Hej wszystkim, znowu oblężam hydepark xDZdarzało Wam się kiedyś zrobić coś niezwykłego, nadprzyrodzonego? A może zaobserwowaliście to u innych? Piszcie ^^Ja mam tak, że jak myślę o tym i sobie to wyobrażam, to to się nigdy nie stanie i to się zawsze sprawdza. Przykład? Był konkurs rysunku na koloniach i starałam się utwierdzać, że nie wygram ale i tak miałam pewność, że tak się stanie, a tu co? Konkurs rysunku wygrała moja koleżanka.Ostatnio: organizowałam imprezkę u siebie w domu, tzn ciężko to nazwać imprezką, bardziej spotkanie towarzyskie no i sobie wyobrażałam, co będziemy w trójkę robić (ja, koleżanka i taki znajomy) to oczywiście co się okazało? Ten znajomy w ostatniej chwili odwołał wizytę. Wiem, że to mogą być przypadki, ale poza tymi na górze było tak tysiące razy i zawsze to się sprawdza O.-Słyszałam, że koleżanka mojej koleżanki (jak to brzmi ^.-) pokłóciła się z jedną taką i powiedziała do niej "połam sobie nogi" czy coś w tym rodzaju i na wakacjach faktycznie ta dziewczyna złamała nogę O.0Kiedyś na nocnych markach w howrse była taka dziewczyna, która opowiadała że potrafi sobie zmienić osoby w swoim śnie i to, co zmieniła, działo się naprawdę O.oNo, teraz Wasza kolej ;)
Hmm..Zawsze miałam wrażenie, że zjawiska nadprzyrodzone to duchy itp. a nie jakieś głupie przypadki ^^ gdybyś opisała, że ktoś Cię w nocy dusił byłoby to o wiele ciekawsze niż jakieś drobnostki :D
To nie są nadprzyrodzone tylko paranormalne ^^No właśnie, skoro ja piszę drobnostki, to Wy się wykażcie ^^A jeżeli chodzi o duchy to one chyba wiedzą, że jeżeli ze mną zadrą mogą zostać polane kwasem O.^
Haha, oskarżycie mnie zaraz o czary i zabobony, ale i tak opowiem. Ja osobiście w to nie wierzę, mam do tego stosunek raczej taki... no wiecie o. Było czy nie było, mam to w sumie gdzieś, ale skoro już powstał temat to się podzielę tym, co wiem ;). Ale lepiej już przejdę do rzeczy. Opowiadała mi to mama, babcia potwierdziła, pozostałych świadków się nie pytałam, bo jeżdżę tam do nich średnio raz na 5-6 lat. Gdy moja mama była młoda (tak w wieku 11-12 lat) przebywała często ze swoją mamą (moją babcią) u niej na wsi. Mieszkał i mieszka tam nadal mój wujek z rodziną. Mają gospodarstwo. Obecnie mają tylko krowy i byki, ale w dawnych czasach nie mieli traktorów, więc hodowali także cztery konie zimnokrwiste do pola. W okolicy mieszkała pewna cyganka. Pewnego dnia, ona też coś robiła na swoim polu, ale zobaczywszy konie podeszła do mojego wujka, pogłaskała je i powiedziała "Jakie piękne konie!". W tym momencie obydwa konie naraz padły z nóg i nie mogły wstać. Dopiero wujek musiał iść szybko do domu, wziąć dziadka do pomocy, aby pomógł koniom się podnieść. Cyganka wtedy zmyła się do domu. Kolejna sytuacja, również z Cyganką. Rozmawiała ona z moją ciocią przez płot. Wtedy do cioci podeszła moja mama. Już nie pamiętam co, ale Cyganka coś do mojej mamy powiedziała i ona wtedy zemdlała. Szybko ciocia wzięła ją do domu, położyła i akcja ratunkowa - wszyscy chcą ocucić moją mamę. Nic nie pomagało, nawet zimna woda wylana na moją mamę. Moja prababcia znała się na "urokach", więc użyła pewnego przepisu, żeby mamę ocucić. Dokładnie nie wiem jak to było, ale żeby obudzić osobę, na którą został rzucony urok trzeba do szklanki nalać wody, dodać ileśtam wypalonych zapałek, ileśtam kawałków chleba, wymieszać i 3 razy splunąć na daną osobę. Prababcia tak zrobiła i mama się natychmiast przebudziła......... A mieli już jechać do szpitala. Tak samo, moja mama jest przesądna, i gdy byłam malutka, dopinała do mojego wózka czerwoną kokardkę, aby osoba która chce rzucić na kogoś urok, najpierw zwróciła uwagę na kokardkę (która przykuwa wzrok) a potem dopiero na dziecko. Wtedy urok by jej nie wyszedł. Zaczęłam zwracać uwagę na wózki z dziećmi i rzeczywiście, wiele ma czerwone kokardki czy wstążeczki, albo coś czerwonego.Ja się osobiście z tego śmieję i w to nie wierzę, ale moja mama i wiele osób w mojej rodzinie uważa "że coś w tym jednak jest". A Wy oceńcie sami :P
Ja często mam tak - np. poznam jakieś nowe słowo <ciekawostki lub fakty>, jego znaczenie czy coś takiego. W przeciągu kilku dni (zazwyczaj następnego) ktoś używa tego słowa albo pyta mnie o nie (nie wiedząc że dopiero je poznałam) ;D I jeszcze zawsze śni mi się to o czym myślałam danego dnia lub przed samym snem ;) To akurat jest fajne.Albo załóżmy, że następnego dnia mam wcześniej wstać i nastawiam budzik na 6.30. I...o 6.29 otwieram oczy! ;p minutę przed budzikiem. Chyba nie muszę dodawać, iż przez to walczę ze snem haha
Hej wszystkim, znowu oblężam hydepark xDZdarzało Wam się kiedyś zrobić coś niezwykłego, nadprzyrodzonego? A może zaobserwowaliście to u innych? Piszcie ^^Ja mam tak, że jak myślę o tym i sobie to wyobrażam, to to się nigdy nie stanie i to się zawsze sprawdza. Przykład? Był konkurs rysunku na koloniach i starałam się utwierdzać, że nie wygram ale i tak miałam pewność, że tak się stanie, a tu co? Konkurs rysunku wygrała moja koleżanka.Ostatnio: organizowałam imprezkę u siebie w domu, tzn ciężko to nazwać imprezką, bardziej spotkanie towarzyskie no i sobie wyobrażałam, co będziemy w trójkę robić (ja, koleżanka i taki znajomy) to oczywiście co się okazało? Ten znajomy w ostatniej chwili odwołał wizytę. Wiem, że to mogą być przypadki, ale poza tymi na górze było tak tysiące razy i zawsze to się sprawdza O.-Słyszałam, że koleżanka mojej koleżanki (jak to brzmi ^.-) pokłóciła się z jedną taką i powiedziała do niej "połam sobie nogi" czy coś w tym rodzaju i na wakacjach faktycznie ta dziewczyna złamała nogę O.0Kiedyś na nocnych markach w howrse była taka dziewczyna, która opowiadała że potrafi sobie zmienić osoby w swoim śnie i to, co zmieniła, działo się naprawdę O.oNo, teraz Wasza kolej ;)
Hmm..Zawsze miałam wrażenie, że zjawiska nadprzyrodzone to duchy itp. a nie jakieś głupie przypadki ^^ gdybyś opisała, że ktoś Cię w nocy dusił byłoby to o wiele ciekawsze niż jakieś drobnostki :D
To nie są nadprzyrodzone tylko paranormalne ^^No właśnie, skoro ja piszę drobnostki, to Wy się wykażcie ^^A jeżeli chodzi o duchy to one chyba wiedzą, że jeżeli ze mną zadrą mogą zostać polane kwasem O.^
Haha, oskarżycie mnie zaraz o czary i zabobony, ale i tak opowiem. Ja osobiście w to nie wierzę, mam do tego stosunek raczej taki... no wiecie o. Było czy nie było, mam to w sumie gdzieś, ale skoro już powstał temat to się podzielę tym, co wiem ;). Ale lepiej już przejdę do rzeczy. Opowiadała mi to mama, babcia potwierdziła, pozostałych świadków się nie pytałam, bo jeżdżę tam do nich średnio raz na 5-6 lat. Gdy moja mama była młoda (tak w wieku 11-12 lat) przebywała często ze swoją mamą (moją babcią) u niej na wsi. Mieszkał i mieszka tam nadal mój wujek z rodziną. Mają gospodarstwo. Obecnie mają tylko krowy i byki, ale w dawnych czasach nie mieli traktorów, więc hodowali także cztery konie zimnokrwiste do pola. W okolicy mieszkała pewna cyganka. Pewnego dnia, ona też coś robiła na swoim polu, ale zobaczywszy konie podeszła do mojego wujka, pogłaskała je i powiedziała "Jakie piękne konie!". W tym momencie obydwa konie naraz padły z nóg i nie mogły wstać. Dopiero wujek musiał iść szybko do domu, wziąć dziadka do pomocy, aby pomógł koniom się podnieść. Cyganka wtedy zmyła się do domu. Kolejna sytuacja, również z Cyganką. Rozmawiała ona z moją ciocią przez płot. Wtedy do cioci podeszła moja mama. Już nie pamiętam co, ale Cyganka coś do mojej mamy powiedziała i ona wtedy zemdlała. Szybko ciocia wzięła ją do domu, położyła i akcja ratunkowa - wszyscy chcą ocucić moją mamę. Nic nie pomagało, nawet zimna woda wylana na moją mamę. Moja prababcia znała się na "urokach", więc użyła pewnego przepisu, żeby mamę ocucić. Dokładnie nie wiem jak to było, ale żeby obudzić osobę, na którą został rzucony urok trzeba do szklanki nalać wody, dodać ileśtam wypalonych zapałek, ileśtam kawałków chleba, wymieszać i 3 razy splunąć na daną osobę. Prababcia tak zrobiła i mama się natychmiast przebudziła......... A mieli już jechać do szpitala. Tak samo, moja mama jest przesądna, i gdy byłam malutka, dopinała do mojego wózka czerwoną kokardkę, aby osoba która chce rzucić na kogoś urok, najpierw zwróciła uwagę na kokardkę (która przykuwa wzrok) a potem dopiero na dziecko. Wtedy urok by jej nie wyszedł. Zaczęłam zwracać uwagę na wózki z dziećmi i rzeczywiście, wiele ma czerwone kokardki czy wstążeczki, albo coś czerwonego.Ja się osobiście z tego śmieję i w to nie wierzę, ale moja mama i wiele osób w mojej rodzinie uważa "że coś w tym jednak jest". A Wy oceńcie sami :P
Ja często mam tak - np. poznam jakieś nowe słowo <ciekawostki lub fakty>, jego znaczenie czy coś takiego. W przeciągu kilku dni (zazwyczaj następnego) ktoś używa tego słowa albo pyta mnie o nie (nie wiedząc że dopiero je poznałam) ;D I jeszcze zawsze śni mi się to o czym myślałam danego dnia lub przed samym snem ;) To akurat jest fajne.Albo załóżmy, że następnego dnia mam wcześniej wstać i nastawiam budzik na 6.30. I...o 6.29 otwieram oczy! ;p minutę przed budzikiem. Chyba nie muszę dodawać, iż przez to walczę ze snem haha