ja stosuję napierśnik bo Emil ma duży kłąb. Wytok też miałam ale na pierwszej eździe go zdjęłam bo tylko mi przeszkadzał. Ogranicza ruchy ręki a Emila trzeba kontrolować i nie da się np. zrobić głowy do łopatki:)
Napiersnik z wytokiem uzywam bo kon jest wyklebiony i przy skokach bez napiersnika siodlo przesowa sie w tyl, a wytok ogranicza rzucanie glowa do gory przez konia.
Do skoków i jazdy w terenie napierśnik z wytokiem się bardzo przydaje. Przede wszystkim dlatego, że dobrze stabilizuje siodło na grzbiecie, dzięki czemu się nie przesuwa. Zapobiega to w pewnym sensie obtarciom i stłuczeniom kłębu w poszczególnych fazach skoku (w momencie odbicia konia od ziemi, siodło na koniu kłębiastym bez napierśnika ma tendencję do zjeżdżania, co przy lądowaniu skutkuje często obijaniem kłębu przez przedni łęk).Ja używam i nie zamieniłabym mojego napierśnika na nic innego
ale napierśnik a wytok to co innego....... ja stosuję sam napierśnik bo wytok moim zdaniem nie jest dobry dla koni potwornie zadzierających łeb i ogranicza moje ruchy:) jeśli ma się stabilną rękę to moim zdaniem tylko on przeszkadza....... ale do szkólek polecam.....
Jestem ciekawa jakie macie podejście do stosowania wytoku z napierśnikiem przy trenowaniu koni do skoków przez przeszkody?
ja stosuję napierśnik bo Emil ma duży kłąb. Wytok też miałam ale na pierwszej eździe go zdjęłam bo tylko mi przeszkadzał. Ogranicza ruchy ręki a Emila trzeba kontrolować i nie da się np. zrobić głowy do łopatki:)
Ja od początku jeździłam bez wytoków i napierśników. Dla mnie one są nie potrzebne, ale każdy ma swoje zdanie ;)
Napiersnik z wytokiem uzywam bo kon jest wyklebiony i przy skokach bez napiersnika siodlo przesowa sie w tyl, a wytok ogranicza rzucanie glowa do gory przez konia.
Do skoków i jazdy w terenie napierśnik z wytokiem się bardzo przydaje. Przede wszystkim dlatego, że dobrze stabilizuje siodło na grzbiecie, dzięki czemu się nie przesuwa. Zapobiega to w pewnym sensie obtarciom i stłuczeniom kłębu w poszczególnych fazach skoku (w momencie odbicia konia od ziemi, siodło na koniu kłębiastym bez napierśnika ma tendencję do zjeżdżania, co przy lądowaniu skutkuje często obijaniem kłębu przez przedni łęk).Ja używam i nie zamieniłabym mojego napierśnika na nic innego
ale napierśnik a wytok to co innego....... ja stosuję sam napierśnik bo wytok moim zdaniem nie jest dobry dla koni potwornie zadzierających łeb i ogranicza moje ruchy:) jeśli ma się stabilną rękę to moim zdaniem tylko on przeszkadza....... ale do szkólek polecam.....