Mam taki problem. Ponieważ wiek mojego konia coraz bardziej zbliża się do wieku w którym powinien zacząć być zajeżdżany. a mianowicie ma to być już za pół roku. Zajeżdżanie to jednak coś poważnego i zaczynamy się z bratem zastanawiać czy nie zawieźć konia do stadniny, gdzie zajeżdżą go za ok. 500 zł. Jak sądzicie, którą opcję lepiej wybrać? Jeszcze opiszę moje i brata umiejętności.Ja - stęp, kłus opanowany, uczę się galopu, umiem kierować koniem, obchodzić się z nim, nauczyłam mojego konia wszystkiego co dotąd potrafi, z wyjątkiem chodzenia na lonży bo przy tym potrzebne były dwie osoby. Brat - stęp, kłus, galop opanowany, pewnie niedługo zacznie się uczyć skakać. Pomaga mi przy koniu, umie się z nim obchodzić, dobre sobie radzi przy koniach.Jak macie jeszcze jakieś pytania to piszcie. Jak sądzicie, czy takie osoby dały by radę zajeździć konia? Czy lepiej będzie dla nas i dla niego jeżeli oddamy go do stadniny?
Jeśli mogę doradzić, popytaj u znajomych koniarzy, kto w okolicy tym się zajmuje i robi to dobrze, według mnie musi to być osoba która na co dzień pracuje z młodymi końmi. Konia źle zajeżdżonego praktycznie trudno jest oduczyć złej nauki. O ile wiem, przy stadninach gdzie hoduje się konie zawsze jest ktoś taki. A reszta jak napisali poprzednicy
oddaj do stadniny, ale nie gdzie wezmą za to 500 zł, bo albo to spieprzą, albo zrobią szybkie wstępne zajeżdżanie i oddadzą tego konia Tobie w takim stanie, że będzie przyjmował jeźdźca i nic poza tym, więc zapłacisz 500 zł i będziesz miała full problemów z koniem. No chyba że to jakiś znajomy jeździec co tyle weźmie jako po znajomości. Dlaczego to za tanio ? Trening konia przez mniej doświadczonego jeźdźca kosztuje od 60 zł/h, przez doświadczonego jeźdźca od 80 zł/h, zajeżdżanie koni, z reguły bywa droższe, czasami znajdzie się fajną stajnię gdzie się zapłaci 3000 zł za całe zajeżdżenie. Teraz zakładając najniższą stawkę, 500 zł to jest troszkę ponad 8 godzin pracy z koniem. Sama pomyśl, czy w ciągu 8 godzin zajeździsz konia ?? ;/.Zresztą jakaś dziewczyna dawała już post, że koń wrócił ze szkolenia i ma same z nim problemy :P.
Sama rok temu zajeżdżałam konia, ale troszkę inna sytuacja była, bo ja poza tym, że od dawna jestem pełnoletnia i styczność z końmi mam od 17 lat, to zajeżdżałam go razem z mężem (kowalem) w naszej przydomowej stajni. Jest z tym mnóstwo roboty, ja moją wielkopolkę ujeżdżałam prawie cały miesiąc (codziennie przez kilka godzin) - bo wyjątkowo uparta była. I tutaj nie chodzi tylko o umiejętność jazdy jako tako, tylko również pracy z koniem. Nie pamiętam wtedy ile razy zostałam pogryziona, zdeptana, nie mówiąc o upadkach, bo klacz po prostu mnie zrzucała, nie pasował jej jeździec na grzbiecie. Do tego potrzebna jest fachowa ręka specjalistów od koni. A ja, że z wykształcenia nie jest koniarzem, to do tej pory na lonży jej nie nauczyłam chodzić. A jakie teraz są efekty tych kilkuset godzin spędzonych razem przy nauce chodzenia z jeźdźcem? Ironia [klacz, o której mowa] bezproblemowo toleruje jeźdźców, przywiązała się do mnie na tyle, że bez kantara i uwiązu chodzi za mną, jeździ bardzo ładnie, reaguje na dotyk (czyli bez siodła i ogłowia czy kantara po prostu "na goło" sobie radzimy) skacze przez przeszkody do 140 cm (sama ją skakać nauczyłam). Warto oddać źreboka do stadniny, gdzie naprawdę ci go ujeżdżą.
Co do stadniny. To znam ją, jeżdżę tam już długo, konia zajeżdżali by znajomi instruktorzy, a ja codziennie bym tam przyjeżdżała i byłą przy zajeżdżaniu. Hm, mój koń nie jest trudny, znaczy nie może przyzwyczaić się do lonżowania ale pracujemy nad tym, ostatnio jest już coraz lepiej. Miał już kilka razy jeźdźca na grzbiecie ( nikt nie jeździł tylko dosiadanie na 5 sekund). Ogólnie to nie ma problemów z nowymi rzeczami, czasem robi się nerwowy, no ale to nie jest jakiś problem bo łatwo się uspokaja.
Zdecydowanie oddać go do stajni gdzie zajmą się nim doświadczenia w tych sprawach ludzie.Ja wiem to na swoich błędach. Jestem na tym samym poziomie nauki co Ty i chciałam się podjąć sama m.in z powodu kasy i odległości jaka mnie dzieliła od stajni z której pochodzi mój konik.Ale na nic dobrego mi to nie wyszło, osoby które miały mi pomóc okazały sie nie być takie odważne... I zamiast miec w wieku 4,5 roku konia na którym można spokojnie jeździć teraz pojechał do stajni w której zajmują sie układaniem młodych koni. I nie zgadzam się co do kasy bo ja płace podobne pieniądze plus pensjonat oczywiście a mój koń jest w naprawde dobrych rekach i robi fantastyczne postępy.Pozdrawiam i życzę udanej pracy!!! :)
Witam!Zajeżdżanie konia jest najważniejszym etapem jego życia.Źle zajeżdżony koń już nigdy nie będzie odnosił się do jazdy jak koń zajeżdżony prawidłowo.Zdecydowanie oddaj go pod opiekę wykształconego trenera, który w umiejętny sposób ujeździ konia.Trzeba pamiętać że zajeżdżanie odbija się mocno w psychice koniai to od trenera zależy czy będzie mu się jazda kojarzyła ze strachem,bólem czymś negatywnym, czy może z przyjemnością, zabawą, czymś nowym i pozytywnym.Pozdrawiam i życzę udanego zajeżdżania!Anna.
Przy takich umiejętnościach najlepiej oddać do stadniny jednak nie tej. Tutaj poprostu oleją sprawę bo zajeżdżanie konia za 500 zł to marzenie każdego...Ty możesz zacząć. Uczymy chodzić na uwiązie obok, potem z ogłowiem, następnie lonzyjemy. Powili 15 minutek dziennie ,powoli zwiakszając czas żeby konik się przyzwyczaił. Na wiosnę zakładamy powoli siodło. Pokazujesz konikowi najpierw czaprak, potem siodło, popręg delikatni przypinasz i na niedopiętym do końca popręgu oprowadzasz trochę(UWAGA! ODPIĄĆ STRZEMIONA OD SIODŁA!) Następny trening dopinasz siodełko do końca i uczymy się lonżowania z siodłem. Podstawowe komendy STĘP,KŁUS,GALOP oraz komendy sprowadzające do niższego chodu musza być opanowane na głos. Czyli bez bacika lonżujesz, mówisz KŁUS i koń zaczyna kłusować. No i to tak naprawdę wszystko co ty narazie mozesz zrobić. O resztę możesz poprosić instruktora lub doświadczonego jeźdźca. Ujeżdżania samemu nie polecam bo sama się na tym ,,przejechałam" i to napradę żmudna i ciężka praca nawet dla osoby z dużym doświadczeniem.Mam nadzieję, zę sie uda!
Mam taki problem. Ponieważ wiek mojego konia coraz bardziej zbliża się do wieku w którym powinien zacząć być zajeżdżany. a mianowicie ma to być już za pół roku. Zajeżdżanie to jednak coś poważnego i zaczynamy się z bratem zastanawiać czy nie zawieźć konia do stadniny, gdzie zajeżdżą go za ok. 500 zł. Jak sądzicie, którą opcję lepiej wybrać? Jeszcze opiszę moje i brata umiejętności.Ja - stęp, kłus opanowany, uczę się galopu, umiem kierować koniem, obchodzić się z nim, nauczyłam mojego konia wszystkiego co dotąd potrafi, z wyjątkiem chodzenia na lonży bo przy tym potrzebne były dwie osoby. Brat - stęp, kłus, galop opanowany, pewnie niedługo zacznie się uczyć skakać. Pomaga mi przy koniu, umie się z nim obchodzić, dobre sobie radzi przy koniach.Jak macie jeszcze jakieś pytania to piszcie. Jak sądzicie, czy takie osoby dały by radę zajeździć konia? Czy lepiej będzie dla nas i dla niego jeżeli oddamy go do stadniny?
Zdecydowanie oddać do stadniny na zajeżdżanie. Do zajeżdżania potrzebne są dużo większe umiejętności.
Ja jestem za opcją oddania go do stadniny.
ja również jestem za oddaniem do stadniny albo do jakiejś stajni która się tym zajmuje...mogę ci nawet jedną polecić www.stajniazwierzyniec.pl
Jeśli mogę doradzić, popytaj u znajomych koniarzy, kto w okolicy tym się zajmuje i robi to dobrze, według mnie musi to być osoba która na co dzień pracuje z młodymi końmi. Konia źle zajeżdżonego praktycznie trudno jest oduczyć złej nauki. O ile wiem, przy stadninach gdzie hoduje się konie zawsze jest ktoś taki. A reszta jak napisali poprzednicy
oddaj do stadniny, ale nie gdzie wezmą za to 500 zł, bo albo to spieprzą, albo zrobią szybkie wstępne zajeżdżanie i oddadzą tego konia Tobie w takim stanie, że będzie przyjmował jeźdźca i nic poza tym, więc zapłacisz 500 zł i będziesz miała full problemów z koniem. No chyba że to jakiś znajomy jeździec co tyle weźmie jako po znajomości. Dlaczego to za tanio ? Trening konia przez mniej doświadczonego jeźdźca kosztuje od 60 zł/h, przez doświadczonego jeźdźca od 80 zł/h, zajeżdżanie koni, z reguły bywa droższe, czasami znajdzie się fajną stajnię gdzie się zapłaci 3000 zł za całe zajeżdżenie. Teraz zakładając najniższą stawkę, 500 zł to jest troszkę ponad 8 godzin pracy z koniem. Sama pomyśl, czy w ciągu 8 godzin zajeździsz konia ?? ;/.Zresztą jakaś dziewczyna dawała już post, że koń wrócił ze szkolenia i ma same z nim problemy :P.
A ja w stu procentach popieram zdanie superhorsepl. ; )Nic dodać, nic ująć.Me.
Sama rok temu zajeżdżałam konia, ale troszkę inna sytuacja była, bo ja poza tym, że od dawna jestem pełnoletnia i styczność z końmi mam od 17 lat, to zajeżdżałam go razem z mężem (kowalem) w naszej przydomowej stajni. Jest z tym mnóstwo roboty, ja moją wielkopolkę ujeżdżałam prawie cały miesiąc (codziennie przez kilka godzin) - bo wyjątkowo uparta była. I tutaj nie chodzi tylko o umiejętność jazdy jako tako, tylko również pracy z koniem. Nie pamiętam wtedy ile razy zostałam pogryziona, zdeptana, nie mówiąc o upadkach, bo klacz po prostu mnie zrzucała, nie pasował jej jeździec na grzbiecie. Do tego potrzebna jest fachowa ręka specjalistów od koni. A ja, że z wykształcenia nie jest koniarzem, to do tej pory na lonży jej nie nauczyłam chodzić. A jakie teraz są efekty tych kilkuset godzin spędzonych razem przy nauce chodzenia z jeźdźcem? Ironia [klacz, o której mowa] bezproblemowo toleruje jeźdźców, przywiązała się do mnie na tyle, że bez kantara i uwiązu chodzi za mną, jeździ bardzo ładnie, reaguje na dotyk (czyli bez siodła i ogłowia czy kantara po prostu "na goło" sobie radzimy) skacze przez przeszkody do 140 cm (sama ją skakać nauczyłam). Warto oddać źreboka do stadniny, gdzie naprawdę ci go ujeżdżą.
Co do stadniny. To znam ją, jeżdżę tam już długo, konia zajeżdżali by znajomi instruktorzy, a ja codziennie bym tam przyjeżdżała i byłą przy zajeżdżaniu. Hm, mój koń nie jest trudny, znaczy nie może przyzwyczaić się do lonżowania ale pracujemy nad tym, ostatnio jest już coraz lepiej. Miał już kilka razy jeźdźca na grzbiecie ( nikt nie jeździł tylko dosiadanie na 5 sekund). Ogólnie to nie ma problemów z nowymi rzeczami, czasem robi się nerwowy, no ale to nie jest jakiś problem bo łatwo się uspokaja.
Daj go do stadniny ;]
Zdecydowanie oddać go do stajni gdzie zajmą się nim doświadczenia w tych sprawach ludzie.Ja wiem to na swoich błędach. Jestem na tym samym poziomie nauki co Ty i chciałam się podjąć sama m.in z powodu kasy i odległości jaka mnie dzieliła od stajni z której pochodzi mój konik.Ale na nic dobrego mi to nie wyszło, osoby które miały mi pomóc okazały sie nie być takie odważne... I zamiast miec w wieku 4,5 roku konia na którym można spokojnie jeździć teraz pojechał do stajni w której zajmują sie układaniem młodych koni. I nie zgadzam się co do kasy bo ja płace podobne pieniądze plus pensjonat oczywiście a mój koń jest w naprawde dobrych rekach i robi fantastyczne postępy.Pozdrawiam i życzę udanej pracy!!! :)
Witam!Zajeżdżanie konia jest najważniejszym etapem jego życia.Źle zajeżdżony koń już nigdy nie będzie odnosił się do jazdy jak koń zajeżdżony prawidłowo.Zdecydowanie oddaj go pod opiekę wykształconego trenera, który w umiejętny sposób ujeździ konia.Trzeba pamiętać że zajeżdżanie odbija się mocno w psychice koniai to od trenera zależy czy będzie mu się jazda kojarzyła ze strachem,bólem czymś negatywnym, czy może z przyjemnością, zabawą, czymś nowym i pozytywnym.Pozdrawiam i życzę udanego zajeżdżania!Anna.
Przy takich umiejętnościach najlepiej oddać do stadniny jednak nie tej. Tutaj poprostu oleją sprawę bo zajeżdżanie konia za 500 zł to marzenie każdego...Ty możesz zacząć. Uczymy chodzić na uwiązie obok, potem z ogłowiem, następnie lonzyjemy. Powili 15 minutek dziennie ,powoli zwiakszając czas żeby konik się przyzwyczaił. Na wiosnę zakładamy powoli siodło. Pokazujesz konikowi najpierw czaprak, potem siodło, popręg delikatni przypinasz i na niedopiętym do końca popręgu oprowadzasz trochę(UWAGA! ODPIĄĆ STRZEMIONA OD SIODŁA!) Następny trening dopinasz siodełko do końca i uczymy się lonżowania z siodłem. Podstawowe komendy STĘP,KŁUS,GALOP oraz komendy sprowadzające do niższego chodu musza być opanowane na głos. Czyli bez bacika lonżujesz, mówisz KŁUS i koń zaczyna kłusować. No i to tak naprawdę wszystko co ty narazie mozesz zrobić. O resztę możesz poprosić instruktora lub doświadczonego jeźdźca. Ujeżdżania samemu nie polecam bo sama się na tym ,,przejechałam" i to napradę żmudna i ciężka praca nawet dla osoby z dużym doświadczeniem.Mam nadzieję, zę sie uda!