Reklama
  • punciaaak2012-10-18 17:42:19

    Mam problem z zacieraniem pięty do góry :c.Kiedyś nie miałam takich problemów, ale od jakiegoś czasu na mniej posłusznych koniach lub przy trudniejszych ćwiczeniach zaczęłam zadzierać piętę (np kiedy w ustępowaniu od łydki koń zostaje zadem ) ;/ Robię to nieświadomie w sytuacjach kiedy chcę mocniej zadziałać piętą na konia.. wiem ze powinnam działać na konia łydką, ale w niektórych sytuacjach to nie działa, szczególnie na koniach które nigdy nie miały doczynienia z naturalem. Mieliście może kiedyś podobny problem ? Co zrobić, żeby nieświadomie nie radzierać pięty ?Może wydłużyć czy skrócić strzemiona, jezdzić bez strzemion czy robić jakieś ćwiczenia .. ? Dziękuje z góry za pomoc :) jeśli to pomoże mogę wstawić zdjęcie :D  

  • punciaaak 2012-10-18 17:50:27

    proszę o odpowiedzi :)

  • Altania 2012-10-18 20:07:37

    Ja mam tak samo. Zwykle daję dobrze łydkę, ale jak jeżdżę na koniu, którego trzeba dużo pchać, żeby się ruszył, to nieświadomie "walcząc" o szybszy chód podciągam piętę. Wtedy bardziej działam na konia piętą niż łydką. ;/Jazda bez strzemion moim zdaniem tylko pogorszy ten problem, bo kiedy nie ma strzemion trzeba myśleć o tej pięcie, żeby mieć ją w dole;/Myślę, że możesz spróbować skrócić strzemiona, ale tak o dziurkę, albo dwie. Mi to trochę pomogło, bo miałam lepsze oparcie w strzemionach i ta pięta sama szła mi w dół nawet kiedy o tym nie myślałam ;)

  • punciaaak 2012-10-19 21:58:45

    hmm .. właśnie problem w tym że ja z reguły robię sb na jazdę dość krótkie strzemiona ;/ Chyba że z góry wiem że będzie ujeżdżenie ..

  • Reklama
  • punciaaak 2012-10-19 21:59:44

     tylko ze ja z reguły robię sobie na jazdy dość krótkie strzemiona .. chyba że z góry wiem że będę miała ujeżdżenie ;/

  • nancy 2012-10-20 16:43:29

    Masz dość powszechny problem, którego usunięcie będzie wymagać wiele cierpliwości i kontroli. Po pierwsze musisz zrozumieć, że konia nie powinno się poganiać piętami. Istnieje oczywiście duża grupa zwolenników "lekkich kopniaczków", czy wbijania pięt między żebra, lecz według zasad jeździectwa klasycznego sygnał taki powinno dawać się łydkami. Oczywiście nie trzeba wspominać, że jest to zdecydowanie mniej nieprzyjemne dla konia. Ogólna idea działania łydkami to nie sprawianie dyskomfortu, w skutek czego rzekomo zwierzę się pobudza, tylko wydanie polecenia. Dyscyplinę da się uzyskać bez brutalności.Jeśli jeździsz na koniach, które nie należą do Ciebie wyegzekwowanie posłuszeństwa może sprawić trochę trudności, szczególnie jeśli siadają na ich grzbietach też inne osoby. Ale należy pamiętać, że koń wie pod kim na co może sobie pozwolić. Wyczulanie go na łydki będzie procedurą mozolną, lecz jeśli zachowasz stanowczość i nie poddasz się z pewnością zobaczysz rezultaty. Po każdej (danej nie bez powodu!) łydce, która pozostanie bez szybkiej reakcji dajesz bacik. Żeby nie było nieporozumień: uderzenie nie ma sprawiać bólu, ale koń musi je poczuć. Tylko pamiętaj, by robić to konsekwentnie. Przy upartych zwierzętach łatwo się zniechęcić i dać za wygraną, ale nie wolno się poddawać. Koń prędko wykorzysta naszą słabość. Trzymam kciuki za wytrwałośc!:)Kiedyś miałam podobny problem. Przez długi czas jeździłam na koniu, który łagodnie mówiąc, wodził mnie za nos. Zyskanie posłuszeństwa kosztowało mnie naprawdę wiele wysiłku i  wyczerpania. Po jeździe czułam się zniecierpliwiona i bezradna. Ale zebrałam się w sobie, również dzięki pomocy trenera i muszę powiedzieć, że efekty były ogromnie zadowalające.Równie problematyczne będzie oduczenie się odruchu podkopywania. Musisz być maksymalnie skupiona i stale się kontrolować. Nie wiem, jak wygląda Twoje nastawienie do jazdy, sportowo, czy raczej rekreacyjnie, ale jeśli naprawdę chcesz poprawić ten błąd na  lekcjach odpoczywać nie będziesz. Cenna byłaby pomoc instruktora, który ciągle obserwowałby cię podczas jazd i za każdym razem zwracał Ci uwagę.

  • matrixx 2012-10-20 19:56:06

    o! i tu się zgadzam z powyższym komentarzem. To powinno rozwiązać problem wytrwałości także życzę!



Reklama
Reklama