Witam tto mój pierwszy post mieszkam na stałe w Bułgarii , mam dwa konie ,jeden z nich został skradziony,udało mi sie go odnaleźc i odzyskać ale po kilku dniach kiedy był w łapach złodziei bandera zmieniła sie nie do poznania, była bita i głodzona( tutaj kradna konie i zabijają je w nielegalnych rzexniach na mieso).Bandera wróciła do domu ,powoli dochodzi do siebie ale jest bardzo osowiała ,smutna,chowa sie daleko od wszystkich i tak stoi .Na dźwiek obcego głosu staje sie nerwowa i czujna , nie chce jeśc,zawsze była bardzo łakoma i ma swoje ulubione smakołyki ,teraz nie reaguje na nie,potrzebuje pomocy ,jak mam ja wyciagnac z tego stanu.Nie chcę jej na siłe nic narzucac aby nie pogłebic tej depresji,co mam robić?
Ja też nie zbyt się znam, ale wydaje mi się, że teraz to po prostu powinnaś jak najwięcej z nią przebywać i od nowa oswoić z człowiekiem. Siadaj koło niej, rozmawiaj, spróbuj głaskać, śpiewaj. Wszystko musisz robić stopniowo, na początku na pewno będzie się bała. Wystarczy na razie, żeby znowu przyzwyczaiła się do towarzystwa ludzi i pokonała strach. Jeżeli nie pozwala do siebie podchodzić, to na początek siedź z dala od niej, ale siedź. Codziennie zbliżaj się do niej, aż pozwoli Ci się dotknąć. Więcej nie mogę pomóc, myślę, że powinny się wypowiedzieć w tym temacie osoby bardziej doświadczone, szczególnie jeśli klacz była bita, na pewno jest w wielkim szoku.
;O szok.! bardzo współczuję.! bardzo chciałabym pomóc,ale w takich tematach nie mam doświadczenia,ale myślę,że Hellenna dobrze mówi,chociaż ja też myślę,że w takim temacie powinny wypowiedzieć się osoby bardziej doświadczone.!pozdrawiam i serdecznie życzę powodzenia.!
Słuchaj!Cały czas dawaj jej coś do jedzenia,dużo czasu musisz z nią spędzać np.czyścić i z czasem się oswoi.Wiem co mówię do mnie też trafił koń po takich przejściach.
Najważniejsze co musisz zrobić, to zaakceptować jej bezpieczną odległość, dać jej się samej przełamać i mimo wszystko zostawić jej jedzonko nawet na noc. Musisz być bardzo spokojna i dać jej czas, a wszystko się poprawi. Codziennie podchodź do niej o te kilka cm bliżej, jednocześnie dając jej swobode ruchu i poczucie bezpieczeństwa.
biedactwo :(
ekspertem nie jestem ale jesli bylas z tym koniem mocno zwiazana na pewno z czasem cie pozna.
to potrwa gdyz musisz wzbudzic jej zaufanie. przychodz do jej boksu. mow delikatnym uspokajajacym glosem. jesli mozesz do niej podejsc masuj ja metoda T-touch.
z czasem powinno pomoc
biedactwo :(
ekspertem nie jestem ale jesli bylas z tym koniem mocno zwiazana na pewno z czasem cie pozna.
to potrwa gdyz musisz wzbudzic jej zaufanie. przychodz do jej boksu. mow delikatnym uspokajajacym glosem. jesli mozesz do niej podejsc masuj ja metoda T-touch.
z czasem powinno pomoc
Jak już wspomminały poprzedniczki ważne żeby przebywała z ludźmi. W miarę możliwości bierz ją na lonże, jakieś spacery albo po prostu w kantarku na trawę, powoli jak będą jakieś postępy spróbuj na nią wsiadać. Najlepiej gdybyś była w stanie zapewnić jej pewną cykliczność dnia ( czyli powiedzmy rano ok 8 idzie na trawę choćby na 30 min. po południu około 16 na lonże) i oczywiści stałe godziny karmienia. Godziny które podałam to tylko przykład, chodzi o to aby nie była zaskakiwana, żeby miała taki podział dnia który stanie się dla niej po jakimś czasie normą, to dodatkowo ją uspokoi. Idąc dalej, ciągłe karmienie nie jest najlepszym pomysłem, zostawianie owsa na noc też (wystarczy żeby miała zawsze siano w boksie), koń szybko nauczy się że ciągle dostaje jakieś łakocie, a później się będzie ich domagał na różne sposoby (np: kopiąc w ścinę bosku za każdym razem jak ktoś wchodzi albo "łapiąc" zębami wszystko co ma 2 nogi). Tak najprościej spróbuj zapewnić jej w niarę normalny, cykliczny rytm dnia.
Trzymam za was kciuki ;) daj znać jak sprawa się rozwija.
ja powiem jak ja bym to zrobił, a bym postępował identycznie jak z dzikim koniem, mimo że problem jest większy.Pierwsza sprawa, nie dawałbym owsa (zakładam że macie spore pastwiska), trzymałbym na trawie, sianie. Niech sobie skubie spokojnie. Nie dawałbym żadnych przysmaków, marchewek itd. bo dają witaminy, dają energie ale koń nie ma jak tego spalić, bo nie jest w treningu. Na pewno uważaj żeby nie dawać paszy wysokobiałkowej, białko bardzo źle jest trawiona przez konie, przez to może koń nabyć licznych chorób, jeśli to białko będzie zalegać. Do konia nie podchodziłbym na siłę, przebywałbym z nim, najlepiej na otwartym terenie (pastwisko/padok) i obserwował. Niech się uspokoi wyciszy i SAM podejdzie. Jak tak kilka razy z rzędu się uda, będzie trzymał się bliżej Ciebie, to wtedy zacznij z nim pracować z ziemi, a jak się bardziej przekona możesz próbować coś więcej. Jak zaczniesz pracować z koniem z ziemi możesz dać bardziej treściwą paszę, ale nie za dużo na początku.Tak ja bym postąpił.
Jeżeli masz jakiś menaż cos w tym stylu postaraj sie ja tam wyprowadzić, nie dotykaj jej na siłę, nie dawaj smakołyków, poprostu wyprowadź tam i zamkniij się na tm padoku z nia SAMA! Spuśc ją z uwiązu powinna odbiec od ciebie jezeli nie odbiegnie pogłasz jezeli tak to wyciagnij coś z kieszeni i sie tym baw, nie zwracaj na nia uwagi nawet jak podejdzie a to zrobić w końcu musi-końska ciekawosc;) jak podejdzie odchodzisz kilka kroków, i tak w kółko. Po 6-7 minutach takiego chodzenia mozesz sie w końcu powoli odwrócic i ją pogłaskać-koń ci zaufał pokaz jej to co robiłas i daj smakołyk. możesz sie potem pobawić z join-up itd. ale to jak odzska siły teraz jej nie męcz. Narazie tez nie jeździj, dopiero za dwa trz tygodnie. Życze powodzenia w pracy ii napisz jakie efekty;)
Ojć , bieda , bieda . Naprawdę współczuję , lecz niestety to nie jest taka pierwsza historia z rzeźnią . Nie dziw się , że teraz tak reaguje na wszystko co ją otacza . Konie jednak są istotami żywymi , i na takie rzeczy reagują podobnie jak ludzie . Wiesz czego potrzebują osoby w takiej sytuacji ? Psychologa , psychiatry . Konie też . Teraz trzeba będzie Banderę oswajać od początku , lecz to już nie będzie takie łatwe , bo teraz przeżyła ona dużo więcej , a w dodatku ( chyba ) nie jest to młody koń , więc będzie to jeszcze trudniejsze . Po pierwsze : do niej trzeba dotrzeć . Jeśli byłaś przy niej od źrebaka , będzie to łatwiejsze . Piszesz , że robi się nerwowa na dźwięk obcego głosu , ale Twojego też ? Musisz jak najdokładniej zbadać problem . Gdzie dokładnie ją bili ( chodzi mi o miejsca na ciele zwierzęcia ) ? Jest bardzo prawdopodobne , że w Banderze zostało choć troszeczkę przekonania do ludzi . Musisz ten czuły punkt odnaleźć , i posługiwać się nim jak kluczem do sukcesu . Radziłabym też join - up ( Placek : join - up to nie zabawa !!!! To ciężka praca , która i tak nie zawsze się udaje ) . jeśli nie wiesz co to jest , najlepiej kup sobie książkę Montego Robertsa " Ode nie dla Was " , jest tam bowiem bardzo dużo o tej technice , i o tego typu problemach. No i musisz konia do siebie przekonać . Staraj się być jak najczęściej być koło niej , wchodzić do jej boksu , starać się pocieszyć , przytulić .... nie bądź jednak nachalna , bo to może jednak przynieść złe skutki . Po drugie : czy jej już nic nie dolega ? Czy jest dość sprawna fizycznie ? Może coś jej jest , i dlatego jest taka " markotna " ? Radziłabym to sprawdzić . No i dieta - nie będę się już w tej sprawie , superhorsepl już Ci wszystko wytłumaczył . No a po trzecie : pamiętaj , że aby Bandera zupełnie wyzdrowiała potrzeba wielu miesięcy . Ona jest jeszcze " świeżo " po traumatycznych przeżyciach , więc jeszcze pracy z ziemi nie radzę . No i nie wiadomo , czy uda ją się " naprawić " , bo mogą wystąpić kąplikacje i utrudnienia . jeśli myślisz , że może sobie z nią nie poradzisz , poproś kogoś znajomego o pomoc ? No ale i tak życzę powodzenia . BANDERA - ZDROWIEJ !!!!!
superhorsepl - wątpię, żeby dziewczyna dała konia na pastwisko po takiej sytuacji, czyli kradzieży. Ja osobiście bym się po czymś takim bała konia spuścić z oczu na dłużej niż pięć minut.. Ale praca na wybiegu byłaby bardzo dobra. Pomyśl sobie że to młody, nie mający wcześniej styczności z człowiekiem koń. Zachowuj się spokojnie, powoli się poruszaj. Mów do niej - to jej powinno pomóc. Przychodź do stajni i siedź przy niej kilka godzin. Z czasem zacznie się tobą interesować, nagradzaj ją za to.Będzie dobrze, trzymam za was kciuki :)
Ja także się na tym nie znam, ale bardzo Ci współczuję. Z tego, co wiem, konie po przejściach mają naprawdę zniszczoną psychikę i trudno jest z nimi współpracować, ale wierzę, że Tobie się uda. Jeżeli już wcześniej łączyła Cię więź z tą klaczą, to na pewno uda Ci się ją odbudować. Tak jak powyżej, powinnaś spędzać z nią dużo czasu. Życzę powodzenia!
Słuchaj. Ja mam konia, którego wykupiłam z agroturystyki w którym nie uwzględniali w ogóle tego ile młody koń (3 letni wtedy) musi jeść i ile najwyżej może pracować. Zamiast jednej godziny w terenie pod doświadczonym lekkim jeźdźcem, chodził 8 (!!) pod dziećmi, które tylko biły go batem i kopały + szarpanie za pysk. Jak go stamtąd po roku od kiedy go poznałam (całe jedne wakacje z nim przesiadywałam na pastwisku, głaskałam, przytulałam, po kryjomu dobierałam mu prawidłowe racje żywności, miałam taką możliwość, bo mieszkałam na miejscu, w tej agroturystyce) odkupiłam go, dzięki mojej mamie. Na początku nie mógł się odnaleźć i w ogóle. Tak jak Twoja Bandera. A ja przychodziłam do stajni, siadałam najpierw na przeciw boksu. Po jakimś czasie zaczął mnie ignorować, przyjął to jako normalną rzecz że tam jestem. następnie siadałam przed drzwiami boksu. to samo. w końcu tak kroczkami doszliśmy do tego, że mogłam u niego siedzieć w boksie. (tzn, na murku działowym) stamtąd go głaskałam , gadałam do niego, śpiewałam, robiłam porządki w stajni. W końcu mogłam spokojnie podejść, założyć kantar, przywiązać go, prowadzać itp. (wszystko trwało jakieś 2-3 tygodnie) Dzisiaj jeździmy w tereny, jest oswojony z większością rzeczy (ale krów nie lubi xd ) jak w terenie zobaczy coś innego niż zwierzaki, coś co go straszy, to przystanie, obwącha, ugryzie i przejdzie dalej. Np. robi tak z szlabanami w lesie (nie mam pojęcia po co je postawili).Jak widać, czas leczy rany. Przebywaj z Nią jak najwięcej, spróbuj troszkę naturala, traktuj jak konia dzikiego i tak jak mówili poprzednicy : Ogranicz owies itp. Żeby nie miała nadmiernej energii. :) Ja mojemu (i sobie kubek też brałam meliski) na stres robiłam jeszcze czasami melisę do picia. Wiadro wody, a do tego wiadra zwykła melisa zaparzona w kubku, przelać kubek do wody i podać (jeśli nie jest zbyt ciepłe).
I ja polecam metodę Join-Up. Ale jeśli nie stosowałaś jej wcześniej, radzę najpierw pooglądać możliwie jak najwięcej filmów instruktażowych z udziałem Monty"ego Robertsa. Stań się dla niej oparciem i autorytetem. Pozwól sobie zaufać.Odradzam jednak karmienie łakociami. One nie sprawiają nawet w najmniejszym stopniu, że konie nam ufają! Nie karmimy z ręki! Takie praktyki sprawiają tylko, że koń obwąchuje nas i trąca nosem nasze kieszenie. Często także podgryza, a takie zachowania nie mają nic wspólnego z szacunkiem do nas.Dawaj jej siana do oporu, ale jeśli nie pracuje- zrezygnuj z owsa. To bardzo kaloryczna pasza.Trzymam kciuki za kobyłkę i za Ciebie! :)
Bardzo mi przykro. :( Jednak sama na nowo przyzwyczaiłam do ludzi 2 konie w mojej stajni, które również były głodzone, bite i źle traktowane. Jest to proces długi i powolny, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Na początku należy wzbudzić jej zaufanie w boksie. Karm ją przysmakami, często głaskaj i przemawiaj spokojnym głosem. Możesz też ją masować dla rozluźnienia.Codziennie znajdź dla niej kilkadziesiąt minut. Później po kilku dniach wyprowadź ją z boksu na kantarze i uwiązie, i prowadź, przejdź się z nią gdzieś, i przemawiaj spokojnym głosem, nadal głaszcz i uspokajaj gdy będzie się bała. Rób jej codziennie takie spacery. Zabieraj ją też na zamknięty padok czy menaż, oczywiście po pewnym czasie. Możesz zacząć ją lonżować, i oswajać z batem. Dosiądź ją dopiero po kilku tygodniach.
Biedne konie.Mi się wydaje,że możesz napisać wiadomość do policji dla zwierząt czy jakoś tak i przydałoby się parę zdjęć tych koni.Ale żeby ratować nie tylko te konie ale też inne to możliwa jest adopcja internetowa wybierasz sobie konia i wpłacasz co miesiąc przez neta kase na leczenie i karmienie.
Witam tto mój pierwszy post mieszkam na stałe w Bułgarii , mam dwa konie ,jeden z nich został skradziony,udało mi sie go odnaleźc i odzyskać ale po kilku dniach kiedy był w łapach złodziei bandera zmieniła sie nie do poznania, była bita i głodzona( tutaj kradna konie i zabijają je w nielegalnych rzexniach na mieso).Bandera wróciła do domu ,powoli dochodzi do siebie ale jest bardzo osowiała ,smutna,chowa sie daleko od wszystkich i tak stoi .Na dźwiek obcego głosu staje sie nerwowa i czujna , nie chce jeśc,zawsze była bardzo łakoma i ma swoje ulubione smakołyki ,teraz nie reaguje na nie,potrzebuje pomocy ,jak mam ja wyciagnac z tego stanu.Nie chcę jej na siłe nic narzucac aby nie pogłebic tej depresji,co mam robić?
matko nie wiem, ale współczuje. biedna :( napewno coś uda ci się zrobić, ale ja w tym temacie nie mam doświadczenia niestety:((
Ja też nie zbyt się znam, ale wydaje mi się, że teraz to po prostu powinnaś jak najwięcej z nią przebywać i od nowa oswoić z człowiekiem. Siadaj koło niej, rozmawiaj, spróbuj głaskać, śpiewaj. Wszystko musisz robić stopniowo, na początku na pewno będzie się bała. Wystarczy na razie, żeby znowu przyzwyczaiła się do towarzystwa ludzi i pokonała strach. Jeżeli nie pozwala do siebie podchodzić, to na początek siedź z dala od niej, ale siedź. Codziennie zbliżaj się do niej, aż pozwoli Ci się dotknąć. Więcej nie mogę pomóc, myślę, że powinny się wypowiedzieć w tym temacie osoby bardziej doświadczone, szczególnie jeśli klacz była bita, na pewno jest w wielkim szoku.
;O szok.! bardzo współczuję.! bardzo chciałabym pomóc,ale w takich tematach nie mam doświadczenia,ale myślę,że Hellenna dobrze mówi,chociaż ja też myślę,że w takim temacie powinny wypowiedzieć się osoby bardziej doświadczone.!pozdrawiam i serdecznie życzę powodzenia.!
Słuchaj!Cały czas dawaj jej coś do jedzenia,dużo czasu musisz z nią spędzać np.czyścić i z czasem się oswoi.Wiem co mówię do mnie też trafił koń po takich przejściach.
Najważniejsze co musisz zrobić, to zaakceptować jej bezpieczną odległość, dać jej się samej przełamać i mimo wszystko zostawić jej jedzonko nawet na noc. Musisz być bardzo spokojna i dać jej czas, a wszystko się poprawi. Codziennie podchodź do niej o te kilka cm bliżej, jednocześnie dając jej swobode ruchu i poczucie bezpieczeństwa.
biedactwo :( ekspertem nie jestem ale jesli bylas z tym koniem mocno zwiazana na pewno z czasem cie pozna. to potrwa gdyz musisz wzbudzic jej zaufanie. przychodz do jej boksu. mow delikatnym uspokajajacym glosem. jesli mozesz do niej podejsc masuj ja metoda T-touch. z czasem powinno pomoc
biedactwo :( ekspertem nie jestem ale jesli bylas z tym koniem mocno zwiazana na pewno z czasem cie pozna. to potrwa gdyz musisz wzbudzic jej zaufanie. przychodz do jej boksu. mow delikatnym uspokajajacym glosem. jesli mozesz do niej podejsc masuj ja metoda T-touch. z czasem powinno pomoc
Jak już wspomminały poprzedniczki ważne żeby przebywała z ludźmi. W miarę możliwości bierz ją na lonże, jakieś spacery albo po prostu w kantarku na trawę, powoli jak będą jakieś postępy spróbuj na nią wsiadać. Najlepiej gdybyś była w stanie zapewnić jej pewną cykliczność dnia ( czyli powiedzmy rano ok 8 idzie na trawę choćby na 30 min. po południu około 16 na lonże) i oczywiści stałe godziny karmienia. Godziny które podałam to tylko przykład, chodzi o to aby nie była zaskakiwana, żeby miała taki podział dnia który stanie się dla niej po jakimś czasie normą, to dodatkowo ją uspokoi. Idąc dalej, ciągłe karmienie nie jest najlepszym pomysłem, zostawianie owsa na noc też (wystarczy żeby miała zawsze siano w boksie), koń szybko nauczy się że ciągle dostaje jakieś łakocie, a później się będzie ich domagał na różne sposoby (np: kopiąc w ścinę bosku za każdym razem jak ktoś wchodzi albo "łapiąc" zębami wszystko co ma 2 nogi). Tak najprościej spróbuj zapewnić jej w niarę normalny, cykliczny rytm dnia. Trzymam za was kciuki ;) daj znać jak sprawa się rozwija.
ja powiem jak ja bym to zrobił, a bym postępował identycznie jak z dzikim koniem, mimo że problem jest większy.Pierwsza sprawa, nie dawałbym owsa (zakładam że macie spore pastwiska), trzymałbym na trawie, sianie. Niech sobie skubie spokojnie. Nie dawałbym żadnych przysmaków, marchewek itd. bo dają witaminy, dają energie ale koń nie ma jak tego spalić, bo nie jest w treningu. Na pewno uważaj żeby nie dawać paszy wysokobiałkowej, białko bardzo źle jest trawiona przez konie, przez to może koń nabyć licznych chorób, jeśli to białko będzie zalegać. Do konia nie podchodziłbym na siłę, przebywałbym z nim, najlepiej na otwartym terenie (pastwisko/padok) i obserwował. Niech się uspokoi wyciszy i SAM podejdzie. Jak tak kilka razy z rzędu się uda, będzie trzymał się bliżej Ciebie, to wtedy zacznij z nim pracować z ziemi, a jak się bardziej przekona możesz próbować coś więcej. Jak zaczniesz pracować z koniem z ziemi możesz dać bardziej treściwą paszę, ale nie za dużo na początku.Tak ja bym postąpił.
Jeżeli masz jakiś menaż cos w tym stylu postaraj sie ja tam wyprowadzić, nie dotykaj jej na siłę, nie dawaj smakołyków, poprostu wyprowadź tam i zamkniij się na tm padoku z nia SAMA! Spuśc ją z uwiązu powinna odbiec od ciebie jezeli nie odbiegnie pogłasz jezeli tak to wyciagnij coś z kieszeni i sie tym baw, nie zwracaj na nia uwagi nawet jak podejdzie a to zrobić w końcu musi-końska ciekawosc;) jak podejdzie odchodzisz kilka kroków, i tak w kółko. Po 6-7 minutach takiego chodzenia mozesz sie w końcu powoli odwrócic i ją pogłaskać-koń ci zaufał pokaz jej to co robiłas i daj smakołyk. możesz sie potem pobawić z join-up itd. ale to jak odzska siły teraz jej nie męcz. Narazie tez nie jeździj, dopiero za dwa trz tygodnie. Życze powodzenia w pracy ii napisz jakie efekty;)
Ojć , bieda , bieda . Naprawdę współczuję , lecz niestety to nie jest taka pierwsza historia z rzeźnią . Nie dziw się , że teraz tak reaguje na wszystko co ją otacza . Konie jednak są istotami żywymi , i na takie rzeczy reagują podobnie jak ludzie . Wiesz czego potrzebują osoby w takiej sytuacji ? Psychologa , psychiatry . Konie też . Teraz trzeba będzie Banderę oswajać od początku , lecz to już nie będzie takie łatwe , bo teraz przeżyła ona dużo więcej , a w dodatku ( chyba ) nie jest to młody koń , więc będzie to jeszcze trudniejsze . Po pierwsze : do niej trzeba dotrzeć . Jeśli byłaś przy niej od źrebaka , będzie to łatwiejsze . Piszesz , że robi się nerwowa na dźwięk obcego głosu , ale Twojego też ? Musisz jak najdokładniej zbadać problem . Gdzie dokładnie ją bili ( chodzi mi o miejsca na ciele zwierzęcia ) ? Jest bardzo prawdopodobne , że w Banderze zostało choć troszeczkę przekonania do ludzi . Musisz ten czuły punkt odnaleźć , i posługiwać się nim jak kluczem do sukcesu . Radziłabym też join - up ( Placek : join - up to nie zabawa !!!! To ciężka praca , która i tak nie zawsze się udaje ) . jeśli nie wiesz co to jest , najlepiej kup sobie książkę Montego Robertsa " Ode nie dla Was " , jest tam bowiem bardzo dużo o tej technice , i o tego typu problemach. No i musisz konia do siebie przekonać . Staraj się być jak najczęściej być koło niej , wchodzić do jej boksu , starać się pocieszyć , przytulić .... nie bądź jednak nachalna , bo to może jednak przynieść złe skutki . Po drugie : czy jej już nic nie dolega ? Czy jest dość sprawna fizycznie ? Może coś jej jest , i dlatego jest taka " markotna " ? Radziłabym to sprawdzić . No i dieta - nie będę się już w tej sprawie , superhorsepl już Ci wszystko wytłumaczył . No a po trzecie : pamiętaj , że aby Bandera zupełnie wyzdrowiała potrzeba wielu miesięcy . Ona jest jeszcze " świeżo " po traumatycznych przeżyciach , więc jeszcze pracy z ziemi nie radzę . No i nie wiadomo , czy uda ją się " naprawić " , bo mogą wystąpić kąplikacje i utrudnienia . jeśli myślisz , że może sobie z nią nie poradzisz , poproś kogoś znajomego o pomoc ? No ale i tak życzę powodzenia . BANDERA - ZDROWIEJ !!!!!
superhorsepl - wątpię, żeby dziewczyna dała konia na pastwisko po takiej sytuacji, czyli kradzieży. Ja osobiście bym się po czymś takim bała konia spuścić z oczu na dłużej niż pięć minut.. Ale praca na wybiegu byłaby bardzo dobra. Pomyśl sobie że to młody, nie mający wcześniej styczności z człowiekiem koń. Zachowuj się spokojnie, powoli się poruszaj. Mów do niej - to jej powinno pomóc. Przychodź do stajni i siedź przy niej kilka godzin. Z czasem zacznie się tobą interesować, nagradzaj ją za to.Będzie dobrze, trzymam za was kciuki :)
Ja także się na tym nie znam, ale bardzo Ci współczuję. Z tego, co wiem, konie po przejściach mają naprawdę zniszczoną psychikę i trudno jest z nimi współpracować, ale wierzę, że Tobie się uda. Jeżeli już wcześniej łączyła Cię więź z tą klaczą, to na pewno uda Ci się ją odbudować. Tak jak powyżej, powinnaś spędzać z nią dużo czasu. Życzę powodzenia!
Słuchaj. Ja mam konia, którego wykupiłam z agroturystyki w którym nie uwzględniali w ogóle tego ile młody koń (3 letni wtedy) musi jeść i ile najwyżej może pracować. Zamiast jednej godziny w terenie pod doświadczonym lekkim jeźdźcem, chodził 8 (!!) pod dziećmi, które tylko biły go batem i kopały + szarpanie za pysk. Jak go stamtąd po roku od kiedy go poznałam (całe jedne wakacje z nim przesiadywałam na pastwisku, głaskałam, przytulałam, po kryjomu dobierałam mu prawidłowe racje żywności, miałam taką możliwość, bo mieszkałam na miejscu, w tej agroturystyce) odkupiłam go, dzięki mojej mamie. Na początku nie mógł się odnaleźć i w ogóle. Tak jak Twoja Bandera. A ja przychodziłam do stajni, siadałam najpierw na przeciw boksu. Po jakimś czasie zaczął mnie ignorować, przyjął to jako normalną rzecz że tam jestem. następnie siadałam przed drzwiami boksu. to samo. w końcu tak kroczkami doszliśmy do tego, że mogłam u niego siedzieć w boksie. (tzn, na murku działowym) stamtąd go głaskałam , gadałam do niego, śpiewałam, robiłam porządki w stajni. W końcu mogłam spokojnie podejść, założyć kantar, przywiązać go, prowadzać itp. (wszystko trwało jakieś 2-3 tygodnie) Dzisiaj jeździmy w tereny, jest oswojony z większością rzeczy (ale krów nie lubi xd ) jak w terenie zobaczy coś innego niż zwierzaki, coś co go straszy, to przystanie, obwącha, ugryzie i przejdzie dalej. Np. robi tak z szlabanami w lesie (nie mam pojęcia po co je postawili).Jak widać, czas leczy rany. Przebywaj z Nią jak najwięcej, spróbuj troszkę naturala, traktuj jak konia dzikiego i tak jak mówili poprzednicy : Ogranicz owies itp. Żeby nie miała nadmiernej energii. :) Ja mojemu (i sobie kubek też brałam meliski) na stres robiłam jeszcze czasami melisę do picia. Wiadro wody, a do tego wiadra zwykła melisa zaparzona w kubku, przelać kubek do wody i podać (jeśli nie jest zbyt ciepłe).
I ja polecam metodę Join-Up. Ale jeśli nie stosowałaś jej wcześniej, radzę najpierw pooglądać możliwie jak najwięcej filmów instruktażowych z udziałem Monty"ego Robertsa. Stań się dla niej oparciem i autorytetem. Pozwól sobie zaufać.Odradzam jednak karmienie łakociami. One nie sprawiają nawet w najmniejszym stopniu, że konie nam ufają! Nie karmimy z ręki! Takie praktyki sprawiają tylko, że koń obwąchuje nas i trąca nosem nasze kieszenie. Często także podgryza, a takie zachowania nie mają nic wspólnego z szacunkiem do nas.Dawaj jej siana do oporu, ale jeśli nie pracuje- zrezygnuj z owsa. To bardzo kaloryczna pasza.Trzymam kciuki za kobyłkę i za Ciebie! :)
Bardzo mi przykro. :( Jednak sama na nowo przyzwyczaiłam do ludzi 2 konie w mojej stajni, które również były głodzone, bite i źle traktowane. Jest to proces długi i powolny, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Na początku należy wzbudzić jej zaufanie w boksie. Karm ją przysmakami, często głaskaj i przemawiaj spokojnym głosem. Możesz też ją masować dla rozluźnienia.Codziennie znajdź dla niej kilkadziesiąt minut. Później po kilku dniach wyprowadź ją z boksu na kantarze i uwiązie, i prowadź, przejdź się z nią gdzieś, i przemawiaj spokojnym głosem, nadal głaszcz i uspokajaj gdy będzie się bała. Rób jej codziennie takie spacery. Zabieraj ją też na zamknięty padok czy menaż, oczywiście po pewnym czasie. Możesz zacząć ją lonżować, i oswajać z batem. Dosiądź ją dopiero po kilku tygodniach.
Biedne konie.Mi się wydaje,że możesz napisać wiadomość do policji dla zwierząt czy jakoś tak i przydałoby się parę zdjęć tych koni.Ale żeby ratować nie tylko te konie ale też inne to możliwa jest adopcja internetowa wybierasz sobie konia i wpłacasz co miesiąc przez neta kase na leczenie i karmienie.