wiadomo wszystko czego się nauczymy trudno jest zmienić, Na pewno trudno na początku będzie zmienić przyzwyczajenie jednak po trudzie włożonym w prace wydaję m isię że będzie sie dało naprawic
Na pewno nie przynosi to niczego dobrego. Kiedyś jeździłam w stajni, w której po zejściu z lonży, jedyne uwagi jaki można było usłyszeć "pięta w dół" i "skróć wodze". Przez to zaczęłam się garbić, i zaciskać kolana, a nie łydki. Praca nad poprawą tego trwała ponad rok. Więc uważam, że jak się uczyć, to poprawnie.
[i]laura65[/i] Tu się z Tobą nie zgodzę, gdyż jak powszechnie wiadomo, jeśli jeden staw jest napięty, drugi robi to samo. Dlatego jeśli zakleszczysz się kolanami w siodle, wszystkie stawy sąsiadujące są napięte, co oczywiście w jeździe nie jest wskazane. Oczywiście nie mówię, że kolana maja być odstawione, nie, tu chodzi o objęcie siodła kolanami, jednak nie kurczowego ściskania nimi. Powinno się trzymać własnie w odcinku udo-łydka, bez kolana, że tak ujmę.Wracając do tematu wątku... Nie lubie takich pytać. Ale powiem wprost:Czy zła nauka gry w tenisa da mi dostać się na Mistrzostwa Świata...? Trochę logiki ludzie. Me.
laura65, od kiedy się konia trzymasz kolanami??? Ok, mają przy przy siodle, ale trzymanie się nimi jest totalnie bez sensu. Automatycznie masz kiepski dosiad. A co do tego to 10 razy trudniej jest się czegoś oduczyć niż nauczyć, więc lepiej nie jeźdizć wcale niż uczyć się źle.
Witam!Konsekwencje złej nauki jazdy mogą być bardzo szkodliwei odbijać się długotrwale na naszym jeździectwie.Zawsze trzeba przyjąć zasadę że jeżeli ma się coś robić źle, to lepiej nie robić tego w ogóle,ze względu na to iż łatwiej jest się nauczyć czegoś nowego, niż wyprzećstary, wyćwiczony już nawyk.Tak więc warto od samego początku zwracac uwagę na sposób nauczania instruktorai rozsadne wybieranie go, zamiast nauki jazdy ,,na żywioł" samemu na padoku na wsi. ;)Pozdrawiam, Anna
oczywiście, że ma konsekwencje. Nie chodzi tu już nawet ogólnie o złe nawyki jeździeckie, bo choćby długie złe trzymanie wodzy trudno oduczyć. Tak jak można poruszyć temat ogólny o niektórych sposób nauczania... Sama mam przydomową stajnię i wiem, jak czasami niektóre stajnie zniszczyły uczniów, nie mówiąc o nawykach, ale o sposobie nauczania. Przez 3 lata na placu/ujeżdżalni, bo tereny tam były tylko dla pełnoletnich. Nie mam tego za złe, rzeczywiste ryzyko, ale... Przez 2 lata na ujeżdżalni i te same ćwiczenia na każdej jeździe, czyli: kłus, trochę galopu. I tyle. Niektóre stadniny również trzymają uczniów na ujeżdżalni bardzo długo, stwierdzają, że jeźdżą dobrze i na zawody. I taka osoba super w ogóle zawody, medale, odznaki itp. jakby ją wsadzić w teren to nic nie umie...
Me Gusta - trochę logiki ;-) W siodle nie zakleszczasz się niczym. Po prostu usiądź wygodnie wyprostowana. Nogi swobodnie opuść w dół. Teraz używając dużych mięśni pośladków, ud (no też ciut napinając grzbiet i brzuch, ale tylko do wykonania ruchu) unieś nogę lekko w górę i przód oraz obróć w stawie biodrowym całą nogę leciutko do wewnątrz - tak by odstawione przed chwilą, luźno wiszące przy siodle kolano znalazło się na poduszce siodła a stopa skierowała się lekko "do konia". Gotowe. Teraz nie zmieniając ustawienia nogi (do wewnątrz) sięgnij po strzemiona i pozwól stopie swobodnie w nich spocząć (nie naciskając na stopkę, nie wykręcając pięty na siłę w dół). Grawitacja zrobi swoje (tzn. pięta stanowić będzie najniższy punkt, przy czy mnie oznacza to że będzie nienormalnie obciągnięta w dół - wszystko ma być swobodne).Kolana mają przylegać a nie ściskać. Na kolanach się opierasz a nie nimi trzymasz siodła. Do tego nie trzeba żadnej siły, wystarczy odpowiednia postawa w siodle i samokontrola :-) W siodle gotowe do akcji (lub jak kto woli lekko napięte) powinny być przywodziciele uda i mięśnie pośladków. Oczywiście ogólnie mięśnie całego ciała powinny być w stanie gotowości, ale te akurat opowiadają za nasz dosiad i przywodziciele można w początkowej fazie nauki nawet zakleszczać po to by z czasem wytrenowane same "zamykały" się na siodle i trzymały nas w prawidłowej pozycji.Łydki mają zaś być swobodne i gotowe do przyłożenia. Jazda na stałym kontakcie łydek z końskim bokiem jest błędem. Po pierwsze bardzo męczy (zakleszczanie kolanami też). Po drugie zniechęca konia - stałe dźganie lub ciśnięcie łydką powoduje ze miejsce pod nią po prostu konia boli (od kopania) lub co najmniej zdrętwiało (od stałego ściskania). Jeżeli nie rozumiemy co to dla konia znaczy, dajmy się kopnąć kilka razy koleżance/koledze po żebrach lub zapnijmy ścisło na nich jakiś pas i pobiegajmy w kółko - rewelacja ...
Byłam jednorazowo w stajni, w której polecono mi wsiąść na konia w boksie... w stajni! Dodam, że stajnia dach miała. Chyba nie muszę dodać, jakie mogłyby być konsekwencje, gdyby taki koń np. był zapoprężony i stanął dęba... W tej samej stajni wzięto mnie w teren na samo słowo, że jeżdżę konno- nikt nawet nie sprawdził moich umiejętności. Stania "Black Horse" z ul. Malwowej z Poznania. Ciekawe, czy nadal tak działają.
witam ! czy konsekwencje złej nauki jazdy są bardzo szkodliwe ??? ja ( NA SZCZĘŚCIE) jeździłam w takiej co dobrze uczyli
wiadomo wszystko czego się nauczymy trudno jest zmienić, Na pewno trudno na początku będzie zmienić przyzwyczajenie jednak po trudzie włożonym w prace wydaję m isię że będzie sie dało naprawic
Ja napoczątky nauczyłam się że konia nie łydkom popędzam a piętą i terza jest koszmarem jak kontynuuje te pięte to końmi oddaje więc skutki są fatalne
Na pewno nie przynosi to niczego dobrego. Kiedyś jeździłam w stajni, w której po zejściu z lonży, jedyne uwagi jaki można było usłyszeć "pięta w dół" i "skróć wodze". Przez to zaczęłam się garbić, i zaciskać kolana, a nie łydki. Praca nad poprawą tego trwała ponad rok. Więc uważam, że jak się uczyć, to poprawnie.
Megg. Konia trzymasz się właśnie kolanami, a nie łydkami :) błędem jest trzymanie się łydkami. :)
[i]laura65[/i] Tu się z Tobą nie zgodzę, gdyż jak powszechnie wiadomo, jeśli jeden staw jest napięty, drugi robi to samo. Dlatego jeśli zakleszczysz się kolanami w siodle, wszystkie stawy sąsiadujące są napięte, co oczywiście w jeździe nie jest wskazane. Oczywiście nie mówię, że kolana maja być odstawione, nie, tu chodzi o objęcie siodła kolanami, jednak nie kurczowego ściskania nimi. Powinno się trzymać własnie w odcinku udo-łydka, bez kolana, że tak ujmę.Wracając do tematu wątku... Nie lubie takich pytać. Ale powiem wprost:Czy zła nauka gry w tenisa da mi dostać się na Mistrzostwa Świata...? Trochę logiki ludzie. Me.
laura65, od kiedy się konia trzymasz kolanami??? Ok, mają przy przy siodle, ale trzymanie się nimi jest totalnie bez sensu. Automatycznie masz kiepski dosiad. A co do tego to 10 razy trudniej jest się czegoś oduczyć niż nauczyć, więc lepiej nie jeźdizć wcale niż uczyć się źle.
mnie niestety w szkółce wszystkiego nauczyli źle i teraz ciężko mi się oduczyć.szkółką niewiem czy to moge nazwać bo to pappierów nie mają.
Witam!Konsekwencje złej nauki jazdy mogą być bardzo szkodliwei odbijać się długotrwale na naszym jeździectwie.Zawsze trzeba przyjąć zasadę że jeżeli ma się coś robić źle, to lepiej nie robić tego w ogóle,ze względu na to iż łatwiej jest się nauczyć czegoś nowego, niż wyprzećstary, wyćwiczony już nawyk.Tak więc warto od samego początku zwracac uwagę na sposób nauczania instruktorai rozsadne wybieranie go, zamiast nauki jazdy ,,na żywioł" samemu na padoku na wsi. ;)Pozdrawiam, Anna
oczywiście, że ma konsekwencje. Nie chodzi tu już nawet ogólnie o złe nawyki jeździeckie, bo choćby długie złe trzymanie wodzy trudno oduczyć. Tak jak można poruszyć temat ogólny o niektórych sposób nauczania... Sama mam przydomową stajnię i wiem, jak czasami niektóre stajnie zniszczyły uczniów, nie mówiąc o nawykach, ale o sposobie nauczania. Przez 3 lata na placu/ujeżdżalni, bo tereny tam były tylko dla pełnoletnich. Nie mam tego za złe, rzeczywiste ryzyko, ale... Przez 2 lata na ujeżdżalni i te same ćwiczenia na każdej jeździe, czyli: kłus, trochę galopu. I tyle. Niektóre stadniny również trzymają uczniów na ujeżdżalni bardzo długo, stwierdzają, że jeźdżą dobrze i na zawody. I taka osoba super w ogóle zawody, medale, odznaki itp. jakby ją wsadzić w teren to nic nie umie...
Me Gusta - trochę logiki ;-) W siodle nie zakleszczasz się niczym. Po prostu usiądź wygodnie wyprostowana. Nogi swobodnie opuść w dół. Teraz używając dużych mięśni pośladków, ud (no też ciut napinając grzbiet i brzuch, ale tylko do wykonania ruchu) unieś nogę lekko w górę i przód oraz obróć w stawie biodrowym całą nogę leciutko do wewnątrz - tak by odstawione przed chwilą, luźno wiszące przy siodle kolano znalazło się na poduszce siodła a stopa skierowała się lekko "do konia". Gotowe. Teraz nie zmieniając ustawienia nogi (do wewnątrz) sięgnij po strzemiona i pozwól stopie swobodnie w nich spocząć (nie naciskając na stopkę, nie wykręcając pięty na siłę w dół). Grawitacja zrobi swoje (tzn. pięta stanowić będzie najniższy punkt, przy czy mnie oznacza to że będzie nienormalnie obciągnięta w dół - wszystko ma być swobodne).Kolana mają przylegać a nie ściskać. Na kolanach się opierasz a nie nimi trzymasz siodła. Do tego nie trzeba żadnej siły, wystarczy odpowiednia postawa w siodle i samokontrola :-) W siodle gotowe do akcji (lub jak kto woli lekko napięte) powinny być przywodziciele uda i mięśnie pośladków. Oczywiście ogólnie mięśnie całego ciała powinny być w stanie gotowości, ale te akurat opowiadają za nasz dosiad i przywodziciele można w początkowej fazie nauki nawet zakleszczać po to by z czasem wytrenowane same "zamykały" się na siodle i trzymały nas w prawidłowej pozycji.Łydki mają zaś być swobodne i gotowe do przyłożenia. Jazda na stałym kontakcie łydek z końskim bokiem jest błędem. Po pierwsze bardzo męczy (zakleszczanie kolanami też). Po drugie zniechęca konia - stałe dźganie lub ciśnięcie łydką powoduje ze miejsce pod nią po prostu konia boli (od kopania) lub co najmniej zdrętwiało (od stałego ściskania). Jeżeli nie rozumiemy co to dla konia znaczy, dajmy się kopnąć kilka razy koleżance/koledze po żebrach lub zapnijmy ścisło na nich jakiś pas i pobiegajmy w kółko - rewelacja ...
Byłam jednorazowo w stajni, w której polecono mi wsiąść na konia w boksie... w stajni! Dodam, że stajnia dach miała. Chyba nie muszę dodać, jakie mogłyby być konsekwencje, gdyby taki koń np. był zapoprężony i stanął dęba... W tej samej stajni wzięto mnie w teren na samo słowo, że jeżdżę konno- nikt nawet nie sprawdził moich umiejętności. Stania "Black Horse" z ul. Malwowej z Poznania. Ciekawe, czy nadal tak działają.