Musisz przytrzymać konia za wodze ( równo za obie, nie tak jak to niektórzy mówią na przemian jedną i drugą- to się nazywa piła i za dużo tym się nie zyska) i zamknąć go porządnie w łydkach. Napychaj łydkami i trzymaj do puki nie poczujesz że koń odpuszcza, że masz lżej na rękach. Jak będzie miał dobre ustawienie łba odpuść, ale za każdym razem jak się usztywni powtarzaj to. Musisz pamiętać żeby momentalnie odpuścić, bo nic z tego nie wyjdzie. Jeśli będziesz tak robić to będzie szedł z podstawionym zadem i nie będzie Ci wisiał na ręku. Ale nie ma działania ręki bez łydki ;) Pamiętaj o tym ( mi trener tak to wciąż powtarzał że normalnie stało się to moim mottem xD nie no, dobra, może bez przesady, ale wciąż słyszę jego głos jak mi o tym gada) ;P ;)
Aduskon spróbowałam. Wodze trzymam, łydkami cisnę... i nic. Ten głupi koń tylko napiera cały czas na wędzidło, coraz mocniej. No nijak nie chce ustawić tego łba, tak żebym mu mogła odpuścić. Co robię źle?
Żeby "zabrać" konia to najpierw go chyba trzeba wygiąć i rozluźnić?Potem podstawić mu zad, działaniem dosiadu i łydki?A na końcu ganaszować głowę?Ale ja się nie znam...
Jestemzlasu. Próbuj, próbuj... na początku jak koń nie wie o co chodzi to nie jest dla niego łatwe, na początku jazy rozluźnij go w kłusie da mu wyciągnąć szyję i pilnuj żeby wciąż szedł do przodu, żeby miał zaangażowany i zad. Możesz delikatnie ( DELIKATNIE!) bacikiem po zadzie co krok go "uderzać", żeby zaczął podstawiać zad. Nie mocno, to ma być takie puknięcie, żeby wiedział że coś od niego oczekujesz, a ni bicie. jak będzie Ci fajnie luźno chodził, to popróbuj tego co mówiłam. Najpierw w stój. Miej napiętą wodze wciąż do puki nie odpuści ( jeśli nie jest tego nauczony może to potrwać nawet parę minut), kiedy poczujesz że chociaż minimalnie jest Ci lżej na rękach odpuszczasz, po czym powtarzasz. Do tego potrzeba dużo cierpliwości, koń musi zrozumieć o co Ci chodzi, ale jak już załapie będzie tylko z górki. kiedy będzie dobrze w stój próbuj w stępie, potem w kłusie i na koniec w galopie. Nie oczekuj że jak raz się uda, to od razu będzie super, powtarzaj ćwiczenie, z czasem kiedy tylko delikatnie napniesz wodzę i zamkniesz go w łydkach on będzie wiedział o co chodzi i będzie się zbierał. Jazda na takim koniu to już sama przyjemność ;). Mam nadzieję że się uda i pozdrawiam. ;)
Aha, czyli zbieranie konia zaczynamy w stój. I tak parę minut mam stać, trzymać napiętą wodzę i ściskać łydkami? I jak ustawi głowę do pionu to już jest zebrany? Fajnie, to proste. Jutro spróbuję.
Poza off-top"em.Błagam, rozluźnij tego konia. Popracuj dużo na woltach. To nie jest tak, że pstrykasz palcami i pach! konik ślicznie idzie ze zganaszowaną główką.Pierwszy krok do podstawienia to rozluźnienie i wygięcie. Podstawiamy zad, tak aby siedząc w siodle odnosiło się wrażenie, że koń idzie po schodach w górę.Wszystko robimy na kontakcie, koń w końcu sam dochodzi do wędzidła.
Jestemzlasu. Próbuj, próbuj... na początku jak koń nie wie o co chodzi to nie jest dla niego łatwe, na początku jazy rozluźnij go w kłusie da mu wyciągnąć szyję i pilnuj żeby wciąż szedł do przodu, żeby miał zaangażowany i zad. Możesz delikatnie ( DELIKATNIE!) bacikiem po zadzie co krok go "uderzać", żeby zaczął podstawiać zad. Nie mocno, to ma być takie puknięcie, żeby wiedział że coś od niego oczekujesz, a ni bicie. jak będzie Ci fajnie luźno chodził, to popróbuj tego co mówiłam. Najpierw w stój. Miej napiętą wodze wciąż do puki nie odpuści ( jeśli nie jest tego nauczony może to potrwać nawet parę minut), kiedy poczujesz że chociaż minimalnie jest Ci lżej na rękach odpuszczasz, po czym powtarzasz. Do tego potrzeba dużo cierpliwości, koń musi zrozumieć o co Ci chodzi, ale jak już załapie będzie tylko z górki. kiedy będzie dobrze w stój próbuj w stępie, potem w kłusie i na koniec w galopie. Nie oczekuj że jak raz się uda, to od razu będzie super, powtarzaj ćwiczenie, z czasem kiedy tylko delikatnie napniesz wodzę i zamkniesz go w łydkach on będzie wiedział o co chodzi i będzie się zbierał. Jazda na takim koniu to już sama przyjemność ;). Mam nadzieję że się uda i pozdrawiam. ;)Powiem Ci tak w sekrecie: jestemzlasu się z Ciebie nabija, a ty chyba nie potrafisz tego zauważyć^^
Powiadasz? a niech się sobie nabija. Nie mówię że jestem nie wiadomo jak dobra, ale coś tam wiem i nie jest to też mój wymysł bo przekazuję to czego nauczył mnie jak na mój gust świetny trener, zresztą bardzo przez ludzi ceniony, więc to o czymś świadczy. Staram się pomóc ludziom na tyle na ile umiem, nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, nie każę nikomu. Bez urazy ale z tego co widzę tutaj jest pełno "mistrzów", którzy przeszkody większej niż 80 cm. nie widzieli a ich ujeżdżenie kończy się na pokracznej wolcie ( nie mam na myśli nikogo konkretnego, ale zdarzają się tacy). Ja mam jakąś tam wiedzę i staram się ją przekazać, może nie jesteście tego w stanie ogarnąć ale to co mówię nie jest wzięte z księżyca... no cóż " mistrzowie", chcecie to się nabijajcie, ale do zobaczenia na zawodach. O ile będziecie w stanie przejechać chociaż jedną przeszkodę. ;) Pozdrawiam kochani ;)
Nikt nie podważa twoich racji, ale z tego co piszesz to wszystko opiera się na ładowaniu mega siły w trzymanie konia na wodzy i pchania łydką i dosiadem.Nie wszystko opiera się na skokach i zawodach. To, że ktoś nie jeździ na zawody i nie skacze wagonów 140 cm, nie znaczy, że nie ma pojęcia o jeździe i pracy z koniem.
Znam mnóstwo ludzi, którzy szpanują P klasą (klasą tak na prawde P-podstawową) a to konie przewożą ich przez parkury, wsiądą na konia np. szkółkowego i nie potrafia ujechać ; ) Więc to jaką klase jeździsz wcale nie mówi o twoich umiejętnościach
Kurwa... jak to jest że jak Stasiak czy Gogolińska ( bo od tej dwójki się tego nauczyłam) to mówią to naglę wszyscy ich słuchają i wszystko jest ładnie pięknie... chyba nie czytacie dokładnie, albo ze mnie jest taka dupa że nie umiem tego dobrze przekazać, ale ja jeżdżąc tym sposobem właśnie dochodzę do tego że mam 2 gramy na ręce. chodzi mi o to że zamykam konia w łydkach i przytrzymuję go, a jak mi odpuści to ja robię to samo i przez cały czas jeżdżę mając tylko lekko napiętą wodzę, jak się usztywni to ja zamykam rękę, jak odpuści to ja znowu mu oddaję rękę... bardzo dużo dobrych sportowców jeździ w taki sposób ale już tam... znacie mnie? wiedzieliście jak jeżdżę? xHeroinax w sumie kiedyś widziała teoretycznie bo z tego co widzę to byłyśmy w adamowie na początku wakacji na zawodach... ale nie ważne... starałam się tylko pomóc, w sumie możecie mnie teraz gnoić za to że nie umiem jeździć tak na prawdę nic o mnie nie wiedząc, proszę bardzo... mam to osobiście głęboko na względzie, jeżdżę według mnie nie najgorzej i wciąż podnoszę swoje umiejętności. W momencie kiedy ktoś komentuje mnie że szpanuję P klasą i że koń robi wszystko za mnie ( a z tym akurat bardziej nie można się mylić, bo mam świetnego konia, co nie zmienia faktu że według mnie jest też bardzo trudny)... Jeśli nie widzieliście jak jeżdżę to jakim prawem mnie komentujecie? Jak zobaczycie jak jeżdżę i prosto w oczy powiecie mi co robię źle, to wezmę to do siebie. Chwilowo wasze uwagi spływają po mnie ;) Ale zapraszam w przyszły weekend do gajewnik, na rozprężalnii zobaczycie jak jeżdżę, podejdźcie do mnie i powiedzcie mi wtedy ze jeżdżę do dupy i koń wszystko za mnie robi. poznacie mnie po mojej beznadziejnej jeździe ;)
W którym momencie ktoś napisał, że jeździsz do dupy? Bo chyba się gdzieś zgubiła w wątku.Widziałam Cie w Adamowie, jeszcze na Evicie i uważam, że jeździsz dobrze. Chociaż nie bardzo miałam czas się przyglądać komukolwiek. Po prostu napisałaś, jak coś robisz, ale po najgorszej robocie. Na sportowym koniu, można sobie tak wsiąść i jechać. On po prostu tak jest już nauczony, rozluźniony, nie jest dyszlem. Jak się ma konia po rekreacji, czy młodzika to podstawienie to praca, praca, praca. Tak, źle się wyraziłaś. Nie napisałaś, że to robi się na wcześniej nauczonym, sportowym koniu.Przynajmniej takie mam odczucia...A szczerze to i ja czuje się obrażona przez Cb, gdy piszesz, że wypowiadają się tu "mistrzowie", którzy przeszkody 80 cm na oczy nie widzieli. Napisze jeszcze raz, jest masa, MASA ludzi, których w sporcie nie zobaczysz, a z koniem pracują naprawdę fajnie z nie gorszą technika jazdy od niejednego zawodnika.
Twój post rozpoczynający się od słowa na k został zgłoszony do moderacji, o ile takowa istnieje. Dalszą dyskusję na proponowanym poziomie uważam za bezcelową.
Nikt nie napisał, ale na to wychodzi. Ja tylko mówię co uważam o tym że dajecie jakieś "sugestie" do mojej jazdy tak na prawdę nie mając pojęcia jak jeżdżę. Chciałam pomóc, nie wyszło. Może najlepiej będzie po prostu tych którzy nie mają kasy na porządnego trenera zostawić samym sobie, bo z tego co widziałam po waszych niektórych innych wypowiedziach lubicie ludzi obrażać, albo śmiać się z nich ale pomóc nie specjalnie, więc jeśli tacy " specjaliści"+ osoby które jeżdżą konno rok czy 2 tu zostaną to na pewno dużo ludzi dostanie odpowiedzi na swoje pytania. ;) ( akurat nie mówię tu o xHeroinax, bo jej takich wypowiedzi nie znalazłam i w tym co Ty mówiłaś na tym forum masz również rację, ale pod tym co ja pisałam wciąż się podpisuję i nie zmieniam zdania w najmniejszym stopniu)
Trochę mnie wyprowadziłaś z równowagi, jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać to nikt Ci nie karze. xHeroinax, nie chodziło mi o to żeby Ciebie, lub kogokolwiek konkretnego obrazić, po prostu denerwują mnie dziewczynki, które uważają że jeżdżą nie wiadomo jak i na wszystkich dookoła patrzą z góry, a tak na prawdę nie są w stanie zakłusować. Jak wszystkie na mnie naskoczyłyście to trochę się zdenerwowałam, może to dziwne, ale tak po prostu mam. Są tu osoby które ( nie w żartach) potrafią pisać że jak koń się zatrzyma przed przeszkodą to do 120 cm. trzeba skakać z miejsca itp. i jadą po wszystkich po kolei jeśli nie zgadzają się z nimi bo to one wiedzą najlepiej. Po prostu mnie to denerwuje... większość ludzi na tym forum to amatorzy, w sumie ja też i staramy się sobie nawzajem pomagać, nie trzeba jakiś wrednych uwag, czy aluzji do tego dodawać. Jeśli się z kimś nie zgadzam to po prostu piszę że tak jest i jak według mnie powinno być. Poniosły mnie trochę emocje i za to przepraszam, ale jeśli ktoś nie potrafi rozmawiać ze mną w normalny sposób i otwarcie pisać co on sądzi, a daje jakieś dziwne aluzje to ja nie będę dawała sobą pomiatać i nie będę błagała was o przebaczenie, bo powiedziałam coś co wam sie nie spodobało. Ale zgodzę sie z tym że ta rozmowa nie ma sensu. Żegnam ;)
Hejka:)Mam wielką prośbę do Was. Moglibyście powiedzieć mi jak zabrać konia?Z góry dzięki:)
Myślę, że do plecaka najlepiej. ; ) Me.
Musisz przytrzymać konia za wodze ( równo za obie, nie tak jak to niektórzy mówią na przemian jedną i drugą- to się nazywa piła i za dużo tym się nie zyska) i zamknąć go porządnie w łydkach. Napychaj łydkami i trzymaj do puki nie poczujesz że koń odpuszcza, że masz lżej na rękach. Jak będzie miał dobre ustawienie łba odpuść, ale za każdym razem jak się usztywni powtarzaj to. Musisz pamiętać żeby momentalnie odpuścić, bo nic z tego nie wyjdzie. Jeśli będziesz tak robić to będzie szedł z podstawionym zadem i nie będzie Ci wisiał na ręku. Ale nie ma działania ręki bez łydki ;) Pamiętaj o tym ( mi trener tak to wciąż powtarzał że normalnie stało się to moim mottem xD nie no, dobra, może bez przesady, ale wciąż słyszę jego głos jak mi o tym gada) ;P ;)
Aduskon, mój mistrzu. Pokłony do ziemi. Na temat zbierania koni powstawały trylogie po 600 stron każdy tom, a Ty zmieściłaś się w jednym poście.
Aduskon spróbowałam. Wodze trzymam, łydkami cisnę... i nic. Ten głupi koń tylko napiera cały czas na wędzidło, coraz mocniej. No nijak nie chce ustawić tego łba, tak żebym mu mogła odpuścić. Co robię źle?
Żeby "zabrać" konia to najpierw go chyba trzeba wygiąć i rozluźnić?Potem podstawić mu zad, działaniem dosiadu i łydki?A na końcu ganaszować głowę?Ale ja się nie znam...
Cicho, nie znasz się. Aduskon ma lepszy i prostszy sposób. Czekam na wskazówki, bo na razie mi nie wychodzi.
Jestemzlasu. Próbuj, próbuj... na początku jak koń nie wie o co chodzi to nie jest dla niego łatwe, na początku jazy rozluźnij go w kłusie da mu wyciągnąć szyję i pilnuj żeby wciąż szedł do przodu, żeby miał zaangażowany i zad. Możesz delikatnie ( DELIKATNIE!) bacikiem po zadzie co krok go "uderzać", żeby zaczął podstawiać zad. Nie mocno, to ma być takie puknięcie, żeby wiedział że coś od niego oczekujesz, a ni bicie. jak będzie Ci fajnie luźno chodził, to popróbuj tego co mówiłam. Najpierw w stój. Miej napiętą wodze wciąż do puki nie odpuści ( jeśli nie jest tego nauczony może to potrwać nawet parę minut), kiedy poczujesz że chociaż minimalnie jest Ci lżej na rękach odpuszczasz, po czym powtarzasz. Do tego potrzeba dużo cierpliwości, koń musi zrozumieć o co Ci chodzi, ale jak już załapie będzie tylko z górki. kiedy będzie dobrze w stój próbuj w stępie, potem w kłusie i na koniec w galopie. Nie oczekuj że jak raz się uda, to od razu będzie super, powtarzaj ćwiczenie, z czasem kiedy tylko delikatnie napniesz wodzę i zamkniesz go w łydkach on będzie wiedział o co chodzi i będzie się zbierał. Jazda na takim koniu to już sama przyjemność ;). Mam nadzieję że się uda i pozdrawiam. ;)
Aha, czyli zbieranie konia zaczynamy w stój. I tak parę minut mam stać, trzymać napiętą wodzę i ściskać łydkami? I jak ustawi głowę do pionu to już jest zebrany? Fajnie, to proste. Jutro spróbuję.
Czyli się nie znam.
No widzisz. A tutaj masz szansę się czegoś nauczyć. Czytaj i chłoń fachową wiedzę jeździecką.
Ja to chyba jednak zostanę w rekreacji i nie będę się nigdzie pchać.
Poza off-top"em.Błagam, rozluźnij tego konia. Popracuj dużo na woltach. To nie jest tak, że pstrykasz palcami i pach! konik ślicznie idzie ze zganaszowaną główką.Pierwszy krok do podstawienia to rozluźnienie i wygięcie. Podstawiamy zad, tak aby siedząc w siodle odnosiło się wrażenie, że koń idzie po schodach w górę.Wszystko robimy na kontakcie, koń w końcu sam dochodzi do wędzidła.
Jestemzlasu. Próbuj, próbuj... na początku jak koń nie wie o co chodzi to nie jest dla niego łatwe, na początku jazy rozluźnij go w kłusie da mu wyciągnąć szyję i pilnuj żeby wciąż szedł do przodu, żeby miał zaangażowany i zad. Możesz delikatnie ( DELIKATNIE!) bacikiem po zadzie co krok go "uderzać", żeby zaczął podstawiać zad. Nie mocno, to ma być takie puknięcie, żeby wiedział że coś od niego oczekujesz, a ni bicie. jak będzie Ci fajnie luźno chodził, to popróbuj tego co mówiłam. Najpierw w stój. Miej napiętą wodze wciąż do puki nie odpuści ( jeśli nie jest tego nauczony może to potrwać nawet parę minut), kiedy poczujesz że chociaż minimalnie jest Ci lżej na rękach odpuszczasz, po czym powtarzasz. Do tego potrzeba dużo cierpliwości, koń musi zrozumieć o co Ci chodzi, ale jak już załapie będzie tylko z górki. kiedy będzie dobrze w stój próbuj w stępie, potem w kłusie i na koniec w galopie. Nie oczekuj że jak raz się uda, to od razu będzie super, powtarzaj ćwiczenie, z czasem kiedy tylko delikatnie napniesz wodzę i zamkniesz go w łydkach on będzie wiedział o co chodzi i będzie się zbierał. Jazda na takim koniu to już sama przyjemność ;). Mam nadzieję że się uda i pozdrawiam. ;)Powiem Ci tak w sekrecie: jestemzlasu się z Ciebie nabija, a ty chyba nie potrafisz tego zauważyć^^
Powiadasz? a niech się sobie nabija. Nie mówię że jestem nie wiadomo jak dobra, ale coś tam wiem i nie jest to też mój wymysł bo przekazuję to czego nauczył mnie jak na mój gust świetny trener, zresztą bardzo przez ludzi ceniony, więc to o czymś świadczy. Staram się pomóc ludziom na tyle na ile umiem, nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, nie każę nikomu. Bez urazy ale z tego co widzę tutaj jest pełno "mistrzów", którzy przeszkody większej niż 80 cm. nie widzieli a ich ujeżdżenie kończy się na pokracznej wolcie ( nie mam na myśli nikogo konkretnego, ale zdarzają się tacy). Ja mam jakąś tam wiedzę i staram się ją przekazać, może nie jesteście tego w stanie ogarnąć ale to co mówię nie jest wzięte z księżyca... no cóż " mistrzowie", chcecie to się nabijajcie, ale do zobaczenia na zawodach. O ile będziecie w stanie przejechać chociaż jedną przeszkodę. ;) Pozdrawiam kochani ;)
Nikt nie podważa twoich racji, ale z tego co piszesz to wszystko opiera się na ładowaniu mega siły w trzymanie konia na wodzy i pchania łydką i dosiadem.Nie wszystko opiera się na skokach i zawodach. To, że ktoś nie jeździ na zawody i nie skacze wagonów 140 cm, nie znaczy, że nie ma pojęcia o jeździe i pracy z koniem.
Znam mnóstwo ludzi, którzy szpanują P klasą (klasą tak na prawde P-podstawową) a to konie przewożą ich przez parkury, wsiądą na konia np. szkółkowego i nie potrafia ujechać ; ) Więc to jaką klase jeździsz wcale nie mówi o twoich umiejętnościach
Kurwa... jak to jest że jak Stasiak czy Gogolińska ( bo od tej dwójki się tego nauczyłam) to mówią to naglę wszyscy ich słuchają i wszystko jest ładnie pięknie... chyba nie czytacie dokładnie, albo ze mnie jest taka dupa że nie umiem tego dobrze przekazać, ale ja jeżdżąc tym sposobem właśnie dochodzę do tego że mam 2 gramy na ręce. chodzi mi o to że zamykam konia w łydkach i przytrzymuję go, a jak mi odpuści to ja robię to samo i przez cały czas jeżdżę mając tylko lekko napiętą wodzę, jak się usztywni to ja zamykam rękę, jak odpuści to ja znowu mu oddaję rękę... bardzo dużo dobrych sportowców jeździ w taki sposób ale już tam... znacie mnie? wiedzieliście jak jeżdżę? xHeroinax w sumie kiedyś widziała teoretycznie bo z tego co widzę to byłyśmy w adamowie na początku wakacji na zawodach... ale nie ważne... starałam się tylko pomóc, w sumie możecie mnie teraz gnoić za to że nie umiem jeździć tak na prawdę nic o mnie nie wiedząc, proszę bardzo... mam to osobiście głęboko na względzie, jeżdżę według mnie nie najgorzej i wciąż podnoszę swoje umiejętności. W momencie kiedy ktoś komentuje mnie że szpanuję P klasą i że koń robi wszystko za mnie ( a z tym akurat bardziej nie można się mylić, bo mam świetnego konia, co nie zmienia faktu że według mnie jest też bardzo trudny)... Jeśli nie widzieliście jak jeżdżę to jakim prawem mnie komentujecie? Jak zobaczycie jak jeżdżę i prosto w oczy powiecie mi co robię źle, to wezmę to do siebie. Chwilowo wasze uwagi spływają po mnie ;) Ale zapraszam w przyszły weekend do gajewnik, na rozprężalnii zobaczycie jak jeżdżę, podejdźcie do mnie i powiedzcie mi wtedy ze jeżdżę do dupy i koń wszystko za mnie robi. poznacie mnie po mojej beznadziejnej jeździe ;)
Czytaj ze zrozumieniem..kto i gdzie niby napisał, że beznadziejnie jeździsz? nie bulwersuj się tak
W którym momencie ktoś napisał, że jeździsz do dupy? Bo chyba się gdzieś zgubiła w wątku.Widziałam Cie w Adamowie, jeszcze na Evicie i uważam, że jeździsz dobrze. Chociaż nie bardzo miałam czas się przyglądać komukolwiek. Po prostu napisałaś, jak coś robisz, ale po najgorszej robocie. Na sportowym koniu, można sobie tak wsiąść i jechać. On po prostu tak jest już nauczony, rozluźniony, nie jest dyszlem. Jak się ma konia po rekreacji, czy młodzika to podstawienie to praca, praca, praca. Tak, źle się wyraziłaś. Nie napisałaś, że to robi się na wcześniej nauczonym, sportowym koniu.Przynajmniej takie mam odczucia...A szczerze to i ja czuje się obrażona przez Cb, gdy piszesz, że wypowiadają się tu "mistrzowie", którzy przeszkody 80 cm na oczy nie widzieli. Napisze jeszcze raz, jest masa, MASA ludzi, których w sporcie nie zobaczysz, a z koniem pracują naprawdę fajnie z nie gorszą technika jazdy od niejednego zawodnika.
Twój post rozpoczynający się od słowa na k został zgłoszony do moderacji, o ile takowa istnieje. Dalszą dyskusję na proponowanym poziomie uważam za bezcelową.
Nikt nie napisał, ale na to wychodzi. Ja tylko mówię co uważam o tym że dajecie jakieś "sugestie" do mojej jazdy tak na prawdę nie mając pojęcia jak jeżdżę. Chciałam pomóc, nie wyszło. Może najlepiej będzie po prostu tych którzy nie mają kasy na porządnego trenera zostawić samym sobie, bo z tego co widziałam po waszych niektórych innych wypowiedziach lubicie ludzi obrażać, albo śmiać się z nich ale pomóc nie specjalnie, więc jeśli tacy " specjaliści"+ osoby które jeżdżą konno rok czy 2 tu zostaną to na pewno dużo ludzi dostanie odpowiedzi na swoje pytania. ;) ( akurat nie mówię tu o xHeroinax, bo jej takich wypowiedzi nie znalazłam i w tym co Ty mówiłaś na tym forum masz również rację, ale pod tym co ja pisałam wciąż się podpisuję i nie zmieniam zdania w najmniejszym stopniu)
Trochę mnie wyprowadziłaś z równowagi, jeśli nie chcesz ze mną rozmawiać to nikt Ci nie karze. xHeroinax, nie chodziło mi o to żeby Ciebie, lub kogokolwiek konkretnego obrazić, po prostu denerwują mnie dziewczynki, które uważają że jeżdżą nie wiadomo jak i na wszystkich dookoła patrzą z góry, a tak na prawdę nie są w stanie zakłusować. Jak wszystkie na mnie naskoczyłyście to trochę się zdenerwowałam, może to dziwne, ale tak po prostu mam. Są tu osoby które ( nie w żartach) potrafią pisać że jak koń się zatrzyma przed przeszkodą to do 120 cm. trzeba skakać z miejsca itp. i jadą po wszystkich po kolei jeśli nie zgadzają się z nimi bo to one wiedzą najlepiej. Po prostu mnie to denerwuje... większość ludzi na tym forum to amatorzy, w sumie ja też i staramy się sobie nawzajem pomagać, nie trzeba jakiś wrednych uwag, czy aluzji do tego dodawać. Jeśli się z kimś nie zgadzam to po prostu piszę że tak jest i jak według mnie powinno być. Poniosły mnie trochę emocje i za to przepraszam, ale jeśli ktoś nie potrafi rozmawiać ze mną w normalny sposób i otwarcie pisać co on sądzi, a daje jakieś dziwne aluzje to ja nie będę dawała sobą pomiatać i nie będę błagała was o przebaczenie, bo powiedziałam coś co wam sie nie spodobało. Ale zgodzę sie z tym że ta rozmowa nie ma sensu. Żegnam ;)