadłam i jeszcze niegdy mi się to nie zdarzyło chociaz wiem, ze nie długo to nadejdzie i się tego nie boję ;) Ale , ze moi rodzice nie wiedzą praktcyznie nic o koniach... No to mam ; )
Ja spadłam w wakacje i do tej pory NIE MOGĘ jeździć. Mama pełen luz, rozumie to. Wie, że upadki są normalne. Ale tata zabronił mi jazdy i kompletnie ma gdzieś zdanie innych. Razem z rozpoczęciem się ciepłych dni, zamierzam za wszelką cenę wrócić do jeździectwa. Samych upadków się nie boję, ale strach pomyśleć to co będzie jak spadnę znów. No ale cóż.
jak spadłam po raz pierwszy (nic mi się nie stało nawet mnie nic nie bolało) babcia wezwała karetkę . prawie spaliłam się ze wstydu, ale miałam wtedy 7 lat. Do tej pory spadłam jakieś 6 razy i z każdym rodzice reagują bardziej spokojnie. Kwestia przyzwyczajenia ;DAle myślę że powinnaś informować ich o każdym wypadku, nigdy nie wiadomo..
Moja mama też jeździ od 6 lat więc jeździmy razem, ja jeszcze niespadłam ale jak powiedziałam że moge już zacząć galop (bo akurat byłam tylko z koleżanką na jeździe) to sie na mnie wściekła i powiedziała że mam nie szaleć ale na następnej jeździe galopowałam przy niej ^^
Nie złoszczą się. Mama uważa, że to dobrze iż mam pasję, a taty to w ogóle nie obchodzi. Tylko raz była zirytowana, bo spadłam prosto w błoto i musiała mi wyprać wszystko. A normalnie to odpowiada tylko: "Taaak? No proszę".
Ja zawsze mówię, szczególnie, że moja mama ma przeszłość związaną z końmi i doskonale mnie rozumie, więc nie mam z tym problemów.. Spadłam już napewno ponad 100 razy, kiedyś spadłam 4 razy na jednej jeździe, był obóz, na którym spadałam na każdej przeszkodzie przed 2 tygodnie, a skakaliśmy w każdym terenie czyli co najmniej 14 upadków ;PP Teraz już dawno nie spadłam ;))
Moi rodzice nigdy by mi nie zabronili jazdy konnej ;D
Myślę też, że nie wolno bać się, tylko mieć przekonanie, że nic się nie stanie, ale jednak nie wykluczać tej możliwości do końńca i nie ryzykować za bardzo ;PP
ja miałam 3 upadki , ale na szczęście zupełnie nie groźne, znaczy 2 były groźne i to nawet bardzo, ale nic oprócz siniaków się nie stało:)Rodzice wiedzieli i nic nie mówili bo wiedzą ,że jak się jeździ to się też spada więc ok;)
Jak rodzice zabraniają jeździć konno po upadku, to po co w ogóle dają szansę na początku?? jeździsz konno, coś osiągasz.. a tu nagle pach i koniec!! i marzenia legły w gruzach!!ale to tylko i WYŁĄCZNIE błąd rodziców i braku odpowiedzialności...
Haha, ja dziś spadłam :P W sumie to zsunęłam się wraz z siodłem. A to wszystko dlatego, że zachciało mi się jeździć na mokrym koniu. Rozstępowałam go i już miałam dociągać popręg, gdy Gordon bryknął i odskoczył. No i siodło na bok, a ja na ziemię. Gordon widocznie zdziwiony się na mnie spojrzał, szturchnął mnie nosem i poleciał do stajni. Moja mama stała przy samochodzie i zobaczyła tylko jak koń galopuje z siodłem na boku, beze mnie, haha xD Gdy w końcu doczłapałam się do Gordona i wsiadłam na niego z powrotem, ona tylko: "będziesz jeszcze jeździć? Mogłabyś już mu dać spokój, widzisz, że mu się nie chce" :D
u mnie rodzice są trochę przeciwko temu żebym jeździła, bo mam problemy z kręgosłupem. a przy upadkach to jest jeszcze gorzej. jak zażartowałam mamie któregoś dnia, że spadłam to miałam 15minutowy wykład na temat tego, że coś mi się stanie i wgl.
Ja zawsze mówię rodzicom o moich upadkach, ale do tej pory na szczęście nic mi się przez upadek nie stało, a było ich sporawo... Nie będę się chwalić ale czasem jak konik się przestraszy to trudno mi zachować równowagę ;)
ja mam tak samo jak ty xd kasia-konie14 no i mi tez jeszcze nie zabronili jezdzic bo jeszcze tez nie mialam powaznego wypadku tylko stluczenienia i skręceniaa tak wogole tez mam problemy z kregoslupem i nie wiem czy wogole powinnam jezdzic konna ale boje sie zapytac lekarza bo jak sie okaze ze nie i moi rodzice sie dowiedza to bedzie koniec jazdy konnej .... ;(
Ja miałam do tej pory tylko 1 upadek ;p Konik pognał galopem przez kawałek padoku do innego konia xd A co gorsza, z miejsca... To było straszne xd No ale. Mama była w domu akurat jak przyjechałam (jeżdżę do stajni rowerem) to jej powiedziałam ;D Ona: "Taak? No opowiadaj jak to było :D" Cały czas sie uśmiechała ;P Ale nie miałą nic przeciwko temu, żebym dalej rozwijała swoją pasje i miłość do koni ;3
Miyukiv, jak ja bym chciała mieć rodziców z takim podejściem. U mnie poważny upadek = koniec jeździeckiej przygody, dlatego o naprawdę niebezpiecznych upadkach i urazach zadanych mi przez konia wolę nie mówić rodzicom. Czasem jak się nie da ukryć, że coś mi jest, to opowiadam złagodzoną do granic możliwości wersję i Bogu dzięki zawsze mi wierzą. Ale tak to nie jest zbyt ciekawie, a jak sobie coś złamę to już byłby koniec.
Ja mam tak, że mój tata jeździ najczęścij z nami(to jest z emna i moim bratem) i jak nawet zdarzy się jakiś wypadem,to widzi to. Jak nie, to i tak o tym opowiadam. Moi rodzice rozumieją, że wypadki sie zdarzają i zdają sobie sprawę, że jeździectwo jest moja pasją, więc mna pewno mi ie zabronią.
Czy mówicie rodzicom o swoich wypadkach w jeździe konnej? Jeśli tak, to jak oni reagują?Ja swoim mówię. Boją się o mnie ale jeszcze nie zabronili mi jeździć.... Jak na razie to nie miałam bardzo groźnych wypadków, ale mama uwaza że jakbym np. złamała coś to będzie koniec z moją jazdą. A jak jest u was?
Ja nie mam nawet jak "zataić" swoich wypadków, bo konia mam jednego i rodzice zawsze wiedzą co dzisiaj z nim robiłam;) Mama jest źle nastawiona co do moich "wypadków", a Tata wie, że ten kto jeździ na koniu, to czasem może znaleźć się pod koniem... ;) Mówi, że konia będziemy mieli zawsze, a mama nie podchodzi tak entuzjastycznie do naszych zainteresowań... ;/ Nie ma co gadać, ale liczymy się z jej zdaniem...Rzadko kiedy, ale bierzemy ją pod uwagę;p
Zataić się upadków nie da, bo muszę sernik upiec :) (U nas na stadninie tak jest, że jak ktoś zleci to piecze sernik). Raz złamałam rękę (nie dało się tego zataić ;D), ale to nic, jeżdżę dalej.
Ja spadłam z konia już 6 razy. Za każdym razem powiedziałam rodzicom, aż wreszcie ostatnio upadłam na kolano i nie mogłam chodzić przez 3 dni. Mama powiedziała "to chyba koniec z końmi", ale powiedziałam jej, że chyba żartuje... ;P No i tak czy siak pozwalają mi jeździć. Nie mogłabym przestać;)
nie wiem...;Dani razu nie spadłam więc nie wiem jak będzie ;)
Ja, jeżeli się zdarzy upadek, to czasem mówię, czasem nie. Moja mama też jeździ, więc rozumie takie rzeczy, ale jeżeli spadnę, przez moją głupotę, to się tym nie chwalę raczej.. ;) Ale jeżeli stało się coś śmiesznego, przez co spadłam, to mówię i razem wspominamy inne upadki ;) A tak wgle to kto jeździ konno to wie, że czasem upadki są potrzebne, żeby nas wybudzić z poczucia, że wiemy co robimy i że robimy to dobrze. Jak spadniesz, to sprowadza cię to na ziemie i zdajesz sobie sprawę, że coś robisz źle, przemyślisz co i będziesz to poprawiać... ;)
Jeżdżę pół roku, jeszcze nie spadłam ani razu, ale moja mama i tak jest na tym punkcie przewrażliwiona. Ona boi się koni. Była taka sytuacja, że wyjątkowo z mamą pojechałam na jazdę. Na moje nie szczęście na tej jeździe, koń mojej koleżanki poniósł, a ona spadła. Nic się jej nie stało, ale moja mama już była mniej chętna, abym jeździła dalej na koniach. Ja się nie boję upadku, bo wiadomo że nie ma dobrego jeźdźca, który nigdy nie spadł.
Spadłam już chyba z 7 razy i moi rodzice wiedzą o wszystkich upadkach ;p Na początku moja mama się strasznie martwiła, teraz odkąd mamy Gordona, jej nastawienie się zmieniło. Po prostu wie, że czasami takie rzeczy się zdarzają, ale nieraz przeżywa. A tata pełen luzik ;D
Ja ostatnio przyszłam z koni z całą uwaloną błotem kurtką...I co? pierwsze : Ola dlaczego ta kurtka jest taka brudna ? SPADŁAŚ. TAK? ! Akurat wtedy nie spadłam i jeszcze niegdy mi się to nie zdarzyło chociaz wiem, ze nie długo to nadejdzie i się tego nie boję ;) Ale , ze moi rodzice nie wiedzą praktcyznie nic o koniach... No to mam ; )
Ja spadłam w wakacje i do tej pory NIE MOGĘ jeździć. Mama pełen luz, rozumie to. Wie, że upadki są normalne. Ale tata zabronił mi jazdy i kompletnie ma gdzieś zdanie innych. Razem z rozpoczęciem się ciepłych dni, zamierzam za wszelką cenę wrócić do jeździectwa. Samych upadków się nie boję, ale strach pomyśleć to co będzie jak spadnę znów. No ale cóż.
jak spadłam po raz pierwszy (nic mi się nie stało nawet mnie nic nie bolało) babcia wezwała karetkę . prawie spaliłam się ze wstydu, ale miałam wtedy 7 lat. Do tej pory spadłam jakieś 6 razy i z każdym rodzice reagują bardziej spokojnie. Kwestia przyzwyczajenia ;DAle myślę że powinnaś informować ich o każdym wypadku, nigdy nie wiadomo..
Moja mama też jeździ od 6 lat więc jeździmy razem, ja jeszcze niespadłam ale jak powiedziałam że moge już zacząć galop (bo akurat byłam tylko z koleżanką na jeździe) to sie na mnie wściekła i powiedziała że mam nie szaleć ale na następnej jeździe galopowałam przy niej ^^
Nie złoszczą się. Mama uważa, że to dobrze iż mam pasję, a taty to w ogóle nie obchodzi. Tylko raz była zirytowana, bo spadłam prosto w błoto i musiała mi wyprać wszystko. A normalnie to odpowiada tylko: "Taaak? No proszę".
Ja zawsze mówię, szczególnie, że moja mama ma przeszłość związaną z końmi i doskonale mnie rozumie, więc nie mam z tym problemów.. Spadłam już napewno ponad 100 razy, kiedyś spadłam 4 razy na jednej jeździe, był obóz, na którym spadałam na każdej przeszkodzie przed 2 tygodnie, a skakaliśmy w każdym terenie czyli co najmniej 14 upadków ;PP Teraz już dawno nie spadłam ;)) Moi rodzice nigdy by mi nie zabronili jazdy konnej ;D Myślę też, że nie wolno bać się, tylko mieć przekonanie, że nic się nie stanie, ale jednak nie wykluczać tej możliwości do końńca i nie ryzykować za bardzo ;PP
ja miałam 3 upadki , ale na szczęście zupełnie nie groźne, znaczy 2 były groźne i to nawet bardzo, ale nic oprócz siniaków się nie stało:)Rodzice wiedzieli i nic nie mówili bo wiedzą ,że jak się jeździ to się też spada więc ok;)
Jak rodzice zabraniają jeździć konno po upadku, to po co w ogóle dają szansę na początku?? jeździsz konno, coś osiągasz.. a tu nagle pach i koniec!! i marzenia legły w gruzach!!ale to tylko i WYŁĄCZNIE błąd rodziców i braku odpowiedzialności...
Haha, ja dziś spadłam :P W sumie to zsunęłam się wraz z siodłem. A to wszystko dlatego, że zachciało mi się jeździć na mokrym koniu. Rozstępowałam go i już miałam dociągać popręg, gdy Gordon bryknął i odskoczył. No i siodło na bok, a ja na ziemię. Gordon widocznie zdziwiony się na mnie spojrzał, szturchnął mnie nosem i poleciał do stajni. Moja mama stała przy samochodzie i zobaczyła tylko jak koń galopuje z siodłem na boku, beze mnie, haha xD Gdy w końcu doczłapałam się do Gordona i wsiadłam na niego z powrotem, ona tylko: "będziesz jeszcze jeździć? Mogłabyś już mu dać spokój, widzisz, że mu się nie chce" :D
u mnie rodzice są trochę przeciwko temu żebym jeździła, bo mam problemy z kręgosłupem. a przy upadkach to jest jeszcze gorzej. jak zażartowałam mamie któregoś dnia, że spadłam to miałam 15minutowy wykład na temat tego, że coś mi się stanie i wgl.
dzisiaj upadek- znowu nie groźny, a rodzice- śmiech:)
ja mam zawsze tego pecha że rodzice widzą, jak lece z konia ;p a potem " jakby ci się coś stało ...! tratatata ;)
Ja zawsze mówię rodzicom o moich upadkach, ale do tej pory na szczęście nic mi się przez upadek nie stało, a było ich sporawo... Nie będę się chwalić ale czasem jak konik się przestraszy to trudno mi zachować równowagę ;)
ja mam tak samo jak ty xd kasia-konie14 no i mi tez jeszcze nie zabronili jezdzic bo jeszcze tez nie mialam powaznego wypadku tylko stluczenienia i skręceniaa tak wogole tez mam problemy z kregoslupem i nie wiem czy wogole powinnam jezdzic konna ale boje sie zapytac lekarza bo jak sie okaze ze nie i moi rodzice sie dowiedza to bedzie koniec jazdy konnej .... ;(
Ja czasami mówię, ale moi rodzice nie reagują jakoś strasznie na to ;p
Ja miałam do tej pory tylko 1 upadek ;p Konik pognał galopem przez kawałek padoku do innego konia xd A co gorsza, z miejsca... To było straszne xd No ale. Mama była w domu akurat jak przyjechałam (jeżdżę do stajni rowerem) to jej powiedziałam ;D Ona: "Taak? No opowiadaj jak to było :D" Cały czas sie uśmiechała ;P Ale nie miałą nic przeciwko temu, żebym dalej rozwijała swoją pasje i miłość do koni ;3
Miyukiv, jak ja bym chciała mieć rodziców z takim podejściem. U mnie poważny upadek = koniec jeździeckiej przygody, dlatego o naprawdę niebezpiecznych upadkach i urazach zadanych mi przez konia wolę nie mówić rodzicom. Czasem jak się nie da ukryć, że coś mi jest, to opowiadam złagodzoną do granic możliwości wersję i Bogu dzięki zawsze mi wierzą. Ale tak to nie jest zbyt ciekawie, a jak sobie coś złamę to już byłby koniec.
Ja mam tak, że mój tata jeździ najczęścij z nami(to jest z emna i moim bratem) i jak nawet zdarzy się jakiś wypadem,to widzi to. Jak nie, to i tak o tym opowiadam. Moi rodzice rozumieją, że wypadki sie zdarzają i zdają sobie sprawę, że jeździectwo jest moja pasją, więc mna pewno mi ie zabronią.